Prof. Chantal DELSOL: Putin uczniem Orwella. Autokracja zmierzająca w stronę totalitaryzmu

Putin uczniem Orwella.
Autokracja zmierzająca w stronę totalitaryzmu

Photo of Prof. Chantal DELSOL

Prof. Chantal DELSOL

Historyk idei, filozof polityki. Założycielka Instytutu Badań im.Hannah Arendt. Szefowa Ośrodka Studiów Europejskich na Uniwersytecie Marne-la-Vallée. Publicystka "Le Figaro". Określa się jako liberalna neokonserwatystka. Najnowsza jej książka to "La haine du monde: Totalitarismes et postmodernité"

Ryc.Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

Jakby po zmierzchu wielkich abstrakcyjnych dwudziestowiecznych namiętności świat wracał ideologicznie do tego, co charakteryzowało go przez wieki: myślenia wsobnego, czyli wszelkiej maści nacjonalizmów – pisze prof. Chantal DELSOL

.Politolodzy bardziej niż kiedykolwiek debatują dzisiaj nad tym, jakim mianem określić ustrój zaprowadzony w Rosji przez Putina. Czy jest to „demokracja illiberalna”, jak mieliśmy w zwyczaju nazywać ten system, odkąd pozbyliśmy się wszelkich złudzeń co do cudownej przemiany Rosji w demokrację liberalną po upadku Muru Berlińskiego? Czy jest to zwykła dyktatura, autokracja, które historia zna aż nadto? Czy może jest to po prostu nowy totalitaryzm w duchu swoich dwudziestowiecznych poprzedników?

Szukając odpowiedzi na te pytania, posłużmy się jak zawsze cennymi kategoriami zaproponowanymi przez Hannę Arendt. Z dużą nieufnością podchodzę do zbyt częstego posługiwania się słowem „totalitaryzm”. Słyszymy je niemal zawsze, gdy ktoś próbuje narzucić nadmierne ograniczenie wolności jednostki. Musimy pamiętać, że totalitaryzm jest pojęciem precyzyjnym, po które powinniśmy sięgać z dużą rozwagą. Nie wykluczam, że w kontekście transformacji ludzkich przekonań i sądów, których tłem jest koniec uniwersalizmu i triumf partykularyzmów, trwa być może proces nabywania przez nie nowych znaczeń.

Wszyscy obserwatorzy zgodnie dostrzegają w reżimie Putina pewne cechy totalitaryzmów dobrze nam znanych z ubiegłego stulecia. Rosyjski prezydent dysponuje tak silną władzą, że żadna opozycja nie jest możliwa, nawet w postaci jakichś szczątkowych form demokratycznych. Ponadto wszelkie próby kontestacji są tłumione z dużą bezwzględnością. A przede wszystkim władza polityczna podporządkowuje całość swoich działań jednej ideologii – jednej koncepcji czy utopii bądź iluzji (nieważne, jak to nazwiemy). Dzieje się to kosztem dobrostanu ludności, kosztem gospodarki, a nawet kosztem logiki i zdrowego rozsądku. Hannah Arendt świetnie wykazała, jak bezrozumnie i bez jakiegokolwiek porządku działa władza totalitarna. Jest ona tak bardzo pochłonięta swoją idée fixe, że koniec końców traci kontakt z wymogami, które narzuca rzeczywistość.

Postawa Putina w wojnie przeciwko Ukrainie jest znamienna dla jego chaotycznego i nierealistycznego umysłu, który dąży do realizacji swoich fantazji, nie oglądając się na koszty, jakie ściąga na kraj i obywateli. Hitler działał w ten sam sposób.

Reżim Putina możemy opisać jako autokrację zmierzającą w stronę totalitaryzmu. Nie ma on (albo jeszcze nie ma) wszystkich cech totalitaryzmu – albo nie są one do końca obecne. Mam na myśli zwłaszcza totalne zawładnięcie umysłami ludzi, wolnością myśli, słowa, przemieszczania się, także wolnością gospodarczą. Kolejną, jeśli nie najważniejszą cechą putinizmu jest narzucenie nam pewnej nowej figury autokraty, w której nie odnajdujemy opisu abstrakcyjnej utopii, do jakiej byliśmy przyzwyczajeni.

Jeśli totalitaryzm zmienia dziś swoją postać, to dlatego, że wielcy ideolodzy odeszli wraz ze śmiercią wywodzącego się z doktryny chrześcijańskiej uniwersalizmu, który był dla nich inspiracją. Na utopii uniwersalistycznej opierał się komunizm. Także nazizm, choć mocno zakorzeniony w partykularyzmie narodowym, proponował utopię sui generis bliską pogańskiemu milenaryzmowi. Silna odraza, jaką żywią dziś ludzie Zachodu do ideologii („koniec wielkich opowieści”, jak pisał Jean-François Lyotard), prowadzi do sytuacji, w której na ich miejsce wchodzą nacjonalizmy, czyli wierzenia i poglądy zakorzenione w partykularyzmach.

Wszystko dzieje się tak, jakby po zmierzchu wielkich abstrakcyjnych dwudziestowiecznych namiętności świat powrócił ideologicznie do tego, co charakteryzowało go przez wieki: myślenia wsobnego, czyli wszelkiej maści nacjonalizmów. Ciężar historii pozwala nam jednak zrozumieć, z jakim rodzajem nowego „totalitaryzmu” mamy obecnie do czynienia i dlaczego.

Musimy na początek zauważyć, że pytanie o współczesne przejawy totalitaryzmu odnosi się zasadniczo do dwóch państw, które totalitaryzmu (zgodnego z definicją H. Arendt) już doświadczyły w ubiegłym stuleciu, tj. Rosji i Chin. Gdy popatrzymy na ich dzieje przed XX wiekiem, zauważymy, że były one bardzo odmienne od dziejów Zachodu. Oba państwa są dobrze zaznajomione z tym, co onegdaj nazywano despotyzmem. Innymi słowy, były to reżimy, w których autokrata, dynastyczny bądź nie, otoczony garstką przyjaciół, rządził żelazną ręką całkowicie podległym mu krajem, ograniczając wszelkie wolności jednostki. Panująca w Chinach doktryna legalizmu (IV–III wiek przed Ch.) doprowadziła do wykształcenia się absolutyzmu politycznego, który wyrażał się przez permanentną kontrolę i policyjny terror. Despotyzm był także tradycją carskiej Rosji, w której kontrola myśli i więzienie dysydentów były na porządku dziennym. Totalitaryzm komunistyczny rozwinął się więc tam, gdzie dawny despotyzm (określany przez Wittfogela mianem „despotyzmu azjatyckiego”) już się sprawdził. Nie dziwi więc, że i obecnie totalitaryzm nowego typu rodzi się właśnie w tych dwóch krajach – w których, jak naiwnie nam się wydawało, po upadku komunizmu w sposób naturalny miała rozkwitnąć demokracja.

Możemy pokusić się o taką konkluzję: tam, gdzie panowały tradycyjne despotyzmy, łatwiej było o totalitaryzm typu dwudziestowiecznego, natomiast w XXI wieku łatwiej jest o totalitaryzm nowego typu, zasadzający się już nie na ideologiach utopijnych, ale na nacjonalizmie i imperializmie, co jest znakiem czasów, gdyż – jak piszę wyżej – uniwersalizm ustąpił pola partykularyzmom. Trzeba wszakże zauważyć, jak bardzo nowe totalitaryzmy XXI wieku czerpią z resztek przeszłych ideologii. Dobrze widać to w Chinach, gdzie nacjonalistyczną linię dyktuje partia komunistyczna. W Rosji organa partyjne odgrywają jeszcze swoją rolę, nawet jeśli są wynaturzone, a czasem wręcz fantomatyczne. Zresztą, gdy mówimy o duchu ponad instytucjami, zachowanie nowych despotów i ich stosunek do rzeczywistości do złudzenia przypominają te, które charakteryzowały totalitarnych władców dwudziestowiecznych, tak jakby totalitaryzmy definiowane przez H. Arendt trwale odcisnęły swoje piętno na swoich ulubionych terenach.

Marzenie imperialistyczne stało się potężną, bardzo bliską ideologii utopią, wybierającą wrogów w miarę posuwania się naprzód. Putin jest wciąż uczniem Orwella: „wojna to pokój”.

.Peter Pomerantsev zatytułował swoją książkę poświęconą współczesnej Rosji Nothing Is True and Everything Is Possible („Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest możliwe”). Tak powinniśmy patrzeć na wojnę na Ukrainie. Totalitaryzm w wersji z XXI wieku, choć nacjonalistyczny, wciąż jest zgodny z opisem H. Arendt.

Chantal Delsol
Tekst został opublikowany w nr 40 miesięcznika opinii “Wszystko co Najważniejsze” [LINK].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 2 maja 2022
Fot. Gleb GARANICH / Reuters / Forum