
Zdzisław Najder – przywrócić pamięć
Dzisiaj Zdzisław Najder – człowiek o niełatwym charakterze, często odbierany jako szorstki i pryncypialny – mógłby patronować wielu inicjatywom politycznym łączącym odmienne środowiska dla jedynego i najważniejszego celu, jakim jest dobro Rzeczypospolitej – pisze Mariusz MASZKIEWICZ
.W najbliższym czasie ukaże się zapowiadana przez Ośrodek KARTA książka ze wspomnieniami Zdzisława Najdera. Ta ważna postać w polskich dziejach najnowszych uległa nieco zapomnieniu, dlatego ucieszyłem się, że właśnie teraz Zbigniew Gluza wraz z zespołem KARTY podjął tę ważną inicjatywę.
Uważam, że intelektualny i polityczny dorobek Najdera wymaga przypomnienia szczególnie w obecnym czasie – z wielu powodów, ale wymienię tylko dwa.
Pierwszym jest jego zaangażowanie polityczne w czasach PRL. Stworzone przez niego środowisko wokół Polskiego Porozumienia Niepodległościowego na kilka lat przed „Solidarnością” przygotowywało program odbudowy niepodległego państwa. Zdzisław Najder potrafił zaangażować do prac koncepcyjnych, tworzenia dokumentów o charakterze strategicznym wielu polskich intelektualistów o różnorodnej tożsamości ideowo-politycznej. Był prekursorem szeregu postulatów dotyczących niepodległości Polski, których znaczną część przejął po 1980 roku ruch „Solidarności”.
Nieprzypadkowo – po wyborze Lecha Wałęsy na urząd prezydenta – Zdzisław Najder znalazł sojuszników w tworzącej się administracji prezydenckiej i przekonał ich do zorganizowania uroczystości przyjęcia insygniów władzy II RP od środowiska londyńskiego. To Najderowi zawdzięczamy pomysł przyjazdu do Warszawy prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego i uroczystego przekazania prezydenckich insygniów na Zamku Królewskim w Warszawie.
Drugim powodem przypomnienia postaci Zdzisława Najdera jest jego późniejsze zaangażowanie w kształtowanie aktywnej polityki wschodniej, którą należało w odpowiedni sposób uczynić naszym wkładem do polityki Unii Europejskiej. Był prekursorem projektu, który później uzyskał nazwę Partnerstwo Wschodnie.
Od 2005 roku temat ten podejmowano podczas cyklicznych konferencji we Wrocławiu Polska Polityka Wschodnia, organizowanych przez Jana Andrzeja Dąbrowskiego, założyciela Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Ponieważ uczestniczyłem w tych spotkaniach i dyskusjach, mogę powiedzieć, że nieocenioną rolę wzmacniającą głosy ekspertów odegrał szczególnie Zdzisław Najder. Zarys jego pomysłów i projektów znajdujemy w książce Patrząc na Wschód. W eseju Rola Polski w integracji Ukrainy z UE a możliwości kreowania „Wymiaru Wschodniego” z 2002 roku mamy szereg wyraźnych przewidywań dotyczących pułapek, które będą zastawiać na nasze pomysły duże państwa unijne oraz urzędnicy w Brukseli, obawiając się – przez swoje wygodnictwo – dzielenia się bogactwem z krajem, którego los w dużej części zależy także od Rosji.
W innym tekście, Kierunek wschodni polityki zagranicznej UE po rozszerzeniu z 2004 roku, czytamy:
„W tej nowej sytuacji [po wejściu Polski do UE – przypis M.M.] powinniśmy starannie i jednoznacznie określić nasze interesy. Są one trojakie. Po pierwsze, bezpieczeństwo Polski wymaga, by obszar na wschód od nas stawał się stabilny i przewidywalny. [….] Po drugie, potrzebne jest zabezpieczenie przed oddziaływaniem innych modeli ustrojowych. Nieistnienie społeczeństw obywatelskich za naszą wschodnią i północną granicą sprawia, że współpraca z naszymi wschodnimi sąsiadami jest trudna i politycznie asymetryczna. […] W interesie Polski nie leży zacieranie różnic między cywilizacją europejską, opartą na poszanowaniu praw człowieka i demokracji parlamentarnej, a ustrojami autokratycznymi i oligarchicznymi. Po trzecie wreszcie – i ten czynnik za rzadko bywa wymieniany, posiadamy określone interesy historyczno-kulturowe. Nasza tożsamość narodowa jest głęboko związana z ziemiami leżącymi dziś poza obszarem państwa polskiego. Nie mamy zamiaru przesuwać granic […], ale nie powinno być dla nas obojętne, co dzieje się z materialnymi śladami polskości i wspólnego polsko-białoruskiego czy polsko-ukraińskiego dziedzictwa”.
Zatem twierdzenia, że za programem i ideą Partnerstwa Wschodniego stał jakiś prometeizm, jest dowodem albo ignorancji, albo złej woli. Zdzisław Najder bardzo mocno podkreśla te trzy obszary polskiego interesu narodowego i państwowego i nie ma tu żadnego romantyzmu.
Miałem też okazję wspierać Zdzisława Najdera w realizacji jego marzenia, jakim było utworzenie Muzeum Josepha Conrada-Korzeniowskiego w Berdyczowie. Dzięki środkom MSZ udało się stworzyć w Klasztorze oo. Karmelitów skromną wystawę stałą poświęconą Conradowi. Podczas uroczystości otwarcia tego zalążku muzeum w Berdyczowie, w grudniu 2008 roku, Zdzisław Najder powiedział m.in.:
„O tym, że Konrad Korzeniowski nigdy z horyzontu pamięci nie stracił środkowej i wschodniej Europy, świadczą nie tylko liczne listy do rodziny i przyjaciół. Przede wszystkim na jego myśli i wspomnienia głęboki cień rzucała Rosja […]. Conrad przyglądał się historycznej roli Rosji, zastanawiał nad przyszłością. Analizie miejsca Rosji w Europie poświęcił swój najważniejszy szkic polityczny Autokracja i wojna. Conrad idzie w swoich rozważaniach śladami Piotra Czaadajewa, Astolphe’a de Custine’a i Aleksandra Hercena. Podobnie jak oni jest zdania, że Rosja wyłamała się z europejskiego nurtu cywilizacyjnego. Rosja carska jest dla Conrada państwem-potworem, miażdżącym własnych poddanych i uniemożliwiającym rozwój społeczeństwa. Nieszczęsny kraj, który niszczy wolność własną i dławi możliwość swobodnego rozwoju zniewolonych narodów. Autokracja i wojna (Autocracy and War), napisana w roku 1905, zawiera wnikliwy opis ówczesnego układu sił międzynarodowych i przepowiada zarówno kolejną, katastrofalną rewolucję w Rosji, jak i wielką wojnę światową. […]
Nasze dzisiejsze spotkanie jest poświęcone pamięci. Pamięci, która wyraża szacunek do przeszłości – w całym jej bogactwie, nieraz na długo zapominanym, tak jak przez wiele lat tylko bardzo nieliczni pamiętali tutaj o Konradzie Korzeniowskim, Josephie Conradzie – chociaż jest w skali światowej zapewne najszerzej znanym człowiekiem na Ukrainie urodzonym. I tak się szczęśliwie składa, że z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć: tworząc w Berdyczowie międzynarodową w swojej wymowie placówkę kulturową – realizujemy program Apollona Korzeniowskiego i jego syna Konrada”.
.Uważam, że dzisiaj Zdzisław Najder – człowiek o niełatwym charakterze, często odbierany jako szorstki i pryncypialny – mógłby patronować wielu inicjatywom politycznym łączącym odmienne środowiska dla jedynego i najważniejszego celu, jakim jest dobro Rzeczypospolitej.
Jestem przekonany, że wśród Czytelników „Wszystko co Najważniejsze” znajdą się osoby mające swoje wspomnienia związane z osobą byłego szefa sekcji polskiej Radia Wolna Europa, skazanego w latach 80. przez komunistów na karę śmierci.
Przypomnijmy wspólnie o tej ważnej postaci.



