Francuzi chcą przywrócenia przestępstwa nielegalnego pobytu

przestępstwo nielegalnego pobytu we Francji

69 proc. Francuzów chce, aby nielegalny pobyt ponownie stał się przestępstwem. Nowy sondaż CSA pokazuje poparcie nie tylko w elektoratach prawicy, ale również wśród 73 proc. sympatyków obozu prezydenckiego i 58 proc. zwolenników Partii Socjalistycznej. Spór dotyczy rozwiązania zniesionego w 2012 r., już później przyjmowanego przez parlament i usuwanego z ustawy z powodów proceduralnych.

.Niemal siedmiu na dziesięciu Francuzów chce, aby nielegalny pobyt w ich kraju ponownie był przestępstwem. Opublikowany 5 września 2026 r. sondaż instytutu CSA dla CNews, Europe 1 i „Journal du Dimanche” pokazuje poparcie wykraczające daleko poza elektoraty prawicy. Wynik wzmacnia kandydatów, którzy przed wyborami prezydenckimi w 2027 r. przekonują, że francuskie państwo powinno nie tylko wydawać decyzje administracyjne, lecz także penalizować sam fakt pozostawania w kraju bez prawa pobytu.

69 procent Francuzów popiera zmianę prawa

Za przywróceniem przestępstwa nielegalnego pobytu opowiedziało się 69 proc. ankietowanych, przeciw było 30 proc. Poparcie wśród mężczyzn wyniosło 73 proc., a wśród kobiet 66 proc. Najmniej zwolenników rozwiązania odnotowano w grupie od 18 do 24 lat, ale nawet tam stanowili oni wyraźną większość, sięgającą 62 proc.; następnie wskaźnik rósł do 65 proc. wśród osób w wieku 25–34 lata, 68 proc. w grupie 35–49 lat i 75 proc. wśród badanych między 50. a 64. rokiem życia. Wśród respondentów mających co najmniej 65 lat projekt popierało 71 proc.

Różnice społeczno-zawodowe okazały się niewielkie. Rozwiązanie zaakceptowało 69 proc. przedstawicieli wyższych kategorii społeczno-zawodowych, 68 proc. osób zaliczonych do niższych kategorii oraz 70 proc. nieaktywnych zawodowo. Oznacza to, że rezultat nie daje się wyjaśnić wyłącznie wiekiem, miejscem w strukturze zatrudnienia ani sytuacją materialną respondentów.

Najgłębsze podziały pojawiają się dopiero po uwzględnieniu sympatii partyjnych. Powrót sankcji karnych popiera 90 proc. sympatyków prawicy, w tym 91 proc. zwolenników Republikanów, a także 90 proc. badanych identyfikujących się ze Zjednoczeniem Narodowym Marine Le Pen i Reconquête Erika Zemmoura. Istotniejszy politycznie jest jednak wynik obozu prezydenckiego: za zmianą opowiada się 73 proc. jego sympatyków oraz 76 proc. zwolenników Renaissance.

Lewica jako całość pozostaje przeciwna, lecz również w jej obrębie nie ma jednolitego stanowiska. Przywrócenie przestępstwa odrzuca 56 proc. sympatyków lewicy, podczas gdy 44 proc. je akceptuje. Wśród zwolenników Niepokornej Francji Jean-Luka Mélenchona sprzeciw wynosi 66 proc., a poparcie 34 proc.; zarazem za propozycją opowiada się 58 proc. sympatyków Partii Socjalistycznej. Elektorat Zielonych jest niemal dokładnie podzielony, ponieważ 49 proc. popiera rozwiązanie, 48 proc. je odrzuca, a 3 proc. nie zajmuje stanowiska.

Kiedy i dlaczego nielegalny pobyt przestał być przestępstwem?

Do początku 2013 r. artykuł L621-1 francuskiego kodeksu dotyczącego wjazdu i pobytu cudzoziemców przewidywał za nielegalne przekroczenie granicy lub pozostawanie bez ważnego tytułu pobytowego do roku więzienia i 3750 euro grzywny. Ustawa z 31 grudnia 2012 r. uchyliła ten przepis po orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczących dyrektywy powrotowej. Sednem europejskiego stanowiska było uznanie, że pozbawienie wolności za sam pobyt bez zezwolenia nie może opóźniać procedury, której zasadniczym celem jest powrót obywatela państwa trzeciego.

Nie znaczy to, że dzisiejszy francuski system pozostawia państwo bez narzędzi. Prefekt może wydać obowiązek opuszczenia terytorium Francji, znany jako OQTF, a w zależności od sytuacji zastosować wyznaczenie miejsca pobytu albo umieszczenie cudzoziemca w ośrodku detencyjnym w celu przygotowania wydalenia. Karalne pozostają między innymi uchylanie się od wykonania decyzji o wydaleniu, naruszanie określonych obowiązków związanych z dozorem oraz ponowny wjazd pomimo zakazu. Spór dotyczy więc bardzo precyzyjnego pytania, czy przestępstwem ma być ponownie sama obecność dorosłej osoby bez ważnego prawa pobytu.

Parlament już próbował przywrócić sankcję

Pomysł powrócił podczas prac nad ustawą imigracyjną przyjętą pod koniec 2023 r. Senat i komisja mieszana zaakceptowały wtedy grzywnę w wysokości 3750 euro oraz możliwość orzeczenia trzyletniego zakazu pobytu. Rada Konstytucyjna wykreśliła jednak ten przepis jako poprawkę niemającą wystarczającego związku z pierwotnym projektem ustawy, a więc z przyczyny proceduralnej, bez ostatecznego rozstrzygnięcia zgodności samej sankcji z konstytucją.

Kolejną próbę podjęli deputowani Zjednoczenia Narodowego. Projekt złożony we wrześniu 2025 r. przewidywał grzywnę 3750 euro dla pełnoletniego cudzoziemca pozostającego we Francji po wygaśnięciu wizy lub bez wymaganego tytułu pobytowego, a także dodatkową karę zakazu wjazdu na trzy lata. Komisja prawna odrzuciła tekst, zaś 30 października 2025 r. jego autor wycofał go podczas debaty w Zgromadzeniu Narodowym.

David Lisnard wprowadza temat do kampanii 2027

Bezpośrednim kontekstem badania stała się wypowiedź Davida Lisnarda, mera Cannes i kandydata w wyborach prezydenckich. Polityk uznał za oczywiste, że Francja powinna odtworzyć przestępstwo usunięte w 2012 r., nazywając jego zniesienie absurdem. Nie przedstawił przy tym w cytowanej wypowiedzi kompletnej konstrukcji sankcji, dlatego kluczowe będzie ustalenie, czy jego projekt ograniczy się do grzywny zgodnej z dotychczasową linią orzeczniczą, czy będzie wymagał szerszej konfrontacji z prawem Unii Europejskiej.

Stanowisko Lisnarda wpisuje się w znacznie szerszy program reformy państwa, który przedstawiliśmy w analizie „David LISNARD chce odzyskać kontrolę nad państwem”. Jego konkurenci na prawicy wysuwają zbliżone postulaty dotyczące skuteczniejszego wykonywania wydaleń, ale różnią się w ocenie środków prawnych i relacji z instytucjami europejskimi. Pełny profil stanowisk jednego z głównych uczestników tej debaty zawiera opracowanie „Bruno RETAILLEAU. Kim jest? 25 najważniejszych pytań i odpowiedzi”.

Sprawa Roberta Ménarda pokazuje granice obecnego prawa

Debata o przywróceniu przestępstwa nielegalnego pobytu nabiera szczególnego znaczenia w związku ze sprawą Roberta Ménarda. Mer Béziers odmówił w lipcu 2023 r. udzielenia ślubu Francuzce i obywatelowi Algierii, który przebywał w kraju nielegalnie i był objęty obowiązkiem opuszczenia terytorium Francji, czyli OQTF. Ménard utrzymuje, że nie chciał uczestniczyć w sytuacji, w której państwo z jednej strony nakazuje cudzoziemcowi wyjazd, a z drugiej zobowiązuje przedstawiciela tego samego państwa do przeprowadzenia mogącej ułatwić pozostanie w kraju ceremonii.

Francuskie prawo nie pozwala jednak merowi odmówić udzielenia ślubu wyłącznie z powodu nieuregulowanego statusu pobytowego jednego z przyszłych małżonków. Jeżeli urzędnik podejrzewa małżeństwo fikcyjne, może zawiadomić prokuratora, lecz nie powinien samodzielnie zastępować organów ścigania i sądu. Z tego powodu Robert Ménard ma stanąć 30 września 2026 r. przed sądem karnym w Montpellier, a grożące mu konsekwencje obejmują karę więzienia, grzywnę oraz możliwość pozbawienia biernego prawa wyborczego.

Sprawa została szerzej przedstawiona w tekście „Robert Ménard i Francja, w której państwo przegrywa z własnym prawem” poświęconym relacji między decyzjami lokalnych władz, przepisami migracyjnymi i francuskim wymiarem sprawiedliwości. Przypadek mera Béziers pokazuje, że obecna konstrukcja prawa może być dla opinii publicznej trudna do zrozumienia: decyzja OQTF nakłada obowiązek wyjazdu, lecz do chwili jej wykonania nie odbiera zainteresowanemu wszystkich praw cywilnych i nie czyni samego pozostawania we Francji odrębnym przestępstwem.

Zwolennicy penalizacji nielegalnego pobytu wykorzystują tę historię jako argument na rzecz usunięcia sprzeczności między decyzją administracyjną a praktyką działania instytucji. Przeciwnicy odpowiadają, że prawo do zawarcia małżeństwa, odpowiedzialność karna oraz wykonanie nakazu wyjazdu należą do różnych porządków prawnych i nie powinny być automatycznie łączone. Proces Roberta Ménarda stanie się więc nie tylko oceną konkretnej decyzji samorządowca, lecz także kolejnym etapem francuskiego sporu o to, kto i za pomocą jakich instrumentów powinien egzekwować prawo migracyjne.

Sondaż nie przesądza o skuteczności rozwiązania

Wynik 69 proc. opisuje społeczne oczekiwanie, nie zaś praktyczne konsekwencje konkretnej ustawy. Zwolennicy penalizacji wskazują na jej wymiar odstraszający, możliwość uruchomienia postępowania karnego i wyraźne potwierdzenie, że pobyt bez zezwolenia narusza porządek prawny. Przeciwnicy odpowiadają, że postępowania karne mogą obciążyć policję i sądy, a sama grzywna nakładana na osoby często pozbawione majątku nie usuwa przeszkód takich jak brak dokumentów, odmowa państwa pochodzenia wydania przepustki konsularnej czy sądowe wstrzymanie wydalenia.

Dane francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych pokazują zarazem zmianę w egzekwowaniu obecnych procedur. W 2025 r. wykonano 23 549 wydaleń, o 11,1 proc. więcej niż rok wcześniej, w tym 14 133 wydalenia przymusowe, które stanowiły 60 proc. całości. Łącznie z innymi kategoriami wyjazdów i powrotów oficjalny bilans osiągnął 32 379, rosnąc o 15,7 proc. względem 2024 r., jednak liczby te nie odpowiadają jeszcze na pytanie, czy nowa sankcja karna zwiększyłaby odsetek rzeczywiście wykonanych decyzji.

To rozróżnienie będzie istotne w kampanii, w której migracja coraz wyraźniej łączy się z debatą o skuteczności państwa. Centralne kompendium o wyborach prezydenckich we Francji w 2027 r. pozwala umieścić spór w pełnej mapie kandydatów i programów, natomiast szersze tło migracyjne przedstawia tekst „Spór o imigrację staje się osią kampanii prezydenckiej 2027”. Nowy sondaż nie powinien zastępować żadnego z tych materiałów, lecz pełnić rolę aktualnego satelity skupionego na jednym rozwiązaniu prawnym i jego poparciu społecznym.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 5 września 2026