Prof. Piotr CZAUDERNA: Genazzano Prof. Piotr CZAUDERNA: Genazzano

Genazzano

Prof. Piotr CZAUDERNA

Lekarz, chirurg dziecięcy, profesor nauk medycznych, w 2019 prezes Agencji Badań Medycznych. W 2015 r. powołany w skład Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP.

zobacz inne teksty Autora

Wcześniej...

Jako że maj jest tradycyjnie uznawany w katolicyzmie za miesiąc poświęcony Matce Bożej, postanowiłem opisać kolejne swoje doświadczenie, tym razem związane z jednym z Jej sanktuariów – pisze prof. Piotr CZAUDERNA

Jest rok 1467 – Turcy właśnie zajęli Albanię i zdobyli miasto Szkodra (inaczej Szkoder), przechrzczone potem na Iskodar. Wielki wódz, ostatni książę i władca Albanii, Jerzy Kastriota, nazywany przez innych groźnym Skanderbegiem, który toczył przez ponad dwadzieścia lat ciągłe wojny z Turkami, prawie zawsze chwalebnie nad nimi triumfując, zachorował na malarię i rok później nieoczekiwanie zmarł. Co ciekawe, Skanderbeg planował przyjść w 1444 r. z pomocą wojskową polskiemu królowi Władysławowi Warneńczykowi w nieszczęsnej bitwie pod Warną, co jednak nie udało się ze względu na opór władcy i despoty sąsiedniej Serbii, który był tureckim wasalem i nie pozwolił przejść wojskom albańskim przez swoje terytorium.

Sam Szkoder (łac. Scodra) był starożytnym miastem, w którym znajdował się niegdyś pałac królewski, siedziba wielkiego króla iliryjskiego, o czym zaświadcza Pliniusz. Tradycja głosi, że obraz Matki Boskiej Dobrej Rady, który znajdował się w kościele Najświętszej Marii Panny w Szkodrze, w cudowny sposób oderwał się od ściany, aby być przewodnikiem albańskich chrześcijan w ucieczce przed Turkami i wreszcie dotrzeć do Genazzano dnia 25 kwietnia 1467 r. Dwóch Albańczyków towarzyszyło Madonnie w jej podróży, a dwie rodziny albańskiego pochodzenia z Genazzano przez stulecia uznawały się za ich potomków. Tradycja ta wyjaśnia szczególne oddanie Albańczyków Matce Dobrej Rady, ich częste pielgrzymki do Genazzano i ich niestrudzoną modlitwę: „Wróć, wróć, o pobożna Matko, wracaj wkrótce do Albanii”.

.Sława i cudowna renoma obrazu zostały potwierdzone przez wydarzenia z drugiej połowy XV wieku, kiedy to augustiańska wdowa Petruccia, która zawsze była czczona jako sługa Boża, udostępniła cały swój majątek na odbudowę starego, małego i zniszczonego kościoła. Ponieważ jej zasoby finansowe nie były wystarczające, prace zostały wstrzymane. Współobywatele Petruccii zaczęli z niej kpić, ale pobożna kobieta odpowiedziała: „Moje dzieci, nie martwcie się, bo zanim umrę (a była już wówczas bardzo stara), Najświętsza Maryja Panna i św. Augustyn odbudują ten kościół”. Zgodnie ze starodawną tradycją niedługo po przepowiedni Petruccii, dnia 25 kwietnia 1467 r., w święto św. Marka, w okresie nieszporów, na ścianie kościoła w cudowny sposób pojawił się obraz Najświętszej Maryi Panny.

Odbudowa kościoła ruszyła od nowa. Od tego momentu zaczęły się też liczne cuda dokonane przez Najświętszą Maryję Pannę, które objawiły się za pośrednictwem jej pięknego obrazu. Łaski i cuda otrzymane przez mieszkańców Genazzano i wielu innych miast Lacjum były odnotowywane przez miejscowego notariusza, a następnie zapisywane w specjalnym rejestrze prowadzonym aż do XIX wieku. Tylko 161 cudów zostało odnotowanych między 27 kwietnia a 14 sierpnia 1467 roku. Cudowne wydarzenie przyciągnęło do Genazzano rzesze czcicieli z sąsiednich krajów, a następnie z całych Włoch; sam papież Paweł II Barbo (1464–1471), choć niesławny ze względu na swoje obyczaje, to jednak wysłał do Genazzano dwóch biskupów jako swoich obserwatorów. Katoliccy Albańczycy nazywają Matkę Dobrej Rady starożytnym tytułem „Pani Albanii”, natomiast we Włoszech obraz zyskał tytuł Matki Boskiej Dobrej Rady (Madonna di Buon Consiglio).

.W Genazzano urodził się też Oddone Colonna, późniejszy papież Marcin V. Do dziś w miasteczku stoi zamek należący niegdyś do tej potężnej rzymskiej rodziny. Marcin V żył w czasach tzw. wielkiej schizmy zachodniej, kiedy to jednocześnie funkcjonowało trzech papieży (Grzegorz XII oraz dwóch antypapieży, Benedykt XIII i Jan XXIII), a świat chrześcijański był podzielony między ich zwolenników i przeciwników. Ponieważ wielkie rzymskie rody Orsinich i Colonnów wywierały ogromny wpływ na wybór następców św. Piotra, aby uniknąć nacisków, niektóre z konklawe organizowano poza Wiecznym Miastem. Ostatecznie to właśnie Marcin wraz z soborem w Konstancji V położył kres schizmie.

Na tym to soborze swoim wspaniałym wystąpieniem zasłynął rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego Paweł Włodkowic, który przedstawił teorię wojny sprawiedliwej oraz przeciwstawił się nawracaniu siłą innowierców: „Skoro niewierni chcą żyć spokojnie wśród chrześcijan, nie należy wyrządzać im żadnej przykrości na osobach i mieniu. […] Grzeszy więc władca, jeżeli bez powodu ich go pozbawia”. Te trudne i bolesne czasy kapitalnie opisał Jean Raspail w swojej książce Pierścień rybaka.

.Obraz Matki Boskiej Dobrej Rady z Genazzano jest zachwycającym odłamkiem fresku pochodzącym z XV wieku. Nie można podać dokładnej jego atrybucji stylistycznej, ale nie sposób odmówić mu szczególnego, orientalnego uroku oraz typowej dla bizantyjskich Madonn czułości. Należy on do ikon typu Eleusa, czyli Matki Bożej trzymającej w swych ramionach Dzieciątko Jezus i czule skłaniającej ku niemu głowę. Maryja serdecznym gestem pochyla głowę w stronę Syna, który czule ją obejmuje, policzek przy policzku; prawą ręką trzyma szyję swojej matki, a lewą ręką ściska jej sukienkę. Obie postacie pokryte są jednym płaszczem w kolorze jasnej zieleni. W XVIII wieku peruwiański ksiądz Francisco Xavier Vasquez napisał o obrazie: „Natychmiast wpatrzyliśmy się w piękny obraz. Jego piękno kradnie serca. Czasami jest ono na pozór przezabawne, a czasem smutne. Czasami widzisz go jako różowy płomień. Bardzo czcigodną twarz Matki Bożej należy porównać do raju, dlatego od początku objawienia obrazu nazywano ją Santa Maria del Paradiso”. Obraz ten przypisywany też bywa słynnemu rzymskiemu malarzowi Melozzo da Forli, którego bardzo niewiele dzieł przetrwało do dzisiejszych czasów. Zasłynął on malowaniem pięknych twarzy aniołów, w czym dorównywał wielkiemu Rafaelowi Santi.

.Do Genazzano trafiłem dwa lata temu przez zupełny przypadek, bo nie ukrywam, że o tym sanktuarium nigdy nie słyszałem. Znajduje się ono około 100 kilometrów na południe od Rzymu, mniej więcej w połowie drogi do Monte Cassino. To zapomniane dziś miejsce, pełne schodów, stromych podejść i brukowanych uliczek, jedynie z rzadka jest odwiedzane przez turystów. Przed kościołem, przebudowanym w stylu barokowym, leniwie wylegiwały się psy. W kościele byliśmy sami, z moim przyjacielem z Polski i znajomym księdzem, dzięki któremu w to miejsce trafiliśmy. Ksiądz Jerzy został uzdrowiony z poważnej choroby właśnie w święto Matki Boskiej Dobrej Rady i bardzo pragnął w podzięce w Jej sanktuarium odprawić mszę. Maleńki obraz znajdował się w bocznej nawie kościoła w bardzo pięknej kaplicy, oddzielonej ozdobną antyczną kratą, którą kościelny specjalnie dla nas otworzył. Przed tym obrazem modliło się wielu papieży i świętych, zwłaszcza gdy potrzebowali dobrej rady, między innymi Urban VIII w roku 1630, św. Jan Bosko, św. Jan XXIII, nasz św. Jan Paweł II, ale także Benedykt XVI, jeszcze jako kardynał Ratzinger, czy św. Matka Teresa, co może specjalnie nie dziwi, bo przecież urodziła się ona w Albanii. Niektórych z nich przedstawiono na freskach umieszczonych w kaplicy.

W czasie mszy w sanktuarium gorliwie modliłem się o uleczenie mojego zbolałego ścięgna Achillesa, które od kilku lat powodowało coraz większe dolegliwości i groziło w każdej chwili zerwaniem, zwłaszcza że przeciwne ścięgno zerwałem już sobie dwa razy, co za każdym razem wymagało operacji. Coraz trudniej było mi chodzić i musiałem wspomagać się laską. Rehabilitacja już mi nie pomagała. Napisałem nawet do zaprzyjaźnionego ortopedy sportowego z USA, który stwierdził po obejrzeniu moich badań, że jedynym wyjściem jest duża operacja i odcięcie ścięgna od kości z jej zdłutowaniem i ponownym jego przyszyciem, a następnie długotrwała rehabilitacja. Niezbyt cieszyła mnie ta perspektywa, więc oddałem się w opiekę Matce Boskiej Dobrej Rady.

W czasie tej podróży odwiedziliśmy jeszcze miasto Gaeta, w którym schronił się papież bł. Pius IX w czasach, gdy Państwo Watykańskie zostało włączone w obręb Włoch przez premiera Camilla Cavoura, a sam papież postanowił usunąć się z Rzymu. Mimo że w końcu papież tam powrócił, do końca życia uważał się za więźnia Watykanu. Rządził Kościołem 32 lata, a więc dłużej niż jakikolwiek inny papież. W Gaecie w obrębie kościoła Zwiastowania NMP znajduje się tzw. Złota Kaplica lub inaczej Złota Grota, w której papież wielokrotnie się modlił przed podjęciem decyzji o ogłoszeniu dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, co nastąpiło w roku 1854. Gaeta długo pozostawała w znacznej swej części miastem zamkniętym ze względu na obecność wielkiej amerykańskiej bazy wojskowej. Do dziś stacjonuje tam okręt dowództwa VI Floty US Navy. I choć dużo udało mi się zobaczyć – wdrapałem się nawet na pobliską górę, do sanktuarium św. Trójcy, w którym znajduje się skała, która według podań rozpękła się na pół w chwili śmierci Chrystusa na Krzyżu – to jednak chodzenie nadal sprawiało mi straszne problemy i dużo bólu.

W drodze powrotnej do Polski w pociągu z Rzymu na lotnisko Fiumicino niestety nie zauważyłem stopnia w przejściu wagonu kolejowego. Spadłem z niego, gwałtownie rozciągając chore ścięgno Achillesa. Poczułem ból jak nigdy dotąd i od tej chwili nie byłem już w stanie zrobić ani kroku. Musiałem wyglądać nie najlepiej, bo włoscy współpasażerowie natychmiast zaoferowali mi najsilniejsze tabletki przeciwbólowe, jakie mieli. Byłem pewien, że właśnie zerwałem sobie chore ścięgno Achillesa i po powrocie do Polski czeka mnie operacja. Przejście 200 metrów po peronie kolejowym do wyjścia na lotnisko było drogą przez mękę, bo dopiero tam można było zamówić wózek inwalidzki. Na szczęście w aptece na lotnisku udało mi się dostać kule, choć i tak pierwszy raz w życiu do i z samolotu pojechałem na wózku inwalidzkim.

Wtedy przypomniałem sobie swoje modlitwy w Genazzano. Miałem nadzieję na jakieś spektakularne uzdrowienie, a tymczasem zostałem przymuszony do operacji, której wcześniej tak nie chciałem. Na pocieszenie pozostał mi fakt, że lepszego momentu na zabieg w swoim życiu nie mogłem sobie wyobrazić, bo na kolejne tygodnie nie miałem wielkich planów. Zaraz po powrocie do Polski zgłosiłem się do szpitala na uzgodnioną już operację. Zrobiono mi jeszcze USG ścięgna i okazało się, że jednak nie jest ono całkowicie zerwane, więc z leczenia operacyjnego zrezygnowano na rzecz buta ortopedycznego, w którym chodziłem przez następnych parę tygodni, co wspomożono jeszcze miejscowym wstrzyknięciem bogatopłytkowego osocza. Znajomy ortopeda z USA, z którym ponownie się skontaktowałem, odpisał, że jest niewykluczone, iż uraz może doprowadzić do wygojenia się ścięgna, cofnięcia się zmian w kości piętowej i całkowitego ustąpienia dolegliwości bólowych. I tak się też stało.

.Jak się więc okazało, Matka Boska Dobrej Rady (Madonna di Buon Consiglio) z Genazzano jednak mnie wysłuchała, choć wszystko potoczyło się zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażałem, bez spektakularnych i cudownych wydarzeń. Ale przecież, jak mówi prorok Izajasz, „myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami”.

A sanktuarium w Genazzano odwiedziłem ponownie po roku, przywożąc dziękczynne wotum.

Piotr Czauderna

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 9 maja 2021

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam