
Trzynaście kolonii po 1763 roku
Na początku maja 1763 roku Indianie zaatakowali obsadzony przez Brytyjczyków po wyjściu Francuzów Fort Detroit. Nie zdobyli go jednak, ale bezlitośnie rozprawili się z brytyjską odsieczą w sile 280 żołnierzy pod wodzą Jamesa Dalyella. Krwawe walki rozgorzały następnie o Fort Pitt, który uratowała ekspedycja Szwajcara Henry’ego Bouqueta – pisze prof. Wojciech ROSZKOWSKI
.Przyczyny wielkich przełomów historycznych narastają latami niemal niezauważone, a potem nagle historia przyspiesza, czasem nawet zaskakując swoich aktywnych uczestników. Rosnący potencjał ludnościowy (w 1770 roku kolonie liczyły ponad dwa miliony niezwykle aktywnych ludzi), świadomość „pionierskości” i „tutejszości”, a także wola uzyskania pełnej podmiotowości wobec brytyjskiej metropolii – wszystkie te czynniki były już w tym czasie obecne. Wystarczyło, by do tego doszedł wspólny interes ekonomiczny. Do momentu wojny z Francją i Indianami koloniści amerykańscy okazali się lojalnymi poddanymi władców Wielkiej Brytanii. W czasie wojny Jerzy III, który objął tron w wieku 23 lat, był w koloniach równie popularny jak premier William Pitt. Wojna stała się jednak „rozpuszczalnikiem”, a nie czynnikiem cementującym brytyjskość Amerykanów. Choć udział wojsk brytyjskich był kluczowy w tym konflikcie zbrojnym, Amerykanie poczuli swoją siłę. W ich myśleniu własny interes zaczął przeważać nad lojalnością, tym bardziej że Brytyjczycy nie zauważyli zmiany i nadal traktowali kolonie jako swoją własność.
Jednym ze źródeł konfliktu okazała się sytuacja na terenach uzyskanych przez Wielką Brytanię po wycofaniu się Francuzów. Były to na owe czasy obszary niewyobrażalnie rozległe. Nawet obecnie, gdy ludzie poruszają się samochodami, podróż od Appalachów do Mississippi zajmuje wiele czasu, a cóż powiedzieć o epoce, gdy najszybszym środkiem lokomocji był koń. Amerykanie uważali dalszą ekspansję na zachód za coś naturalnego, podczas gdy rząd królewski w Londynie wykosztował się na wojnę siedmioletnią i gotowy był zawrzeć pokój z Indianami. Ci jednak, widząc nacisk kolonistów, połączyli siły, by stawić im opór. Na czele koalicji Ottawów, Potawatomi i Ojibwów stanął doświadczony w walkach u boku Francuzów, około pięćdziesięcioletni wódz Ottawów Pontiak, zwany w rodzimym języku Obwandiyag.
Na początku maja 1763 roku Indianie zaatakowali obsadzony przez Brytyjczyków po wyjściu Francuzów Fort Detroit. Nie zdobyli go jednak, ale bezlitośnie rozprawili się z brytyjską odsieczą w sile 280 żołnierzy pod wodzą Jamesa Dalyella. Krwawe walki rozgorzały następnie o Fort Pitt, który uratowała ekspedycja Szwajcara Henry’ego Bouqueta (1719–1765). Indianom udało się zdobyć Fort Sandusky w Ohio, St. Joseph i Michilimackinac w Michigan, a także Presque Isle i Le Boeuf w Pensylwanii. Wojownicy z plemienia Seneka zdobyli i puścili z dymem Fort Venango w Pensylwanii, załogę garnizonu wymordowali, a dowódcę spalili żywcem. Około 500 Indian Seneka uderzyło na broniony przez 24 żołnierzy Fort Schlosser. Po wymordowaniu jego załogi Indianie rozbili przybyły z pomocą oddział angielski z Fortu Niagara. Pod koniec roku 1763 udało się im zdobyć kilka mniejszych fortów, w których oprócz znacznej liczby żołnierzy zginęło około 200 osadników. Brytyjczycy zdecydowali się zawrzeć z Indianami rozejm. W czerwcu 1764 roku oddział brytyjski w sile 1200 żołnierzy pod dowództwem Johna Bradstreeta dotarł do Fortu Niagara, gdzie podpisano z Indianami Lenape, Shawnee i w końcu Ottawa szereg porozumień. Do ostatecznego końca powstania przyczyniła się druga ekspedycja pod dowództwem Bouqueta. Na czele 1500 ludzi wtargnął on do Ohio, gdzie zmusił plemiona biorące udział w powstaniu do zaprzestania walki i wydania brytyjskich jeńców. Pontiak prowadził jeszcze walki do 25 lipca 1766 roku, po czym poddał się sir Williamowi Johnsonowi, brytyjskiemu superintendentowi do spraw Indian, posiadaczowi około 690 km kwadratowych ziemi. Pontiak zginął wkrótce w kłótni z Indianami z plemienia Kaskaskia i został pochowany w St. Louis. Jego powstanie powiększyło brytyjskie koszty spowodowane przez wojnę siedmioletnią.
Rząd brytyjski zabronił kolonistom amerykańskim zajmowania ziem należących do Indian na rozległych terenach przejętych po Nowej Francji, ale zakaz został przez nich zignorowany. Jeszcze w 1763 roku Kompania Ohio wysłała przedstawiciela z petycją do Korony brytyjskiej o odnowienie nadania sprzed dekady. Plany osadnictwa i rozwoju militarnego były kontynuowane, a Bouquet zamierzał budowanie posterunków wojskowych wokół potencjalnych osad na zachodzie. Jednak po powstaniu Pontiaka roszczenia Amerykanów do ziemi na zachód od Appalachów zostały odrzucone na rzecz plemion indiańskich w proklamacji królewskiej z 1763 roku. Król Jerzy III musiał je ponownie wykupić. W 1768 roku rząd brytyjski upoważnił Johnsona do zawarcia traktatu w Forcie Stanwix, nabywając prawa do ziemi od Irokezów, zgodnie z Proklamacją z 1763 roku.
Jedną z najbardziej popularnych postaci tego pionierskiego okresu kolonizacji pogranicza był Daniel Boone (1734–1820), owiany legendami eksplorator terenów na zachód od Appalachów i pionier osadnictwa w Kentucky. Mimo oporu Indian Shawnee wytyczył on szlak zwany Wilderness Road („Droga w głąb puszczy”) od Cumberland Gap do doliny rzeki Kentucky. Założył osadę nazwaną Boonesborough. Jego śladem podążały na zachód tysiące osadników, przekraczając zachodnie granice kolonii Pensylwania, Wirginia i Karolina Północna.
Ponieważ wojna z Francją i Indianami, a także powstanie Pontiaka pogorszyły sytuację ekonomiczną kolonistów, chcieli oni odrobić straty. Samuel Wharton i William Trent złożyli w 1768 roku wniosek o nadanie ziemi poszkodowanym pogranicznikom. Aby uzyskać akceptację króla, połączyli siły z kilkoma spekulantami ziemskimi, zmierzając do utworzenia Kompanii Walpole, nazwanej na cześć Thomasa Walpole’a, brytyjskiego prawnika zaangażowanego w to przedsięwzięcie. Firma chciała nabyć około miliona hektarów ziemi w hrabstwie Ohio. Wśród 72 udziałowców byli: Benjamin Franklin, syn Franklina – William, ówczesny gubernator królewski New Jersey sir William Johnson, a także londyńscy sojusznicy Franklina – William Strahan i Richard Jackson. 22 grudnia 1769 roku Kompania Walpole, Kompania Indiany i członkowie Kompanii Ohio stworzyli Wielką Kompanię Ohio, która w 1772 roku otrzymała od rządu brytyjskiego grant w postaci ogromnego obszaru rozciągającego się wzdłuż południowego brzegu Ohio aż do ujścia rzeki Scioto na zachód. Planowano utworzenie tam nowej kolonii, która miała nosić nazwę Vandalia.
Wszystkie te działania Amerykanów wynikały z ich rosnącej pewności siebie. Choć głównym przedstawicielem władzy brytyjskiej był w koloniach królewski gubernator, to parlament w Londynie w dużej mierze tolerował samodzielne rozwiązywanie przez kolonię swoich problemów, tym bardziej że większość kolonistów posiadała dostatecznie wiele ziemi, by mieć prawo głosu w lokalnych wyborach. Rolą gubernatora było realizowanie zaleceń monarchii brytyjskiej, głównie dotyczących handlu, a także polityki finansowej i obronności. Gubernatorzy mogli podpisać lub odrzucić ustawy zgromadzeń kolonii, co stanowiło pole częstych konfliktów, na przykład w sprawach rozdziału ziemi i stosunków z Indianami. Administracja kolonii była więc tworzona w wyniku gry lokalnych układów i interesów. W politycznej walce o intratne posady i kontrakty tworzyły się grupy nacisku, które w prasie i literaturze wyborczej oskarżały się wzajemnie o przekupstwo, łamanie prawa i zasad moralnych.
Ustanowiona w 1763 roku brytyjska granica osadnictwa przebiegała na zachód od kolonii New Hampshire i biegła na zachód od Appalachów, nie obejmując jednak doliny rzeki Ohio, aż po niziny zachodniej Georgii. Na terenie zachodniej Florydy, uzyskanej od Hiszpanii aż po ujście Mississippi, osadnictwo angielskie było jeszcze bardzo rzadkie. Urzędujący w Pensacoli gubernator George Johnstone sprowadził na ten teren pierwsze parę tysięcy kolonistów europejskich i ponad tysiąc czarnoskórych niewolników. Po zajęciu przez Brytyjczyków wschodniej Florydy nastąpił exodus Hiszpanów na Kubę, toteż wśród ludności przeważali Indianie z plemienia Seminolów. Bogaty plantator z Południowej Karoliny Robert James Turnbull sprowadził tu półtora tysiąca pierwszych osadników z Minorki, Włoch i Grecji. Sam zresztą był żonaty z Greczynką. Ludność Karoliny Południowej przekroczyła sto tysięcy dzięki rozwojowi plantacji, uprawianych przez niewolników, oraz wyparciu Czirokezów. Ich wódz Attakullakulla chwycił co prawda za broń, ale jego wojownicy zostali pokonani. Port w Charlestonie kwitł, między innymi dzięki handlowi niewolnikami. W Karolinie Północnej majątki ziemskie były nieco mniejsze niż w Południowej, ale miejscowe rolnictwo też dawało poważne zyski.
Również w Wirginii przeważała wielka własność ziemska, a jak zauważał wielebny Andrew Burnaby, który podróżował po tej kolonii w 1759 roku, miejscowa arystokracja była „zazdrosna o swą wolność i niecierpliwa w ograniczeniach”. Poza wspominanym przez pastora upodobaniem do tańców elitom wirginijskim nie dało się odmówić intelektualnego wyrafinowania. Zwiedzając siedzibę Thomasa Jeffersona (1746–1823) w Monticello koło Charlottesville, można podziwiać niezwykle szerokie horyzonty gospodarza, który wśród lasów i wzgórz pustawej wówczas Wirginii konstruował zegary, kreślił mapy wszystkich kontynentów, instalował urządzenia do kopiowania listów i zgromadził bibliotekę liczącą sześć tysięcy tomów. Trudno jednak nie zauważyć, że te intelektualne debaty umożliwiała spora grupa niewolników z domków w miejscowym Mulberry Row, którzy obsługiwali prozaiczne potrzeby Jeffersona i jego sąsiadów. A jednak to ta wirginijska elita – Jefferson, George Washington z Mount Vernon, James Madison (1751–1836) z Montpelier czy James Monroe (1758–1831) z Ash Lawn – stworzyła wkrótce instytucje polityczne Stanów Zjednoczonych.
Gospodarka Marylandu zależała także od plantacji, choć uprawiano tu więcej pszenicy niż tytoniu jak w Wirginii. Duże znaczenie miał także port w Baltimore. Farmy w Delaware były znacznie mniejsze i bardziej wydajne, na co pozwalała bliskość Baltimore i stolicy Pensylwanii w Filadelfii. Wedle spisu z 1760 roku ludność Filadelfii, największego wówczas miasta w koloniach, sięgała prawie 19 tysięcy mieszkańców. Prom z wybrzeża Delaware mógł zabrać podróżnika do Trenton i Princeton w New Jersey. Inny prom przewoził ludzi przez rzekę Hudson do Nowego Jorku. Było to wówczas trzecie co do wielkości miasto kolonii, noszące jeszcze ślady kolonizacji holenderskiej, ale także wieloetniczne. Można tu było spotkać zarówno pierwszych Irlandczyków, Żydów, Niemców czy Szkotów, jak i wolną czarnoskórą biedotę. Na północy kolonii nowojorskiej przeważały wielkie majątki Livingstonów, Van Rensselaerów czy De Lanceyów. Kolonie Nowej Anglii były bardziej homogeniczne etnicznie i religijnie. Dominowała tu średnia i drobna własność ziemska, ich gospodarka była bardziej zależna od handlu i rybołówstwa, a siedemnastotysięczny Boston stanowił drugie co do wielkości miasto kolonii. Najbogatszym człowiekiem Nowej Anglii okazał się kupiec Thomas Boylston (1721–1798), potomek lekarza z kolonii Massachusetts. Miasta Nowej Anglii zostały zabudowane domami o charakterystycznej architekturze w stylu króla Jerzego.
Choć po wojnach z Francją i Indianami kolonie szybko zaczęły odzyskiwać siły, między innymi dzięki stałemu napływowi imigrantów, problemy pojawiły się po stronie metropolii. W wojnie siedmioletniej Wielka Brytania odniosła historyczny sukces, ale był on okupiony ogromnym zadłużeniem Korony. Dodatkowe koszty wiązały się z utrzymaniem dużej armii za oceanem. Ówczesny premier George Grenville obawiał się podnieść podatki, gdyż podatnicy brytyjscy już szemrali. Aby ulżyć im w utrzymywaniu armii w Ameryce, postanowił wprowadzić ustawę cukrową (Sugar Act). Została ona przegłosowana przez parlament brytyjski 5 kwietnia 1764 roku. Cło eksportowe na melasę obniżono z sześciu do trzech pensów za galon, co wydawać się mogło ulgą dla eksporterów z kolonii, ale sprawa była bardziej skomplikowana. Dotychczasowe cła wywozowe ignorowano, a pomagało w tym przekupstwo. Oceniano, że przeciętna łapówka wynosiła półtora pensa za galon. Jeśli więc jednocześnie wprowadzono drakońskie kontrole, nowa ustawa oznaczała w praktyce podwyżkę opodatkowania eksportu. Nowy system zakładał zdobywanie odpowiednich dokumentów, a także surowe kary dla uchylających się od zapłaty, co wywołało ostre reakcje kupców i przedsiębiorców powiązanych z nimi interesami. Protesty wobec ustawy zapoczątkowały proces koordynacji działań kolonistów i zaczęły jednoczyć Amerykanów. Lokalne grupy protestacyjne stworzyły komitety korespondencyjne i luźną koalicję od Nowej Anglii na północy aż po obie Karoliny na południu.
Jeszcze bardziej niepopularna wśród amerykańskich kolonistów okazała się ustawa stemplowa (Stamp Act) z 22 marca 1765 roku. Aby bowiem jakikolwiek dokument był prawnie ważny, musiał zostać ostemplowany, a więc opłacony, i to w walucie brytyjskiej, a nie amerykańskiej. Środki uzyskane w ten sposób miały być przeznaczone na utrzymanie wojsk brytyjskich w Ameryce. U większości kolonistów budził oburzenie fakt, że zostali opodatkowani bez wyrażenia na to zgody. Ich hasłem stało się: „żadnych podatków bez reprezentacji”. Dwustu kupców z Nowego Jorku uzgodniło, że do uchylenia ustawy stemplowej niczego nie będą z Anglii importować. Ustawa ta budziła też protesty w Anglii, toteż parlament brytyjski uchylił ją 18 marca 1766 roku. Jednocześnie jednak potwierdził swoje uprawnienia wobec kolonii w ustawie deklaratoryjnej, a w ustawach ministra skarbu Charlesa Townshenda z 1767 roku nałożono na Amerykanów nowe cła na importowane szkło, papier, ołów, farby i herbatę, co dodatkowo wzmogło ich protesty. Do końca 1765 roku wszystkie trzynaście kolonii, z wyjątkiem Georgii i Karoliny Północnej, wysłały do władz brytyjskich jakiś rodzaj protestu, zatwierdzonego przez kolonialne zgromadzenia ustawodawcze. Popularną polityczną interpretację niezgody na nowe podatki zawarł prawnik z Marylandu Daniel Dulany w broszurze Rozważania nad zasadnością nakładania podatków w koloniach brytyjskich.
W listopadzie 1765 roku grupa obywateli Marylandu opublikowała anonimową „rezolucję wolnych ludzi z hrabstwa Talbot”, żądając praw równych obywatelom angielskim. Kopie ustaw brytyjskich powieszono na drzewach jak skazańców w Newport w kolonii Rhode Island i w wielu innych miejscach.

.Poza demonstracjami ulicznymi zaczęto tworzyć komórki organizacji Sons of Liberty, czyli Synowie Wolności. W październiku 1765 roku zwołano w Nowym Jorku Kongres Opłaty Stemplowej z udziałem 27 delegatów z dziesięciu kolonii. Do wiosny 1766 roku organizacje Sons of Liberty powstały w New Jersey, Marylandzie, Wirginii, a także w Georgii i obu Karolinach. Widząc skalę protestów, rząd w Londynie, na którego czele stanął Frederick North, częściowo ustąpił. W 1770 roku zrezygnowano z nałożonych ceł z wyjątkiem cła na herbatę, co miało uratować wizerunek rządu jako arbitra w sprawach kolonii.
Fragment książki „Siła i wolność. 250 lat Stanów Zjednoczonych Ameryki”. Wyd. Biały Kruk, 2026. Polecamy: [LINK].






