Bitwa Wrocławska

Andrzej JERIE

Doktoryzował się na Wydziale Nauk o Komunikacji Społecznej UPS w Rzymie. Był wykładowcą Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego i Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Autor krótkometrażowych filmów dokumentalnych. Producent „Bitwy wrocławskiej”. Wicedyrektor wrocławskiego Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”.

zobacz inne teksty autora

dzisiejszej perspektywy widzimy wyraźnie, że Wrocław swoją powojenną tożsamość odnalazł w pełni dopiero w sierpniu 1980 r. To wtedy wreszcie poczuliśmy się w tym „obcym mieście” „u siebie”. W Zajezdni przy ul. Grabiszyńskiej powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, w którym ramię w ramię działali robotnicy, studenci, pracownicy wyższych uczelni i duszpasterze opozycji. Jeżeli szukamy jednak momentu, w którym mieszkańcy Wrocławia pokazali w pełni swoją siłę, jedność i determinację, to był to niewątpliwie 31 sierpnia 1982 r. — dzień, który od pewnego czasu nazywamy „bitwą wrocławską”.

.„Bitwa wrocławska” to także tytuł pełnometrażowego filmu dokumentalnego w reżyserii Beaty Januchty, który opowiada o genezie, przebiegu i konsekwencjach największej w historii Polski manifestacji ulicznej stanu wojennego, która odbyła się 31 sierpnia 1982 r. Realizacja filmu trwała prawie trzy lata. Produkcji podjął się wrocławski Ośrodek „Pamięć i Przyszłość”. To, co autorzy filmu odkryli przez ten czas, przeszło najśmielsze oczekiwania… ale zacznijmy od początku.

Po ośmiu miesiącach stanu wojennego na ulice Wrocławia na wezwanie Regionalnego Komitetu Strajkowego NSZZ „Solidarność” i Solidarności Walczącej wyszło ponad 50 tys. ludzi. Chcieli przejść w pokojowej manifestacji od pierwszej siedziby Związku przy pl. Czerwonym do drugiej siedziby „Solidarności” przy ul. Mazowieckiej. Władza miała pełną świadomość tego, że „Twierdza Solidarności” od kilku miesięcy jest jak „kocioł pod parą”, że społeczne ciśnienie rośnie mimo wysiłków RKS-u, który starał się za wszelką cenę powstrzymać ludzi przed wyjściem na ulice. Do stolicy Dolnego Śląska ściągnięto olbrzymie siły milicji i wojska. Przed 31 sierpnia aresztowano prewencyjnie kilkaset osób. Na ulicach co kilkaset metrów widać było uzbrojone patrole. Przed fabrykami stały transportery opancerzone, a sztab pracował nad planami pacyfikacji zakładów pracy na wypadek strajk
u generalnego.

VI 1982 (?)

.Główny bohater filmu „Bitwa wrocławska” 31 sierpnia 1982 miał 15 lat. Następnego dnia miał iść do nowej szkoły. Wybrał tę przy ul. Młodych Techników, żeby być bliżej zakładów pracy, bo tam biło serce „Solidarności”. Już od kilku miesięcy prowadził pamiętnik. Zapisywał informację o tym, co dzieje się w kraju, gromadził wycinki z gazet, utrwalał wrażenia z mszy za ojczyznę, w których uczestniczył. Notował nawet dowcipy. Przed 31 sierpnia 1982 r. jego opowieść się zmienia. Pojawiają się informacje o samochodach milicyjnych na rejestracjach z innych województw, o zwiększeniu częstotliwości i liczebności patroli, a nawet o zaciągu do ZOMO.

Bohater filmu dzisiaj jest dorosłym człowiekiem, jednak żyje wspomnieniami z młodości. Pewnego dnia decyduje, żeby zanieść swój pamiętnik do Instytutu Pamięci Narodowej i zacząć konfrontować zapiski z dokumentami, które zachowały się po służbie bezpieczeństwa. Tak zaczyna się historia, która nie jest tylko sentymentalną podróżą, lecz z minuty na minutę zaczyna przypominać dziennikarskie śledztwo. Reżyserka filmu Beata Januchta prowadzi widza od prostych pytań o to, jak doszło do decyzji o wezwaniu do manifestacji, o przygotowania i przebieg, do tych ważniejszych, o odpowiedzialność, dopuszczalne metody walki i prawdę. To pytanie wybrzmiewa najmocniej i wraca wielokrotnie. To ono nie pozwala bohaterowi filmu porzucić poszukiwań. Co z nich wynikło? Tego przed premierą nie mogę już zdradzić…

Film jest pełny niepublikowanych do tej pory materiałów archiwalnych, spotkań po latach i niespodzianek. Pamiętnik głównego bohatera wraca w obrazach, które na potrzeby filmu w formie animacji przygotowało studio Juice. Dzięki animacjom film Beaty Januchty nabiera dodatkowego wymiaru. Pozwala wejść w świat wewnętrznych przeżyć bohatera, widzimy nagromadzenie obrazów, dźwięków, emocji, które towarzyszyły temu jednemu niezwykłemu dniu.

177471

.Nie da się zrozumieć dzisiejszego Wrocławia bez wejścia w tę historię. Nie da się zrozumieć wrocławskiej opozycji bez przypomnienia istoty sporu, który wtedy rozgrzewał serca podziemnych działaczy. Trzeba posłuchać Władysława Frasyniuka, Kornela Morawieckiego i ich współpracowników. Trzeba posłuchać, co i jak mówią o sobie nawzajem. A potem uświadomić sobie, że mimo różnic wezwali do tej demonstracji razem i razem nieśli ciężar odpowiedzialności za tę decyzję.

Film Beaty Januchty sięga jednak jeszcze głębiej, bo dociera do ludzi, którzy znaleźli się zupełnie na marginesie historii bitwy wrocławskiej. Dokumentalistka z taką samą pieczołowitością, z jaką odtwarza fakty historyczne, pochyla się nad losem bohaterów trzeciego planu. I tu zadane już wcześniej pytania brzmią jeszcze mocniej. Historia Wrocławia składa się z setek tysięcy takich ludzkich losów. Film „Bitwa wrocławska” prowadzi widza przez labirynt emocji, wspomnień i autentycznych ludzkich dramatów.

Andrzej Jerie

Film wyprodukował Ośrodek „Pamięć i Przyszłość” w koprodukcji z Odrą-Filmem, Biurem Festiwalowym Impart i studiem animacji Juice. Mecenasem projektu: PKO BP S.A. Premiera „Bitwy wrocławskiej”: 15 września 2016 r.

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z