Edward LUCAS: Decydujący czas na Kremlu

Edward LUCAS: Decydujący czas na Kremlu

Photo of Edward LUCAS

Edward LUCAS

Brytyjski dziennikarz, europejski korespondent tygodnika „The Economist”. Autor “The New Cold War: Putin’s Russia and the Threat to the West”

Ryc. Fabien CLAIREFOND

zobacz inne teksty Autora

Wojna wywołana przez Władimira Putina oznacza, że czas pomyśleć o niewyobrażalnym. Kolejny rządzący Rosją może być gorszy. A my niestety jesteśmy na to nieprzygotowani – pisze Edward LUCAS

.Zupełnie jak szef mafii Władimir Putin emanuje złem pomimo słabnącej władzy. Nie ma wątpliwości, że człowiek ten, tak okrutnie rządzący tym ogromnym krajem od 22 lat, został teraz przyparty do muru. Rosjanie lubią, gdy ich carowie są mądrzy i potężni. Putin nie jest ani mądry, ani potężny. Nieudolna wojna w Ukrainie stanowi skazę na jego reputacji. Kończą mu się czas i dostępne opcje: „Coraz bardziej cofa się w przeszłość”, jak mówi Andriej Percew z opozycyjnego portalu Meduza. Jak zauważa analityk Tatiana Stanowaja, wśród rosyjskich elit „wiara w nieuchronne zwycięstwo słabnie”. Nie podzielają one obsesji Putina dotyczącej Ukrainy. Nie chcą eskalacji nuklearnej. Martwią się o swój luksusowy styl życia. Ludzie ci od lat tolerowali patos i korupcję Putina, ale nie chcą, by stawiał kraj nad przepaścią. 

Zwykli Rosjanie również mają już dość. Mogą podzielać nacjonalistyczne poglądy rosyjskiego przywódcy, jednakże nieudolna mobilizacja sprawiła, że wojna nie jest już programem telewizyjnym, ale stała się realnym zagrożeniem dla ich mężów, braci i synów, oznaczając straty, kalectwo i śmierć. Rosyjski przywódca może pociągnąć jeszcze dni, tygodnie lub miesiące. Coraz bardziej wygląda na to, że to ostatnia zima, kiedy jest on u władzy. Przez całe lata Putin wydawał się niemożliwy do zastąpienia. Rosjanie, wdzięczni za porządek i dobrobyt po chaosie i poniżeniu w latach 90. XX w., wspierali go i adorowali.

Nawet krytycy tacy jak ja muszą przyznać, że w żadnym momencie historii Rosja nie cieszyła się tak długim okresem względnej wolności osobistej i stabilności polityczno-gospodarczej. Rosjanie mogą swobodnie podróżować, inwestować i oszczędzać, wybierać miejsce pracy i zamieszkania – wszystkie te swobody były ograniczone lub nieznane za czasów komunizmu bądź brutalnej autokracji za cara.  Bez względu na całą korupcję, niekompetencję i brutalność rządów Putin dla wielu Rosjan był jedynym człowiekiem odpowiednim do realizowania tego zadania.

Okazał się również efektywnym arbitrem w sporach pomiędzy zwaśnionymi klanami w Rosji. Branże przemysłowe, regiony, agencje rządowe oraz gangi przestępczości zorganizowanej stale z sobą konkurują o pieniądze i władzę. W systemie prawnym i administracyjnym skażonym plagą przekupstwa jedynie bezpośrednie zwrócenie się do samej góry stanowi szansę dla potężnych Rosjan na ochronę i przepchnięcie swoich interesów. Zdystansowany i pozornie obojętny, a jednocześnie trzymający wszystkie sznurki w swoich rękach Putin decyduje, kto co otrzyma i kto ile zapłaci, a w odniesieniu do osób kwestionujących jego władzę – kto skończy w więzieniu bądź na wygnaniu. 

Jednak jak długo jeszcze? Obecna kadencja Putina wygasa w 2024 r. Kolejna sześcioletnia kadencja jest dla niego dostępna – ale musi być wiarygodny. W rosyjskim systemie fałszowanych wyborów zwycięzca musi zatriumfować nad ogólną apatią i cynizmem społeczeństwa, nie nad rywalami politycznymi. Nieudolna kampania wyborcza stanowi ryzyko protestów społecznych. Aby zapewnić sobie dobry show, Putin musi rozpocząć politykowanie w przyszłym roku – a przegrana wojna nie stanowi dobrej odskoczni. Tak więc co nas czeka? Sukcesja w Rosji to spory chaos – car Mikołaj II został usunięty z tronu i zamordowany. Twardogłowi usunęli sowieckiego reformatora Nikitę Chruszczowa w 1964 r. Zamach na Michaiła Gorbaczowa w 1991 r. doprowadził do rozpadu kraju. 

Do niedawna kontrola systemu była tak solidna jak poufność na samej górze. Przywódca rosyjski nie przyjmuje żadnych porad z zewnątrz, a myślami dzieli się wyłącznie z najbliższym gronem. Jeżeli ktoś uważa, że rząd brytyjski tworzą trzeciorzędowi koniunkturaliści, to proszę sobie wyobrazić, że mogliby oni służyć za wzorce postaw obywatelskich w porównaniu z galerią oszustów rządzących Rosją. Wiemy, że osoby, o których krążą choćby plotki, iż mogą zagrażać przywódcy rosyjskiemu – jak szef tajnej policji Aleksandr Bortnikow – szybko wypadają z łask. Jednakże możemy wyłącznie spekulować, którzy z tych ludzi z wewnątrz – siwych, w szarych garniturach, przepełnionych chciwością i brutalnością polityki Kremla – mogą się zastanawiać, czy wyjąć sztylet i odziedziczyć koronę. 

Gdyż w miarę osłabienia popularności i autorytetu Putina niewyobrażalne staje się wyobrażalne. Jak może się rozegrać zmiana władzy? Jedną z możliwości jest to, że w wyniku katastrofy w Ukrainie starzejący się i coraz słabszy Putin zdecyduje, iż świadome odejście z urzędu będzie lepsze niż rozwiązanie alternatywne. Można się tu wzorować na Borysie Jelcynie, który w 1999 r. nagle przekazał władzę Putinowi, swojemu premierowi od zaledwie czterech miesięcy. Na papierze w razie braku prezydenta najwyższy urząd przechodzi na premiera. Tę zasadę spełnia dyskretny i lojalny biurokrata Michaił Miszustin. Jednak Putin chciałby przekazać faktyczną władzę w inne ręce – prawdopodobnie swojemu najbliższemu przyjacielowi i sojusznikowi z Kremla, Nikołajowi Patruszewowi. 

Może trudno w to uwierzyć, ale według rosyjskich standardów Putin nie jest najtwardszym przywódcą. Rzut oka na rosyjską politykę wskazuje na obecność w pogotowiu junty złożonej z czeczeńskiego przywódcy Ramzana Kadyrowa i Jewgienija Prigożyna, koordynatora najemniczej Grupy Wagnera. Najnowszym uzupełnieniem tej grupy jest „Generał Armagedon” – Siergiej Surowikin, nowo mianowany przez Putina dowódca wojny w Ukrainie. Oskarżany o popełnienie zbrodni wojennych w Syrii i innych miejscach Surowikin może stanowić poważne zagrożenie dla Putina, zwłaszcza jeżeli połączy siły z innymi rebeliantami z armii.Podobnie jak to miało miejsce w Cesarstwie Rzymskim dwa tysiące lat temu, legiony powracające ze źle przemyślanych wojen na pograniczu mogą siać spustoszenie w stolicy imperium.

W tym konserwatywnym obozie można znaleźć również nacjonalistycznych ideologów, jak brodaty ekscentryk Aleksander Dugin, czy polemistów, jak Igor Girkin, surowo krytykujący korupcję i niekompetencję rosyjskiej armii. Ci ludzie nie uważają wojny za błąd. Ich zdaniem nie została ona należycie rozegrana. Kadyrow wyraźnie jest za użyciem broni jądrowej, by zmiażdżyć Ukrainę i odstraszyć Zachód. Generała Surowikina wiązano z użyciem broni chemicznej przez reżim syryjski. Pod ich rządami Rosja stałaby się państwem zbójeckim z bronią jądrową, podobnie jak Korea Północna, pokazującym ją i zdecydowanym jej użyć. Stałaby się również dyktaturą w pełnym rozumieniu tego słowa. 

Mogłoby to zadziałać przez chwilę, jednak Rosja nie jest już w nastroju do tolerowania totalitarnej władzy. Miliony osób próbowałoby wyjechać w pogoni za wolnością i bezpieczeństwem za granicą, o wiele więcej, niż wyjechało do tej pory. Utrzymywanie skutecznego aparatu represji w tak ogromnym kraju, gdzie obowiązuje jedenaście stref czasowych, wykraczałoby poza dostępne zasoby państwa rosyjskiego z jego słabymi instytucjami przeżartymi korupcją. Twarda dyktatura mogłaby trwać tygodniami i miesiącami, ale tkwiłyby w niej ziarna własnego zniszczenia. Nie byłaby to wytęskniona rewolucja demokratyczna, w której uwięzieni opozycjoniści, jak Aleksiej Nawalny, otrzymaliby zasłużone zadośćuczynienie. 

Z większym prawdopodobieństwem Rosja po Putinie pogrąży się w chaosie, gdyż długo nabrzmiewające spory mogą przerodzić się w przemoc zbrojną. Regionalni wodzowie, których długo uwierały intruzywne rządy Moskwy, mogliby również podjąć próby potwierdzenia swojej niezależności. Koszmarem byłaby nowa wojna domowa w Rosji – rozłam podobny do tego w Jugosławii w latach 90. XX w. W wojnach tych zginęło ok. 130 000 ludzi, a wysiedlono cztery miliony. Jednakże podobny rozpad Rosji byłby o wiele gorszy – nie tylko dlatego, że kraj ten posiada największe magazyny broni jądrowej. Osobiście przewiduję, że Rosja się nie rozpadnie – przynajmniej jeszcze nie teraz. 

O wiele bardziej prawdopodobne jest to, że reżim utrzyma władzę, nawet jeżeli sam Putin ustąpi lub zostanie zepchnięty na margines. Nawet lojalni politycy Kremla wyrzuciliby Putina za burtę, by ratować własną skórę. W takim przypadku reżim może się zebrać i znaleźć jakiegoś dobrze prezentującego się frontmana. Na przykład popularny mer Moskwy, Siergiej Sobianin, mógłby pomóc rozładować złość tłumu obietnicami zakończenia wojny w Ukrainie i reformy kraju. Każdy remis, nie wspominając o traktacie pokojowym, będzie bolesny – ale przynajmniej usunięty z urzędu Putin będzie tu dobrym kozłem ofiarnym. 

Nowa straż będzie też próbować wykorzystać łatwowierność i dobrą wolę Zachodu. Bardzo łatwo sobie wyobrazić nowego rosyjskiego przywódcę mówiącego Zachodowi, że nadszedł czas na „reset” – katastrofalny gambit administracji Obamy w 2009 r. Tylko znieście sankcje dla Rosji, wykręćcie rękę Ukrainie, by zaakceptowała utratę terytorium, a gaz popłynie znów rurociągiem – i możemy wrócić do normalności. Wielu tchórzliwych przywódców europejskich chwyciłoby się tej deski ratunku w nadziei na powrót do wygodnego świata, jaki znali. 

Byłby to ogromny błąd. Tak naprawdę nasze problemy z Rosją datują się na czasy sprzed Putina. I będą trwać po nim. Imperialne urojenia wyryte w rosyjskim umyśle uniemożliwiają prowadzenie normalnych relacji z sąsiadami. Kraj ten nie będzie zdolny do poszanowania mniejszości etnicznych i mówiących językiem innym niż rosyjski. Jedno jest pewne – jesteśmy nieprzygotowani na zmianę. Od 30 lat patrzę ze zdumieniem i złością, jak nasze rządy systematycznie wyzbywają się swojej niegdyś bogatej wiedzy na temat Rosji. Szpiedzy, dyplomaci i analitycy z całą karierą opartą na wiedzy o Kremlu i innych umiejętnościach wykształconych w warunkach niesamowicie wysokich stawek podczas zimnej wojny – zostali wyrzuceni na śmietnik. Rosja jest teraz przyjacielem, jak twierdzili nasi lordowie w prążkowanych garniturach. Skupmy się na handlu, inwestycjach i relacjach kulturalnych, ale zwracanie uwagi na ciemną stronę Rosji to marnowanie pieniędzy podatników.

Jakie to teraz wydaje się głupie. Na palcach jednej ręki mogę policzyć ekspertów w rządzie, którzy posiadają faktycznie ugruntowaną wiedzę na temat Rosji. Wykładam w salach Whitehall, gdzie jestem od wszystkich starszy przynajmniej o 20 lat. Tym młodym zdolnym z tęczowymi smyczami nie brakuje entuzjazmu. Jednak bez dogłębnej wiedzy na temat języka, kultury i historii Rosji – również na temat dekad sowieckich przed 1991 r. – trudno zrozumieć obecne zwroty polityki w Moskwie. 

.A gdy przychodzi do rozmów o przyszłości Rosji po odejściu Putina, ta wiedza jest jeszcze uboższa. Kto w naszym rządzie rozumie złożoną dynamikę władzy regionalnej poza Moskwą? Kto poświęcił czas i wysiłek na spotkanie się z nową generacją przywódców regionalnych? Potrzebujemy długoterminowej strategii radzenia sobie z niechętną Rosją, straumatyzowaną utratą imperium i stojącą w obliczu zagrożeń egzystencjalnych ze strony Chin oraz separatyzmu w ramach kraju. Dreszcz mnie przechodzi na myśl o przyszłości Rosji. Jeszcze bardziej boję się, gdy myślę, jak źle to możemy rozegrać.


Kto po Putinie?

Aleksandr Bastrykin – przewodniczący Komitetu Śledczego przy Prokuraturze Generalnej, pod którą to nazwą kryje się specjalnie umocowany organ ścigania znany ze swojej korupcji. Kolega Putina ze studiów i autor pracy doktorskiej będącej plagiatem. Konserwatywny nacjonalista rosyjski, dogłębnie antyzachodni. Zainicjował nielegalne przesłuchania ukraińskich jeńców wojennych. Przeżył atak bombowy w 2009 r.

Aleksandr Bortnikow – dyrektor Federalnej Służby Bezpieczeństwa, główny spadkobierca spuścizny po KGB. Macki jego agencji sięgają każdej dużej firmy w Rosji, co daje ogromny potencjał korupcyjny. Jego głównym zadaniem jest dławienie sprzeciwów, przy czym odpowiadał on też za próbę morderstwa przywódcy opozycji Aleksieja Nawalnego, a prawdopodobnie autoryzował również morderstwo Aleksandra Litwinienki w Londynie. Kolega Putina od lat 70. XX w. Wskazywany jako potencjalny zabójca rosyjskiego przywódcy w ramach analizy prowadzonej przez ukraińską agencję wywiadowczą w marcu. Od tego czasu nie widziano go publicznie. Główny partner byłego właściciela klubu Chelsea, Romana Abramowicza, podczas negocjacji wymiany jeńców w zeszłym miesiącu.

Arkadij Dworkowicz – symboliczny liberał kształcony na Zachodzie. Mógłby być użyteczny, nadając nowemu reżimowi pozory reformy.

Aleksiej Diumin – były ochroniarz Putina, który twierdzi, że ocalił rosyjskiego przywódcę przed atakiem niedźwiedzia, nagrodzony intratnym stanowiskiem gubernatora regionalnego.

Ramzan Kadyrow – czeczeński watażka znany z groteskowego okrucieństwa i ekstrawagancji. Zdolny propagandysta, mający nacjonalistyczne poglądy. Domniemany zleceniodawca zabójstw krytyków Kremla, takich jak dziennikarka Anna Politkowska i przywódca opozycji Boris Niemcow. Jego siejące strach bojówki należą do nielicznych sił zbrojnych, na których Putin może polegać. Jednakże ten zarośnięty wódz plemienny o wybuchowym usposobieniu wyraził publicznie krytykę sposobu prowadzenia wojny, zwłaszcza w odniesieniu do zasłużonego ministra obrony Siergieja Szojgu.

Dmitrij Miedwiediew – kiedyś postrzegany jako reformator, gdy zastąpił Putina jako prezydent w latach 2008–2012. Obecnie wybuchowy przeciwnik Zachodu, nazywający Ukraińców „bękartami i degeneratami”. Twierdzi, że zrobi wszystko, by „zniknęli”. Powszechnie wykpiwany z powodu niskiego wzrostu.

Michaił Miszustin –niewyróżniający się premier, dawniej urzędnik w urzędzie skarbowym. Bardzo kompetentny, jak na standardy rosyjskiej administracji publicznej. Konstytucja stanowi, że przejmie władzę w sytuacji „niezdolności” prezydenta do pełnienia funkcji. Mógłby pomóc w stabilizacji Rosji po upadku Putina i przeprowadzeniu „resetu” relacji z Zachodem.

Sergiej Naryszkin – szef rosyjskiej służby wywiadowczej. Publicznie upokorzony przez Putina na początku inwazji na Ukrainę.

Nikołaj Patruszew –szef służby bezpieczeństwa, prawdopodobny następca Putina, jeżeli ten dobrowolnie ustąpi ze stanowiska. Znany jako „jastrząb nad jastrzębiami” z powodu swoich bardzo konserwatywnych poglądów. Dawny kolega Putina z KGB (pierwotnie starszy stopniem), przepełniony ksenofobicznym nacjonalizmem starej sowieckiej tajnej policji. Jedna z niewielu osób, których przywódca rosyjski słucha – głównie dlatego, że zgadza się z szefem. Podobnie jak on ubolewa nad upadkiem Związku Radzieckiego, zdecydowanie przeciwny Zachodowi, wierzący w rozmaite teorie spiskowe – np. że Zachód planuje rozbicie Rosji i kradzież jej bogactw naturalnych. Od dawna rozdaje karty, obecnie zaczyna być znany opinii publicznej dzięki długim wywiadom, w których prezentuje swoje poglądy. Zamknął dochodzenie w sprawie bomb w blokach mieszkalnych w 1999 r., które przyczyniło się do przejęcia władzy przez Putina.

Jewgienij Prigożyn – osobisty kucharz Putina i szef paramilitarnej najemniczej Grupy Wagnera, odgrywającej kluczową rolę w machinie wojennej Kremla, odpowiedzialny za zbrodnie w Syrii i krajach afrykańskich. Obecnie sprzymierzony z Kadyrowem, skłócony z Szojgu. Ostatnio publikował starannie przygotowane filmy podkreślające jego zdecydowaną i zdeterminowaną postawę.

Siergiej Sobianin – popularny i kompetentny mer Moskwy, zdystansowany od wojny. Mógłby skanalizować nastroje przeciwne Kremlowi w stolicy Rosji.


Edward Lucas
Tekst ukazał się w nr 46 miesięcznika opinii “Wszystko co Najważniejsze” [LINK]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 listopada 2022