Francja najwyżej opodatkowuje pracę w Europie. Kwestia przed wyborami prezydenckimi 2027 roku

Francuski pracownik zaczyna symbolicznie pracować na siebie dopiero 22 lipca. Według badania Instytutu Ekonomicznego Molinari, przygotowanego we współpracy z firmą doradczą EY, Francja pozostaje państwem Unii Europejskiej, w którym przeciętne wynagrodzenie jest w największym stopniu obciążone podatkami i składkami. W Polsce symboliczny Dzień Wolności Podatkowej także przesuwa się coraz dalej, jednak w 2026 roku przypadł 9 lipca, a więc trzynaście dni wcześniej niż we Francji. Porównanie obu państw pokazuje skalę problemu, z którym będą musieli zmierzyć się kandydaci w wyborach prezydenckich we Francji w 2027 roku.
.Francuzi po raz kolejny znaleźli się na końcu europejskiego kalendarza wolności podatkowej. Gdyby przyjąć, że przeciętny pracownik od początku roku przeznacza całość wartości swojej pracy najpierw na podatki, składki społeczne i inne obowiązkowe daniny, dopiero od 22 lipca mógłby zacząć swobodnie dysponować wypracowanymi pieniędzmi.
Data ta nie oznacza oczywiście, że przez pierwszą część roku francuski pracownik rzeczywiście nie otrzymuje wynagrodzenia. Jest syntetycznym sposobem przedstawienia łącznego ciężaru podatków i składek obciążających pracę oraz konsumpcję. W najnowszym wyliczeniu dla Francji uwzględniono składki społeczne płacone przez pracownika i pracodawcę, podatek dochodowy, francuskie daniny CSG i CRDS oraz podatek VAT.
Według danych przytoczonych przez Instytut Ekonomiczny Molinari łączne obciążenie przeciętnego pracownika we Francji wynosi 55,6 proc. Oznacza to, że z całkowitego kosztu zatrudnienia oraz późniejszych wydatków konsumpcyjnych ponad połowa zostaje przejęta przez system podatkowy i składkowy.
Francuz zaczyna pracować na siebie dopiero 22 lipca
Instytut Ekonomiczny Molinari posługuje się przykładem przeciętnego pracownika, którym jest osoba samotna, bez dzieci, otrzymująca średnie wynagrodzenie. W tym modelu oblicza się całkowity koszt ponoszony przez pracodawcę, następnie odejmuje składki i podatek dochodowy, a na końcu uwzględnia podatek VAT płacony podczas wykorzystywania pozostałego dochodu.
W rezultacie powstaje data określana jako dzień wolności podatkowej i społecznej. Jest to dzień, od którego pracownik zaczyna symbolicznie zachowywać owoce swojej pracy i może przeznaczać je zgodnie z własnymi decyzjami.
„Ta data wyznacza dzień, w którym pracownik może swobodnie zrobić ze swoimi pieniędzmi to, co chce” – tłumaczy Nicolas Marques, dyrektor generalny Instytutu Ekonomicznego Molinari i współautor badania.
Największą część obciążenia francuskiego wynagrodzenia stanowią składki związane z zatrudnieniem. Z danych przedstawionych w badaniu wynika, że za zasadniczą część całego ciężaru odpowiadają składki płacone przez pracodawców oraz pracowników. Podatek dochodowy i VAT mają znaczenie mniejsze, choć z perspektywy obywatela pozostają bardziej widoczne.
Taka struktura powoduje, że rzeczywisty koszt zatrudnienia pracownika jest znacznie wyższy niż wynagrodzenie, które trafia na jego rachunek. Jednocześnie pracownik nie zawsze postrzega część składek opłacanych formalnie przez pracodawcę jako element własnego opodatkowania, mimo że ekonomicznie są one związane bezpośrednio z jego miejscem pracy.
Francja europejskim liderem obciążeń
Francja od lat należy do państw o najwyższym opodatkowaniu pracy w Europie. W badaniu Instytutu Ekonomicznego Molinari w 2025 roku francuski dzień wolności podatkowej przypadał 18 lipca, a obciążenie przeciętnego pracownika wynosiło 54,4 proc. Francja zajmowała pierwsze miejsce w Unii Europejskiej, przed Belgią, Austrią i Niemcami.
W 2026 roku data przesunęła się o cztery dni, do 22 lipca, a obciążenie wzrosło do 55,6 proc. Oznacza to, że francuski pracownik musi symbolicznie przeznaczyć na obowiązkowe daniny większą część roku niż dwanaście miesięcy wcześniej.
Nie jest to wyłącznie techniczna zmiana w zestawieniu podatkowym. Cztery dodatkowe dni oznaczają pogorszenie relacji między całkowitym kosztem pracy a dochodem, którym pracownik może później swobodnie dysponować. W wymiarze politycznym jest to także sygnał, że mimo wielokrotnie zapowiadanych reform gospodarczych francuskie państwo nadal finansuje swój rozbudowany model społeczny przede wszystkim poprzez bardzo wysokie obciążenie pracy.
W poprzednich latach za Francją plasowały się Belgia, Austria, Niemcy oraz Włochy. W 2025 roku belgijski dzień wolności podatkowej przypadł 16 lipca, a austriacki 14 lipca. Niemcy osiągnęły go 8 lipca, a Włochy 30 czerwca.
Francja nie jest więc jedynym państwem europejskim o wysokich podatkach i składkach, ale pozostaje państwem, w którym obciążenie przeciętnego pracownika jest szczególnie duże. Różnica między Francją a częścią państw Unii Europejskiej nie wynosi kilku punktów w abstrakcyjnej tabeli. Przekłada się na kilka lub nawet kilkadziesiąt dodatkowych dni symbolicznej pracy na rzecz systemu podatkowego.
Polska zaczyna pracować na siebie wcześniej, ale także coraz później
Porównanie z Polską wymaga ostrożności, ponieważ francuski Instytut Ekonomiczny Molinari i polskie Centrum im. Adama Smitha stosują odmienne metody obliczania Dnia Wolności Podatkowej.
Francuskie badanie koncentruje się na przeciętnym pracowniku i uwzględnia obciążenia związane z jego zatrudnieniem, dochodem oraz konsumpcją. Polskie wyliczenie opiera się przede wszystkim na relacji wszystkich wydatków sektora publicznego do produktu krajowego brutto. Nie są to zatem wskaźniki całkowicie tożsame i nie należy przedstawiać różnicy między nimi jako precyzyjnego porównania indywidualnych wynagrodzeń.
Oba wskaźniki pokazują jednak skalę udziału państwa w dochodach i gospodarce oraz pozwalają uchwycić kierunek zmian.
Według wyliczeń Centrum im. Adama Smitha Dzień Wolności Podatkowej w Polsce przypadł w 2026 roku 9 lipca. Był to 190. dzień roku. Oznacza to, że przez pierwszych 189 dni Polacy symbolicznie pracowali na podatki, składki i inne obowiązkowe wydatki państwa.
Polska data także przesuwa się coraz dalej. W 2023 roku Dzień Wolności Podatkowej przypadał 21 czerwca, w 2024 roku 28 czerwca, w 2025 roku 4 lipca, a w 2026 roku 9 lipca. W ciągu trzech lat przesunął się zatem o osiemnaście dni.
W 2026 roku różnica między Polską a Francją wynosi trzynaście dni. Polski podatnik zaczyna więc symbolicznie pracować na siebie wcześniej niż francuski, ale także w Polsce kierunek zmian jest niekorzystny. Jeszcze kilka lat temu polski Dzień Wolności Podatkowej przypadał w pierwszej lub drugiej połowie czerwca. Obecnie przesunął się już na lipiec.
Porównanie pokazuje zatem dwie różne sytuacje. Francja pozostaje europejskim rekordzistą obciążeń nakładanych na przeciętnego pracownika. Polska nie osiąga poziomu francuskiego, ale zwiększenie udziału wydatków publicznych w gospodarce powoduje, że także polski Dzień Wolności Podatkowej wypada ostatnio rekordowo późno.
Wysokie podatki finansują francuski model społeczny
Francuskie obciążenia nie powstały przypadkowo. Są ceną rozbudowanego modelu społecznego, który obejmuje powszechny system ochrony zdrowia, emerytury, ubezpieczenia społeczne, pomoc dla bezrobotnych, świadczenia rodzinne, rozbudowaną administrację publiczną oraz szeroki zakres usług świadczonych przez państwo.
Dlatego termin „praca na państwo” jest skrótem, który nie opisuje całej ekonomicznej rzeczywistości. Podatki i składki nie znikają, lecz finansują świadczenia, z których korzystają obywatele. Francuski pracownik otrzymuje w zamian zabezpieczenie zdrowotne, emerytalne i socjalne, choć może spierać się o jego jakość, skuteczność oraz relację między ponoszonym kosztem a otrzymywanymi usługami.
Właśnie ten spór będzie miał zasadnicze znaczenie przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku. Problem nie sprowadza się bowiem do pytania, czy podatki są za wysokie. Prawdziwe pytanie brzmi, które wydatki Francja jest gotowa ograniczyć, jeśli chce zmniejszyć obciążenia pracy.
Każda poważna propozycja obniżenia składek wymaga wskazania alternatywnego źródła finansowania albo zmniejszenia części wydatków publicznych. Każda propozycja utrzymania obecnego modelu wymaga natomiast odpowiedzi, jak zapobiec dalszemu wzrostowi obciążeń, zadłużenia i kosztów obsługi długu.
Podatkowy paradoks Emmanuela Macrona
Emmanuel Macron obejmował urząd prezydenta jako polityk zapowiadający modernizację gospodarki, zwiększenie aktywności zawodowej, pobudzenie inwestycji oraz uczynienie Francji państwem bardziej atrakcyjnym dla przedsiębiorców. W czasie jego prezydentury obniżono część podatków nakładanych na przedsiębiorstwa, ograniczono podatek od majątku do aktywów nieruchomościowych i przeprowadzono reformy rynku pracy.
Jednocześnie całkowity ciężar państwa w gospodarce pozostał bardzo wysoki. Francja nadal finansuje największy lub jeden z największych w Europie sektorów publicznych, a kolejne kryzysy zwiększyły presję na wydatki.
Pandemia, działania osłonowe wobec wzrostu cen energii, wydatki społeczne, koszty transformacji energetycznej oraz nakłady na obronność ograniczyły możliwość trwałego zmniejszenia obciążeń. W efekcie reformy przyjazne przedsiębiorstwom współistniały z utrzymaniem bardzo kosztownego modelu publicznego.
Dla obozu macronistowskiego stanowi to poważny problem polityczny. Kandydaci odwołujący się do dziedzictwa Emmanuela Macrona będą musieli wykazać, że projekt reform gospodarczych nie został wyczerpany, a jednocześnie wytłumaczyć, dlaczego po blisko dziesięciu latach jego prezydentury Francja nadal pozostaje europejskim liderem opodatkowania pracy.
Dotyczy to w szczególności takich polityków jak Gabriel Attal, Édouard Philippe oraz Sébastien Lecornu, których nazwiska pojawiają się w debacie o przyszłości centrum i obozu prezydenckiego. Każdy z nich będzie musiał zdecydować, czy przedstawia się jako kontynuator dotychczasowej polityki, jej „korektor”, czy kandydat proponujący głębsze zerwanie z bilansem drugiej kadencji Emmanuela Macrona.
Marine Le Pen i Jordan Bardella wobec kosztów pracy
Problem wysokich obciążeń stanowi również wyzwanie dla Marine Le Pen i Jordana Bardelli. Zjednoczenie Narodowe od lat odwołuje się do spadku siły nabywczej Francuzów, kosztów energii, cen paliw, wysokości podatków pośrednich oraz trudności gospodarstw domowych.
Partia ta musi jednak pogodzić zapowiedzi obniżania części podatków z ochroną świadczeń społecznych, emerytur oraz usług publicznych. Elektorat Marine Le Pen obejmuje wielu pracowników, emerytów i mieszkańców mniejszych miejscowości, dla których państwowe transfery i zabezpieczenia pozostają ważną częścią domowego budżetu.
Dlatego program gospodarczy Zjednoczenia Narodowego nie może opierać się wyłącznie na prostym haśle obniżenia podatków. Musi odpowiedzieć na pytanie, czy wydatki publiczne zostaną ograniczone, przesunięte, czy finansowane przez dodatkowe dochody uzyskane w innych częściach systemu.
W kampanii wyborczej Marine Le Pen może przedstawiać wysokie opodatkowanie jako dowód nieskuteczności elit rządzących Francją od wielu lat. Jej przeciwnicy będą jednak pytali, czy propozycje Zjednoczenia Narodowego są finansowo wykonalne oraz czy jednoczesne obniżenie obciążeń i ochrona modelu społecznego nie doprowadziłoby do dalszego wzrostu deficytu.
Jordan Bardella, niezależnie od tego, jaką rolę odegra w wyborach 2027 roku, również będzie musiał zbudować wiarygodność gospodarczą. Popularność i skuteczność komunikacyjna nie zastąpią szczegółowej odpowiedzi na pytanie o finansowanie francuskiego państwa.
Édouard Philippe i liberalna odpowiedź centrum
Édouard Philippe może próbować przedstawiać się jako kandydat reform gospodarczych, ograniczania długu oraz zwiększania aktywności zawodowej. Były premier odwołuje się do odpowiedzialności budżetowej i konieczności przygotowania Francji na długoterminowe wyzwania związane ze starzeniem się społeczeństwa, finansowaniem emerytur oraz konkurencyjnością gospodarki.
Dla takiej kandydatury dane o Dniu Wolności Podatkowej są politycznie użyteczne, ponieważ potwierdzają tezę, że Francja nie może bez końca zwiększać wydatków i finansować ich poprzez obciążanie pracy. Jednocześnie Édouard Philippe będzie musiał zmierzyć się z bilansem własnego urzędowania jako premiera Emmanuela Macrona.
Jeżeli zaproponuje dalsze reformy emerytalne, ograniczenie części wydatków lub zmiany w administracji, jego przeciwnicy mogą przedstawiać go jako kandydata oszczędności kosztem świadczeń społecznych. Jeżeli natomiast będzie unikał konkretnych decyzji, utraci podstawowy argument swojej kandydatury, jakim ma być gospodarcza odpowiedzialność.
Podobne wyzwanie stoi przed Gabrielem Attalem. Były premier może próbować połączyć liberalizm gospodarczy z ochroną klasy średniej i usług publicznych, jednak wymagałoby to wskazania źródeł oszczędności oraz rozstrzygnięcia, które elementy macronizmu powinny zostać utrzymane po 2027 roku.
Bruno Retailleau i oferta prawicy
Bruno Retailleau oraz inni politycy francuskiej prawicy mogą wykorzystać wysokie opodatkowanie pracy do przedstawienia szerszej diagnozy państwa. W takim ujęciu problemem Francji nie jest wyłącznie poziom podatków, lecz niewystarczająca skuteczność wydatków publicznych, rozrost administracji oraz brak kontroli nad częścią transferów i programów społecznych.
Prawica może proponować zmniejszenie obciążeń przedsiębiorstw, ograniczenie biurokracji i silniejsze powiązanie świadczeń z aktywnością zawodową. Musi jednak zachować ostrożność, ponieważ znacząca część elektoratu prawicowego również korzysta z francuskiego systemu emerytalnego, ochrony zdrowia i usług publicznych.
Bruno Retailleau może więc próbować połączyć konserwatywny program bezpieczeństwa, kontroli migracji oraz porządku publicznego z bardziej liberalną polityką gospodarczą. Powodzenie takiej strategii zależy jednak od tego, czy kandydat przekona wyborców, że oszczędności można osiągnąć bez osłabienia najważniejszych funkcji państwa.
Bernard Cazeneuve i obrona republikańskiego państwa społecznego
Bernard Cazeneuve może prezentować inną odpowiedź. Jako polityk republikańskiej lewicy może bronić francuskiego modelu społecznego, podkreślając, że podatki finansują ochronę zdrowia, szkolnictwo, bezpieczeństwo, emerytury oraz solidarność społeczną.
Nie oznacza to jednak, że kandydat lewicy może zignorować problem wysokości obciążeń. Dla klasy średniej i pracowników wysokie składki są odczuwalne niezależnie od tego, jakie cele finansują. Obrona państwa społecznego wymaga więc również programu zwiększania jego sprawności.
Bernard Cazeneuve będzie musiał pokazać, czy proponuje wzrost gospodarczy jako sposób na finansowanie usług publicznych, zmianę struktury podatków, większe obciążenie kapitału i majątku, czy oszczędności w części administracji. Samo odwołanie do republikańskiej solidarności nie wystarczy w państwie, w którym przeciętny pracownik zaczyna symbolicznie pracować na siebie dopiero pod koniec lipca.
Jean-Luc Mélenchon i spór o to, kto powinien płacić
Jean-Luc Mélenchon oraz radykalna lewica prawdopodobnie zakwestionują sam sposób formułowania problemu. Z ich perspektywy zasadnicze pytanie nie brzmi, czy Francuzi płacą zbyt wysokie podatki, lecz kto ponosi największą część ciężaru oraz czy najbogatsi obywatele i największe przedsiębiorstwa uczestniczą w finansowaniu państwa w wystarczającym stopniu.
Lewica może argumentować, że obniżenie składek i podatków nie powinno prowadzić do ograniczenia usług publicznych, lecz wymaga zwiększenia progresji podatkowej, opodatkowania majątku, zysków przedsiębiorstw oraz najwyższych dochodów.
Taki program również napotyka jednak ograniczenia. Wyższe podatki od kapitału mogą wpływać na decyzje inwestycyjne, lokalizację przedsiębiorstw i mobilność podatników. Kandydat lewicy będzie zatem musiał wykazać, że proponowany model finansowania jest trwały i nie osłabi konkurencyjności Francji.
Podatki, dług i wiarygodność kandydatów
Debata o opodatkowaniu pracy nie może zostać oddzielona od sytuacji francuskich finansów publicznych. Obniżanie podatków jest znacznie łatwiejsze w państwie, które posiada przestrzeń budżetową i niski poziom długu. Francja takiej przestrzeni ma coraz mniej.
Każda propozycja podatkowa przedstawiona w kampanii 2027 roku będzie więc oceniana pod względem kosztu. Kandydaci będą musieli odpowiedzieć, czy obniżenie obciążeń zostanie sfinansowane przez redukcję wydatków, wzrost gospodarczy, zmianę struktury podatków, dalsze zadłużenie czy kombinację wszystkich tych rozwiązań.
Dzień Wolności Podatkowej może stać się prostym i skutecznym symbolem kampanii. Data 22 lipca jest łatwiejsza do zapamiętania niż zestawienia składek, progów i stawek. Pozwala powiedzieć wyborcy, że przez ponad połowę roku pracuje na finansowanie państwa, zanim zaczyna symbolicznie pracować na siebie.
Siła tego symbolu jest zarazem jego słabością. Wskaźnik upraszcza rzeczywistość, nie uwzględnia pełnej wartości świadczeń publicznych i nie pokazuje, ile obywatel musiałby zapłacić prywatnie za zdrowie, edukację, emeryturę lub ubezpieczenie, gdyby nie finansował ich poprzez podatki i składki.
Dlatego odpowiedzialna debata nie powinna zatrzymać się na samej dacie. Powinna dotyczyć jakości usług publicznych, efektywności administracji, relacji między kosztem pracy a wynagrodzeniem netto oraz wpływu podatków na inwestycje i zatrudnienie.
Czy można obniżyć podatki bez ograniczenia państwa?
To będzie najtrudniejsze pytanie kampanii prezydenckiej 2027 roku. Francuzi są przywiązani do państwa opiekuńczego, ale jednocześnie coraz silniej odczuwają spadek siły nabywczej, wysokie ceny oraz różnicę między kosztem pracy a wynagrodzeniem netto.
Kandydat obiecujący radykalne obniżenie podatków będzie musiał wskazać wydatki, które zamierza ograniczyć. Kandydat broniący obecnego modelu będzie musiał wyjaśnić, jak zatrzyma wzrost składek i zadłużenia. Kandydat proponujący większe opodatkowanie najbogatszych będzie musiał udowodnić, że uzyskane dochody wystarczą do rozwiązania problemu.
Marine Le Pen, Jordan Bardella, Édouard Philippe, Gabriel Attal, Sébastien Lecornu, Bruno Retailleau, Bernard Cazeneuve i Jean-Luc Mélenchon mogą przedstawić bardzo różne odpowiedzi. Żaden z nich nie będzie jednak mógł pominąć zasadniczej sprzeczności francuskiego modelu: państwo chce chronić obywatela w bardzo szerokim zakresie, ale finansuje tę ochronę poprzez obciążenia, które ograniczają jego wynagrodzenie i zwiększają koszt zatrudnienia.
Francja 2027 będzie również sporem o pracę
Wybory prezydenckie we Francji w 2027 roku będą dotyczyły bezpieczeństwa, migracji, pozycji Francji w Europie, stosunku do Unii Europejskiej, wojny i pokoju, energetyki oraz przyszłości instytucji V Republiki. Coraz większe znaczenie będzie jednak miała również gospodarka codziennego życia.
Dla wyborcy pytanie o opodatkowanie pracy nie jest abstrakcyjnym sporem ekonomistów. Dotyczy wysokości wynagrodzenia, kosztu zatrudnienia, możliwości awansu, cen produktów i usług oraz poczucia, że wysiłek zawodowy prowadzi do rzeczywistej poprawy sytuacji rodziny.
Francja pozostaje państwem europejskim, w którym przeciętny pracownik najdłużej czeka na symboliczny moment rozpoczęcia pracy na własny rachunek. W 2026 roku następuje to dopiero 22 lipca. W Polsce Dzień Wolności Podatkowej przypadł 9 lipca, choć również przesunął się rekordowo daleko.
Przyszły prezydent Francji będzie musiał odpowiedzieć nie tylko na pytanie, jak obniżyć podatki, ale przede wszystkim, jakiego państwa chcą Francuzi i ile są gotowi za nie płacić. To właśnie rozstrzygnięcie relacji między pracą, podatkami, świadczeniami i odpowiedzialnością budżetową może stać się jednym z najważniejszych sporów wyborów prezydenckich 2027 roku.
Arkadiusz Jordan
Paryż





