Michał PŁAZA: W Krakowie przy tworzeniu terenów rekreacyjnych popełniono wszelkie możliwe błędy

W Krakowie przy tworzeniu terenów rekreacyjnych popełniono wszelkie możliwe błędy

Photo of Michał PŁAZA

Michał PŁAZA

Działacz społeczny zainteresowany tematyką organizacji ruchu oraz tworzeniem chodników i ścieżek rekreacyjnych. Radny dzielnicowy, autor zwycięskich projektów do budżetu obywatelskiego Krakowa. Kontroler ruchu lotniczego na lotnisku Kraków-Balice.

zobacz inne teksty Autora

Posadzenie dużego drzewa, które pasuje do otoczenia, to wysoki, ale uzasadniony koszt. Wybudowanie ścieżki dla pieszych jest konieczne, choć coraz droższe. Czy jednak instalowanie trzech designerskich koszy na śmieci na odcinku 10 metrów jest wydatkiem uzasadnionym? Wydatki na zieleń w Krakowie analizuje Michał PŁAZA

.W Krakowie od 2015 roku tworzeniem i zarządzaniem terenami zielonymi zajmuje się Zarząd Zieleni Miejskiej. Wcześniej budowa i utrzymanie dróg i chodników, a „przy okazji” dbanie o zieleń były zadaniem innego wydziału. Zmiana przyniosła pozytywne efekty. Widać, że inwestycje w zieleń to specjalizacja miejskiej jednostki, a nie jedynie jej dodatkowy, przykry obowiązek. Zarządowi Zieleni nie udało się jednak ustrzec przed popełnianiem błędów.

W Krakowie jest ciasno

.Ścisłe centrum to wąskie uliczki pomiędzy starymi kamienicami. Pozostałe części miasta to z kolei zbyt gęsta zabudowa pozwalająca sąsiadom podawać sobie ręce przez okno. Pomiędzy tym wszystkim mamy tereny zielone. Wydawać by się mogło, że klaustrofobia nas tam nie dosięgnie. Niestety, sama wielkość parków, ale też sposób ich zaprojektowania nie pozwalają mieszkańcom wykorzystywać w pełni ich potencjału.

Jest choćby park, który Kraków promuje jako najdłuższy w Polsce. Młynówka Królewska to 8-kilometrowa trasa spacerowa wybudowana wzdłuż dawnego, zasypanego obecnie kanału, łącząca ścisłe centrum miasta z jego zachodnimi granicami. Rzeczywiście, niewiele miast może pochwalić się parkiem linearnym. Jednak ścieżka pieszo-rowerowa w wielu miejscach jest za wąska i nieprzystosowana do ogromnego ruchu, a konflikty między pieszymi a rowerzystami, właścicielami psów a mieszkańcami okolicy to codzienność.

Tam, gdzie chodnik mógł być szerszy, posadzono krzewy. Uniknięto wprawdzie „betonowania”, ale ograniczono komfort dostępu do zieleni. Tam, gdzie można było wybudować brakującą drogę rowerową, wybudowano strefę rekreacji. W efekcie tłum pieszych i rowerzystów przeciska się tuż obok osób wypoczywających na leżakach. Tam, gdzie park jest nieco szerszy, utworzono ogrodzony wybieg dla psów. Zamiast wolnej, szerokiej przestrzeni, gdzie można by rozłożyć koc piknikowy, jest płot, a za nim dużo urządzeń dla czworonogów. Mieszkańcy pobliskich bloków mieszkalnych narzekają na hałas, a spacerowiczom przygotowano jedynie kilka ławeczek przy – oczywiście zbyt wąskiej – trasie pieszo-rowerowej. Czasami dobre planowanie i pozostawienie wolnej przestrzeni dają lepszy efekt niż zagospodarowanie jej za wszelką cenę.

W Krakowie wszędzie trzeba chodzić naokoło

.Ścisłe centrum miasta i stare blokowiska pozwalają jeszcze na trochę swobody w planowaniu spaceru. Tysiące nowych osiedli wybudowanych i ogrodzonych w ostatnich latach nie dają już takiej możliwości. Płot w poprzek chodnika na granicy dwóch wspólnot mieszkaniowych (oczywiście w celu zwiększenia bezpieczeństwa) wymusza korzystanie z alternatywnej trasy prowadzącej do przystanku i codzienne wyjście rano z domu kilka minut wcześniej. Ślepa uliczka niepołączona z biegnącą tuż obok inną drogą zapewnia mieszkańcom spokój, likwidując ruch tranzytowy pod oknem, aby jednak wyjechać z osiedla, trzeba pokonać kilkusetmetrowy objazd i poczekać w korku na skrzyżowaniu, gdzie spotykają się inni wyjeżdżający z pobliskich, również ślepych, uliczek.

Tereny zielone z reguły pozwalają na nieograniczone możliwości planowania spaceru. Jednak nie wszędzie tak jest. Wzdłuż szerokiej doliny rzeki Rudawy, lewego dopływu Wisły, istnieją dwie równoległe trasy spacerowe. Jedna na samych wałach rzeki, druga kilkaset metrów dalej. Użytkownicy mogą się poruszać po tych trasach w jedną lub drugą stronę, brakuje jednak ich bezpośredniego połączenia. Na odcinku kilku kilometrów nie ma ani jednej ścieżki łączącej te położone w bliskim sąsiedztwie trasy. Dzikie przejścia, które wydeptali mieszkańcy, zostały zagrodzone przez właścicieli działek, a miasto nie ma w planach zakupu potrzebnych terenów. Ulice łączące te parki są wąskie i pozbawione chodnika. Całościowe spojrzenie i lepsza komunikacja między miejskimi wydziałami odpowiedzialnymi za zarządzanie zielenią, budowę chodników i nabywanie nowych działek to coś, czego w Krakowie brakuje.

Kraków to miasto drogie

.Dużo trzeba zapłacić za kupno mieszkania, za wynajęcie lokalu usługowego czy za nabycie biletu komunikacji miejskiej. Droga jest też budowa parków. Nie tylko ze względu na inflację. Posadzenie dużego drzewa, które pasuje do otoczenia, to wysoki, ale uzasadniony koszt. Wybudowanie ścieżki dla pieszych jest konieczne, choć coraz droższe. Czy jednak instalowanie trzech designerskich koszy na śmieci na odcinku 10 metrów jest wydatkiem uzasadnionym? Czy zamontowanie domku dla ptaków w sąsiedztwie placu zabaw, gdzie poziom hałasu jest znacznie wyższy niż w znajdującym się nieopodal zagajniku, jest potrzebne? Budżet Zarządu Zieleni Miejskiej jest duży i pewnie powinien być większy. Środkami trzeba jednak gospodarować rozsądnie. W przeciwnym wypadku nawet największy budżet nie będzie wystarczający.

Michał Płaza

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 stycznia 2023