Prof. Łukasz A. TURSKI: "Upały niepoprawne politycznie"

TSF Jazz Radio

Upały niepoprawne politycznie

Prof. Łukasz A.TURSKI

Profesor zwyczajny nauk fizycznych, związany z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN i Centrum Nauki Kopernik.

Ryc.Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

Na co jak na co, ale na brak upałów nie możemy w tym roku narzekać. Telewizyjne przekazy z plaż północnej Europy zdają się dowodzić, że liczba amatorów kąpieli w zazwyczaj zimnych morzach jest porównywalna w tym roku z tą na plażach w Rimini. Turyści z afrykańskich plaż Morza Śródziemnego wystraszeni przez zamachy terrorystyczne mogą co najwyżej narzekać na natłok parawanów na plażach bałtyckich.

Parawany plażowe to jeden z najdziwniejszych produktów okresu realnego socjalizmu, które przetrwały do dzisiaj. Nie uległy też żadnej ewolucji technicznej przez tych kilkadziesiąt lat od ich pojawienia się ponoć po raz pierwszy na plaży w Łebie. Nie ma, jak sądzę, nigdzie multimedialnych wersji z wbudowanymi w pręty stabilizujące modułami GPS umożliwiającymi lokalizację parawanu w gąszczu innych rozciągających się od Krynicy Morskiej po Świnoujście. Podobnie nie ma samowkręcających się w piasek prętów parawanowych i stąd widok plażowiczów wbijających je sandałami, butelkami wody mineralnej, kamieniami jest równie częsty co plaża w obrazach Boscha. Dowodzi to, że przemysł parawanowy jest bardzo mało innowacyjny.

.Przynajmniej w sensie tzw. gospodarki opartej na wiedzy, pojęcia z dziedziny nie tyle prawdziwej ekonomii, ile publicystyki ekonomicznej, żyjącej własnym życiem. Oderwanej od realnej gospodarki podobnie jak działalność wielu instytucji tworzących tzw. rynki finansowe, takich jak nieistniejący już bank inwestycyjny Lehman Brothers.

O konieczności poprawy innowacyjności gospodarki toczy się w Unii Europejskiej debata już od lat. Jej wynikiem są sążniste raporty najróżniejszych komisji i od czasu do czasu podejmowane przez Komisję Europejską decyzje o zasięgu globalnym. Często te ostatnie powiązane są z wywołującym równie częste dyskusje problemem ochrony środowiska. Podjęte w wyniku tych debat decyzje są czasami dość zadziwiające. Kilka lat temu ofiarą walki o ochronę środowiska i rozwój innowacyjności padły stare kochane żarówki. Decyzje o ich masowym zastępowaniu zawierającymi rtęć świetlówkami (przy jednoczesnym zakazie używania – nawet w warunkach domowych – termometrów rtęciowych) jeszcze obowiązują. Tymczasem wielka akcja sprzed lat prowadzona z sukcesem np. we Francji, a polegająca na masowym wykorzystaniu silników Diesla w samochodach osobowych, jest już uznana za szkodliwą i w ramach innowacyjnej gospodarki przyjaznej środowisku przygotowujemy się do likwidacji takich aut.

Te, rzec by można, konwulsje politycznej doktryny, niemającej sensownej definicji, dotykają też, o zgrozo, podstaw naszej cywilizacji, czyli nauki. Zjawisko to jest szczególnie niebezpieczne w Polsce, gdzie różnego rodzaju decyzje urzędów paneuropejskich traktowane są z wyjątkowo nabożną czcią.

Nie dziwota, skoro niemal wszystkie fundusze inwestycyjne w polskiej nauce pochodzą z dotacji Unii Europejskiej. Fundusze europejskie stanowią skromny ułamek, rzędu kilu procent, nakładów na badania naukowe krajów starej Unii.

Środki unijne zostały w obecnie zakończonym okresie finansowania w lwiej części zużyte na budowę tzw. nowej infrastruktury (nowych budynków i ich wyposażenia). Dość wybiórczo, bo np. jedna z najlepszych placówek naukowych w Polsce, Instytut Badań Literackich, działa nadal w skandalicznych warunkach.

W związku z koniecznością zwiększenia innowacyjności naszej gospodarki w nowym okresie finansowania fundusze mają być głównie przyznawane na wspólne działanie nauki i przemysłu. Dla mojego pokolenia to w innych słowach sformułowana doktryna carów gospodarki wiecznego braku wszystkiego z czasów kolejnych „manewrów gospodarczych” ekipy towarzysza Gierka.

.Pisząc ten tekst, przyjrzałem się wszystkim zapełniającym mój pokój współczesnym urządzeniom, tj. tym, które wykorzystują energię elektryczną. Dla przykładu: komputer, smartfon, czyli kieszonkowy komputer, tablet, drukarka atramentowa (jedyne urządzenie w powszechnym użyciu, które naprawdę wykorzystuje nanotechnologię), klimatyzator na ścianie i wyjątkowo denerwujący gadżet: biała tablica naścienna, po której pisze się wysychającymi pisakami i zmazuje cuchnącymi chemikaliami. Ani jedno z tych urządzeń nie powstało na społeczne zamówienie czy w wyniku „ścisłej współpracy nauki z przemysłem”. Żadne nie zostałoby skonstruowane, gdyby gdzieś, kiedyś nie dokonano jakiegoś odkrycia naukowego, które zostało zauważone i właściwie zrozumiane przez wybitnego konstruktora. Ten je wykorzystał do stworzenia urządzenia, które okazało się społecznie użyteczne. Przy okazji twórca zbił fortunę, a odkrywca-badacz pozostaje często bezimienny.

O właściwej relacji nauka – gospodarka pisał już tuż po II wojnie światowej Vannevar Bush w książce Bezkresna granica, a jeszcze wcześniej, pod koniec XVIII wieku, Tomasz Jefferson. To prawda, że Jefferson pisał trudnym dla dzisiejszego czytelnika językiem, ale Bush? Według badań PISA Europa ma doskonałe wyniki w czytaniu ze zrozumieniem. Nie wszystko daje się zwalić na tegoroczne upały.

Łukasz A. Turski

logo sindicateTekst pochodzi z portalu Project Syndicate Polska, www.project-syndicate.pl publikującego opinie i analizy, których autorami są najbardziej wpływowi międzynarodowi intelektualiści, ekonomiści, mężowie stanu, naukowcy i liderzy biznesu.

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam