Michał BONI: "Jest smutek, będzie debata? Dwanaście najważniejszych punktów. W hołdzie"

TSF Jazz Radio

"Jest smutek, będzie debata? Dwanaście najważniejszych punktów. W hołdzie"

Michał BONI

Poseł do Parlamentu Europejskiego. Były minister pracy i polityki socjalnej, sekretarz stanu odpowiedzialny m.in. za politykę rynku pracy, szef zespołu doradców strategicznych Prezesa Rady Ministrów, minister administracji i cyfryzacji.

Ryc.: Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

.Zostaje smutek oraz determinacja, by zawsze bronić wolności słowa. Ale opadają emocje po zamachach terrorystycznych we Francji. Piękna solidarność setek tysięcy ludzi w marszu była wyrazem przekonań, iż tylko wolnością i demokracją można walczyć ze złem terroru.

.Te głosy w sieci, że paryski marsz to hipokryzja, bo na Ukrainie codziennie ginie kilkanaście osób — były dziwne. Widać wiele solidarności z Ukrainą. Sam pisałem i mówiłem, także w Kijowie, że Majdan stał się sercem Europy. Ale w ostatnich dniach — sercem Europy stał się Paryż. A to, że w żadnym z krajów europejskich ani na Ukrainie w proteście przeciw terrorystom separatystycznym, działającym w jej wschodniej części, nie zorganizował się obywatelsko marsz wolności, to nie wyraz hipokryzji w sprawie „Charlie Hebdo”, ale wyraz odmienności wzorców. Kiedy kobiety ukraińskie w Charkowie nocami gotują zupy dla żołnierzy ukraińskich i wolontariuszy walczących z terrorystami wspieranymi przez Rosję, to jest to taki marsz wolności i solidarności. Tak jak marszem ku wolności był Majdan.

I jedno, i drugie doświadczenie — Majdanu z Kijowa i „Charlie Hebdo” z Paryża — uczy nas tego samego. Potrzeby solidarności wobec zła i obrony wolności za wszelką cenę. Bo bez wolności świat ulegnie terroryzmowi i totalitaryzmom.

Dzisiaj jednak trzeba już odważnie pytać o to, jak wzmocnić bezpieczeństwo w Europie. Kilka spraw, także kontrowersyjnych, jest ważnych. Więc smutni otwarcie rozmawiajmy, nie bójmy się wiru sporów i wyjaśnień. Przedstawiając racje, nie bójmy się różnic, nie atakujmy ich, próbujmy szukać wspólnych rozwiązań. O czym na pewno należy pamiętać:

Po pierwsze.

Trzeba oddzielać rozwiązywanie spraw migranckich od walki z terroryzmem. Europa potrzebuje migrantów, powinna przyjmować uchodźców, ale musi to robić w ramach całościowej polityki migracyjnej, ze współodpowiedzialnością wszystkich krajów — nie tylko tych, do których zmierzają w pierwszym odruchu uchodźcy i migranci.

Po drugie.

Terroryzm oparty na fundamentalizmie (40 lat temu rewolucyjnym, dziś często islamskim) należy oddzielać od idei i religii. To nie islam produkuje terrorystów, ale źli w islamie go wytwarzają. Nie jest potrzebna niechęć wobec grup o innych religiach i postawach, bo to właśnie wzrost niechęci i uprzedzeń prowadzi do zła.

Po trzecie.

To nie bieda i nieudane programy integracji wytwarzają terroryzm. Mogą wytworzyć napięcia społeczne, konflikty, nawet bunty i rozruchy. Ale to jeszcze nie terroryzm. Więc nie szukajmy w Europie win za to, że terroryzm tak się rozrósł.

Po czwarte.

Żyjemy w świecie, gdzie upowszechnianie istotnych dla terroryzmu powodów i uzasadnień, zachowań i postaw pełnych nienawiści — jest obecne w codziennym języku. W mowie nienawiści — nie w mowie dowcipu, obśmiewania, jak w przypadku „Charlie Hebdo”, ale w codziennym jadzie, szczególnie anonimowym, szerzącym się w sieci. Internet ma swoje mroczne oblicze. Dzisiejszy darknet — to przestępstwa w sieci, organizacje kryminalne, ale i mowa nienawiści.

Po piąte.

Potrzebujemy ochrony praw człowieka, respektu dla praw obywatelskich, ochrony prywatności — także w sieci. Ale niezbędna jest równowaga między bezpieczeństwem a wolnością. Nie wolno w imię bezpieczeństwa ograniczać wolności, ale nie można też w imię wolności paraliżować działań służących ochronie bezpieczeństwa, czyli de facto też wolności. Ja wiem, jak trudna jest ta równowaga — jak bardzo brakuje zaufania między obywatelami a państwami, władzami, by taką równowagę budować. Ale nie ma innej drogi.

Po szóste.

Trzeba w Europie dokończyć prace nad regulacją o ochronie danych osobowych i prywatności i wyjaśnić wszystkie niejasności z USA w sprawie inwigilacji.

Po siódme.

Ale muszą istnieć ramy i reguły prawne, by tropić przestępców zgodnie z prawem. Rozwiązania kryptograficzne mogą chronić naszą prywatność w sieci i dzisiaj firmy mogą nam je zaoferować. Ale kryptografia służy też przestępcom, by było trudniej ich wyłowić wtedy, kiedy nas okradają czy szykują zamachy. Prawo do deszyfracji musi być dostępne dla służb chroniących nasze bezpieczeństwo na jasnych warunkach, ale tak, by skutecznie walczyć np. z przemocą seksualną wobec dzieci w internecie.

Po ósme.

W zgodzie z ochroną danych i zasadą domniemania niewinności trzeba jednak znaleźć sposoby, by analizować dane, częstotliwość pewnych zjawisk — tak, by móc prowadzić działania prewencyjne przed największymi zagrożeniami, takimi jak terroryzm. Trudno przy prewencji mówić o dowodach, o zasadzie proporcjonalności i konieczności, choć zgodnie z wymogami Trybunału dotyczącymi przechowywania danych — należy taki trud podjąć.

Po dziewiąte.

Potrzebna jest jednolita zasada, europejsko wystandaryzowana, przekazywania danych o podróży i pasażerach (tzw. PNR — Personal Name Register) — dokąd lecimy, jak kupiliśmy bilet, czy za gotówkę, czy nie, z kim lecimy, jak często i na jakich trasach. Analiza częstotliwości pewnych zachowań i zdarzeń tworzy obraz możliwych zagrożeń — do sprawdzenia. Nikt nie chce być ciągle podejrzewany, ale jeśli będzie to proces analizy, a zaraz później eliminacji danych wraz z utratą przez nie kwalifikacji związanych z potencjalnymi zagrożeniami, i jeśli to odbędzie się zgodnie z prawnie określonymi procedurami, to może warto to uznać. Tak jest lepiej, bo można wymogi dotyczące danych limitować w duchu ochrony danych osobowych. Tak jest lepiej, bo standaryzacja przyniesie dane porównywalne europejsko i globalnie. Ten proces i tak się dokonuje. Właśnie Meksyk od 1 stycznia wymaga od linii lotniczych udostępniania danych. Więc albo Europa będzie miała narzędzie do prewencji, albo bałagan. PNR europejskie i umowy z tym związane muszą być pod kontrolą instytucji europejskich, choćby rzecznika praw obywatelskich.

Po dziesiąte.

Niezbędne jest zbudowanie systemu Smart Borders, by dane o przekroczeniach granic dawały informacje potrzebne zarówno do budowania statystyk, jak i prewencji. Nie ma tu nic groźnego, jeśli zasady gromadzenia i przechowywania danych oraz dostępu do nich zostaną jasno i twardo określone w prawie.

Po jedenaste.

Trzeba walczyć z mową nienawiści w internecie. Ale nie wchodzi w grę żadna cenzura. Po prostu — promocja dobrych postaw i dezaprobata dla fal nienawiści. Lepsza organizacja obywatelskiego dobra. Z drugiej strony jednak potrzebna jest współpraca ze światem internetu. Nie po to, by operatorzy sieci czy operatorzy treści (swoistych słupów ogłoszeniowych z różnorodnymi treściami) wykonywali jakiekolwiek prace cenzorskie, ale by byli wrażliwi na nienawiść, na łączenie się grup według kryterium, gdzie zło dominuje. Wrażliwi po prostu. A co zrobią… To się będzie okazywało… Zresztą to nie jedyni partnerzy świata internetu, każdy z nas nim jest. I może warto sygnalizować zagrożenia, tak jak robimy to w życiu realnym, ostrzegając się przed niebezpieczeństwami.

Po dwunaste.

Jednym z kluczy do wzrostu bezpieczeństwa może być lepsze, wieloźródłowe przetwarzanie danych w celach prewencji. Odpowiednie służby w większości krajów mają narzędzia technologiczne — pewnie w praktyce zresztą je wykorzystują. Chodzi jednak o to, by pod kontrolą, zgodnie z procedurami prawnymi, dostały one jasne warunki do działania. Godząc bezpieczeństwo z wolnością i respektem dla praw obywatelskich — wtedy będzie budowało się zaufanie, wtedy w oparciu o zasadę rozliczalności będziemy jako obywatele pewniejsi, że służbom nie tak łatwo przekraczać granice, których w świecie zasady prawa jako fundamentalnej przekraczać nie wolno.

.Czy tych dwunastu punktów nie można byłoby spokojnie przedyskutować?

To będzie hołd dla tych, którzy w Paryżu zginęli. Budując bezpieczeństwo, nie zapominajmy o ołówkach rysowników „Charlie Hebdo”.

Michał Boni
13 stycznia 2015 r.

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam