Spór o imigrację staje się osią kampanii prezydenckiej 2027

Jeszcze kilka lat temu imigracja była jednym z wielu tematów francuskiej debaty publicznej. Dziś coraz wyraźniej staje się osią, wokół której organizuje się cała kampania prezydencka 2027 roku. Ostatni spór między Emmanuelem Macronem a Érikiem Zemmourem pokazuje, że pytanie o granice, integrację, tożsamość narodową i przyszłość modelu francuskiego przestaje być jedynie elementem programu politycznego. Dla coraz większej liczby kandydatów staje się odpowiedzią na pytanie, czym ma być Francja w połowie XXI wieku.
Imigracja wraca do centrum francuskiej polityki
Powodem kolejnej odsłony sporu stała się decyzja Parlamentu Europejskiego otwierająca drogę do tworzenia ośrodków dla migrantów poza granicami Unii Europejskiej. Emmanuel Macron skrytykował to rozwiązanie, uznając je za niezgodne zarówno z europejskimi wartościami, jak i interesami dyplomatycznymi Europy wobec Afryki. Reakcja Érica Zemmoura była natychmiastowa.
Lider Reconquête oskarżył prezydenta o wspieranie modelu Europy otwartej na dalszą migrację i stwierdził, że Macron przygotowuje grunt pod polityczną przyszłość Jean-Luka Mélenchona. Nie jest to jedynie kolejna polemika między dwoma politykami. To element znacznie szerszej walki o zdefiniowanie głównej osi wyborów prezydenckich 2027 roku.
W rzeczywistości nie chodzi już wyłącznie o liczbę migrantów przybywających do Francji. Debata dotyczy pytania, czy kraj pozostanie wierny modelowi asymilacji, który przez dziesięciolecia stanowił fundament francuskiej republiki, czy też będzie zmierzał w kierunku społeczeństwa coraz bardziej wielokulturowego.
Éric Zemmour od lat ostrzega przed zmianą Francji
W swoich tekstach publikowanych także na łamach „Wszystko co Najważniejsze” Éric Zemmour wielokrotnie przedstawiał wizję Francji znajdującej się w historycznym punkcie zwrotnym. Pisał o kryzysie tożsamości, osłabieniu państwa narodowego oraz utracie kulturowej pewności siebie Zachodu. Według niego Europa Środkowa zachowała większą zdolność obrony własnej cywilizacji i własnych interesów niż Europa Zachodnia.
W opublikowanych analizach Zemmour przedstawiał Francję jako kraj, który coraz częściej rezygnuje z polityki asymilacji na rzecz modelu współistnienia różnych wspólnot kulturowych. W jego przekonaniu jest to proces prowadzący do głębokiej transformacji francuskiego społeczeństwa.
To właśnie dlatego każda debata dotycząca migracji staje się dla niego debatą o przyszłości państwa, narodu i republiki.
Macron, Mélenchon i nowa linia podziału
Najciekawszym elementem obecnej ofensywy Zemmoura nie jest jednak krytyka samego Macrona. Znacznie ważniejsza jest próba politycznego połączenia obecnego prezydenta z Jean-Lukiem Mélenchonem.
Od miesięcy francuska prawica próbuje przekonać wyborców, że pomiędzy centrum reprezentowanym przez Macrona a radykalną lewicą Mélenchona istnieje więcej podobieństw niż różnic w kwestiach migracji, granic i tożsamości narodowej.
Taka narracja pozwala prawicy budować nowy podział polityczny. Nie przebiega on już między lewicą i prawicą ani między centrum a skrajnościami. Coraz częściej przebiega między zwolennikami bardziej restrykcyjnej polityki migracyjnej a obozem opowiadającym się za utrzymaniem bardziej otwartego modelu społeczeństwa.
To właśnie dlatego w wypowiedziach Zemmoura pojawia się Mélenchon, choć formalnie nie uczestniczy on w tym sporze.
Jordan Bardella, Bruno Retailleau i Gabriel Attal odpowiadają na ten sam problem
Spór między Macronem i Zemmourem pokazuje również coś jeszcze. Wszyscy najważniejsi uczestnicy wyścigu prezydenckiego próbują dziś odpowiedzieć na to samo pytanie.
Jordan Bardella od miesięcy buduje swoją pozycję wokół kwestii bezpieczeństwa, granic i kontroli migracji.
Bruno Retailleau przedstawia podobne diagnozy, ale odwołuje się do tradycji republikańskiej prawicy gaullistowskiej.
Gabriel Attal coraz częściej akcentuje kwestie bezpieczeństwa publicznego, próbując odzyskać wyborców zaniepokojonych rosnącą przestępczością i kryzysem autorytetu państwa.
Po przeciwnej stronie pozostaje Jean-Luc Mélenchon, który proponuje wizję Francji bardziej otwartej na migrację i bardziej krytycznej wobec polityki ograniczania napływu ludności.
W efekcie niemal każdy ważny kandydat definiuje dziś swoją pozycję poprzez stosunek do tego samego zagadnienia.
Wybory 2027 mogą stać się referendum o tożsamości Francji
Francuskie wybory prezydenckie wielokrotnie rozstrzygały się wokół kwestii gospodarczych, społecznych lub europejskich. Tym razem coraz więcej wskazuje na to, że głównym pytaniem stanie się kwestia tożsamości.
Nie oznacza to, że z debaty znikną inflacja, zadłużenie publiczne, kryzys przemysłowy czy bezpieczeństwo międzynarodowe. Coraz częściej jednak wszystkie te problemy są interpretowane przez polityków przez pryzmat migracji, integracji i przyszłości modelu republikańskiego.
Spór wywołany przez Érica Zemmoura pokazuje, że kampania prezydencka 2027 weszła już w fazę definiowania głównych linii podziału. A jedną z najważniejszych z nich będzie odpowiedź na pytanie, jaka ma być Francja za dwadzieścia lub trzydzieści lat. W tym sensie debata o imigracji staje się debatą o przyszłości całego państwa.
Arkadiusz Jordan
Paryż







