Jordan BARDELLA buduje polski filar swojej europejskiej strategii [Le Figaro]

Jordan Bardella w Polsce

Gdy francuscy komentatorzy analizują dziś kampanię prezydencką 2027 roku, najczęściej patrzą na sondaże, proces Marine Le Pen, rywalizację z Édouardem Philippem czy rosnącą aktywność Gabriela Attala. Tymczasem relacja opublikowana przez Le Figaro po wizycie Jordana Bardelli w Polsce pokazuje coś znacznie ważniejszego. Lider Zjednoczenia Narodowego nie przyjechał nad Wisłę po zdjęcia przy granicy z Białorusią. Przyjechał budować europejskie zaplecze swojej przyszłej kampanii.

.Francuskie wybory prezydenckie od dawna nie są już wyłącznie sprawą Francji. Tak jak wybory amerykańskie wpływają na politykę całego Zachodu, tak wybory nad Sekwaną coraz częściej stają się przedmiotem zainteresowania europejskich stolic. Zwłaszcza wtedy, gdy kandydat może realnie zmienić kierunek integracji europejskiej.

To właśnie dlatego w relacji Le Figaro uwagę zwracają nie tyle słowa Jordana Bardelli o ochronie granic, ile nazwiska polityków, którzy zdecydowali się go przyjąć.

Najważniejszym wydarzeniem wizyty było spotkanie z prezydentem Karolem Nawrockim. Dla francuskiego czytelnika sam fakt, że urzędująca głowa państwa poświęca czas liderowi opozycyjnego ugrupowania z Francji, jest sygnałem politycznym. Jeszcze kilka lat temu Marine Le Pen pozostawała dla części europejskiej prawicy partnerem problematycznym. W Polsce przeszkodą były przede wszystkim jej dawne kontakty z Rosją i wielokrotnie wyrażana sympatia wobec Władimira Putina.

Jordan Bardella próbuje od miesięcy odwrócić ten obraz. Buduje wizerunek polityka bardziej pragmatycznego, bardziej europejskiego i bardziej akceptowalnego dla konserwatywnych elit Europy Środkowej.

Znaczące były również słowa Pawła Szefernakera, szefa gabinetu prezydenta Karola Nawrockiego, cytowane przez Le Figaro. Po spotkaniu mówił o „bardzo dobrej rozmowie” dotyczącej przyszłości Europy, bezpieczeństwa oraz roli suwerennych państw we wspólnocie europejskiej. Trudno nie zauważyć, że są to dokładnie te obszary, na których Bardella próbuje dziś budować własną wiarygodność polityczną.

Jeszcze ciekawszy jest jednak drugi wymiar tej wizyty. W Polsce Jordan Bardella spotkał bowiem nie tylko polityków związanych z obozem prezydenckim i Prawem i Sprawiedliwością. W Sejmie towarzyszył mu Krzysztof Bosak, jeden z liderów Konfederacji. W relacji Le Figaro pojawiają się również Anna Bryłka oraz Adam Bielan. Z francuskiego punktu widzenia oznacza to coś więcej niż zwykłe spotkania dyplomatyczne. Oznacza próbę budowania mostu pomiędzy różnymi nurtami prawicy.

To właśnie ten element wydaje się dziś najważniejszy dla zrozumienia strategii Jordana Bardelli.

Od miesięcy obserwujemy bowiem stopniową zmianę strategii Zjednoczenia Narodowego. Marine Le Pen przez wiele lat budowała politykę europejską wokół idei suwerenizmu i sprzeciwu wobec integracji. Bardella wybiera inną drogę. Nie mówi o rozbijaniu Unii Europejskiej. Nie mówi o wyjściu z euro. Nie mówi o Frexicie. Mówi o zmianie Europy od środka.

Relacja Le Figaro pokazuje wręcz, że lider RN stara się przedstawiać jako polityk zdolny do współpracy zarówno z ugrupowaniami należącymi do grupy Patrioci dla Europy, jak i środowiskami związanymi z Europejskimi Konserwatystami i Reformatorami kierowanymi przez byłego polskiego premiera Mateusza Morawieckiego. To zmiana o znaczeniu strategicznym dla całej kampanii Bardelli 2027 roku.

Kulminacją pobytu Jordana Bardelli w Polsce było spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim.

Prezes PiS miał powiedzieć do Jordana Bardelli słowa, które natychmiast obiegły media: „Będzie pan następnym prezydentem Republiki”. Dla lidera francuskiej prawicy nie było to zwykłe uprzejme powitanie. Był to sygnał politycznego uznania ze strony jednego z najbardziej wpływowych polityków Europy Środkowej.

Właśnie dlatego ta wizyta może okazać się ważniejsza, niż wydaje się na pierwszy rzut oka.

Jeżeli 7 lipca 2026 r. sąd apelacyjny podtrzyma zakaz kandydowania Marine Le Pen, Jordan Bardella stanie się niemal automatycznie głównym kandydatem obozu narodowego w wyborach prezydenckich 2027 roku. Wówczas każde zdjęcie wykonane dziś w Warszawie, Kuźnicy czy przy granicy białoruskiej może zostać wykorzystane jako dowód jego międzynarodowej wiarygodności.

W kampaniach prezydenckich często decydują nie tylko programy, lecz także obrazy. A Bardella wraca z Polski z obrazem szczególnie cennym: polityka przyjmowanego przez prezydenta państwa NATO, rozmawiającego z Jarosławem Kaczyńskim, spotykającego się z Krzysztofem Bosakiem i budującego relacje zarówno z PiS, jak i z Konfederacją.

Dla francuskiego wyborcy ma to oznaczać jedno: Jordan Bardella chce być postrzegany już nie jako lider partii protestu, lecz jako przyszły przywódca państwa zdolny do budowania europejskich sojuszy.

I właśnie taki przekaz wyłania się z relacji Le Figaro znacznie mocniej niż sam temat granicy z Białorusią.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 20 czerwca 2026