Jolanta PAWNIK: "Ulice Internetu (1). Jakiej płci jest Internet?"

TSF Jazz Radio

Ulice Internetu (1). Jakiej płci jest Internet?

Jolanta PAWNIK

Dziennikarka, wykładowca i doradca medialny. Entuzjastka nowych mediów. Krakowianka zakochana w rodzinnym Sandomierzu. Autorka książek "Saga rodu Moszczeńskich" i "Sandomierska piłka ręczna".

zobacz inne teksty autora

Kiedy zapytałam moją dwudziestoletnią córkę, jak wygląda jej internetowy świat, odpowiedziała mi obrazkową przeróbką sceny z „Króla Lwa”, która przedstawia Mufasę pokazującego synowi jego królestwo. „Spójrz, Simbo. Tam, gdzie pada światło słońca, to są nasze ziemie”. Horyzont jest wypełniony logami „głównych ulic Internetu” — YouTube’a, 9GAG-a, Reddita. „Co z tymi rubieżami, na które słońce nie świeci?” — pyta Simba. „To jest 4chan. Nigdy nie wolno ci się tam zapuszczać”. No cóż, mały Simba złamał zakaz i w bajce skończyło się to dla niego źle. „Zakaz” naturalnie łamią też nasze wychowane z Internetem dzieci.

.A my? Gdybyśmy mieli opisać swoje królestwo w sieci? Po stronie, gdzie „słońce nie świeci”, znalazłaby się większość odwiedzanych przez młodych ludzi miejsc. A może gdybyśmy się tam „zapuścili”, łatwiej byłoby nam ich zrozumieć?

Na początek więc dwugłos o tym, jakiej płci jest Internet.

Jola: – Odkładając na bok gramatykę, nie wdając się w szczegóły historyczne, opierając się tylko na prostej grze skojarzeń i stereotypach przeniesionych z realu do świata wirtualnego nie mam wątpliwości, że Internet jest kobietą. Nieobliczalną, nieodgadnioną, zaskakującą, zmieniającą zdanie, wrażliwą na emocje, żywiołowo reagującą na wydarzenia. Tak jak kobiety, obdarzone przez naturę większą intuicją i umiejętnością rozmowy, Internet jest rozdyskutowany i pulsujący. Tak jak kobieta potrafi słuchać, dopuszcza różnorodność opinii i potrafi je zaakceptować. Potrafi też oczywiście ranić, zadawać celne ciosy, wbijać szpilki w najczulsze miejsca. Jest pamiętliwy. Domaga się akceptacji.

Agnieszka: – Internet jest facetem, który na naszych oczach traci jeden z ostatnich swoich bastionów. Gdyby zastosować zasady popularnej psychologii, można by powiedzieć, że mając coraz mniej władzy w realnym świecie, traci ją także w sieci. Wg badań prowadzonych w 2015 r. przez platformę gier Steam największą grupą grających w gry komputerowe są kobiety w wieku 20–25 lat. Wchodzimy więc w świat dotąd zarezerwowany dla mężczyzn. Czasy, kiedy producenci gier nie brali tego faktu pod uwagę, minęły, i nic już tego nie zmieni.

Jola: – Specjaliści od nowych technologii idą dalej. Uważają, że „Internet będzie kobietą”. Powołują się przy tym na badania wskazujące, że do sieci przybywa coraz więcej kobiet. Przybywa — to znaczy nie tylko surfuje, ale go tworzy. Od programistek, przez twórczynie designu czy interfejsu, po producentki contentu i blogerki. Według badań z lutego 2015 r. obejmujących wszystkich użytkowników sieci, nie tylko graczy, okazuje się, że już 53 proc. kobiet wskazuje surfowanie w sieci za swój najczęstszy sposób spędzania czasu. Na jednym z forów poświęconych nowym technologiom napisano wręcz, że „dane te ZATRWAŻAJĄCO świadczą o tym, że kobiet będzie w sieci jeszcze więcej. Zatem już teraz warto je pogrupować i nazwać, żeby wiedzieć, Z CZYM ma się do czynienia”.

Agnieszka: O słabnącej pozycji „męskiego pierwiastka” Internetu świadczy to, co w ostatnim czasie dzieje się w świecie gier. W 2009 r. moja ulubiona wytwórnia BioWare, wypuściła na rynek Dragon Age Origins — grę, w której, upraszczając, biega się z mieczem i ratuje świat od zagłady. Twórcy zasłynęli niechlubnymi kobiecymi wersjami zbroi wyglądających jak metalowe bikini lub mniej spiczaste biustonosze Madonny. Na dodatek każda płeć i rasa miała jeden typ budowy ciała. Po ogromnym hejcie w sieci, już dwa lata później, BioWare udowodniło, że potrafi uczyć się na błędach. Na rynku pojawił się Dragon Age II, wspaniała wizualnie, lecz słaba fabularnie rozgrywka, gdzie zbroje kobiece i męskie praktycznie się nie różnią, jeden z najbardziej lubianych i rozpoznawanych bohaterów, krasnolud Varrik, chodzi w koszuli z ogromnym dekoltem na owłosionym torsie, a także pojawia się postać wojowniczki. Avelina, bardzo konkretna i twarda strażniczka miejska, bardzo szybko została znienawidzona przez męską część grających. Określano ją jako kobietę-młota, potwora, postać, która „kompletnie mija się z celem”. Jakim celem? No właśnie…

Twórcy znanej na całym świecie serii Assassin’s Creed przyznali, że w ich grach nie ma możliwości grania kobiecą postacią, ponieważ animowanie kobiet jest zbyt trudne.

.Nawet samo BioWare jeszcze nie tak dawno tłumaczyło, że nie ma żadnych przedstawicielek konkretnych ras w uniwersum Mass Effecta, bo wytwórnia kompletnie nie miała pomysłu na ich design. „Jak mamy sobie poradzić z kobietą-turianką? Walnąć szminkę na tę twarz bez mięśni?” — mówił w 2011 r. Derek Watts, dyrektor artystyczny trzeciej części gry.

Czy Internet jest kobietą? Jeśli już jest czymkolwiek, to bardziej zbiorem niż jednostką. Spotykam się z określeniem „peryferia internetowe” czy „główne ulice”. Są oczywiście miejsca „kobiece” — jak tumblr.com — z gruntu i na wskroś przeniknięte mniej lub bardziej skrajnym feminizmem, różem, plejadą flag seksualności oraz obszernymi analizami postaci z filmów i gier. Znam to miejsce, bo szczęśliwie prowadzę tam bloga od trzech lat. Jako reprezentantka tzw. fandomów (społeczności) gier ścieram się jednak z „męskim” Internetem i jeśli czegoś mnie nauczyła ta komputerowa przygoda, to tego, jak dramatycznie krucha jest w sieci koncepcja męskości.

Jola: – Krucha i stereotypowa jest także koncepcja kobiecości. Większość badań użytkowniczek Internetu sprowadza kobiety do schematycznych i stereotypowych ról, dokładnie takich samych jak w realnym świecie. Na potrzeby reklamodawców powielany jest podział użytkowniczek sieci na normaleski, siatkarki, szafiarki, etc. Rzut oka na te badania, i wszystko wiadomo: normaleski mają normalne rodziny i własny budżet, który lokują oczywiście w zakupach. Siatkarki — nie są sportsmenkami bynajmniej, lecz kobietami, które robią rozsądne zakupy dla rodziny. Szafiarki oczywiście kupują ciuchy, bo je na to stać, i są singielkami (co to ma do rzeczy?). Są jeszcze kulturystki — określenie także nie dotyczy sportu, lecz konsumpcji dóbr kultury. Stereotyp goni stereotyp.

Agnieszka: – Stereotypy nie omijają także świata gier. To facet ma zdobywać i podrywać, a nie odwrotnie. Po premierze gry Dragon Age Inkwizycja twórców zalała fala protestów związanych z postacią Sery, elfki-lesbijki. Żądano poprawek wprowadzających możliwość poprowadzenia z nią romansu także męską postacią. Widziałam pełne jadu komentarze oznaczone na Twitterze oficjalnym tagiem gry, gdzie narzekano, że bycie odrzuconym przez zera i jedynki jest upokarzające. W tym roku wytwórnia BioWare wypuściła na rynek pożegnanie z główną bohaterką ostatnich trzech części serii Mass Effect. Nazywam ją bohaterką, bo chociaż istniała opcja wyboru płci postaci kontrolowanej przez gracza, to twórcy wielokrotnie przyznawali, że Shepard miała być właśnie kobietą. Internet wypełnił się falą komentarzy uznających wytwórnię za narzędzie feministycznej propagandy. Mimo wszystko współczuję męskiej części widowni, bo pożegnanie z serią Mass Effect jest naprawdę trudne, ale z drugiej strony wysyłanie pogróżek aktorce podkładającej głos pod kobiecą protagonistkę jest poniżej wszelkiej krytyki.

Jola: – „Kobieta w Internecie ma albo nieogolone pachy, które (o zgrozo!) pokazuje z dumą, albo ma cycki. Internet lubi cycki, ale nie lubi kobiet” — przeczytałam na jakimś blogu. Sieć niczym specjalnie nie odbiega od stereotypów, jakimi karmi nas reklama na nośnikach tradycyjnych. Faceci chcą seksu, dobrego auta i gier komputerowych, a kobiety dbają o dom, interesują się zdrowiem i gromadzą ciuchy.

Agnieszka: – To 4chan.com ukuł hasło „tits or gtfo”, które można cenzuralnie przetłumaczyć jako „cycki albo spadaj”. Tak właśnie użytkownicy forum reagują na hasło, że jest się kobietą — udowodnij zdjęciem albo przestań kłamać.

O 4chanie, stronie, która stworzyła ruch Anonimowych, hakerów niszczących teraz serwery Państwa Islamskiego, napisano już wiele różnych rzeczy. To oczywiście spore uproszczenie, ale jedna z „reguł Internetu” stworzonych przez użytkownika 4chana mówi wyraźnie, że KOBIET W INTERNECIE NIE MA. Moim zdaniem jest to jedno z typowo męskich miejsc w sieci.

Czym jest 4chan? Został założony w 2001 r. przez fana kultury japońskiej jako forum. W zakładce b/, opisanej jako „random”, do dziś plenią się zdjęcia trupów i wypadków, dowcipy słowne i obrazkowe, dotyczące absolutnie wszystkiego, dziecięca pornografia (jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków 4chana był miś-pedofil Pedobear) i erotyczne wersje absolutnie każdej kreskówki. Najbardziej znanym przykładem jest fandom Brony, czyli najnowszej wersji kucyków Pony, która została zdominowana przez dorosłych facetów i uczyniła niebezpieczną przestrzeń z zasady dedykowaną dla dziecięcych użytkowników Internetu. Co to znaczyło w praktyce? Swego czasu wystarczyło wpisać „my Little pony” w wyszukiwarce Google, by trafić na erotyczne obrazki prezentujące bohaterki serii. Dziś fandom Brony jest już na szczęście „niemodny”.

Internet z zasady został stworzony przez facetów dla facetów, ale to, że teraz wszystko się zmienia, przeraża ich i niepokoi. Widać to na każdym kroku — regularnie muszę udowadniać, że rzeczywiście gram w gry i znam je na tyle, żeby na równych prawach dyskutować o tym w męskim gronie, obojętnie, czy na forach internetowych, czy na korytarzu uczelni. Raz sprzedawca pochwalił mnie za wybór prezentu dla chłopaka, kiedy kupowałam grę Bioshock II. W ogóle nie wziął pod uwagę, że mogę ją kupować dla siebie.

Agnieszka Pawnik
Jolanta Pawnik

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam