Rafał DUTKIEWICZ: Pomóżmy światu w rozmowie Rafał DUTKIEWICZ: Pomóżmy światu w rozmowie

Pomóżmy światu w rozmowie

Rafał DUTKIEWICZ

Prezydent Wrocławia od 2002 r. Absolwent Politechniki Wrocławskiej. W 1985 obronił doktorat z logiki formalnej na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Inicjator powołania Wrocławskiego Centrum Badań EIT+, platformy współpracy szkół wyższych z biznesem.

zobacz inne teksty Autora

Tożsamość dzisiejszego Wrocławia weszła w swój okres twórczego domykania w dekadzie Solidarności. Właśnie w tej dekadzie poczuliśmy się we Wrocławiu w suwerenny, ale i otwarty sposób „u siebie”. Tym bardziej otwarcie, im bardziej suwerennie – przekonuje Rafał DUTKIEWICZ

Étienne Gilson urodził się w 1884 roku, zmarł w  1978 roku.

Jacques Maritain urodził się w 1882 roku, zmarł w 1973 roku.

François Mauriac urodził się w 1885, zmarł w 1970 roku.

Egzystencjalizm tomistyczny i chrześcijański personalizm, którego byli twórcami (bądź, jak Mauriac, piewcami) zrodził się u schyłku XIX wieku, ukształtował zaś z początkiem wieku XX. Nie powstrzymał ludzkości przed pierwszą, ani przed drugą wojną światową. Był jednak najsilniejszą ideową wskazówką w wielkim powojennym, mówię o drugiej wojnie światowej, zastanowieniu nad tym, co należy uczynić, aby tak gigantyczna tragedia nie mogła się już nigdy, nigdy więcej, wydarzyć. Myśli Gilsona i Maritaina są częścią fundamentu Unii Europejskiej. Tak uczyli się rozumieć świat Ojcowie Europy.

Urodzony w 1903 roku (zmarł w 1974 roku) kardynał Bolesław Kominek jest – w moim najgłębszym przekonaniu – jednym z ojców pojednania europejskiego. Późniejszy biskup wrocławski, studiując w Paryżu, słuchał wykładów Maritaina.

Kominek jest autorem słynnego listu biskupów polskich do biskupów niemieckich. Listu zawierającego znaną i piękną frazę: „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. W 1966 roku zapytany o to, dlaczego powstał ten list, odpowiada, cytuję: „Sposób mówienia nie może być nacjonalistyczny, lecz musi być europejski w najgłębszym znaczeniu tego słowa. Europa to przyszłość – nacjonalizmy są wczorajsze. (…) Pogłębienie dyskusji o organizacji rozwiązania federacyjnego dla wszystkich narodów Europy, m.in. poprzez stopniową rezygnację z narodowej suwerenności w kwestiach bezpieczeństwa, gospodarki i polityki zagranicznej (jest bardzo ważne)”.

Urodziłem się w 1959 roku. W Południowej Wielkopolsce. Wrocław stał się moim miastem w drugiej połowie lat siedemdziesiątych, kiedy rozpocząłem tam studia matematyczne. Wówczas można było jeszcze napotkać w mieście ruiny pamiętające Festung Breslau. Pamiętające okres końca wojny, który doprowadził do destrukcji 3/4 Wrocławia.

Tożsamość dzisiejszego Wrocławia weszła w swój okres twórczego domykania w dekadzie Solidarności. Właśnie w tej dekadzie poczuliśmy się we Wrocławiu w suwerenny, ale i otwarty sposób „u siebie”. Tym bardziej otwarcie, im bardziej suwerennie.

Urodzony w 1926 roku we Wrocławiu Fritz Stern, z którym dane mi było zaprzyjaźnić się, pisze o tym pięknie w swojej fascynującej książce Fünf Deutschland und ein Leben: „Teraz, patrząc z oddali, widziałem jak Wrocław lat osiemdziesiątych nabierał nowego znaczenia, stając się prawdziwą twierdzą Solidarności, tego polskiego ruchu społecznego, który doprowadził do samowyzwolenia Europy Wschodniej, a także do zjednoczenia Niemiec (piątego ich, w trakcie mojego życia, wcielenia)”.

So schaute ich etwa von Ferne zu, als Wrocław in den achtziger Jahren des vorigen Jahrhunderts eine neue, noble Bedeutung gewann: Es wurde zu einer Hochburg der Solidarność, jener polnischen Bewegung, die zur Selbstbefreiung Osteuropas und zum wiedervereinigten Deutschland (meinem fünften) führte“.

Kamienie milowe powojennej historii Wrocławia noszą następujące napisy:

„Wypędzenia, 100% wymiana ludności, zniszczenie”.
„Odbudowa i pojednanie”.
„Solidarność”.
„Demokracja i wolność”.
„Europa”.

Po wejściu Polski do Unii Europejskiej rozpoczął się okres bardzo dynamicznego rozwoju mojego miasta. Produkt krajowy brutto wytwarzany w aglomeracji wrocławskiej wzrastał (i wzrasta) w kilkunastoprocentowym tempie rocznie. Miasto liczące 700 000 mieszkańców utworzyło ponad 400 000 nowych miejsc pracy.

W dziwnie bezczelny sposób wydaje mi się, że wymyśliłem ten rozwój, stając się prezydentem Wrocławia w 2003 roku. Tuż przed aktem unijnej akcesji. Kiedy jednak jestem pytany o największe osiągnięcia mojej wrocławskiej prezydentury, chętnie uciekam od tematów ekonomiczno-gospodarczych. Być może bowiem ważniejsze było wpisanie na listę UNESCO (listę światowego dziedzictwa) wrocławskiej Hali Stulecia, świątyni demokracji – jak ją opisywał jej twórca Max Berg.

Albo też wpisanie na drugą z najbardziej znaczących list UNESCO, „Memory of the World”, pewnej książki z Wrocławia. Książki, która zawiera pierwsze zdanie napisane po polsku. Pierwsze zdanie po polsku! To XIII-wieczna Księga henrykowska. Spisywana nieopodal Wrocławia, po łacinie, przez niemieckiego mnicha. Mnich ten cytuje owo polskie zdanie wypowiedziane przez czeskiego chłopa, który rozmawia ze swoją żoną Polką. Słyszycie – to jest właśnie Śląsk. Niemiecki mnich, pisząc po łacinie cytuje Czecha, który po polsku rozmawia ze swoją polską żoną, mówiąc jej: „odpocznij, ja popracuję za ciebie”. Pokazuje to, jak blisko siebie leżą te dziedziny na Śląsku: języki, ludzie, narody. Widać, czy też raczej słychać, to nawet czasem w nazwiskach: Kuba Mazur urodzony w 1977 roku. Kierował marketingiem Wrocławia jako Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Mój młody przyjaciel. I Tomoko Masur. Wybitna artystka, japońska żona Kurta Masura, genialnego niemieckiego dyrygenta urodzonego pod Wrocławiem w 1927 roku, Honorowego Obywatela Wrocławia. Mojego przyjaciela. W polskiej wymowie ich nazwiska różnią się dźwięcznością jednej litery. W niemieckiej wymowie nie słyszymy tej dźwięczności.

Teraz o innej jeszcze opowiem historii.

Urodzona w 1994 roku w Bonn, młoda Niemka, mieszkanka Bremy, studiująca w Kolonii, Elisabeth nauczyła się języka polskiego we Wrocławiu. Jej babcia urodziła się we Wrocławiu. Kiedy wraz z Brigitte, babcią Elisabeth, szukaliśmy grobu jej dziadka, dziadka Brigitte, prapradziadka Elisabeth, nie znaleźliśmy go. W powojennym Wrocławiu zniszczono kilkadziesiąt cmentarzy. „Pomnik Wspólnej Pamięci”, gdzie zgromadziliśmy ocalałe płyty nagrobne z tych zniszczonych cmentarzy, powstał nieopodal miejsca, w którym leżał grób prapradziadka Elisabeth Luft.

Miałem szczęście widzieć łzy wzruszenia w oczach Fritza Sterna i prezydenta Richarda von Weizsäckera, których poprosiłem o odwiedzenie pomnika.

Opowiadałem Państwu o wielonarodowej książce, Księdze henrykowskiej. Największą relikwią polskiej literatury jest inna książka. Chodzi mi o słynne dzieło Adama Mickiewicza – Pan Tadeusz.  Jej rękopis posiadamy we Wrocławiu. Jestem dumny, że udało mi się zbudować, utworzyć, na wrocławskim rynku, muzeum dla tego dzieła i wokół tego dzieła. Najbardziej polskiego z polskich. Rozmawiamy dziś o sprawach narodowych i ponadnarodowych. Ów rękopis, jak się rzekło, kwintesencja polskości, zaczyna się od słynnej mickiewiczowskiej inwokacji, jego – Mickiewicza – wyznania: „Litwo – ojczyzno moja”.

Często zastanawiam się nad tym, co moi intelektualni mistrzowie: Gilson, Maritain, Kominek, urodzeni na przełomie XIX i XX wieku, mogliby przykazać i przekazać urodzonej u progu XXI wieku Elisabeth. Ich myślenie oscylowało wokół dwóch tematów:

„Filozofia powinna pozostawać w sferze tego, co istniejące, i skupić się na badaniu świata realnego, a nie świata czystych możliwości”.

„Człowiek zaś został obdarzony przez Boga godnością i nikt nie może mu jej odebrać”.

Nie wiem, czy to wystarczy jako drogowskaz w czasach postnowoczesnych, kiedy nowe technologie prowokują nas, tworząc nowe sposoby rozumienia zjawisk i kreując inne, wirtualne, relacje między ludźmi.

Kiedyś większą wagę odgrywała wymiana dóbr. Dziś kluczowa jest wymiana idei, myśli. Jednym z  jej  aspektów jest rozmowa różnych kultur, rozmowa ludzi wyrosłych w różnych, innych obszarach językowych.

Języka niemieckiego uczyłem się przez chwilę w Goethe-Instytut. Potem moim nauczycielem w Sprachenkolleg we Freiburgu stał się urodzony w 1943 roku Stefan Pflaum. Chciałbym podziękować za przyznanie mi tak wspaniałej nagrody. Nie wiem, czy zasłużyłem. Mam wrażenie, że to nagroda dla mojego miasta. Dla Wrocławia. A jeśli także dla mnie, to dedykuję ją mojemu nauczycielowi języka niemieckiego Stefanowi Pflaumowi. I wszystkim nauczycielom obcych języków na świecie. Tym, którzy pomagają światu w rozmowie.

Rafał Dutkiewicz
Tekst przemówienia wygłoszonego podczas uroczystości wręczenia Niemieckiej Nagrody Narodowej 2017.

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 13 czerwca 2017

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam