Amerykańska operacja lądowa w Iranie? Jej celem byłoby przejęcie zapasów uranu

Amerykańska operacja lądowa w Iranie

Przejęcie zapasów wysoko wzbogaconego uranu w Iranie wymagałoby dużej operacji wojsk lądowych USA – ocenił w dniu 10 marca 2026 r. portal stacji CNN. Prezydent Donald Trump uznał całkowitą eliminację potencjału nuklearnego Iranu za jeden z celów wojny na Bliskim Wschodzie.

Amerykańska operacja lądowa w Iranie

.Rozważania na temat takiej operacji pojawiły się w kontekście trwającej wojny w Iranie i wcześniejszych ataków na irańskie obiekty nuklearne. W czerwcu 2025 r. USA i Izrael przeprowadziły uderzenia na kompleksy w Isfahanie, Fordo i Natanz, lecz nie zniszczono wówczas zapasów wysoko wzbogaconego uranu – materiału potrzebnego do stworzenia bomby jądrowej. Według źródeł CNN większość tego materiału znajduje się w podziemnych tunelach kompleksu nuklearnego w Isfahanie.

Przeprowadzane obecnie naloty mogą okazać się niewystarczające, by przebić się do podziemnych tuneli w Isfahanie, ponieważ obiekt nie posiada otworów wentylacyjnych, stanowiących newralgiczne elementy konstrukcji podziemnych magazynów – zauważyła amerykańska stacja.

Według CNN ewentualna decyzja administracji Donalda Trumpa o przejęciu zapasów irańskiego uranu mogłaby wiązać się z zaangażowaniem wojsk lądowych USA, a więc z eskalacją działań wojennych. Misja wymagałaby nie tylko dużej liczby żołnierzy potrzebnych do zabezpieczania terenu, ale również wsparcia logistycznego, związanego z pracą z materiałem jądrowym znajdującym się głęboko pod ziemią.

Eskalacja działań w celu przejęcia uranu?

.Jeden z emerytowanych oficerów sił specjalnych powiedział, że misja tego typu wymagałaby udziału jednostki wojsk specjalnych. Inne źródła, na które powołał się CNN, poinformowały, że USA posiadają zespoły zdolne do obsługi i zabezpieczenia materiałów radiologicznych, w tym znajdujących się pod ziemią.

Na podstawie danych dotyczących lotów i zdjęć satelitarnych CNN nie wyklucza jednak, że scenariusz eskalacji działań w celu przejęcia uranu jest prawdopodobny. Zaobserwowano co najmniej sześć samolotów transportowych MC-130J, stacjonujących w bazie RAF Mildenhall w Wielkiej Brytanii, które w ostatnich tygodniach brały udział w misjach szkoleniowych nad tym państwem i Morzem Północnym. Według stacji może to oznaczać, że samoloty, w razie potrzeby, zostaną rozmieszczone bliżej Iranu.

Ilu Amerykanów popiera interwencję w Iranie?

.Ewentualna operacja budzi wątpliwości wśród anonimowych informatorów CNN. „Mówiąc delikatnie, logistyka i ryzyko z tym związane byłyby nie do przyjęcia” – przyznało jedno ze źródeł tego medium. Wojna w Iranie nie cieszy się powszechnym poparciem w amerykańskim społeczeństwie. Według sondażu, przeprowadzonego w dniach 2-4 marca dla Marist Institute for Public Opinion, 56 proc. Amerykanów sprzeciwia się działaniom militarnym USA w Iranie, a 44 proc. je popiera.

Szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) Rafael Grossi powiedział 9 marca 2026 r., że około 200 kg irańskiego wysoko wzbogaconego uranu prawdopodobnie nadal znajduje się w Isfahanie, a część również w irańskim ośrodku jądrowym w Natanz.

Wysoko wzbogacony uran jest materiałem podwójnego zastosowania. Iran utrzymuje, że produkuje go wyłącznie na potrzeby pokojowego pozyskiwania energii. Wzbogacenie go powyżej progu na poziomie około 90 proc. oznacza, że może być on wykorzystany do produkcji broni jądrowej. Według MAEA irański uran jest obecnie wzbogacony do poziomu około 60 proc. 

Łupnąć i skończyć

.Prezydent USA potrzebuje pewności, iż jego rozkaz uderzenia za pomocą potężnych „bunker bustersów” zakończy wojnę prewencyjną wszczętą przez Izrael. W żadnym bowiem razie Donald Trump nie może sobie pozwolić na wojnę z Iranem – pisze Jan ROKITA.

Donald Trump zrobi wiele, ba… niemal wszystko, aby nie musieć uderzyć na Iran. Jego sławne: „I may do it, I may not”, w odpowiedzi na uporczywe pytania ze strony mediów, świadczy o tym dobitnie. To przecież nic innego, jak dobrze nam znana i ulubiona Trumpa metoda nacisku i szantażu, tym razem mająca trzymać w szachu nie tylko spanikowanych perskich mułłów, ale na dobrą sprawę cały świat. Po historii z megacłami, wprowadzanymi dla postrachu i traktowanymi przez Trumpa jako optymalna metoda negocjacji, nauczyliśmy się już, że jeśli Trump mówi, że MOŻE ci zrobić krzywdę, to znaczy, że bardzo nie chce jej zrobić. Bo jak chce ją zrobić naprawdę, to ją po prostu ROBI, bez oglądania się na przeciwności. Tę oczywistą intuicję wspierają wiarygodne przecieki z Waszyngtonu, takie choćby jak ten opublikowany na portalu Axios, któremu anonimowy współpracownik amerykańskiego przywódcy mówi: „Bardzo chcemy być w tej wojnie niepotrzebni, ale prezydent musi mieć pewność, że nie jesteśmy potrzebni”. Dlatego Trump domaga się od armii pewności, że uderzenie amerykańskimi bunker busters w podziemne fabryki broni nuklearnej, położone w pustynnym środkowym Iranie, daje gwarancję militarnego sukcesu.

.Ta pewność to kluczowa sprawa w całej grze. Ameryka w żadnym razie nie może sobie pozwolić na uwikłanie się w dłuższą i nierozstrzygalną wojnę z Persami. Coś takiego byłoby w dzisiejszych okolicznościach nieszczęściem politycznym dla kraju, a dla samego Trumpa – polityczną katastrofą. Po Iraku i Afganistanie, gdzie USA bezsensownie próbowały siłą zaprowadzić liberalne rządy, prawa kobiet, swobodę aborcji i jeszcze kilka równie nonsensownych rzeczy, Ameryka musi odreagować te własne dziwaczne eksperymenty, podejmowane wcześniej bez sukcesu. Pod tym względem Trump (skądinąd podobnie jak niegdyś Nixon) trafnie i precyzyjnie zdefiniował współczesne interesy swojego kraju. To Amerykanie nie chcą dziś żadnej nowej wojny, a ostatnie badania opinii pokazują, że owa niechęć panuje ponad partyjnymi podziałami i dotyczy zarówno elity społecznej, jak i prostych ludzi z amerykańskiego interioru. I Amerykanie, nie chcąc wojny, intuicyjnie pojmują to, czego dziś potrzebuje Ameryka.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 10 marca 2026