Françoise THOM: Dążeniem rosyjskich ideologów jest likwidacja narodu ukraińskiego

Dążeniem rosyjskich ideologów jest likwidacja narodu ukraińskiego

Photo of Prof. Françoise THOM

Prof. Françoise THOM

Francuska historyk, sowietolog, profesor historii na paryskiej Sorbonie.

Ryc. Fabien CLAIREFOND

Rosji ​​Władimira Putina nie chodzi o zwykłą wojnę, ale o „operację specjalną” mającą na celu likwidację narodu ukraińskiego – pisze Françoise THOM

.Tragedii, której obecnie doświadczamy – tego niezwykle poważnego kryzysu, w który Rosja wciąga Europę z powodu swojej obsesji na punkcie niszczenia porządku międzynarodowego, a zwłaszcza europejskiego – moglibyśmy uniknąć, gdybyśmy z większą uwagą wczytywali się w teksty ideologów bliskich Kremlowi. Nie popełnijmy jeszcze raz tego samego błędu. Dziś mamy do dyspozycji swego rodzaju dokument programowy polityki Rosji wobec pokonanej Ukrainy. Jest nim opublikowany przez państwową agencję informacyjną RIA Nowosti artykuł Timofieja Siergiejcewa pt. Co Rosja powinna zrobić z Ukrainą. Niemal jednocześnie Dmitrij Miedwiediew, dziś wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa FR, zamieścił niemal bliźniaczo podobny tekst w mediach społecznościowych. Stwierdzenia zawarte w obu tych tekstach należy czytać z dużą uwagą, gdyż pozwalają nam zrozumieć, że ​​nie chodzi tu o zwykłą wojnę, ale o „operację specjalną” mającą na celu likwidację narodu ukraińskiego. Denazyfikacja Ukrainy – jak opisują to ideolodzy Kremla.

Miedwiediew zaczyna od przywołania ulubionej tezy Putina: „Sama istota ukraińskości, napędzanej antyrosyjskim jadem i totalnym kłamstwem co do swojej pseudotożsamości, to jeden wielki fake. Zjawisko to nigdy w historii nie istniało. I obecnie też nie istnieje”. Z kolei Siergiejcew zaczyna od spostrzeżenia, że ​​koncepcja – którą powszechnie akceptowano w Moskwie przed rozpoczęciem „operacji specjalnej” – mówiąca o tym, iż „bratni lud” ukraiński, ciemiężony przez nazistów postawionych u władzy przez Zachód, czeka tylko na pomocną dłoń Rosji, aby wystąpić przeciwko reżimowi, została w całości podważona przez wydarzenia ostatnich tygodni.

Okazało się bowiem, że ludność Ukrainy jest „na masową skalę nazistowska”. W rezultacie „denazyfikacja” nie może sprowadzać się wyłącznie do likwidacji ukraińskiego rządu, jak pierwotnie planowano. Jest to przedsięwzięcie długoterminowe, wymagające co najmniej 25 lat działań, ponieważ „denazyfikacja musi być rozciągnięta na kolejne pokolenie, które musi się narodzić, dorosnąć i dojrzeć w jej warunkach. Nazyfikacja Ukrainy trwa od ponad 30 lat”. Rosja będzie musiała zatem dokonać „nieodwracalnych zmian” na terytorium wyzwolonym od ukraińskich „nazistów”.

Proces ten będzie przebiegał etapami:

– Najpierw „likwidacja zbrojnych oddziałów nazistowskich”, w tym „tak zwanych sił bezpieczeństwa narodowego, jak również jednostek obrony terytorialnej”, inaczej mówiąc, całej męskiej populacji ukraińskiej stojącej dziś pod bronią; „zniszczenie infrastruktury wojskowej, informacyjnej i edukacyjnej, która stanowi zaplecze ich działalności”.

– „Utworzenie autonomicznego rządu ludowego i sił porządkowych na terytoriach wyzwolonych w celu ochrony ludności przed terrorem tajnych grup nazistowskich”.

– „Represje ideologiczne wobec postaw nazistowskich” oraz ustanowienie „surowej cenzury: nie tylko w sferze politycznej, ale także – co nieodzowne – w sferze kulturalnej i edukacyjnej”, ponieważ jak mówi Miedwiediew, „dzisiejszy radykalizm ukraiński kształtuje się w szkolnych ławach”.

– „Ustanowienie rosyjskiej przestrzeni informacyjnej”, to znaczy wynarodowienie istniejącej ludności ukraińskiej przez telewizję rosyjską.

– „Wycofanie podręczników i usunięcie na wszystkich poziomach edukacji programów, które zawierają nazistowskie treści ideologiczne”, to znaczy narzucenie nauczania „na modłę rosyjską” oraz rosyjskiej wersji historii.

– Organizowanie masowych śledztw, „mających dowieść odpowiedzialności indywidualnej za zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości, propagowanie ideologii nazistowskiej oraz wspieranie nazistowskiego reżimu”; innymi słowy, ma to być reżim masowego terroru, wymuszający postawę donosicielstwa. Każdy będzie mógł zostać oskarżony o bycie „nazistą”. Miedwiediew z rozbrajającą naiwnością przyznaje, że nie ma żadnego kryterium pozwalającego na identyfikację ukraińskiego „nazizmu”: „Cechą szczególną współczesnej, znazyfikowanej Ukrainy jest jej natura amorficzna i dwuznaczna, która pozwala nazizmowi ukrywać się za aspiracjami do »niepodległości« i »europejskiego« (zachodniego, proamerykańskiego) »rozwoju« (w rzeczywistości degradacji) oraz twierdzić, że »nie ma nazizmu na Ukrainie, nie licząc paru wybryków niewielkiej liczby osób, [że] nie ma nazistowskiej partii u władzy, nie ma führera, nie ma ustaw sensu stricte rasistowskich« (jedynie jakaś szczątkowa ich wersja w postaci represji wobec języka rosyjskiego)”.

– Dowolny przeciwnik rosyjskiej dominacji będzie mógł więc zostać skazany za „nazizm”, podobnie jak dowolnemu przeciwnikowi Stalina przyczepiano łatkę „trockisty”.

– „Lustracja”, która obejmie „wszelkie organizacje powiązane z praktyką nazizmu, [które] muszą zostać rozwiązane i zakazane. Ich banderowscy szefowie muszą zostać zlikwidowani, gdyż nie da się ich reedukować. Oprócz władz spora część mas ludowych to bierni naziści, kolaboranci nazizmu, i jako tacy również ponoszą winę. Popierali nazistowski rząd […]. Ta część ludności poniesie słuszną karę, ponieważ musi odpowiedzieć za działania przeciwko sprawiedliwej wojnie z nazistowskim systemem”. Lustracja obejmie „podanie do publicznej wiadomości nazwisk kolaborantów nazistowskiego reżimu oraz skazanie tych osób na pracę przymusową przy odbudowie zniszczonej infrastruktury w ramach kary za ich działalność nazistowską (dotyczy to tych osób, które nie zostaną skazane na karę śmierci lub więzienia)” – jednym słowem, chodzi o utworzenie gułagów na terytorium Ukrainy.

– Wprowadzenie w życie na poziomie lokalnym i pod egidą Rosji całego wachlarza „oddolnych działań denazyfikacyjnych, uniemożliwiających jakiekolwiek odrodzenie się ideologii nazistowskiej” – chodzi zapewne o przymuszanie ludności na skalę masową do przyłączania się do organizacji utworzonych przez władze rosyjskie.

– Tworzenie miejsc pamięci i stawianie pomników ofiarom ukraińskiego nazizmu oraz kultywowanie pamięci o bohaterach, którzy wzięli udział w walkach – możemy sobie wyobrazić kult „wielkiej wojny patriotycznej roku 2022”, z jego „nieśmiertelnym pułkiem”, na wzór kultu, którym otoczona jest wielka wojna ojczyźniana lat 1942–1945; jeśli zaś chodzi o bohaterów, którzy będą przedstawiani za wzór młodym Ukraińcom, Miedwiediew podrzuca kilka tropów: „Obecna operacja specjalna nie tylko będzie dla nich [czyli ukraińskich »faszystów«] nauczką, ale pozwoli przypomnieć inne chwalebne wydarzenia z przeszłości. Na przykład to, gdy Paweł Sudopłatow (wysoki funkcjonariusz radzieckiej bezpieki) zabił nacjonalistę Jewhena Konowalca (przywódcę Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów). wielkiego miłośnika Rotterdamu, obdarowując go bombonierką z bombą w środku i mówiąc: »Oto prezent dla Ciebie z Kijowa«. Będzie więcej tego typu »prezentów« dla nazistowskich zbrodniarzy!”.

– „Wpisanie szeregu zapisów antyfaszystowskich i denazyfikacyjnych do konstytucji nowych republik ludowych”.

Do życia zostanie powołana „rosyjska agencja denazyfikacyjna (stworzona od podstaw lub wykorzystująca, powiedzmy, zasoby Federalnej Agencji ds. Wspólnoty Niepodległych Państw, Rodaków Mieszkających za Granicą i Międzynarodowej Współpracy Humanitarnej)”, a jej zadaniem będzie wdrożenie powyższej polityki. Denazyfikacja zakłada pełną rosyjską kontrolę nad terytorium Ukrainy. „Zrealizować ją może jedynie zwycięzca […], co oznacza, że kraj poddany denazyfikacji nie może być suwerenny. Państwo denazyfikujące – Rosja – nie może mieć podejścia liberalnego do denazyfikacji. Ideologia denazyfikatora nie może być kontestowana przez tego, kto podlega denazyfikacji”.

Polityka denazyfikacji wyklucza jakiekolwiek kompromisy „na bazie takich stwierdzeń, jak »NATO – nie, UE – tak«. Zachód jest bowiem zbiorowym twórcą, źródłem i sponsorem ukraińskiego nazizmu”.

W konsekwencji ukronazizm „stanowi większe zagrożenie dla pokoju i Rosji niż nazizm w swojej odmianie hitlerowskiej”.

Słowo „Ukraina” zniknie ze zdenazyfikowanej przestrzeni, gdyż jak można się domyślać, „denazyfikacja stanie się w sposób nieunikniony dezukrainizacją”. Terytorium byłego państwa ukraińskiego zostanie podzielone na „republiki ludowe” według modelu okręgów donieckiego i ługańskiego. Na zachodzie zostanie utworzony rodzaj rezerwatu pod ścisłym nadzorem, „»prowincja« katolicka (zachodnia Ukraina, zawierająca pięć regionów), [która] ma niewielkie szanse wejść w skład terytoriów prorosyjskich”. Będzie to „Ukraina wroga Rosji, ale neutralna i zdemilitaryzowana siłą, w której nazizm będzie formalnie zakazany. Schronią się tam ludzie nienawidzący Rosji. Ta szczątkowa Ukraina będzie neutralna, a gdy zechce podważyć powyższe wymogi, doświadczy wznowienia operacji wojskowej. Będzie to zapewne wymagało stałej rosyjskiej obecności wojskowej na jej terytorium”.

„Nie zostanie wyrażona zgoda na wprowadzenie na tym terytorium jakiegokolwiek »planu Marshalla«”, gdyż Ukraińcy będą musieli „zapłacić” za swoją dotychczasową antyrosyjską politykę. „Ukraina, jak pokazała historia, nie może być państwem narodowym, a próby stworzenia takowego będą prowadzić nieodwołalnie do nazizmu. Ukrainizm jest sztuczną konstrukcją bez swoistej zawartości cywilizacyjnej, elementem poddanym obcej i wrogiej cywilizacji”.

I w końcu: „Rosja nie będzie miała sojuszników w denazyfikacji Ukrainy. Będzie to czysto rosyjska sprawa. Zostaną wykorzenione nie tylko banderowska wersja nazistowskiej Ukrainy, ale także i przede wszystkim zachodni totalitaryzm, narzucone programy mające na celu zdegradowanie i zniszczenie naszej cywilizacji oraz mechanizmy podległości zachodniej i amerykańskiej supermocarstwowości. Aby wdrożyć plan denazyfikacji Ukrainy, również Rosja będzie musiała w końcu położyć kres swoim proeuropejskim i prozachodnim złudzeniom, stając się ostatnim szańcem wartości historycznej Europy”. Jak ma to w zwyczaju nasz proputinowski ideolog, ledwie ogłosił się obrońcą prawdziwej Europy, a już powtarza starą śpiewkę, równie mocno zakorzenioną w dzisiejszej rosyjskiej mitologii: „Od teraz Rosja pójdzie swoją własną drogą, nie interesując się losem Zachodu i wspierając się na innym elemencie swojego dziedzictwa: pozycji lidera w światowej dekolonizacji. Rosja może nawiązać partnerstwo i sojusze z krajami, które przez wieki doświadczały opresji ze strony Zachodu… Bez poświęcenia i walki Rosjan kraje te nie zostałyby wyzwolone. Denazyfikacja Ukrainy jest równocześnie jej dekolonizacją”.

Można by machnąć ręką na te teksty, argumentując, że chodzi o enty wytwór propagandystów i wysokich przedstawicieli reżimu Putina bez realnego przełożenia na rzeczywistość. Widzimy jednak niestety, że na terytoriach ukraińskich zajmowanych przez Rosjan są wcielane w życie elementy rozwiązań opisanych wyżej.

Rosja stosuje masowy terror, systematycznie uprowadza lokalne elity polityczne, deportuje kobiety i dzieci w głąb Rosji, ogranicza dostęp do pożywienia w celu nastawiania ludności przeciwko ukraińskiej władzy – według sprawdzonego bolszewickiego modelu. Powstają pierwsze obozy, w których segreguje się Ukraińców na „rusyfikowalnych” i na „nierusyfikowalnych”. Nie wierzmy, że okrucieństwa są jedynie „przekroczeniem uprawnień”, że żołnierze dopuszczają się ich na własną rękę. Wręcz przeciwnie, jest to świadoma polityka reedukacji narodu ukraińskiego poprzez terror.

.Taki jest głęboki sens zaplanowanej przez Putina „denazyfikacji”, w wyniku której Ukraina będzie musiała utracić wszystko, łącznie z nazwą i historią. Wymazanie całego narodu – oto hańba, której staniemy się pełnymi wstydu świadkami, jeśli natychmiast nie pospieszymy z pomocą Ukrainie. Nie zapominajmy, że chodzi również o nasz europejski los – Siergiejcew zestawia ze sobą pojęcia „nazizmu” i „europeizmu”. A Miedwiediew tak kończy swoje dziełko: „Celem [denazyfikacji Ukrainy] jest pokój przyszłych pokoleń Ukraińców oraz możliwość powstania w końcu otwartej Eurazji, od Lizbony po Władywostok”. Równoległa dezeuropeizacja Ukrainy i Rosji jest jedynie prologiem do dezeuropeizacji całego kontynentu, o czym świadczą także te słowa politologa Władimira Mojegowa: „Naszym celem na Ukrainie nie jest przesunięcie antyrosyjskiego ogniska tysiąc kilometrów na zachód, ale stworzenie na naszych zachodnich granicach mostu i trampoliny do nowej Europy, nie tej obecnej Europy chaosu i dekadencji, ale Europy tradycji”.

Françoise Thom

Tekst opublikowany na łamach Desk Russie [LINK] oraz w nr 40 miesięcznika opinii “Wszystko co Najważniejsze” [LINK].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 16 maja 2022