DOKUMENT: "Idę na dziennikarstwo. Dlaczego?"

TSF Jazz Radio

Idę na dziennikarstwo. Dlaczego?

Instytut Nowych Mediów

Wydawca "Wszystko Co Najważniejsze".
www.instytutnowychmediow.pl

zobacz inne teksty autora

To tekst ku pokrzepieniu serc. To tekst o tym, że warto. To tekst o następnym pokoleniu, o marzeniach o przyzwoitości, prawdzie, odpowiedzialności. To tekst, który powinien przeczytać każdy dziennikarz, także ten narzekający na swoją redakcję, na warunki panujące w jego wydawnictwie, stacji telewizyjnej, radiowej czy redakcji portalu. Studenci UKSW opowiadają o dziennikarstwie, jednym z najpiękniejszych zawodów, przewidując, w którą stronę będzie ono ewoluowało. Podnosząca na duchu, fantastyczna lektura!

.Każdy mijający dzień przynosi coraz to nowe rozwiązania. Postęp techniczny w zadziwiającym tempie dociera do najdalszych zakątków świata. Ludzie są zastępowani maszynami, zanikają bezpośrednie relacje interpersonalne, a komputer i smartfon stają się wyrocznią oraz jedynym źródłem wiedzy i rozrywki. Wiele zawodów nie ma już dziś racji bytu, gdyż bardziej opłacalne jest zaprogramowanie maszyny, która przecież nigdy się nie męczy i jest wydajniejsza od człowieka. Ale co z profesjami, w których jedynym narzędziem pracy jest mózg, a w zasadzie jego twórczość i kreatywność? O ile wiadomo, to jest to najmniej zbadany ludzki organ i nie da się go w żaden sposób zastąpić.

 

Pierwszym twórczym zawodem, który przychodzi mi w związku z tym na myśl, jest dziennikarstwo. Jak każda inna profesja, również ono zmienia się na przestrzeni lat. Dawniej można było zauważyć większą rzetelność w przekazywaniu informacji oraz sposobach ich zdobywania.

Waga wydarzeń przedstawianych w artykułach prasowych lub telewizyjnych była również większa niż dziś. I nie mam tu na myśli wyłącznie tabloidów. Jeśli już dziś zauważalna jest ogromna zmiana, to co będzie się działo na przykład za piętnaście lat? Ciężko stwierdzić, lecz pewne jest, że rozwój technologiczny niekoniecznie sprzyja dziennikarstwu. Internet pozwolił na ogromną swobodę wyrażania myśli, przelewania ich już nie tylko na papier, lecz także do sieci.

Tworzyć może dosłownie każdy. Wyznacznikiem stała się ilość, a nie, jak niegdyś, jakość. To przerażające, ale niestety prawdziwe. Pojawianie się wciąż nowych blogów, tytułów gazet i programów telewizyjnych powoduje, że odbiorca otrzymuje nadmiar informacji, przez co zwyczajnie głupieje. Na nasze nieszczęście machina rozwoju już się mocno rozpędziła i są małe szanse na to, by ją zatrzymać.

Aleksandra Bogumił

* * *

Moim zdaniem obecnie ciężko jest podać przykład prawdziwego dziennikarza, wykonującego swoją pracę z powołania, działającego według zasad moralnych i etycznych, a przy tym doskonałego w swoim zawodzie.

.Prawda jest taka, że świat pędzi za pieniędzmi, a co za tym idzie, ludzie robią wszystko, by te pieniądze zdobyć.

Czytelnicy, widzowie i słuchacze są żądni rzetelnych informacji, a nie zawsze takie dostają. Wręcz przeciwnie, media często karmią nas kłamstwami i przekształconymi historiami. Jak twierdzi profesor Robert G. Picard, znany medioznawcza, największym problemem nie jest to, że media stają się mniej istotne, lecz to, że wszystkie pozostałe instytucje też stają się mniej istotne. Tak jak media, tak również rząd, Kościół, firmy – nie potrafią zgromadzić wokół siebie społeczeństwa na dotychczasową skalę. Zgadzam się z tym stwierdzeniem, ponieważ media mają ogromny wpływ na otaczający nas świat i nasze poglądy. Nie bez powodu nazywane są czwartą władzą. Dlatego poprzez wpływ mediów zanika ważność innych instytucji, które są zagłuszane, szkalowane i stawiane w złym świetle.

Kolejną sprawą jest to, że dzisiejsze czasy skutecznie dają nam do zrozumienia, że teraz niemal każdy może zostać dziennikarzem. Kim tak naprawdę jest dziennikarz? W świecie, w którym żyjemy, czyli w czasach kreowanych przez Internet, tak naprawdę nie wiadomo, kim on jest. Każdy może stworzyć wpis, artykuł czy komentarz i umieścić go w sieci, do której dostęp mają wszyscy. Taka osoba dostanie miano dziennikarza bez względu na to, czy pisze prawdę, czy też nie. Poza tym coraz częściej dziennikarzami nazywa się słabo doświadczonych w swoim fachu blogerów lub nawet moderatorów portali opiniotwórczych, którzy nie są do końca obiektywni w swoich wypowiedziach. Często piszą na tematy, o których nie mają pojęcia. Osoby te mają wpływ na kształtowanie się społeczeństwa, szczególnie młodzieży, czyli na przyszłości tego świata.

Istnieje jednak coś, co nazywa się dziennikarstwem obywatelskim. Jest to rodzaj dziennikarstwa rzetelnego, zgodnego z prawdą. Tylko czy ludzie jeszcze chcą w ogóle słyszeć prawdę i czy chcą ową prawdę głosić? Myślę, że jest to konieczne, aby przyszłe pokolenia nie zostały wychowane na kłamstwie i obłudzie.

.Ciężko jest znaleźć dziennikarzy podających informacje zgodne z prawdą, aczkolwiek nie ma rzeczy niemożliwych. Potrzebna jest jednak odpowiednia motywacja do działania w ten sposób. Dziennikarstwo nie opiera się tylko i wyłącznie na sprawach ogólnych, dotyczących kraju czy świata. Dziennikarstwo powinno dotyczyć przede wszystkim jednostek, pojedynczych ludzi, którzy również mają coś do powiedzenia.

W świecie zaczyna dominować elektroniczna forma dziennikarstwa, która zastępuje media tradycyjne. Istnieje duże zagrożenie ze strony mediów społecznościowych, które mimo swych niewątpliwych plusów zawierają także mnóstwo wad. Główną z nich jest nierzetelność informacji.

Uważam, że dziennikarstwo działające na szkodę społeczeństwa czy kierujące się nieetycznymi zasadami nie ma większych szans na przetrwanie w kolejnych pokoleniach, ponieważ kłamstwo zawsze znajdzie swój koniec, a prawda jest trwała i nieprzemijająca.

Agnieszka Wojtkowska

* * *

.Pamiętam, gdy jako małe dziecko zasiadałam przy stole, otwierałam gazetę i zaczynałam czytać. Taka prozaiczna czynność, która obecnie odchodzi w niepamięć, bo kto w pogoni za sukcesami życiowymi czy zawodowymi ma czas, aby kultywować ,,kulturę opartą na słowie pisanym”. Każdy z nas codziennie bierze udział w ,,wyścigu szczurów”. Nasuwa się na myśl proste stwierdzenie faktów: Internet wyparł telewizję i prasę.

Tablet, smartfon czy laptop – urządzenia, które każdy z nas posiada i od których najczęściej jest uzależniony. Dzięki nim możemy mieć dostęp do informacji w każdym miejscu i każdej chwili. Szybkość przebiegu informacji na Twitterze zaspokoi ciekawość każdego, kto chce być na bieżąco z informacjami ze świata. Jako czytelnicy chcemy mieć informacje szybko i bez wysiłku, co jest możliwe dzięki wpisywaniu haseł w wyszukiwarce internetowej. Według mnie jest to jedna z głównych przyczyn odejścia od wyszukiwania informacji przed telewizorem czy w gazecie.

Dziennikarstwo w 2030 r. nie będzie diametralnie różne od obecnego. Poza nowszymi modelami smartfonów czy tabletów oraz rozwojem technologicznym nadal będą media telewizyjne i drukowane. Dziennikarze będą chcieli przekonać do siebie konsumenta ciekawszą treścią czy zdolnością opowiadania fascynujących newsów. Współczesne media powinny walczyć o swoją pozycję, biorąc pod uwagę tak groźnego konkurenta, jakim jest rozwój technologiczny.

.Jedno wiem na pewno: Internet otwiera dziennikarstwu nowe drogi rozwoju, szersze perspektywy oraz możliwość pozyskiwania czytelników.

Nikola Siwik

* * *

.Aby wyobrażać sobie przyszłość, należy spojrzeć w przeszłość. W ostatnich latach liczba dziennikarzy, tych z wykształcenia i tych z zamiłowania, znacząco wzrosła. Dotyczy to zwłaszcza tych drugich. Nikt nie zaprzeczy, że stało się to za sprawą Internetu, gdzie każdy może wyrazić swoją opinię, wygłosić komentarz, przeprowadzić wywiad lub zrobić uliczną sondę. Jest to tak zwane dziennikarstwo obywatelskie. Umożliwia ono każdemu interaktywne współtworzenie zawartości Internetu i jej masowy kolportaż.

Internet nieustannie się rozwija, wciąż powstają nowe blogi, pojawiają się nowe posty, twitty i artykuły. Codziennie jesteśmy zasypywani ogromem informacji z różnych źródeł. W ten sposób powstaje „szum informacyjny”.

Potrzebny jest ktoś, kto te wiadomości zbierze, przeanalizuje i w rzetelny sposób przedstawi przeciętemu odbiorcy.

Potrzebna jest odpowiedź nie tylko na pytania: Co? Kto? Gdzie?, również lecz na: Dlaczego? Jak? Co się stanie później?

.I tu jest miejsce dla obiektywnego dziennikarza, który podejmuje takie tematy zwykle w prasie. Zaś odpowiedzi na te pierwsze pytania można znaleźć w twittach. Internet stał się ogromną konkurencją dla prasy, radia i telewizji. Nic nie wskazuje na to, aby miało to ulec jakieś zmianie, a jeśli już, to sieć całkowicie wyprze wszelkie media.

Już mało kto nie posiada komputera i dostępu do Internetu, które umożliwiają czerpanie informacji z różnych dziedzin zupełnie za darmo. Dlaczego więc odbiorca miałby płacić za takie informacje na przykład w kiosku? Owa globalna sieć obwiniana jest za straty, spadki sprzedaży oraz niskie słupki oglądalności. Ciekawe zjawisko zostało zauważone przez Dominika Libickiego, prezesa Cyfrowego Polsatu, podczas debaty w siedzibie PAP w czerwcu ubiegłego roku. Mówił on o odejściu od słowa pisanego do działalności obrazem, od treści merytorycznych do emocjonalnych. Zgadzam się z tym spostrzeżeniem, gdyż większość ludzi pożąda suchych faktów. Nie chcą się oni zbyt długo zastanawiać nad znaczeniem danej informacji.

Weronika Klimczuk

* * *

.Przez kilkadziesiąt lat uważano, że dziennikarze za pełnienie swoich obowiązków nie powinni pobierać wynagrodzenia, ponieważ praca dla dobra ogółu była zdaniem wielu zapłatą samą w sobie. Lata mijają, a podejście do tego niezwykle trudnego i wymagającego poświęceń zawodu się zmienia.

Redaktorzy bardzo często nie stosują się do kodeksów etyki dziennikarskiej, walcząc pomiędzy sobą o jak najlepszego newsa, plotkę czy niepotwierdzoną informację. Na dalszy plan zeszły poprawność języka, składnia zdania czy inne ważne elementy pisowni mające na celu zachęcenie czytelnika do sięgania po kolejne teksty danego autora. Przeprowadzone w 2011 r. badania podają statystyki, które mówią same za siebie. Ze strachem w oczach można zaobserwować, jak duży odsetek osób odkłada na bok książki czy tomiki poezji na rzecz informacji z Internetu. Z roku na rok sytuacja się pogarsza, a myśl o perspektywie dziennikarstwa z 2030 r. może przestraszyć nawet największych optymistów.

Za niespełna piętnaście lat trudno będzie myśleć o autorach pokroju Ryszarda Kapuścińskiego. Świat idzie drogą komercjalizacji, wprowadzając na rynek autorów takich, jak Kuba Wojewódzki. Młode pokolenie jest postawione przed trudnym wyborem w szukaniu wybitnych jednostek, z których można czerpać wzorce, patrząc na ich pracę i życiowy dorobek. Upływający czas wprowadza często nieodwracalne zmiany, które znajdą swój wydźwięk w życiu codziennym przez kilka następnych dziesięcioleci.

Filip Kołodziejski

* * *

.Pamiętam swoje marzenia o byciu dziennikarką, siedzeniu godzinami przed komputerem i tworzeniu moich małych dzieł, które dzień czy miesiąc później ukazywałyby się na łamach renomowanego czasopisma. Wyobrażałam sobie zapach papieru świeżo po druku, szelest kartek, widok ludzi w metrze czytających moje artykuły. Odnoszę jednak wrażenie, że w dzisiejszym świecie pozostanie to tylko i wyłącznie w sferze marzeń, bo za 15 lat gazetę papierową wyprze już dziś dobrze prosperujący rynek magazynów internetowych. Zamiast na kartki w dłoniach będziemy zerkać do czytników, a dziennikarzem stanie się każdy, kto posiada jakikolwiek program edytorski…

Czy właśnie do tego zmierza świat? Wyobraźmy sobie rok 2030. W kioskach leżą zakurzone, prawie antyczne wydania czasopism. Aby odnaleźć nasze ulubione (tak! bo jeszcze je drukują, ale w niewielkim nakładzie i za ogromne pieniądze), musimy przeszukać całą Warszawę i wydać połowę wypłaty dla ukochanego szelestu kartek. A zagłębiając się w czeluściach magazynów internetowych, w panującym chaosie, po ciężkiej walce, odnajdujemy to, co nas interesuje… Ale to trochę nie ten język, nie ta powaga, nie ten sposób pisania… Trochę to płytkie, trochę wyuczone, a może nawet wymuszone? Dziennikarzem stał się każdy, kto potrafi skleić w miarę logicznie zdanie, a zamiast kilku dobrze znanych czasopism jest ich tysiące. Każdy przecież może założyć portal, nazwać go magazynem internetowym i publikować, „co mu ślina na język przyniesie”.

.Nie zaprzeczę, wolę poukładany świat gazet drukowanych, niżeli erę chaosu internetowego, w którym, aby znaleźć wartościowe informacje i przeczytać ekscytujące artykuły, będziemy się przekopywać przez górę mało znaczących i mało interesujących artykułów-śmieci.

Elwira Saniewska

* * *

.Myśl o dziennikarstwie w 2030 r. budzi we mnie wiele wyobrażeń. Z jednej strony to tylko 15 lat. Jednak, gdy wracam pamięcią do roku 2000, uświadamiam sobie, jak wiele się zmieniło, jak postęp techniczny zmienił ludzkie życie. I chociaż technologie, jakimi człowiek XXI w. posługuje się każdego dnia, niezaprzeczalnie ułatwiają i ubarwiają nasze życie, to w ogromnym stopniu zmieniły także naszą mentalność. Nie zgodzę się z Lope de Vega, który mówił, że postęp to znaczy lepsze, a nie tylko nowe. Dawniej dziennikarze wiedzieli, czym jest etyka i starali się jej przestrzegać. Dzisiejsze dziennikarstwo przeraża mnie swoją brutalnością, brakiem skrupułów, przerostem formy nad treścią.

Obawiam się że w 2030 r. gazety w formie papierowej zostaną prawie całkowicie wyparte przez gazety w formie elektronicznej. Drukowane będą jedynie przepełnione zdjęciami miesięczniki, których cena będzie równa cenie książki. Treści w wydaniach elektronicznych będą przekazywane za pomocą schematów, obrazków lub nagrań, jedynie tytuł będzie miał formę pisaną. W radiu i telewizji, według mojej wizji, zajdą również znaczące zmiany. Programy publicystyczne zostaną w dużej mierze zastąpione przez audycje, w których celebryci nazywający się dziennikarzami będą opowiadali plotki z życia innych gwiazd. Nie mając często wyższego wykształcenia, będą wyrażali swoje opinie na ważne społecznie i politycznie tematy.

I tu dręczy mnie pytanie, czy warto zatem studiować dziennikarstwo. Mimo pesymistycznej wizji dziennikarstwa w 2030 r. wciąż tli się we mnie nadzieja, że może ludzie nie będą chcieli być „umysłową hołotą”, żądną taniej sensacji i do łask powróci rzetelna, mądra informacja przekazywana przez wykształconych ludzi.

Magda Głowacka

* * *

.Krótka spódniczka, dekolt sięgający pasa i niebezpiecznie wysokie szpilki – obraz dziennikarki, która w 2030 r. zawładnie telewizją. Wiedza, piękny język i kultura odejdą w zapomnienie. Wszystko po to, by jeszcze mocniej działać na telewidza. Aby móc mieszać mu w głowie i kierować jego każdą myślą. By nie był indywidualny, tylko podążał za resztą. Nie będziemy wybierać ulubionego programu z powodu tematyki, którą porusza, a z racji tego, która prezenterka jest najbardziej atrakcyjna. Zamiast zająć się konkretnymi kwestiami, ważnymi dla kraju i społeczeństwa, dziennikarze będą szukać taniej sensacji, która w naszym życiu nic nie zmienia i nie wnosi w nie nic wartościowego. Będą doszukiwać się tylko takich tematów, które wzbudzą kontrowersje, a nie będą ani niczego uczyły, ani nawet nie będą w gruncie rzeczy ciekawe. Brak zainteresowania historią i religią powoduje spaczenie narodu. Podążanie za popularnością, pieniędzmi zamydla oczy nie tylko dziennikarzom.

Obiektywizm nie istnieje, kreowanie kłamstw, manipulacja to nie tylko wybrane przypadki, a smutna rzeczywistość, przez którą cierpi zwykłe społeczeństwo.

Niektórzy nazywają to nowoczesnością i podążaniem za wzorcami zachodnimi. Jednak czy pozbawienie moralności można ująć w jakikolwiek pozytywny sposób? Uroda i atrakcyjność nie mają nic wspólnego z przekazywaniem rzetelnych informacji. Nad ludźmi od wielu lat nie ciąży już żadna cenzura, a dziennikarstwo w Polsce jest coraz bardziej nieobiektywne. W telewizjach publicznych ukazywane są ideały, które ideałami wcale nie są. To nie rodzina czy zdrowie są stawiane na piedestale, a popularność i układy. Mam nadzieję, że istnieje jeszcze możliwość wyrwania się z tej niebezpiecznej spirali, która pozbawia nas ludzkości. Będę z ogromnymi obawami obserwowała, jak rozwija się dziennikarstwo w Polsce.

Klaudia Wielgat

* * *

.Jak będzie wyglądało dziennikarstwo za 15 lat? Jak bardzo się zmieni? W jaki sposób będą przekazywane informacje? Czy dziennikarstwo będzie w ogóle istniało? Jeśli tak, to w jakiej formie? Te oraz wiele innych pytań zaprzątają głowę wielu adeptom sztuki dziennikarskiej. Nie ma nic gorszego niż niepewna przyszłość wymarzonego zawodu. Zawodu, który w dzisiejszych czasach jest traktowany z coraz mniejszym szacunkiem oraz często jest wykonywany przez osoby nieposiadające żadnych kwalifikacji. Co gorsza, są wśród nich zwolennicy nachalnej stronniczości, wściekłych ataków czy faworyzowania jedynego słusznego kandydata na urząd prezydenta.

Dziennikarstwo polega na zbieraniu oraz upublicznianiu informacji. Aby informacja była rzetelna, potrzebne są źródła. Wiadomość jest przekazywana za pomocą środków masowego przekazu, takich jak prasa, radio, telewizja czy Internet. Jednak to Internet jest najprężniej rozwijającą się gałęzią. Można powiedzieć, że to jedyne medium, w którym możemy znaleźć informacje prawdziwie niezależne, nieuwarunkowane linią programową redakcji czy stacji. Jest to miejsce, w którym każdy może wyrazić swoją opinię czy dostarczyć informację. Jednak istnieje jeden poważny minus, a mianowicie znikoma kontrola publikowanych tekstów. Internet jest tak wielkim medium, że nie da się go całkowicie skontrolować.

.Na początku została podkreślona stronniczość dziennikarzy. Czy jeśli władza będzie dalej tak monopolizowała media głównego nurtu, to uprawianie dziennikarstwa ma jakikolwiek sens? Internet jawi się jako to boczne wyjście, umożliwiające zachowanie niezależności. Trzeba również podkreślić, że pokolenie 20+ korzysta w główniej mierze właśnie z sieci. Osoby starsze pozostają wierne tradycyjnym mediom. Za 15 lat sytuacja może się odwrócić. Internet stanie się tradycją, a radio, prasa, telewizja… skansenem. Pytanie, czy dziennikarze odetną się od polityków.

Paweł Bączek

* * *

.Prawdziwe dziennikarstwo jest intencjonalne, czyli stawia sobie cele i stara się przeprowadzić jakąś formę przemiany. Dobre dziennikarstwo może być tylko takie – to słowa śp. Ryszarda Kapuścińskiego. Publicysta był swego czasu ikoną profesji nie tylko w ojczyźnie. Odznaczał się wszelkimi atrybutami dziennikarza, o jakich uczy się studentów – dociekliwością, uczciwością, prawdomównością. To tylko niektóre z nich jego cech. Kapuściński nagrodami związanymi ze swoim zawodem nagradzany był już od 1956 r. – na długo przed erą wolności słowa, kiedy to dziennikarze musieli walczyć z cenzurą i ważyć każde zdanie z podwójną siłą. Dziś żurnaliści mogą więcej. Jednak, tak jak nie zawsze „chcieć” znaczy „móc”, tak „móc” nie zawsze oznacza „chcieć”. Moralność i uczciwość wypierane są przez pieniądz, który już dzisiaj jest przewodnikiem mediów. Rzetelne dziennikarstwo – niegdyś obowiązek – w 2030 r. będzie ewenementem.

Żurnalizm, podobnie jak wszystkie inne profesje, ulega presji czasu i się zmienia. Czy na lepsze? To pytanie jak najbardziej otwarte. Aby odpowiedzieć na kolejne – jak dziennikarstwo będzie wyglądało za 15 lat – należy zarówno cofnąć się w czasie, jak i spojrzeć w przyszłość przez pryzmat technologii. Świat rozwija się w tempie wykładniczym, którego głównym motorem napędowym jest właśnie prężny rozwój techniki. Aby podążać za współczesnymi trendami, również dziennikarstwo coraz częściej korzysta z technologicznych dóbr. Czy prasa odejdzie w niepamięć? Na początku stulecia dywagowano, że za 15 lat gazety będą już reliktem przeszłości. Tak się nie stało – mimo rozwijającej się gałęzi internetowej, to nadal prasa jest na pierwszym miejscu w kategorii dziennikarstwa. 2030 r. to jeszcze zbyt wczesna pora, aby żegnać się z papierowymi wieściami o świecie.

Radek Sendra

* * *

Mało kto zdaje sobie sprawę, że pierwszy zarys tuszem roślinnym po suchej łodydze papirusu, być może przypadkowy efekt doświadczenia, próby wykorzystania daru natury, okazał się wielkim krokiem dla ludzkości.

.Wielkim krokiem dla każdego człowieka, dla każdego przyszłego dziennikarza. Litera, słowo, pismo to nieodłączny element pracy pisarza, twórcy literatury, dziennikarza. „Zabawa słowem” to kunszt. Z tą umiejętnością człowiek się rodzi, dar praktycznie niemożliwy do wyuczenia. Zdaniem Platona wynalazek pisma jest przekleństwem, ponieważ osłabia pracę ludzkiej pamięci. Więc czym by były historia i dzieło ludzi przeszłości, gdyby nie uwiecznione na wyblakłych kartach znaki czasu? Jak będzie wyglądała nasza przyszłość w dobie cyfryzacji, szeroko rozumianych mass mediów?

Najstarsze drukowane dokumenty, które się zachowały, pochodzą z V w. n.e. i zostały znalezione w Japonii i Chinach. Polska w tym okresie nie funkcjonowała jeszcze jako kraj; na jej terenie żyły jedynie osadnicze plemiona. Nie jesteśmy w stanie zmienić przeszłości, ale przyszłość tak. Do 2030 r. diametralnie zmieni się funkcjonowanie dziennikarstwa w Polsce. Już żadne z małych miasteczek nie pozostanie głuche na działanie kultury słowa. Jak grzyby po deszczu wyrosną gminne stacje telewizyjne, które będą emitowały wiarygodne wiadomości z „małej ojczyzny”. W dużych miastach powstanie mnóstwo nowych stacji telewizyjnych. Sieć WI-FI będzie obecna wszędzie. Nawet w małej wiosce, na łące będzie można obejrzeć najnowsze wiadomości na iPhonie 20. Nie będzie już zwanych potocznie „martwych pól”, gdzie nie dochodzi żaden sygnał radiowy czy satelitarny. Większość małych miejscowości będzie posiadała swój biuletyn. Gazety te będą redagowane w okolicznych szkołach lub gminnych domach kultury.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że trzeba pielęgnować ojczysty język, który coraz częściej wypierany jest przez obcojęzyczne sformułowania. Rzadko używamy zwrotu „wolne sobota i niedziela”, które zostały wyparte przez „weekend”. Słowo „dobrze” zastępujmy „OK”. Piękny słowiański akcent zostaje wyparty przez anglojęzyczne ,,zaokrąglanie słów”. Aby nasza kultura słowa nie upadła, do szkół zostanie wprowadzony przedmiot mający na celu nauczenie dobrego pisania. Nie będzie on kontynuacją lekcji języka polskiego, ale nauką skutecznego pisania. Zajęcia te będą prowadzone przez dziennikarzy. Przy każdym przedsiębiorstwie będzie działało dziennikarskie biuro informacyjne, którego zadaniem będzie udzielanie jasnych, rzetelnych wiadomości – takie rzecznictwo prasowe na zwiększonych obrotach. Wreszcie sami dziennikarze zyskają immunitety. Jako osoby reprezentujące prawdę i rzetelność staną się funkcjonariuszami dobra publicznego.

Mam nadzieję, że wpłynie to na obiektywną ocenę rzeczywistości, nie pozwoli na matactwa i zatajanie prawdy oraz da odwagę bez strachu o utratę pracy za sprawą niewygodnego dla kogoś artykułu. Osoby, które już w młodym wieku zainteresują się dziennikarstwem, będą mogły rozwijać swój talent w szkołach dziennikarskich. Nie mam tu na myśli klas o profilu dziennikarskim, które są obecnie niemal w każdym liceum, a których zadaniem jest… I tu nikt tego nie wie. Podobno mają przygotowywać do studiów dziennikarskich, a uczą tylko „wstrzelenia się” w klucz odpowiedzi do czytania ze zrozumieniem. Powstanie także wiele nowych tytułów niezależnej prasy, prowadzonych przez młodych ludzi, a nie dawnych redaktorów naczelnych innych gazet, którzy zmieniają swoje stanowiska i poglądy jak chorągiewka na wietrze.

.Podobno dziennikarz musi umieć dostosować się do każdej sytuacji i wypowiadać się na każdy temat. Jednak historia zna wiele przypadków wielkich gaf dziennikarskich, które jednoznacznie świadczyły o braku kompetencji. Dziennikarze nagminnie popełniający takie błędy pożegnają się ze swoim zawodem bez możliwości powrotu.

Jest rok 2015. Mamy 15 lat na wprowadzenie zmian, aby wreszcie zawód dziennikarza stał się symbolem rozwoju, nowych technologii, sprawnej i efektywnej komunikacji. W Polsce drzemie jeszcze wielki potencjał. Teraz nadszedł czas, aby wprowadzić nasz kraj do dziennikarskiej Europy.

Paulina Szczepaniak

* * *

.Poziom informacji przeznaczonych dla szerokiego grona odbiorców spada, a co za tym idzie, pojawia się coraz więcej dziennikarzy piszących o błahostkach. I to jest klucz mojej wizji przyszłego dziennikarstwa. Za 15 lat, kiedy społeczeństwo całkowicie zobojętnieje, jedyną formą przekazania informacji będzie gatunek zwany infotaintmentem.

Ponieważ odbiorcy nie będą odczuwali potrzeby grupowania informacji, środowiska dziennikarskie całkowicie zatracą hierarchię wartości, a wszystko, co należałoby przedstawić w sposób adekwatny do sprawy, będzie miało formę luźnej, żartobliwej informacji.

.Prawdziwi reporterzy odejdą w zapomnienie, a ich miejsce zajmą obecne trolle internetowe oraz aktualnie jeszcze nielubiani hejterzy.

Potrzeba doinformowania się o faktycznym stanie rzeczy będzie tak mała, że prawdziwe dziennikarstwo zejdzie do podziemia, a jego zwolenników policzyć można będzie na palcach jednej ręki.

Prześmiewczy stosunek do życia będzie nazywany normą i tego ludzie będą oczekiwali. Najważniejszą rzeczą w pracy redaktora będzie złapanie kogoś na popełnianiu jakiejś gafy, aby móc od razu oznajmić to widzom, słuchaczom, czytelnikom. A niech się śmieją, w końcu śmiech to zdrowie.

Takim oto sposobem dziennikarstwo zejdzie do najniższego chyba z możliwych poziomów – poziomu rozwoju ameby. Ale tego właśnie będą chcieli ludzie i to zapewni długie lata panowania śmieciowego dziennikarstwa. Wyjście z sytuacji będzie jedno – upadek tego systemu i podniesienie go na nowo. A zrobią to ludzie, którzy pomimo narzucanych standardów pozostali wierni, zwanemu przeze mnie, retro dziennikarstwu.

Oskar Malinowski

* * *

.Świat, który dzisiaj obserwujemy, jest niezwykle niestabilny. W każdej chwili może nastąpić konflikt. Wówczas dziennikarze staną się cennymi sprzymierzeńcami. Będą udzielać wszelkich informacji i kreować postawy ludzkie. Ze swoimi aparatami i kamerami mogą dokumentować historię i przekazywać ją dalej. Jeśli jednak losy Ziemi potoczą się pokojowo, praca dziennikarzy stanie się zdecydowanie trudniejsza i bardziej wymagająca niż obecnie. Będą zmuszeni walczyć o to, co najcenniejsze w ich pracy. Postępu technologii już nie da się zatrzymać. Przepływ informacji jest bardzo płynny, a stacje telewizyjne i gazety ścigają się o pierwszeństwo w ich publikacji. W dobie komputerów utrzymanie wiedzy w tajemnicy jest wręcz niemożliwe.

W ciągu następnych 15 lat wszystko stanie się bardziej powszechne, a rzetelne informacje będą droższe. Każdy dziennikarz będzie z trudem zdobywał swoich informatorów, a notes z telefonami i adresami stanie się jego najcenniejszym dorobkiem zawodowym. Wciąż będzie duży popyt na gazety papierowe – będą je kupować starsze pokolenia, nieprzyzwyczajone do uzyskiwania informacji z tabletów lub czytników. Młodzi ludzie jednak swobodnie będą korzystać z tych udogodnień i nie będą miały potrzeby posiadania drukowanych gazet. Już teraz spada na nie zapotrzebowanie, a coraz więcej tytułów ma swoje strony internetowe, gdzie są publikowane artykuły. I to właśnie one mają realniejszą szansę na przetrwanie i rozwój.

Często tam, gdzie nie dotrą zwykli ludzie, dotrą dziennikarze. Wierzę, że w 2030 r. będą oni pamiętać, że to od nich zależy postawa młodych pokoleń i bez względu na wszystko będą przekazywać prawdę. Tylko dzięki niej możemy sprostać wyzwaniom tego świata.

Natalia Pieślak

* * *

.Być może to zbyt drastyczne założenie co do funkcjonowania nie tyle pojęcia dziennikarstwa, ile związanej z nim aktywności. Istnieć i odnajdywać się we współczesnym świecie będzie ono zawsze. Chodzi jednak o jakość, o to, czy wzmocni swoje stanowisko, czy też zniknie niczym marny cień jako niepotrzebne. Czy dziennikarstwo przetrwa?

Stwierdzam, że dziennikarstwo jako całokształt nie wygląda zachęcająco. Budzi ono we mnie – zarówno jako w zwykłym obywatelu, jak i studentce tego kierunku – pewne niezadowolenie, złość, zdziwienie zresztą też. Studiuje się po to, by móc wykonywać wymarzony zawód. A tymczasem wciąż pojawiają się głosy wieszczące upadek dziennikarstwa, akcentujące trudności w tzw. wybiciu się i utrzymaniu z wykonywania tej profesji.

Wydaje mi się także, że za dużo jest dziennikarstwa w nim samym. Przesyt ten doprowadził do zaniku granicy, czym ono właściwie jest. No właśnie, bo czym? Dziennikarze, reporterzy, relacje, nagrania, interwencje, społeczna misja czy działalność wręcz na własną rękę, by tylko móc powiedzieć, że maczam palce w dziennikarstwie. Pomija się przy tym fakt, że wymaga ono ponadprzeciętnego zaangażowania.

Nie jestem w stanie ocenić, jak wyglądał ten zawód chociażby 10 lat temu. Na pewno inaczej, ale moja wiedza ogranicza się tylko i wyłącznie do ogólnych wniosków. Osoby starsze i z większym doświadczeniem twierdzą, że podobno było ono lepsze. Pozbawione przesytu, fałszu, a uzbrojone w rzetelność. Dziennikarze funkcjonowali dla ludzi, tworzyli dla ludzi, pisali dla ludzi. A teraz? Mam wrażenie, że prasa jest tworzona dla niej samej, a dziennikarze piszą dla samych siebie. Przecież tak mało osób sięga teraz po jakiekolwiek druki…

Powracając więc do zadanego na początku pytania, należałoby zwyczajnie postawić tam kropkę. Bez możliwości jakiejkolwiek polemiki. Według mnie dziennikarstwo szansy na wartościowe przetrwanie niestety nie ma. Niestety – nie dlatego, że sama studiuję ten kierunek. Chodzi o to, że wraz z zanikiem rzetelnego dziennikarstwa upada też wiele zasad etycznych. Ludzie tracą bowiem wiarę w prawdę wiadomości przekazywanych im przez innych.

.Za te kilkanaście lat spodziewam się upadku dziennikarstwa, utraty jego wartości i poczucia, że ma znaczenie w życiu społeczeństwa. Wbrew pozorom szybki rozwój tej branży powinien ją udoskonalać. Tymczasem dzieje się zupełnie na odwrót.

Patrycja Górska

* * *

Zaawansowane technologie, manipulacja i szum informacyjny niszczą współczesne dziennikarstwo.

.Zapach wydrukowanej gazety zostaje wyparty przez tablet lub smartfona, w których skondensowane są najważniejsze wiadomości.

Dziennikarstwo przyszłości już teraz musi spierać się z rzetelnością i obiektywizmem. Długie publicystyczne artykuły zostaną zastąpione krótkim obrazem lub infografiką. Pęd życia doprowadzi do popularyzacji usług „na specjalne zamówienie”, będących dawką rzeczowych informacji z interesującej nas dziedziny. 10-minutowy „branżowy filmik” obejrzany w drodze na spotkanie biznesowe lub wywiad może być minimalną dawką informacji, po jaką sięgnie człowiek sukcesu. Słowo wyparte przez obraz przyczyni się do jeszcze większej popularyzacji tabloidów oraz przekroczenia kolejnej granicy moralności i etyki dziennikarstwa.

Zmanipulowany medialny świat spowoduje załamanie poczucia rzeczywistości, w której prawda przestanie mieć znaczenie. Informacja stanie się jedynie atrakcyjnym produktem, który trzeba będzie odpowiednio zmodyfikować i dostosować do trendów, by przyniósł jak największy zysk.

.Dziennikarstwo przyszłości niesie zagrożenie upadku prawdziwego dyskursu intelektualnego na łamach niezależnej prasy. Z powodu malejących zysków gazet drukowanych rzetelne źródła informacji mogą znaleźć swoje miejsce jedynie w Internecie. Może to prowadzić do zaniku warsztatu dziennikarskiego i rozwoju prymitywnego dziennikarstwa obywatelskiego. Natomiast zatarcie granicy między wyuczonym warsztatem a dziennikarzem-amatorem może zaprzepaścić prestiż tego zawodu. Będzie to krytyczną sytuacją, w której dziennikarstwo jak zawód zaufania publicznego nie będzie już mogło się cieszyć się nienaganną opinią moralną i wyższością intelektualną.

Natalia Hajdera

* * *

.Społeczeństwo mniej lub bardziej świadomie będzie dążyć do tego, aby tradycyjna telewizja naziemna przestała istnieć. Spoty reklamowe oraz materiały promocyjne będą dostępne widzom jako treści na żądanie, nie zaś jako materiały przeznaczone dla wszystkich. Treści reklamowe i programy będą ściśle stargetowane, czyli przeznaczone dla konkretnego widza. To widz będzie mógł decydować, jakie treści czyta i jakie materiały ogląda. Będzie miał możliwość selekcji informacji. Dlatego dziennikarz będzie musiał starać się dotrzeć ze swoim przekazem do jak największej liczby odbiorców. Stanie się osobą, która będzie musiała jak najszybciej zdobywać istotne informacje i przekazywać je dalej w bardziej rozbudowanej i ciekawszej formie. Poprzez jakość i różnorodność środków elektronicznych dziennikarze będą coraz bardziej ze sobą rywalizować.

Na świecie powstanie wspólna, globalna sieć mediów, która będzie wpływać nie tylko na to, co postrzegamy i słyszymy, ale także na nasze zmysły węchu, dotyku, podświadomości. Staniemy się interaktywną częścią kreowanych przez społeczeństwo informacji.

Piotr Smoleń

* * *

.9 kwietnia 2030 r., wtorek będzie dosyć chłodny i deszczowy – czytam krótką prognozę pogody na głównej stronie jednego z największych portali internetowych i przypominam sobie, jak jeszcze 15 lat temu idąc do sklepu, można było dostać papierową wersję najświeższych wydarzeń ze świata, zwaną wtedy gazetą. Dziś to już historia, którą można jeszcze czasem znaleźć w domach i piwnicach – są nią zabezpieczone przed kurzem nieużywane szkła i porcelana. Najmłodsze pokolenie, korzystające z tabletów 3d, o papierowych gazetach słyszało jedynie na lekcjach historii oraz od swoich dziadków i rodziców. Obecnie całe mass media skupiły się na Internecie, który dzięki darmowym spotom Wi-Fi, rozlokowanym co kilkadziesiąt metrów jest dostępny praktycznie w każdym miejscu na Ziemi. Starsze pokolenia pamiętają jeszcze czasy gazet, telewizji i radia. Obecnie wszystkie te trzy sposoby dostarczania informacji zostały zastąpione przez Internet. Zarówno radio, jak i telewizja nie miały żadnych szans z konkurencyjnymi, o wiele tańszymi internetowymi odpowiednikami.

Pozornie w ostatnich dekadach rozwinęło się pojęcie wolności słowa. Dzięki portalom społecznościowym oraz blogom możemy dzielić się ze znajomymi swoimi spostrzeżeniami, opiniami i przedstawiać własne zdanie całemu światu. Niestety nikt nas nie chce słuchać. Media internetowe, bo tylko takie zostały, są w 100% podporządkowane państwu, które kontroluje przepływ informacji do społeczeństwa. Jest to skutkiem postępującej przed laty, a obecnie osiągniętej w pełni globalizacji. Wszystkimi mediami kieruje kilka koncernów, które przy współpracy z rządem dostarczają wiadomości dla obywateli. Wieści ze świata są przepełnione obrazkami i krótkimi filmami z bardzo niewielką ilością tekstu. 90% informacji to treści kompletnie niepotrzebne i ogłupiające społeczeństwo. Jedyną ostoją wolnego słowa pozostały blogi i prywatne internetowe korespondencje. W tym pierwszym przypadku wolne słowo jest jednak bardzo ograniczane poprzez usuwanie niewygodnych treści, które nie są zgodne z ideą rządu lub ideami społecznymi wpajanymi młodym ludziom od najmłodszych lat.

.Dziennikarz stał się pośrednikiem między rządem a społeczeństwem oraz pomocnikiem rządu w szerzeniu propagandy i wpajaniu społeczeństwu idei moralnych, obyczajowych oraz politycznych. Dziennikarstwo stało się metodą kreowania podświadomości oraz świadomości dzisiejszego społeczeństwa.

Michał Dembiński

* * *

.W obliczu trwających konfliktów zbrojnych, rozwoju broni jądrowej, budowania schronów atomowych przez największe państwa, dążenia polityków do zdobycia dominacji poza granicami własnego kraju przyszłość świata staje pod znakiem zapytania. Widmo kolejnych wojen z dnia na dzień jest coraz bardziej wyraźne i wzbudza lęk. Telewizja nie szczędzi statystyk, ofiary tracą swoje człowieczeństwo, stają się tylko bezcielesnymi cyframi w ciągach rosnących liczb, pionkami na szachownicy polityki, którymi poruszają niewidzialne dłonie władzy.

W dobie komputerów i nowoczesnej technologii trudno wyobrazić sobie brak dostępu do Internetu, telewizji, informacji z najbliższego otoczenia oraz świata, a także możność błyskawicznego kontaktu z mediami czy służbami bezpieczeństwa. Co się jednak stanie, gdy pochłonięte żądzą władzy jednostki pogrzebią świat pod zwałami gruzu i ciał? Czy istnieje szansa, by dziennikarstwo przetrwało w obliczu absolutnego powrotu do czasów jego pierwotności?

Świat pogrążony w odmętach ciemności, świat podziemi, bunkrów i schronów, w których kryją się ludzie, przywodzi na myśl filmy katastroficzne czy książki fantasy. To, co dla jednych jest tylko wytworem wyobraźni, inni przeżyli przed laty lub przeżywają właśnie w tej chwili.

W katastroficznej wizji przyszłości informacja stanowiłaby najcenniejszą walutę. Dziennikarze straciliby niechlubną opinię natrętnych pismaków, stając się dla nielicznej społeczności niemalże bogami; tymi, którzy z narażeniem życia pozyskują informacje ze świata zewnętrznego. Prócz najnowszych wieści nieśliby również otuchę i nadzieję na odbudowanie tego, co ludzka ręka doprowadziła do zagłady. Ich rolą byłoby również zapisywanie aktualnych wydarzeń oraz rozmów z ocalałymi w formie artykułów, reportaży, pamiętników, które po latach stanowiłyby bezcenne źródło informacji. Dziennikarz w swojej misji przywdziałby maskę pisarza nowej historii, dbającego o to, aby pamięć o upadłym świecie przetrwała.

Ze względu na trudności w zdobywaniu materiałów, takich jak tusz i papier, prasa drukowana byłaby niezwykle rzadka i droga, dlatego dostęp do niej mieliby jedynie nieliczni. Nowoczesne drukarnie odeszłyby w niepamięć, a ich miejsce znów zajęłyby maszyny do pisania lub rękopisy. W rzeczywistości pozbawionej komputerów, komórek i tabletów jedną z najważniejszych ról pełniłby przekaz ustny, a także spotkania dziennikarzy z grupą ocalałych, którzy dzieliliby się między sobą zasłyszanymi historiami.

Schrony wyposażone są w agregaty prądotwórcze, które generują oświetlenie i filtrują powietrze, dlatego stworzenie prymitywnego radia, umożliwiającego przekazywanie najważniejszych komunikatów przez władze, byłoby znaczącym ułatwieniem. Za pomocą odbiorników globalnych wiadomości ze świata zewnętrznego docierałyby do bunkrów, gdzie byłyby poddawane analizie.

Połączenie tych czynników doprowadziłoby do powstania zorganizowanego i zmobilizowanego podziemnego społeczeństwa, które przetrwałoby, a wraz z nim przetrwałby duch dziennikarstwa. Odtąd słowo „dziennikarz” nabrałoby zupełnie nowego znaczenia. Łączyłoby tych, którzy na zgliszczach zrujnowanego świata zbudowali nową rzeczywistość i za cenę życia chronili dogasający płomień kultury, oświaty oraz historii.

Aneta Nowosińska

* * *

Dziennikarstwo to zawód służebny, skierowany do ludzi, mający na celu przekazywać obiektywną prawdę.

.Stare porzekadło mówi, że dziennikarz to ktoś, kogo wypchniesz drzwiami, a on uparcie będzie wracać oknem. Jego zadaniem jest bowiem doszukiwanie się sensu tam, gdzie teoretycznie go nie ma, odnajdywanie różnych punktów widzenia, zgłębianie tematu, poszukiwanie odpowiedzi na trudne pytania. Czy tak będzie wyglądało dziennikarstwo w 2030 r.?

Moim zdaniem za 15 lat zawód ten przybierze inną formę niż miał dotychczas. Wystarczy spojrzeć na szerzące się aktualnie dziennikarstwo obywatelskie, którego powstanie wiąże się z Internetem. Specjalnie stworzone serwisy informacyjne umożliwiają osobom niezwiązanym z żurnalistyką współpracę przy tworzeniu treści na stronie. Mówi się, że dzisiaj dziennikarzem może zostać każdy, chociaż zawodowi dziennikarze istnieją i mają się dobrze. Sądzę jednak, że za naście lat taki stan rzeczy będzie tylko wspomnieniem.

Za 15 lat to właśnie przeciętny Kowalski czy Nowak będą uchodzili za najwiarygodniejsze źródło informacji, ponieważ będą na miejscu w chwili wypadku, a nie po nim. To dzięki wiadomościom zamieszczonym w sieci będziemy dowiadywać się o świecie czy lokalnej społeczności. Dziennikarstwo, które znamy, nie będzie miało racji bytu. Zastąpi je krótki komunikat z miejsca zdarzenia, wzmianka o istotnym dla ludzi znaczeniu. Światem zawładną serwisy społecznościowe, które umożliwią wymianę informacji w błyskawicznym tempie. Da to swobodę, której brak dzisiejszym dziennikarzom, zmagającym się z linią programową redakcji czy etyką zawodową. Przykładowy Kowalski będzie mógł bez skrępowania zamieścić informację, na której opublikowanie nie godziła się redakcja, ponieważ mogłoby to spowodować jakiś konflikt interesów między zainteresowanymi stronami.

.Według mnie to, co będzie nam serwowane za kilka lat, zostanie ograbione z obiektywizmu, pozbawione smaku i literackich zdolności. Wszystko będzie się sprowadzać do wyrażenia swojego zdania, pokazania własnego „ja” i krótkiego omówienia zagadnienia. Krótkiego, bo ludzie nie będą mieli czasu na długie publikacje. Treści będą pisane przez osoby niezwiązane z zawodem dziennikarza. Bo i dziennikarstwa jako takiego nie będzie.

Magda Pasińska

* * *

.Kiedy cofam się w czasie o 15 lat, widzę siebie jako 5-letnią dziewczynkę, radośnie biegającą po podwórku. Owa dziewczynka nie zdaje sobie sprawy z tego, że w 2015 r. będzie korzystała z dotykowego telefonu, dotykowego tabletu, będzie oglądała w sklepach dotykowe komputery i patrzyła na telewizory z czujnikiem ruchu. Nie przypuszcza też, że z telefonami będzie można nurkować, a z zegarkami brać prysznic.

Dzisiaj, jako 20-letnia kobieta próbująca wyobrazić sobie dziennikarstwo za 15 lat jestem nieco przerażona. Na pewno nie będzie już dziennikarzy, który na wywiad przyjdą z zeszytem i długopisem. Dyktafony znikną, informacje będziemy mogli trzymać w pamięci pod skórą. Nie będzie gazet w formie papierowej, ale ich obraz będzie się wyświetlał w przestrzeni przed nami.

Kolejnym ważnym aspektem jest samo społeczeństwo. Gdy znów sięgam pamięcią do roku 2000, przypominam sobie jakiegoś pozytywnego newsa wiadomościach, uśmiechniętych ludzi na ulicy i mężczyznę pomagającego kobiecie z wózkiem wysiąść z autobusu. Wydaje się, że obecnie przy całym postępie techniki ludzie żyją na pełnych obrotach i zapomnieli o życzliwości, empatii, chęci pomocy. W 2030 r. dziennikarze również nie napiszą nic pozytywnego, coraz mniej z nich będzie się zajmowało problemami ludzi, natomiast coraz częściej będą oszukiwać dla pieniędzy, zaś sam zawód dziennikarza przestanie być zawodem zaufania publicznego. Może nawet na uczelniach pojawią się wykłady następującej treści: Pamiętajcie drodzy państwo, aby nie oddzielać informacji od opinii, wasi rozmówcy nie mają prawa do autoryzacji, łapówki są jak najbardziej dozwolone, bo za coś trzeba żyć, dobro publiczne nie ma aż tak wielkiego znaczenia, i – co najważniejsze – wolność słowa to wolność słowa, nie musi jej towarzyszyć odpowiedzialność za treść.

Agnieszka Homa

* * *

2015 rok. Spotykamy się z określeniem, że media to czwarta władza. Czy za 15 lat dziennikarstwo będzie w stanie wejść na podium, a może już to uczyniło? 2015 rok. Szerzy się infotainment. Czy za 15 lat będzie można będzie jeszcze „nakarmić” widza informacją? 2015 rok. Jedne media są miłe władzy, inne nie. Czy za 15 lat obiektywizm dziennikarski przestanie być na poziomie głównie akademickim? 2015 rok. Podaje się wiele informacji negatywnych. Czy za 15 lat będzie obowiązywała zasada only good news are good news?

Pytania, które są we mnie, mają odzwierciedlenie w obserwacji tego, co widzę, co dzieje się w mediach. Jako człowiek wrażliwy niestety muszę stwierdzić, że media nie mogą być w większości (powiedzmy w 80–90%) ambitne (np. wyższa kultura, nagrania z filharmonii, jakieś kulturalne debaty, których celem nie jest skłócenie rozmówców i słowna jatka) nie dlatego, że nie powinny (wręcz przeciwnie), ale dlatego, że target konsumencki odbiorców zadowala się łatwą rozrywką. Widać to chociażby po programach głównych telewizji, gdzie ludzie są ciekawi, czy rolnik znajdzie żonę lub czy na pewno you can dance.

Sądzę, że w 2030 r. dziennikarstwo będzie jeszcze bardziej nacechowane rozrywką. Obserwując gusta narodu i chęć karmienia się tanią rozrywką myślę, że poziom będzie się niestety obniżać. Choć obym się mylił. Niestety jesteśmy już bardzo zmysłowym pokoleniem (kino 3d, 4d, 5d), obrazy muszą być wymowne. A co dopiero w 2030 r.? Przecież postęp i tablety się nie cofną. Mogą się ulepszać i ulepszać, czyniąc człowieka coraz bardziej członkiem pokolenia obrazu.

2030 r. moim zdaniem przyniesie także hologramy, a oglądanie informacji np. w 3d być może będzie dostępne dla wielu zwykłych ludzi. Zatem media najprawdopodobniej będą karmić nas intensywniej.

Dominik Paradowski

* * *

.Dziennikarstwo, nazywane zawodem zaufania publicznego, powinno cechować się rzetelną i uczciwą pracą dla swoich odbiorców. Nietrudno zauważyć jednakże, iż przez ostatnie lata status dziennikarza pikuje w dół. Jest to następstwem zmian, które zaszły głównie w naszych głowach, oraz tego, co uważamy za prawdziwe i istotne dla naszego życia. Wynika to również z naszych przyzwyczajeń do gazet, które z kolejnymi latami będą odchodzić do lamusa, a które stanowiły fundament rzetelnych informacji. Jesteśmy zmuszeni do zmiany przyzwyczajeń, ponieważ tego wymaga od nas postęp technologiczny.

Dziennikarzom nie pozostaje nic innego jak ponowne znalezienie wspólnego języka z oczekującym informacji szarym Kowalskim. W 2030 r. możemy być świadkami dość znacznych zmian. Mam przed oczami obraz dziennikarstwa obywatelskiego, aczkolwiek rozwiniętego na dużo większą skalę niż obecnie. Pozwoli to na fuzję profesjonalistów z niezależnymi obywatelami, chcącymi dzielić się najróżniejszymi wydarzeniami dotykającymi ich samych oraz ich otoczenie. Dzieje się to już teraz poprzez udostępnianie przeróżnych tekstów na blogach czy filmów nagrywanych komórkami. Ten surowy materiał będzie w wielu przypadkach informacją wystarczającą do prawidłowego zinterpretowania wydarzenia. Sprawi to, że dziennikarstwo wróci do korzeni poprzez swoją pracę wynikającą z powołania, pasji oraz chęci informowania innych. Jednocześnie zmniejszy się rola panującej władzy, która straci kontakt z materiałami wychodzącymi z rąk żurnalistów. Powstaną redakcje zrzeszające oraz kontrolujące dziennikarzy silnie oddanych swojej pracy, co pozwoli na utrzymywanie odpowiedniego poziomu informacji, które muszą być wiarygodne. Główną zaletą takiego systemu będzie to, że my sami będziemy w stanie filtrować content, czyli to, co chcemy otrzymywać, aby czuć się dobrze poinformowanymi.

Bazą składową wszelkich informacji będą oczywiście telewizja, Internet, portale informacyjne aktualizowane 24 godziny na dobę oraz miejsca dla ludzi szukających specjalistycznych porad. To, do czego jesteśmy przyzwyczajeni już dzisiaj, wskoczy na wyższy poziom.

Kamil KalinowskiNM9_okladka_OK

Studenci I roku kierunku Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Opiekun roku: prof. UKSW dr hab. Monika Marta Przybysz.

Tekst opublikowany w wyd.9 kwartalnika opinii “Nowe Media” [LINK].

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam