Francuski biznes wystawia kandydatom rachunek

Na korcie centralnym Philippe’a-Chatriera nie rozstrzygnie się jeszcze, kto zostanie następcą Emmanuela Macrona, może jednak zapaść pierwszy istotny werdykt dotyczący gospodarczej wiarygodności pretendentów do Pałacu Elizejskiego. Podczas Rencontre des entrepreneurs de France, zaplanowanego na 26 i 27 sierpnia 2026 roku na terenach Rolanda Garrosa, siedmioro polityków aspirujących do prezydentury stanie przed publicznością, która nie będzie oczekiwała przede wszystkim efektownych deklaracji. Francuscy przedsiębiorcy chcą wiedzieć, kto zapewni im stabilne podatki, ograniczy produkcję kolejnych regulacji i przedstawi możliwy do sfinansowania plan naprawy państwa.
.Wcześniej przedstawialiśmy już samo znaczenie spotkania Medef jako pierwszej dużej konfrontacji kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2027 r. Nowe informacje opublikowane przez „Journal du Dimanche” pozwalają jednak spojrzeć na to wydarzenie z innej strony. Roland Garros stanie się nie tylko sceną polityczną, ale również miejscem zderzenia kosztownych programów wyborczych z możliwościami coraz bardziej zadłużonego państwa.
Według „JDD” w spotkaniu ma uczestniczyć co najmniej 13 tys. przedstawicieli francuskiej gospodarki. Marine Le Pen, Édouard Philippe, Gabriel Attal, Bruno Retailleau, Raphaël Glucksmann, Marine Tondelier i Jean-Luc Mélenchon odniosą się do wyników konsultacji przeprowadzonych przez Medef wspólnie z OpinionWay wśród 66 tys. szefów przedsiębiorstw. Skala badania sprawia, że kandydaci nie będą mogli potraktować przedstawionych postulatów jako opinii wąskiego grona największych firm.
Francuscy przedsiębiorcy chcą przede wszystkim przewidywalności
Najważniejsze oczekiwania przedsiębiorców nie są zaskoczeniem. Wskazują oni na nadmierne obciążenia podatkowe, bariery administracyjne, osłabienie konkurencyjności oraz brak stabilności pozwalającej planować inwestycje w perspektywie dłuższej niż jeden rok budżetowy. W warunkach nieustannych sporów o wysokość podatków, wydatków publicznych i finansowanie systemu emerytalnego nawet korzystne rozwiązania tracą część znaczenia, jeżeli przedsiębiorcy nie wiedzą, jak długo pozostaną w mocy.
Ten problem wykracza poza tradycyjny konflikt między zwolennikami niższych podatków i obrońcami francuskiego modelu społecznego. Firma podejmująca decyzję o budowie fabryki, zatrudnieniu nowych pracowników albo przeniesieniu części działalności do innego kraju porównuje nie tylko obowiązujące stawki podatkowe, lecz także stabilność prawa, ceny energii, dostęp do kapitału i przewidywalność polityki państwa. Dlatego jednym z najważniejszych słów podczas spotkania Medef będzie nie tyle „obniżka”, ile „widoczność”, rozumiana jako możliwość przewidywania warunków działalności w kolejnych latach.
O skali francuskich obciążeń pisaliśmy szerzej w analizie dotyczącej opodatkowania pracy we Francji w tekście „Francja najwyżej opodatkowuje pracę w Europie. Kwestia przed wyborami prezydenckimi 2027 roku”. Wysokie podatki i składki umożliwiają finansowanie rozbudowanego państwa socjalnego, ale zarazem podnoszą koszty zatrudnienia i zawężają przestrzeń do dalszego zwiększania dochodów publicznych. Kandydaci obiecujący jednocześnie nowe wydatki, ochronę świadczeń oraz poprawę konkurencyjności będą więc musieli wykazać, że ich rachunek nie opiera się na wzajemnie sprzecznych założeniach.
Gospodarka nie daje kandydatom marginesu bezpieczeństwa
Spotkanie odbędzie się w chwili, gdy francuska gospodarka nie znajduje się w recesji, lecz wyraźnie traci dynamikę. Według szczegółowych danych INSEE PKB Francji zmniejszył się w pierwszym kwartale 2026 r. o 0,1 proc., a marża przedsiębiorstw niefinansowych spadła z 32,7 do 31,9 proc. Nie są to liczby świadczące o gwałtownym załamaniu, pokazują jednak, że firmy wchodzą w okres wyborczy z mniejszym poczuciem bezpieczeństwa.
Banque de France przewiduje, że inwestycje przedsiębiorstw wzrosną w 2026 r. zaledwie o 0,5 proc., a ich wyraźniejsze przyspieszenie może nastąpić dopiero w kolejnych dwóch latach. Instytucja wskazuje zarazem na utrzymującą się niepewność geopolityczną, wyższy koszt kapitału i osłabienie popytu. Stopa bezrobocia ma wynieść średnio 8,1 proc. zarówno w 2026, jak i w 2027 r., podczas gdy zatrudnienie w sektorze rynkowym już zaczęło się kurczyć.
Najtrudniejszy pozostaje stan finansów publicznych. Na koniec pierwszego kwartału 2026 r. francuski dług publiczny osiągnął 3,536 bln euro, czyli 117,5 proc. PKB, zwiększając się w ciągu trzech miesięcy o 75,6 mld euro. Komisja Europejska prognozuje, że przy niezmienionej polityce zadłużenie może przekroczyć w 2027 r. 120 proc. PKB, a deficyt wzrosnąć z 5,1 proc. PKB w 2026 r. do 5,7 proc. w roku wyborczym.
Szerzej opisaliśmy ten mechanizm w tekstach o zadłużeniu Francji „Francja wchodzi w wybory 2027 z bombą zadłużeniową. Deficyt może osiągnąć 5,2 proc. PKB” oraz o znaczeniu finansów publicznych w kampanii prezydenckiej „Dlaczego finanse publiczne mogą rozstrzygnąć wybory prezydenckie we Francji w 2027 roku?”. Spotkanie z przedsiębiorcami nie powinno zatem sprowadzić się do licytacji na liczbę zniesionych regulacji. Każda obietnica obniżenia podatków będzie natychmiast prowadziła do pytania o wydatki, a każda propozycja nowych świadczeń do pytania o źródło ich finansowania.
Raport Komisji Europejskiej z czerwca 2026 r. pokazuje skalę napięcia między tymi oczekiwaniami. Wydatki publiczne Francji wyniosły w 2025 r. 57,2 proc. PKB, co było drugim najwyższym wynikiem w Unii Europejskiej i poziomem o 7,7 pkt proc. wyższym od unijnej średniej. Tak rozbudowany sektor publiczny wymaga wysokich dochodów podatkowych, a to utrudnia przeprowadzenie szerokiego obniżenia obciążeń bez głębokiej reformy wydatków.
Édouard Philippe i Gabriel Attal muszą pokazać różnicę
Politycy wywodzący się z obozu Emmanuela Macrona mają przed przedsiębiorcami naturalną przewagę, ponieważ ich język gospodarczy pozostaje bliski liberalnemu sposobowi myślenia Medef. Ta bliskość jest jednak również obciążeniem. Édouard Philippe i Gabriel Attal muszą wyjaśnić, dlaczego po niemal dziesięciu latach prezydentury Emmanuela Macrona Francja nadal zmaga się z wysokimi obciążeniami, deficytem, długiem oraz regulacyjną złożonością.
Édouard Philippe proponuje zawarcie nowego porozumienia fiskalnego z przedsiębiorstwami. Jego plan zakłada ograniczenie podatków produkcyjnych o 50 mld euro w zamian za likwidację takiej samej wartości nieskutecznej pomocy publicznej dla firm, wprowadzenie moratorium na nowe podatki i regulacje oraz zmniejszenie deficytu do 2 proc. PKB pod koniec kadencji. Zapowiada także reorganizację instytucji państwa i przebudowę systemu emerytalnego, w tym stopniowe stworzenie filaru kapitałowego odpowiadającego w przyszłości za 10–15 proc. wartości świadczeń.
To program dobrze dopasowany do publiczności Medef, ale jego słabością pozostaje polityczny koszt zmian. Ograniczenie pomocy publicznej nie będzie neutralne dla wszystkich sektorów, a przeniesienie większej części ciężaru finansowania modelu społecznego z osób aktywnych zawodowo na inne grupy wywoła sprzeciw poza środowiskiem przedsiębiorców. Philippe będzie więc musiał dowieść, że potrafi połączyć księgową spójność programu z jego społeczną wykonalnością.
Gabriel Attal przedstawia nieco inną metodę dochodzenia do równowagi. Chce zmniejszyć deficyt poniżej 3 proc. PKB przed 2032 r., a całkowicie zrównoważyć finanse publiczne do 2037 r., co według jego zespołu wymagałoby oszczędności w wysokości 120–150 mld euro w ciągu dziesięciu lat. Kandydat zapowiada między innymi redukcję 100 tys. stanowisk w administracji państwowej i samorządowej, bez podnoszenia podatków, oraz odpowiedzialność polityczną ministrów za przekraczanie przyznanych im budżetów.
Spór między Philippe’em i Attalem nie będzie dotyczył zatem samej potrzeby uporządkowania finansów, lecz tempa, metody i rozłożenia kosztów. Obaj muszą również odpowiedzieć na pytanie, czy ich projekty są zerwaniem z dotychczasową polityką, czy jej poprawioną wersją. Szerszą rywalizację tych dwóch polityków przedstawialiśmy w analizie „Gabriel ATTAL i Édouard PHILIPPE rozpoczynają walkę o centrum Francji”.
Marine Le Pen zdaje egzamin z gospodarczej wiarygodności
Inny rodzaj próby czeka Marine Le Pen. Nie musi ona przekonywać przedsiębiorców, że rozumie społeczne skutki wzrostu cen, presję wywieraną na klasę średnią czy sytuację mieszkańców mniejszych miast, ponieważ właśnie na tych tematach Zjednoczenie Narodowe zbudowało znaczną część swojej popularności. Musi natomiast pokazać, że jej społeczna wrażliwość nie prowadzi do programu, którego nie da się sfinansować bez zwiększenia długu albo nowych obciążeń dla firm.
„Journal du Dimanche” zwraca uwagę na istotne napięcie wewnątrz elektoratu i otoczenia Zjednoczenia Narodowego. Część przedsiębiorców zainteresowała się w poprzednich latach bardziej probiznesowym przekazem Jordana Bardelli, podczas gdy Marine Le Pen pozostaje przy linii silniej akcentującej ochronę socjalną, siłę nabywczą i rolę państwa. Jej niespodziewany powrót do roli kandydatki sprawił, że pytania o podatki od przedsiębiorstw i przyszłość reformy emerytalnej ponownie znalazły się w centrum uwagi.
Dla Marine Le Pen stawką będzie coś więcej niż dobre przyjęcie jednego przemówienia. Zjednoczenie Narodowe od lat próbuje przejść od statusu partii protestu do pozycji ugrupowania zdolnego kierować państwem, a kompetencje gospodarcze są jednym z ostatnich obszarów, w których część wyborców wciąż zachowuje dystans. Sylwetkę kandydatki, jej program, zaplecze i drogę do wyborów przedstawiamy szerzej w opracowaniu „Marine LE PEN. 25 najważniejszych pytań i odpowiedzi”.
Medef będzie chciał usłyszeć, czy zapowiadane preferencje dla francuskich przedsiębiorstw można pogodzić z zasadami jednolitego rynku europejskiego, ile kosztować będą propozycje dotyczące emerytur i siły nabywczej oraz które wydatki zostaną ograniczone. Marine Le Pen nie wystarczy już krytyka bilansu Emmanuela Macrona. Jako liderka sondaży zostanie oceniona według ostrzejszego kryterium, ponieważ od faworyta oczekuje się nie tylko diagnozy, lecz również gotowego projektu sprawowania władzy.
Bruno Retailleau walczy o gospodarczy język prawicy
Bruno Retailleau pojawi się przed przedsiębiorcami jako polityk republikańskiej prawicy, dla którego ograniczenie wydatków, uproszczenie państwa i odbudowa francuskiego przemysłu są naturalnymi elementami programu. Jego problem polega na tym, że wyborcy kojarzą go przede wszystkim ze sprawami bezpieczeństwa, migracji i przywracania autorytetu państwa. Spotkanie Medef daje mu możliwość pokazania, że jego kandydatura nie jest zbudowana wyłącznie wokół kwestii tożsamościowych.
Retailleau musi jednocześnie odróżnić się od Édouarda Philippe’a i Gabriela Attala, którzy również obiecują dyscyplinę finansową, oraz od Marine Le Pen, z którą konkuruje o część prawicowego elektoratu. Deklaracja ograniczenia wydatków nie wystarczy, jeżeli nie zostanie uzupełniona odpowiedzią, których instytucji, świadczeń lub mechanizmów finansowania państwa dotkną oszczędności. W przeciwnym razie program może zostać odebrany jako bardziej radykalna retorycznie wersja propozycji już obecnych w obozie centrowym.
Znaczenie tej kandydatury i trudności związane z odzyskaniem samodzielności przez republikańską prawicę przedstawiliśmy w materiale „Bruno RETAILLEAU kandydat 2027. Jakie ma szanse, jaki program?”. Przed Medef Retailleau będzie musiał wykazać, że potrafi przełożyć hasło silnego państwa na sprawną administrację, przewidywalne prawo i strategię reindustrializacji. Dla przedsiębiorców liczy się bowiem nie tylko liczba urzędników, lecz przede wszystkim czas, koszt i ryzyko związane z każdą decyzją inwestycyjną.
Trzy różne odpowiedzi francuskiej lewicy
Raphaël Glucksmann, Marine Tondelier i Jean-Luc Mélenchon nie będą zabiegali o poparcie przedsiębiorców tym samym językiem co kandydaci centrum i prawicy. Ich zadaniem będzie raczej przekonanie publiczności Medef, że zwiększenie sprawiedliwości podatkowej, inwestycje publiczne albo szybsza transformacja ekologiczna nie muszą oznaczać trwałego pogorszenia warunków prowadzenia działalności. Każde z nich inaczej definiuje jednak rolę rynku, państwa i kapitału.
Glucksmann próbuje zbudować socjaldemokratyczną propozycję opartą na europejskiej polityce przemysłowej, ochronie strategicznych sektorów, wzroście wynagrodzeń oraz przesunięciu części ciężaru podatkowego z pracy na największe majątki i spadki. Dla przedsiębiorców zasadnicze będzie pytanie, czy projekt ten tworzy nowe źródła inwestycji, czy przede wszystkim nowe daniny. Kandydat będzie też musiał pokazać, że jego koncepcja ochrony europejskiego przemysłu nie prowadzi do kosztownego protekcjonizmu.
Marine Tondelier przedstawi zapewne koncepcję „ekologicznego dobrobytu”, w której transformacja klimatyczna ma stać się źródłem inwestycji, nowych miejsc pracy i modernizacji gospodarki. Przedsiębiorcy będą jednak oczekiwali odpowiedzi, jak szybko wprowadzane byłyby nowe normy, kto sfinansowałby dostosowanie produkcji oraz czy polityka klimatyczna nie zwiększyłaby jeszcze bardziej kosztów energii i działalności. Po doświadczeniach z kolejnymi europejskimi regulacjami samo wskazanie długoterminowych korzyści nie wystarczy bez przedstawienia warunków okresu przejściowego.
Największy dystans między mówcą a publicznością może pojawić się podczas wystąpienia Jean-Luca Mélenchona. Kilka dni przed spotkaniem zaproponował on anulowanie 540,8 mld euro francuskich papierów dłużnych znajdujących się w posiadaniu Banque de France, używając określenia, że obligacje te należy „wrzucić do ognia”. Dla jego zwolenników jest to sposób uwolnienia państwa od presji wierzycieli, dla krytyków zaś próba księgowego usunięcia zobowiązań bez uwzględnienia skutków dla banku centralnego, Eurosystemu i wiarygodności Francji.
Mélenchon będzie musiał wyjaśnić, dlaczego inwestorzy mieliby po takim posunięciu nadal finansować francuskie państwo na akceptowalnych warunkach. Powinien także odpowiedzieć, czy jednostronne anulowanie papierów znajdujących się w bilansie banku centralnego jest możliwe w ramach prawa europejskiego oraz jakie konsekwencje miałoby dla kosztu kredytu. Jego program i pozycję w kampanii szczegółowo analizujemy w tekście „Jean-Luc MÉLENCHON. 25 pytań i odpowiedzi”.
Medef nie wybierze prezydenta, ale może wyznaczyć kryteria kampanii
Francuscy przedsiębiorcy nie tworzą jednolitego elektoratu i nie poprą automatycznie polityka proponującego najniższe podatki. Wśród właścicieli niewielkich firm, kierujących przedsiębiorstwami średniej wielkości i zarządzających globalnymi koncernami występują poważne różnice dotyczące handlu, energii, polityki europejskiej oraz pomocy publicznej. Łączy ich jednak oczekiwanie, że państwo przestanie zmieniać reguły szybciej, niż przedsiębiorstwa są w stanie dostosowywać do nich swoje inwestycje.
Dlatego konsultacja 66 tys. szefów firm może odegrać większą rolę niż kolejne zestawienie partyjnych obietnic. Kandydaci zostaną postawieni przed tym samym zestawem problemów i będą musieli mówić do odbiorców, którzy potrafią odróżnić obniżenie podatku od przesunięcia kosztu do innej części systemu. Będą również pytani o skutki regulacji, dostępność pracowników, finansowanie innowacji i warunki konkurowania z przedsiębiorstwami amerykańskimi oraz chińskimi.
Wynik tego egzaminu nie musi pokrywać się z sondażami. Polityk przyjęty dobrze przez przedsiębiorców może mieć trudności z przekonaniem pracowników i emerytów, natomiast kandydat budujący kampanię na sprzeciwie wobec elit gospodarczych może wykorzystać chłodne przyjęcie jako potwierdzenie własnej niezależności. Medef nie wskaże zatem zwycięzcy wyborów, ale może ustalić próg wiarygodności, poniżej którego trudno będzie przedstawiać się jako polityk przygotowany do objęcia odpowiedzialności za państwo.
Najważniejszym sprawdzianem nie będzie liczba obietnic skierowanych bezpośrednio do firm. Będzie nim zdolność pokazania, kto poniesie koszt realizacji programu, jak szybko mają zostać osiągnięte jego cele i co stanie się w przypadku słabszego wzrostu gospodarczego. W państwie zadłużonym na ponad 3,5 bln euro każda propozycja ma już bowiem nie tylko polityczną cenę, lecz także oprocentowanie.
Spotkanie na Rolandzie Garrosie otworzy więc etap kampanii, w którym biografie, deklaracje kandydatur i polityczne pozycjonowanie zaczną ustępować miejsca rachunkom. Pełną mapę kandydatów, kalendarz wyborczy oraz najważniejsze scenariusze przedstawiamy w kompendium „Wybory prezydenckie Francja 2027. Kto wygra, sondaże, kandydaci. Kompletny przewodnik” oraz w opracowaniu pytań i odpowiedzi „Wybory we Francji 2027. Najważniejsze pytania i odpowiedzi”. W dniach 26 i 27 sierpnia przekonamy się, którzy z pretendentów potrafią uzupełnić polityczne ambicje ekonomiczną arytmetyką.
Arkadiusz Jordan
Paryż





