Pułapki nowoczesnej edukacji

Jędrzej STĘPIEŃ

Nauczyciel języka angielskiego. Prowadzi Studio językowe Mentals.

zobacz inne teksty autora

Nacisk na wykorzystywanie technologii edukacyjnej skazuje nowe pokolenia na próżne ściganie się z maszynami w dziedzinie efektywności, zamiast orientować młodych ludzi na rzeczy, w których człowiek pozostaje niedościgniony, jak rozumienie, kreatywność, empatia czy sport. Najnowszą obsesją w dziedzinie edukacji staje się ponadto mierzalność jej efektów – pisze Jędrzej STĘPIEŃ

.Świat nie widział jeszcze dnia nowszego od dzisiejszego ani nowszej sekundy od obecnej. A jednak nowość i znajdowanie się na absolutnej szpicy osi czasu nie są równoznaczne z byciem nowoczesnym. Homer Simpson, bohater popularnego amerykańskiego serialu „Simpsonowie”, na widok toalety w jednym z japońskich hoteli, której spłukiwaniu towarzyszyły kolorowe wodotryski i muzyka, wykrzyknął: „Oni są lata świetlne przed nami!”, bo nowoczesność bierze się nie tyle z czasu, ile z przestrzeni.

Ośrodkami nowoczesności są rozwinięte cywilizacje, dysponujące zaawansowaną technologią. Zasięg sieci bezprzewodowej w szczerym polu jest bez wątpienia nowoczesnością. Tylko że na świecie w XXI wieku są kraje z dostępem do najnowszej technologii, w tym broni atomowej, gdzie życie ludzkie nadal niewiele znaczy. O takich miejscach nikt nie mówi, że są nowoczesne. Stąd pojęcie nowoczesności trzeba rozszerzyć o dodatkowy wymiar – kulturę.

Rozwój cywilizacji i postęp w obrębie kultury nie muszą iść ze sobą w parze, bo progres w obu dziedzinach następuje na zupełnie innych zasadach. Rozwój cywilizacji polega w skrócie na zwiększaniu efektywności i wszelkim ułatwianiu, co często osiąga się w drodze upraszczania i miniaturyzacji. Maszynka do golenia stanowi w tym kontekście ewolucję w stosunku do brzytwy, laptop do komputera stacjonarnego, a bomba atomowa do trotylu. Postęp w dziedzinie kultury z kolei odnosi się do poszerzania ludzkiej świadomości i rozumienia, które odbywa się przez konsekwentne włączanie coraz to nowych podzbiorów. Pojęcie obywatela na Zachodzie dotyczyło kiedyś wyłącznie heteroseksualnego mężczyzny rasy białej, wyznania katolickiego, dopiero z czasem poszerzono je o kobiety i ludzi o innych kolorach skóry, ludzi innych wyznań czy o innej orientacji seksualnej.

Dominująca dziś logika rozwoju cywilizacji coraz częściej próbuje przenosić się na kulturę.

Tempo kulturowego postępu w przeciwieństwie do tempa rozwoju cywilizacji ma jednak naturalne ograniczenia, wynikające ze specyfiki ludzkiego rozumienia, które jest subiektywne i nieprzenośne. Mimo dostępu do coraz większych zasobów wiedzy każde pokolenie musi zrozumieć swoją rzeczywistość samodzielnie i od nowa. Do tego o ile w przypadku cywilizacji jej budowniczowie mogą podglądać naturę oraz importować rozwiązania z miejsc już rozwiniętych, o tyle w przypadku kultury kopiowanie jest nieskuteczne lub wręcz kontrproduktywne. Próby importowania czy narzucania nowego myślenia niosą ze sobą ryzyko nowej fali nihilizmu, gdy brak zrozumienia rozszerza się na poczucie ogólnego braku sensu w życiu, jak miało to miejsce w czasach bolszewickiej Rosji czy jak do pewnego stopnia dzieje się w dzisiejszej kulturze Zachodu. Taki rozdźwięk pomiędzy postępem świata zewnętrznego i wewnętrznego z każdą epoką staje się coraz bardziej niebezpieczny, gdyż dzikus z kodami do bomby atomowej na biurku niewątpliwie stanowi większe zagrożenie dla losów świata od dzikusa z maczugą. To, by za biurkiem nie siedział dzikus, jest zadaniem nowoczesnej edukacji.

Edukacja powinna działać jak suwak spinający cywilizację i kulturę. Dla dobra ludzkości i całej planety oba te wymiary powinny sobie odpowiadać. Rozwojowi nowych technologii, broni czy medycyny towarzyszyć powinno odpowiednio głębokie zrozumienie konsekwencji i ich potencjalnych skutków ubocznych. Podobnie rzecz ma się z coraz łatwiejszym stylem życia, możliwym dzięki technice. Po oddelegowaniu tabliczki mnożenia kalkulatorom, a czytania mapy GPS-om należy poszukiwać nowych wyzwań, by utrzymywać umysł w stanie zdrowego pobudzenia, tak by ludzka egzystencja nie sprowadzała się wyłącznie do wykonywania tego, co pojawia się na ekranie.

Współczesna edukacja coraz bardziej ulega jednak ekspansywnej logice rozwoju cywilizacji i dotyczy to zarówno jej środków, jak i celów. Szkoły, które chcą uchodzić za nowoczesne, prześcigają się w zakupie i wykorzystywaniu ostatnich nowinek z dziedziny technologii oraz technologii edukacyjnej, takich jak laptopy, tablety, tablice interaktywne czy gogle VR. I choć urządzenia te posiadają ogromny potencjał, by wynieść edukację na niespotykany do tej pory poziom, to definiowanie nowoczesności edukacji wyłącznie w kategoriach wyposażenia jest spojrzeniem jednostronnym, które negatywnie odbija się też na jej celach. Nacisk na wykorzystywanie technologii edukacyjnej – wspierany przez rozmaite raporty na temat przyszłości edukacji –  skazuje nowe pokolenia na próżne ściganie się z maszynami w dziedzinie efektywności, zamiast orientować młodych ludzi na rzeczy, w których człowiek pozostaje niedościgniony, jak rozumienie, kreatywność, empatia czy sport. Najnowszą obsesją w dziedzinie edukacji staje się ponadto mierzalność jej efektów. Dzięki zaawansowanemu oprogramowaniu maszyny potrafią dzisiaj oceniać prace pisemne czy wypowiedzi uczniów, nie tylko pod względem poprawności gramatycznej i płynności, ale i sensu, przyznając natychmiastową i obiektywnie sformułowaną ocenę. Nie trzeba być geniuszem, by dostrzec, że to, co przez wielu nazywane jest nowoczesnością, to w istocie ten sam średniowieczny model, w którym uczeń uczył się tego, w co wszyscy już dawno wierzyli, z tą różnicą, że zbiór „wszyscy” poszerzył się o sztuczną inteligencję.

.Celem nowoczesnej edukacji powinno być dążenie do równomiernego rozwoju zarówno cywilizacji, jak i kultury. Punkty styczne, gdy ludzkie rozumienie dorównywało poziomowi dostępnej technologii, za każdym razem oznaczały okresy największej świetności w dziejach człowieka. Dlatego gdyby dzisiaj pojawiła się skromna szkoła, oferująca niewiele materiału, za to stawiająca na jego dogłębne zrozumienie, uznać by ją trzeba za ultranowoczesną, choć z punktu widzenia rozwoju cywilizacji i dostępnych środków wyglądałoby to jak regres.

Jędrzej Stępień

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Dodaj komentarz

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z