Eryk MISTEWICZ: Przepis na polskiego Macrona

TSF Jazz Radio

Przepis na polskiego Macrona

Eryk MISTEWICZ

Prezes Instytutu Nowych Mediów. Autor strategii marketingowych. Doradza pracując z firmami, instytucjami, osobami publicznymi w Polsce i we Francji, wspiera i uruchamia nowe projekty, pisze książki. Laureat Polskiego Pulitzera. www.erykmistewicz.pl

Ryc.: Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

Nie powinien być politykiem. Nie powinien mieć nic wspólnego z towarzystwem z Wiejskiej. Nigdy nie powinien zasiadać z innymi politykami w tych niezliczonych wieczornych, ale też niedzielnych i sobotnich programach zblazowanych gadających głów. Powinien być obok nich, w jakimś sensie ponad nimi – podaje przepis na “polskiego Macrona”, analizując komu do niego najbliżej, Eryk MISTEWICZ.


Tekst dostępny jedynie w wariancie PREMIUM. Aby założyć Konto PREMIUM - [TUTAJ]. Obecnie Konto PREMIUM jest kontem BEZPŁATNYM.

Jeśli posiadasz już konto PREMIUM, zaloguj się.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Maria Wanke-Jerie pisze:

Mój wpis będzie bardzo krótki: Mateusz MORAWIECKI.

Mistewicz pisze:

Ciekawe :)
Serdecznosci! EM

Jan Sliwa pisze:

By kogoś takiego “wyhodować”, trzeba świadomie tworzyć nową generację. Po jednej stronie jest Szydło i Duda. Nie są doskonali, ale rozwijają się.
Po drugiej Szczerba, Nitras i Pomaska. Czy tak wyszło, czy to efekt świadomej pracy z młodzieżą? Promocja “asertywności” z pustką w środku. Ale może taki był cel. Różne są wizje polityki.

Mistewicz pisze:

Nazwisk po dwóch stronach, oraz po stronach kolejnych, mozna wymieniac wiecej. Takze te wymienione w tekscie. Pozdrawiam. EM

Jan Sliwa pisze:

Najpierw zobaczmy, czy Macron jest francuskim Morawieckim. Na razie powtórzył sukces Andrzeja Dudy w rok do prezydentury. Zobaczymy, co będzie w wyborach parlamentarnych, czy będzie mógł skutecznie rządzić.
A sam Morawiecki? Trzymam za niego kciuki, dobrze zaczyna, ale musi jeszcze dostarczyć wyników.
Oglądałem serial o Gdyni: początkowy entuzjazm, dobry start, a potem kryzys, brak pieniędzy… Prawdziwa próba, to doprowadzić coś do końca. Zwłaszcza wśród chóru marzących o porażce.

Mistewicz pisze:

….Zwłaszcza wśród chóru marzących o porażce. Serdecznosci! EM

Katarzyna Jarkiewicz pisze:

Kompletnie się z Panem nie zgadzam ani w zakresie analiz Macrona ani odnośnie Morawieckiego. Mateusz Morawiecki może być jedynie Eugeniuszem Kwiatkowskim bis. Osoba Macrona i sposób jego wykreowania przypomina wypisz wymaluj Aleksandra Kwaśniewskiego z I prezydentury. Francja dla mnie to kraj zagubiony co do idei i usilnie starający się utrzymać stan i charakter elit z poprzedniej epoki. Macron jak Kwaśniewski jest gładki i zabezpiecza przed rozpadem pokolenie 68. To jest pokój przed wielkim tąpnięciem. Polacy już nie potrzebują drugiego Kwaśniewskiego, my mamy ten etap za sobą. My potrzebujemy po Kaczyńskim Juliusza Cezara na gwałt. W tej części Europy steruje się z tylnego siedzenia, więc taki mąż stanu nie powstaje jako gwiazdor. To może być jeden z trzech-czterech “wspaniałych kumpli”, których zjednoczyła jedna organizacja społeczna: jakieś duszpasterstwo akademickie, jakiś klub studencki,jakieś kółko samokształceniowe. Nasz polski mąż stanu nie może być bogaty – ma mieć bogatego i wpływowego w świecie ekonomicznym kolegę, nie może być gwiazdorem medialnym – ma mieć równie oddanego przyjaciela po tej stronie. Nie musi być super religijny, ale musi być nawet obsesyjnie przekonany o sile polskiego katolicyzmu (najlepiej, gdyby był zakochany w Matce Bożej). Im mniej o jego życiu prywatnym się wie, tym lepiej: najlepiej kawaler, jeśli żona to w cieniu, żadnych kochanek, a jak są to mgławicowe, ukryte,żadnych nieślubnych dzieci, żadnych skandali. Najlepiej abstynent. Raczej sztywny w ubiorze, konserwatywny. Ma charyzmę gabinetową. Uduchowiony wizjoner dokonujący bez ogródek wiwisekcji wewnętrznej każdego, ale przy tym małomówny. Sztywny, a nie elastyczny w dialogu, pamiętliwy, ale nie małostkowy. Wobec wrogów totalnie jednoznaczny i nie zmieniający swego stanowiska. Jeśli miałaby być to kobieta to w stylu Elżbiety I z niektórymi cechami Katarzyny II – panna, bezdzietna lub z adoptowanymi dziećmi, konserwatywna, religijna, z lekką tuszą, w kontaktach z mężczyznami taka Królowa Śniegu w relacji z Kayem, w relacji z kobietami Matka Teresa.

Mistewicz pisze:

Podoba mi się określenie “Kwiatkowski bis”.
Co do Macrona, niewiele różni się nasza ocena.
“To może być jeden z trzech-czterech “wspaniałych kumpli”, których zjednoczyła jedna organizacja społeczna: jakieś duszpasterstwo akademickie, jakiś klub studencki,jakieś kółko samokształceniowe” – taka charakterystyka także mi się podoba. Choć może być niestety zanadto idealistyczna. Ale jesli mamy się zastanawiać, jakie miałby mieć pożądane cechy, to rzeczywiście tak wskazane.
“jeśli żona to w cieniu, żadnych kochanek, a jak są to mgławicowe, ukryte,żadnych nieślubnych dzieci, żadnych skandali. Najlepiej abstynent. Raczej sztywny w ubiorze, konserwatywny. Ma charyzmę gabinetową. Uduchowiony wizjoner dokonujący bez ogródek wiwisekcji wewnętrznej każdego, ale przy tym małomówny. Sztywny, a nie elastyczny w dialogu, pamiętliwy, ale nie małostkowy. Wobec wrogów totalnie jednoznaczny i nie zmieniający swego stanowiska” – wypisz wymaluj ten o którym piszę, nieprawdaż? :)
Serdeczności,
EM

Grzegorz Gołębiewski pisze:

Książkę kupię, ale sądzę, że jest to Mateusz Morawiecki. Udostępnienie tekstu na FB wykasowałem, zauważyłem, że wymagana jest zgoda wydawcy.

Mistewicz pisze:

Teksty z tego miejsca, w którym je Pan czyta czyli z Wszystko Co Najważniejsze można popularyzować, natomiast nie można ich bez zgody redakcji umieszczać w innych miejscach czy to tradycyjnych czy elektronicznych. Serdeczności. EM

Grzegorz Gołębiewski pisze:

Dziękuję za informację, czyli znowu kliknę…..Z pozdrowieniami GG

Grzegorz Gołębiewski pisze:

Nie odpowiedział Pan na pytanie czy Polsce jest potrzebny polski Macron, ale jak rozumiem, Pana zdaniem, taki polityk byłby jakościową zmianą w polityce ogarniętej przez “starych wyjadaczy”, często z takim nadmiarem ego i pychy, że nie da się ich ani słuchać, ani oglądać. Zgadzam się, że tylko “on”. W takich sprawach nie ma przypadku, więc można postawić pytanie, czy “on” świadomie przygotowywał i przygotowuje się do takiej roli. Jest typowany, więc może tak się stać.

Mistewicz pisze:

Z Pana wypowiedzi zrozumiałem jednak, że doskonale zrozumiał Pan tekst. Pozdrawiam. EM

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam