o. Waldemar LINKE CP: Stanisław Grzepski. Zapomniany mistrz epoki renesansu

Stanisław Grzepski. Zapomniany mistrz epoki renesansu

Photo of o. Waldemar LINKE CP

o. Waldemar LINKE CP

Duchowny katolicki, biblista, przełożony polskiej prowincji pasjonatów (2010-2018). Doktor habilitowany na Wydziale Teologicznym UKSW. Członek zwyczajny Stowarzyszenia Biblistów Polskich. Redaktor naczelny rocznika „Słowo Krzyża”.

Można powiedzieć, że Stanisław Grzepski był jednym z prekursorów krytyczno-historycznych nad Biblią nie tylko w słowiańskiej części Europy. Popularność jego dzieła ilustruje wpływ słowiańskiej biblistyki renesansowej na dalszy rozwój badań biblijnych w Europie – pisze o. Waldemar LINKE CP.

Stanisław Grzepski i jego czasy

.„Cóż bowiem zdoła kiedykolwiek zatrzeć pamięć Stanisława Grzepskiego, który w Akademii Krakowskiej język grecki wykładał? (…) znane jest dzieło jego wybornie ułożone o monecie hebrajskiej. I wiele innych, ważniejszych i doskonalszych, wypracowałby, gdyby go, w połowie zmierzającego do celu, czarna melancholia nie przyprawiła o śmierć przedwczesną”. Pewność pisarza z końca XVI w., Jędrzeja Święcickiego herbu Jastrzębiec, dziś może zaskakiwać. Z drugiej zaś strony prowokuje do pytania, co tę pamięć zatarło? Jak to się stało, że nazwisko renesansowego uczonego mówi dziś niewiele na świecie, w jego ojczyźnie, a nawet na samym Uniwersytecie Jagiellońskim, kontynuatorze tradycji wszechnicy krakowskiej, na której Grzepski „język grecki wykładał”? Także „dzieło jego wybornie ułożone” jest dziś przedrukowane jako część serii pod wiele mówiącym tytułem: Forgotten Books. Classic Reprint Series

Cieszył się przyjaźnią największych swego czasu: Jana Kochanowskiego, Stanisława Hozjusza, Marcina Kromera. Podziwiano go jeszcze wiele lat po śmierci. Pierwszy biograf Stanisława Grzebskiego, Jan Brożek (1585-1652), o swym starszym koledze napisał ok. 70 lat po jego śmierci (ok. 1640 r.): „z młodych lat zaraz się pilno uczciwych nauk uczył, gruntownie języków fundamentalnych pilnując, łacińskiego, greckiego i żydowskiego”. Jest to echo epitafium ufundowanego przez Stanisława Sokołowskiego, nie tylko imiennika, ale i przyjaciela Grzepskiego: Viro nobili Stanisłao Grzepscio, in Universitate Cracoviensi Publico professori, latine, graece ac hebraice peritissimo, vita et moribus Philosopho. Nowożytny historyk krakowskiej uczelni uznał w nim najznakomitszego grecystę renesansowego w tym ośrodku. Stanisław Grzepski był jednak nie tylko filologiem, ale w pełnym tego słowa znaczeniu humanistą. Często widzi się w humanizmie alternatywę dla poglądu chrześcijańskiego i taki jawny lub zakamuflowany rys konfrontacji nadaje się pracom humanistów. Tak też interpretowano czasem postawę Grzepskiego: jako irenisty uciekającego przed swarami religijnymi w świat kultury antycznej. Chcemy spojrzeć na tego uczonego jako przedstawiciela takich chrześcijan i katolików, którzy świadomie, choć nie bez wahań trwają przy swej wierze, a zarazem są humanistami w sensie, który przedstawił Werner Jaeger, opierając się na personalizmie Jacques’a Maritaina. W tym rozumieniu humanizm akcentuje dziedzictwo greckie w chrześcijaństwie, które objawia się racjonalnym ujęciem dogmatów, a także chrześcijańską siłą ożywiającą i nadającą nowy kształt oraz wyznaczającą nowe horyzonty wychowawczej koncepcji kultury (paideia). Polski grecysta nie był zwykłym propagatorem osiągnięć europejskich autorytetów. Swą wiedzę językową spożytkował inaczej niż sławy jego epoki, bowiem nie zaangażował się w krytykę tekstu Nowego Testamentu ani w gorączkę tłumaczeń, ale wypracował, co będziemy chcieli uzasadnić, oryginalny model badań biblijnych. 

Polski uczony renesansowy Stanisław Grzepski urodził się w 1524 r. na Północnym Mazowszu (Grzebsk), a zmarł w 1570 r. w Krakowie. Jego biogram został, oprócz staropolskich zapisów wspominkarskich Brożka, opracowany w XIX w. i na początku XX w. i dopracowywany w szczegółach przez historyków nauki i regionalistów. Nie ma więc potrzeby prowadzenia dogłębnych studiów biograficznych, bowiem skromny materiał źródłowy został przez historyków wykorzystany w pełni. Do źródeł tych należą pisma samego Grzepskiego, a więc najpierw wydanie greckiego tekstu, własnego łacińskiego przekładu i komentarza do dwóch poematów św. Grzegorza z Nazjanzu, następnie to, dzięki któremu został zapamiętany: napisany po polsku podręcznik geometrii, i w końcu, jako ostatnie – dzieło życia: De multiplici siclo et talento hebraico, item de mesuris hebraicis, tam aridorum quam liquidorum, Antverpiae: Ex officina Christophori Plantini 1568. 

Niewiele, a lepiej powiedzieć, że nic nie jesteś w stanie powiedzieć o życiu Stanisława Grzepskiego przed rozpoczęciem studiów w Krakowie. Fakt kształcenia dwóch synów w odległej od Północnego Mazowsza stolicy skłania raczej do przyjęcia, że rodzina Mikołaja z Grzepska, ojciec uczonego, była dość majętna. Immatrykulowano Stanisława jako studenta wydziału artium Akademii Krakowskiej w semestrze zimowym roku akademickiego 1537/1538. Czas studiów Grzepskiego był dla uczelni okresem napięć, ponieważ po fazie otwarcia na nowe prądy intelektualne (w tym reformację i humanizm), przyszedł czas korekty kursu w stronę ortodoksji katolickiej, która odwoływała się w teologii raczej do tradycji scholastycznej. Było to zwieńczenie procesu, który rozpoczął się jeszcze w XV w., a więc pod wpływem działalności Jana Husa (1370-1415) i reakcji oficjalnych czynników kościelnych, jak usiłowania reformatorskie grupy kardynałów na conciliabulum w Pizie (1409), Sobór w Konstancji (1414-1418) czy Sobór Florencki (1431-1445). Nurty takie jak devotio moderna, szukanie nowych dróg w filozofii i teologii, zdecydowanie koncyliarystycznie poglądy, przy odrzuceniu gwałtownych działań, w tym zbrojnych, cechowały ideowe oblicze krakowskiej uczelni. Owo napięcie między reformacją a katolicyzmem wywarło na Stanisława Grzepskiego niewątpliwy wpływ, a obszarem, na którym ujawnił się on w sposób szczególny, był Wydział Sztuk Wyzwolonych, na którym studiował młody szlachcic z Północnego Mazowsza (Poborza). Błędem byłoby jednak zakładanie, że Grzepski bezkrytycznie dał się pociągnąć nurtom reformatorskim, jak też, że ślepo trzymał się tradycji katolickiej. Trzeba raczej założyć, że dorastał w klimacie poważnej dyskusji nad kierunkami reformy Kościoła, a stawiał sobie poważne pytania o kierunek tejże. Jego zainteresowania zdecydowanie wiążące go z nurtem humanistycznym nie doprowadziły go do pogardy wobec dorobku myśli epok wcześniejszych, co widać – jak zobaczymy później – w jego zaufaniu do Postylli Mikołaja z Liry, na którą się powoływał. 

W życiorysie Grzepskiego nie znajdujemy podstaw do tego, by mówić o „okresie reformacyjnym”. Jest on raczej jednym z przykładów zamętu religijnego, w którym pogrążyła się Europa w XVI w. Grzepski na etapie pisania De multiplici siclo et talento hebraico przechodził różne fazy swych przemyśleń i doświadczeń religijnych. Dzieło to – ani żadne inne – nie dostarczają jednak żadnego argumentu, że przechodził on w tym czasie ewolucję religijną. Kształtowanie się „rzymskokatolickiej odrębności” – by odwołać się do terminologii i myśli Jaroslava Pelikana – jest procesem, który potrzebował definicji katolickości, a tę implicite zawierały dokumenty Soboru Trydenckiego. 

Różne są tytuły Stanisław Grzebskiego do wiekopomnej chwały, jaką wróżyli mu współcześni. Jak już była o tym mowa, znany jest przede wszystkim jako autor pierwszej polskiej książki technicznej Geometria to jest miernicka nauka wydanej w Krakowie w 1565, wydawca dzieł Grzegorza z Nazjanzu w języku greckim czy pierwszy polski uczony zajmujący się Lukianem. Zdobył sobie jednak ogólnoeuropejską sławę jako autor pracy opartej na tekście biblijnym, poświęconej miarom i wagom w Biblii, w której wykorzystał pełną gamę swych uzdolnień i wiedzy jako numizmatyk, geometra, wysokiej klasy filolog. 

Czasy, w których żył, należały do burzliwych, ciekawych i przełomowych. Świat, który znano i opisano w poprzednim stuleciu, zaczął zmieniać się w sposób radykalny. Rękopisy przestały być głównym nośnikiem tradycji literackiej. Postęp w studiach nad klasyczną łaciną, greką i hebrajskim doprowadziły do redefiniowania podstaw kultury Europy, także w Polsce. Z tego zaś wynikła nowa forma postrzegania świata, którą nazywamy humanizmem. Nie jest on filozofią, lecz czymś więcej: zmianą paradygmatu myślenia, przestawienia akcentów. Słusznie wskazywany jest jako cecha konstytutywna tej zmiany optymizm w poglądzie na człowieka i autonomiczną wartość jego doczesnego doświadczenia, w tym poznawczego. Dlatego łatwo uznać, że ten właśnie moment wyznacza granicę między średniowieczem a epoką nowożytną. Jednak prosta opozycja nie oddaje relacji między tymi epokami. Złożoność tego zjawiska dobrze uchwycił Walter Ullmann, wskazując na średniowieczne korzenie sekularyzacji życia społecznego w renesansowej Europie, czy Maciej Włodarski. Płynność owego przejścia, zwłaszcza w kontekście polskim, akcentuje w swym studium Anna Horeczy. Stanisław Grzepski jest dobrym przykładem owej ciągłości oraz komplementarności dwóch, na pierwszy rzut oka pozostających w opozycji, podejść. Tym, co wyznaczało wektor historii i stanowiło konkretne novum, był rozwój technologiczny. Druk, który upowszechnił się w XVI w., dał zupełnie nowe możliwości dostępu do tekstów starożytnych i znacznie przyspieszył wymianę myśli między uczonymi i ośrodkami akademickimi. O ile stulecie wcześniejsze to czas, w którym wydawcy tworzą mechanicznie powielane rękopisy (bardzo szerokie użycie abrewiatur, brak znormalizowanej formy edytorskiej, np. strony tytułowej, ręcznie wykonywane inicjały), to publikacje szesnastowieczne w znakomitej większości są książkami w formie, jaką znamy. Rozwój ruchu drukarskiego wpłynął znacznie na życie intelektualne, które stało się bardziej otwarte i inkluzywne, bowiem ośrodki takie jak Kraków stały się czynnymi uczestnikami dyskusji naukowej. 

De multiplici siclo et talento hebraico

.Cała spuścizna pisarska Grzepskiego jest owocem okresu relatywnej biedy i szukania swego miejsca, bowiem wymagająca praca dydaktyczna w latach 1563-1570 nie dawała mu raczej możliwości prowadzenia intensywnych badań i pisania. Musiał być przekonany o wyjątkowej wartości swego ostatniego dzieła, skoro wydawcy szukał od razu w Antwerpii, a nie w Krakowie, jak dla dwóch pierwszych. Ranga tego tekstu nie jest kwestią subiektywnego przekonania autora, ale znalezienia obiektywnego uznania na rynku księgarskim. 

Fijałek ocenił dzieło Grzepskiego jako wtórne, choć zauważył, że „rozgłosiło na długie czasy imię jego za granicą”, co wkład własny krakowskiego uczonego ogranicza do korekt w ustaleniach Budeusa. Być może dał się zasugerować ocenie Brożka, który uważał, że ustalenia Grzepskiego to koniektury. Z o wiele większym uznaniem na De multiplici siclo et telento patrzą uczeni współcześni, jak choćby Krowicki, którego opinię warto przytoczyć in extenso: „praca Grzepskiego była rzadkim w ówczesnej nauce przykładem połączenia kilku metod: filologiczno-krytycznej, archeologicznej, historycznej oraz wnioskowania przez analogię i retrogresję, przy jednoczesnym zastosowaniu kryteriów”. O dwóch ostatnich cechach metodologii Grzepskiego można powiedzieć, iż były elementami etnografii i antropologii kulturowej avant la lettre

Dzieło krakowskiego uczonego nie przeszło bez echa. Brożek wspomina polemikę z Grzepskim Juana Bautisty Villalpandusa SJ (1522-1608). Andaluzyjski (urodzony w Cordobie) jezuita, matematyk i architekt (był uczniem Juana de Herrera, budowniczego Escorialu czy katedry w Valladolid), tworząc swe literackie dzieło życia, napisany z zakonnym współbratem Jeronimo de Prado SJ komentarz do wizji świątyni w Ez, podjął dyskusję kluczową dla jego rozważań. Dotyczyła ona interpretacji jednostek miar i wag użytych w tekście biblijnym. Odrzucił on stanowisko Grzepskiego, posługując się podwójną argumentacją. Po pierwsze, Grzepski występuje przeciw większości zabierających głos uczonych. Po drugie zaś, przedstawione przez niego rozwiązanie tworzy zbyt skomplikowany obraz różnorodnych kultur i instytucji. 

Dzieło Grzepskiego, pomimo krytycznego stanowiska zajętego przez poczytnego autora jezuickiego, miało duży wpływ na edukację, bowiem było obecne w wielu księgozbiorach akademickich. Oprócz publikacji pod własnym tytułem można je znaleźć w podręcznikowym opracowaniu zredagowanym przez Thomasa Theodora Crusiusa (1648-1728). Jeszcze w dwieście lat po swym pierwszym wydaniu weszło ono do ogromnego podręcznika, a raczej zbioru podręczników, opracowanego przez Blasio Ugolino. Świadczy to o ogromnej wartości i metodologicznym zaawansowaniu studium krakowskiego profesora. 

Warto wspomnieć o jednej jeszcze formie pośmiertnego życia De multiplici siclo et talento. By ująć rzecz łagodnie, można powiedzieć, że Heinrich Günter von Thulemeyer (Thulemar vel Thülemarius, żył w latach 1642-1714) w dziele De variis siclis et talentis Hebraeorum wydanym w Erfurcie (1676) pozostał bardzo zależny od tekstu Grzepskiego. Co prawda, on sam swą rolę opisał na stronicy tytułowej skromnym określeniem curante, jednak uważano go za autora oryginalnego tekstu, ponieważ nie wspomniał Grzepskiego z imienia i nazwiska, a tylko podał rok, miejsce i drukarnię, co pozwala zidentyfikować źródło jego inspiracji. Skalę zamieszania ilustruje artykuł Wiesława Pawlaka, w którym dzieło Grzepskiego zostało zaprezentowane z tytułem i rokiem wydania edycji von Thulemeyera. Warto zauważyć, że błędu tego uniknęli bibliografowie: już w XVIII w. Johan C. Hirsch w drukowanym przeglądzie prac numizmatycznych przywrócił właściwy stan rzeczy. Po nim Ugolino, wydając dzieło Grzepskiego, umieścił wstęp z wydania erfurckiego przypisany Thulemeyerowi, ale sam tekst jest podpisany (a właściwie nadpisany) nazwiskiem Grzepskiego. 

Można powiedzieć, że Stanisław Grzepski był jednym z prekursorów krytyczno-historycznych nad Biblią nie tylko w słowiańskiej części Europy. Popularność jego dzieła ilustruje wpływ słowiańskiej biblistyki renesansowej na dalszy rozwój badań biblijnych w Europie.

.Przede wszystkim jednak pokazał on, jak mądrze korzystać z tradycji i być w elicie intelektualnej swoich czasów, nie poświęcać prawdy, by być wśród najbardziej znaczących umysłów swej epoki. „Żywa kultura (…) to stałe wzywanie umarłych, rozmowa z umarłymi – z naszymi umarłymi. Człowiek kultury to guślarz, pośrednik (…), który pośredniczy w tych rozmowach jako tłumacz, podwójny ambasador, a może podwójny agent. Guślarz nie zajmuje się naukowym badaniem duchów (…), ale rozmową z duchami – i to rozmową dotyczącą spraw najważniejszych. A po co? Mówiąc najkrócej – by się dowiedzieć, «jak żyć, żeby się zbawić?» Jak żyć, by się nie pogubić? Jak żyć, żeby trafić do domu?”. 

Waldemar Linke CP

Fragment książki: „Stanisława Grzepskiego (1524-1570) De multiplici siclo et talento hebraico: polska egzegeza renesansowa wobec nauki europejskiej”, red. Waldemar Linke CP, tłum. Dominika Budzanowska-Weglenda, wyd. Wydawnictwo Naukowe UKSW, Warszawa 2023 [LINK]. 

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 28 maja 2024