
Awaria sygnału. Co dalej z Królewcem?
Potrząsanie nuklearną szabelką jedynie uwydatnia kruchość rosyjskiej kontroli nad jej zdobycznym terytorium – pisze Edward LUCAS
.Rosja użyje broni nuklearnej, jeśli NATO spróbuje zablokować Królewiec. Tak brzmiało dosadne ostrzeżenie Kremla z ubiegłego tygodnia. W rzeczywistości jest to pusta groźba wymierzona w wyimaginowane niebezpieczeństwo.
Rosyjski nuklearny blef zużył się wskutek nadużywania, a poza tym NATO nie ma takich zamiarów.
Ten wybuch nuklearnej retoryki sygnalizuje coś użytecznego: wrażliwość Rosji na punkcie Królewca. Północna część dawnego niemieckiego terytorium Prus Wschodnich jest ostatnim wielkim trofeum Kremla po sowieckim zwycięstwie nad Hitlerem w 1945 roku. Jak wiele trofeów, przy bliższym oglądzie okazuje się jednak mniej imponująca.
Królewiec jest tworem sztucznym – począwszy od nazwy Kaliningrad (nadanej na cześć zbrodniarza wojennego Michaiła Kalinina), przez ludność (sprowadzoną po czystce etnicznej), aż po południową granicę (toporną linię prostą, podobną do tych, jakie europejscy kolonizatorzy narzucali krajom afrykańskim).
Obecnie uścisk Moskwy nad tą eksklawą, swoistą wyspą rosyjskiego terytorium wciśniętą między Polskę a Litwę, staje się coraz bardziej kruchy. Nie dlatego, że ktokolwiek zamierza przeciąć niepewne połączenia lotnicze, morskie i lądowe, dzięki którym region jest zaopatrywany, lecz z powodu jak najbardziej realnego, skorumpowanego, autorytarnego i niekompetentnego systemu rządów w Rosji.
Słabość rosyjskiego systemu, pogłębiona kosztami katastrofalnej wojny na Ukrainie, sprawia, że utrzymanie Królewca staje się nie do udźwignięcia – gospodarczo, społecznie, demograficznie i politycznie. Komentarze z zewnątrz w większości tego nie dostrzegają, przedstawiając Królewiec jako twierdzę, z której Rosja może zagrażać swoim sąsiadom. Bardziej realistyczne jest spojrzenie odwrotne: jako na największą strategiczną słabość Rosji i jej piętę achillesową.
.Baltic International Security Centre (BISC) prowadzi duży projekt badawczy pod nazwą Kaliningrad 2050. Sama nazwa stawia ukryte pytanie: czy naprawdę wierzycie, że w połowie stulecia Królewiec nadal będzie znajdował się pod rządami Moskwy? Wydaje się to coraz mniej prawdopodobne.
W tym tygodniu BISC zgromadzi 20 ekspertów na symulacjach kryzysowych, które będą analizować, w jaki sposób władza Kremla mogłaby się rozpaść oraz jak państwa sąsiednie mogłyby, chciałyby i powinny zareagować. Przyczyny są na razie hipotetyczne. Jednak katastrofa ekologiczna, załamanie dostaw paliwa czy kryzys zdrowia publicznego podobny do tego, który rozwija się obecnie na Syberii, są w obecnym, rozpadającym się stanie Rosji całkowicie możliwe. Decydenci będą musieli reagować na wynikające z tego fale uchodźców, zanieczyszczenie środowiska i potrzeby humanitarne.
Nie znamy wyniku: podobnie jak w przypadku wojskowych „gier wojennych”, celem tych ćwiczeń jest sprawdzenie, jak rozwijają się różne scenariusze. Mamy nadzieję, że wnioski okażą się użyteczne dla tych, którzy w rzeczywistości będą musieli mierzyć się z takimi dylematami. Następnym krokiem będzie książka Fragile Fortress, która ukaże się jeszcze w tym roku. Zredagowana przez brytyjskiego obserwatora Rosji Christophera Petersa i napisana przez lokalnych i zagranicznych ekspertów, podejmuje takie tematy, jak polityka pamięci, słabości gospodarcze, wewnętrzne represje i stan opinii publicznej. Główne przesłanie brzmi: Królewiec przetrwał wyłącznie dzięki gospodarczym subsydiom i politycznemu wsparciu Moskwy. Trudno byłoby o bardziej aktualny moment dla tych działań.
Podczas gdy Kreml grzmi o zagrożeniu ze strony NATO, w mediach społecznościowych krążą alarmistyczne opowieści o rzekomych rosyjskich planach inwazji, która miałaby zostać rozpoczęta z Królewca, wraz z mapami przedstawiającymi grube czerwone strzałki przebijające „przesmyk suwalski”, łączący Polskę i Litwę. Jak pokazuje wojskowy rozdział książki, jest to niemożliwe w obecnych – ani prawdopodobnych w przyszłości – warunkach.
.Rosji niemal nie pozostały w Królewcu żadne siły lądowe: wszystkie zostały wysłane na Ukrainę. Także rosyjskie lotnictwo nie dysponuje tam odpowiednio umocnionymi lotniskami i hangarami potrzebnymi do prowadzenia rzeczywistej wojny. NATO, zwłaszcza od czasu przystąpienia Szwecji i Finlandii do Sojuszu, ma przygniatającą przewagę na lądzie, morzu i w powietrzu, co podkreśliły jego niedawne ćwiczenia rozpoznawcze w regionie. Krótko mówiąc, nuklearne pohukiwanie nie ma znaczenia. Nikt nie zagraża Królewcowi. Pytanie jest inne: kiedy Kreml go straci?
Edward Lucas



