Chiny przekazują Iranowi broń? USA zapowiadają ekonomiczny odwet

Chiny przekazują Iranowi broń

Donald Trump ponowił swoją groźbę nałożenia 50 proc. ceł na państwa przekazujące broń Iranowi, zaznaczając, że dotyczy to też Chin. Zgodnie z najnowszymi doniesieniami, Pekin ma przekazywać ajatollahom dostawy broni.

Chiny przekazują Iranowi broń?

.Słyszę doniesienia o tym, że Chiny dają rakiety naramienne, tak zwane rakiety naramienne, rakiety przeciwlotnicze; wątpię, żeby to zrobili, ponieważ mam z nimi relacje i myślę, że by tego nie zrobili, ale może zrobili trochę na początku. Ale jeśli ich na tym przyłapiemy, otrzymają cło w wysokości 50 proc., co jest oszałamiającą kwotą – mówił.

Prezydent już w ubiegłym tygodniu ogłosił nałożenie 50-proc. ceł „ze skutkiem natychmiastowym”, choć w rzeczywistości żadne nowe cła nie weszły w życie, ani Donald Trump nie ma uprawnień – po tegorocznym wyroku Sądu Najwyższego – by z dnia na dzień nałożyć nowe cła o takiej wysokości.

Wielka Brytania wyśle okręty do Cieśniny Ormuz?

.Prezydent Donald Trump powiedział 12 kwietnia 2026 r. w wywiadzie z Fox News, że Wielka Brytania i inne państwa przyślą okręty przeciwminowe do cieśniny Ormuz. Jednocześnie stwierdził, że należy „ponownie przemyśleć” NATO. Potwierdził, że zamierza zablokować cieśninę i że może to się odbić na cenach ropy naftowej.

Donald Trump tłumaczył w wywiadzie telefonicznym z dziennikarką Marią Bartiromo swoje zamieszczone godzinę wcześniej oświadczenie o blokadzie cieśniny Ormuz. Jak sugerował, ma ona uniemożliwić Iranowi przepuszczanie przyjaznych statków i pobieranie opłat. Przewidywał, że „to zajmie trochę czasu”, lecz jednocześnie wróżył szybkie powodzenie przedsięwzięcia.

– Nadejdzie czas, kiedy będziemy mieli zasadę „wszyscy wchodzą i wychodzą”. Ale to nie będzie procent. To nie będzie twój przyjaciel, sojusznik (…) to będzie na zasadzie „wszystko albo nic”. I to nie będzie zbyt odległe w czasie – zadeklarował.

Donald Trump jest zawiedziony postawą NATO

.Zapowiedział też, że Wielka Brytania i inne państwa przyślą okręty przeciwminowe do cieśniny Ormuz. – Mamy teraz trałowce, mamy bardzo zaawansowane, podwodne trałowce, które są najnowsze i najlepsze, ale sprowadzamy też bardziej tradycyjne trałowce. I z tego co rozumiem, Wielka Brytania i kilka innych krajów wysyłają trałowce – mówił.

Donald Trump powtórzył, że jest zawiedziony postawą NATO, dodając, że dopiero teraz sojusznicy są gotowi pomóc. – Teraz chcą przyjechać i pomóc w cieśninie, a jej oczyszczenie nie zajmie dużo czasu – zapewnił. Mimo to, w dalszej części wywiadu – wracając do swoich pretensji wobec NATO – zaznaczył, że musi „ponownie przemyśleć” Sojusz.

Iran powróci do stołu negocjacyjnego

.Mimo fiaska rozmów z Iranem, Donald Trump wyraził pewność, że Iran powróci do stołu negocjacyjnego, bo „nie ma żadnych kart”. Podkreślił, że najważniejsze dla niego jest wykluczenie możliwości posiadania przez Iran broni jądrowej.

– Oni nie odeszli od stołu negocjacyjnego. Przewiduję, że wrócą i dadzą nam wszystko, czego chcemy. I powiedziałem swoim ludziom: chcę wszystkiego. Nie chcę 90 proc., nie chcę 95 proc.. Powiedziałem im: chcę wszystkiego – zaznaczył. Dodał później, że jeśli tak się nie stanie, zrealizuje swoje wcześniejsze groźby zniszczenia infrastruktury cywilnej kraju, w tym elektrowni, odsalarni wody, czy mostów.

– Zmietliśmy cały ich kraj z powierzchni ziemi. W zasadzie jedyne, co nam pozostało, to woda, której zniszczenie byłoby bardzo katastrofalne. Nie chciałbym tego robić (…) ich elektrownie, które bardzo łatwo zaatakować. Możemy je zaatakować. Możemy doprowadzić do ich upadku, i to dosłownie, tak by nie mieli prądu przez 10 lat, bo budowa takich elektrowni zajmuje 10 lat i prawdopodobnie nigdy nie będą w stanie ich odbudować – mówił. – Mosty, to tak naprawdę jedyne, co nam jeszcze zostało. Jeszcze kilka fabryk rakietowych. Znamy każdą z nich, zrobimy to. Mamy jeszcze inne rzeczy – ciągnął.

Prezydent USA przyznał, że w wyniku blokady Ormuzu ceny ropy naftowej mogą pozostać na wyższym poziomie. Pytany, czy powrócą do normy do czasu wyborów połówkowych w listopadzie, odparł, że „ma nadzieję, że tak”, ale przyznał, że może pozostać na obecnym poziomie, albo być nawet wyższa.

Im dłużej Iran trwa w oporze, tym sytuacja USA jest trudniejsza

.Nie mam pojęcia, jak można było przypuścić, że obywatele Iranu, w dużej części przeciwni panującemu reżimowi, ale przecież reżimowi dysponującemu doskonałym i bezwzględnym aparatem represji, wyjdą od razu na ulice, by ten reżim obalić. Szanse na rychłą kapitulację władz, i to kapitulację właściwie bezwarunkową oraz totalną, były prawie zerowe – pisze prof. Jacek KORONACKI.

Przełom wieków XX i XXI upływał pod znakiem budowania przez amerykański establishment polityczny, w którym rząd dusz sprawowali tzw. neokonserwatyści, „życzliwej hegemonii” USA nad światem. Ich celem pierwszym była przebudowa Bliskiego Wschodu, mająca być przeprowadzona środkami wojennymi. Najbardziej wpływowy z neokonserwatystów, Norman Podhoretz, mówił w kontekście tej przebudowy o IV wojnie światowej (trzecią miała być – taką nomenklaturę stosował inny ważny neokonserwatysta, Eliot Cohen – zimna wojna zakończona rozpadem Związku Sowieckiego).

Dzień po tragedii w World Trade Center, a więc jeszcze przed inwazją USA na Afganistan, która nastąpiła 7 października 2001, inny wpływowy neokonserwatysta William Bennett powiedział w programie sieci telewizyjnej CNN, że Kongres musi ogłosić wojnę przeciw wojowniczemu islamowi i użyć do tego potężnej amerykańskiej siły militarnej. Bennett wymienił jako cel ataku na Bliskim Wschodzie Liban, Libię, Syrię, Irak oraz Iran (nota bene, nie wymienił Afganistanu, mimo że ten stanowił sanktuarium terrorystów Osamy Bin Ladena). W roku 2007 były sekretarz generalny NATO gen. Wesley Clark ujawnił, że Sekretarz Departamentu Obrony USA przedstawił w roku 2001 memorandum, w którym planował zaatakowanie i wymianę rządów w wymienionych krajach Bliskiego Wschodu oraz w Somalii i Sudanie w ciągu 5 lat.

Dwudziestego września 2001 r. czterdziestu najbardziej wpływowych neokonserwatystów wystosowało do Białego Domu list otwarty, instruujący Prezydenta George’a W. Busha jak ma wyglądać wojna z terroryzmem. List miał formę ultimatum. Aby zachować poparcie sygnatariuszy, oświadczono, prezydent musi wszcząć akcję przeciw Hezbollahowi, a także przeciw Syrii i Iranowi, jeśli te nie rozluźnią swoich związków z Hezbollahem, oraz musi obalić Saddama Husseina. Zaniechanie ataku na Irak, ostrzegli Busha, będzie wczesnym i być może decydującym poddaniem się w wojnie przeciw terroryzmowi.

Opowiedzenie się neokonserwatystów za zbrojną przebudową Bliskiego Wschodu nie wzięło się znikąd. Miesiąc przed inwazją na Irak 20 marca 2003 r. jeden z redaktorów Washington Post, Robert Kaiser, zacytował wysokiego rangą urzędnika administracji USA, który miał mu powiedzieć: dziś tu rządzą poplecznicy Likudu. Jako członków proizraelskiej sieci w administracji Kaiser wymienił Richarda Perle’a (w owym czasie doradcę prezydenta George’a W. Busha i szefa Rady Polityki Obronnej), Paula Wolfowitza i Douglasa Feitha (wiceministrów w Departamencie Obrony), Davida Wurmsera z Departamentu Obrony i Elliota Abramsa z Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

W roku 1996 Perle, Feith i Wurmser napisali dla premiera Netanyahu tekst pt. Czyste zerwanie: Nowa strategia zabezpieczenia terytorium kraju. Chodziło o zerwanie z duchem i literą porozumienia z Oslo (które były od początku równie chętnie gwałcone przez Autonomię Palestyńską Arafata). Konserwatywny komentator Patrick Buchanan przypominał w artykule z marca 2003 r., iż wedle strategii Perle’a, Feitha i Wurmsera, wrogiem Izraela pozostaje Syria, ale droga do Damaszku wiedzie przez Bagdad. Przypominał też: W roku 1992 przeciek sprawił, że do opinii publicznej dotarł ciekawy dokument z biura Paula Wolfowitza w Pentagonie. Memoriał Wolfowitza wzywał do amerykańskiej stałej wojskowej obecności na sześciu kontynentach, by „odstraszyć potencjalnych konkurentów od podjęcia prób odegrania bardziej znaczącej roli globalnej lub lokalnej”. Plan Wolfowitza został odrzucony za prezydentury George’a H. W. Busha, ale wrócono doń po ataku terrorystycznym 11 września 2001 r.

.Krótko mówiąc, neokonserwatyści byli częścią lobby izraelskiego. Byli też przekonani, że skoro świat stał się jednobiegunowy z USA jako jedynym mocarstwem zdolnym zapanować nad światem, to mocarstwo to powinno przyjąć rolę takiego hegemona, jakkolwiek „życzliwego”. Przeciwni utopii amerykańskiej „życzliwej hegemonii” oraz inwazji na Irak byli tzw. paleokonserwatyści, ale ci zostali pozbawieni za sprawą neokonserwatystów jakichkolwiek wpływów politycznych na przełomie lat 1980-tych i 1990-tych. Przeciwni im byli również polityczni realiści, ale byli ignorowani. Chęć promowania demokracji liberalnej jak świat długi i szeroki uważali nie tylko za nonsens, ale przede wszystkim zapowiedź klęsk USA w przyszłości, od klęski w Iraku poczynając. Jednak administracja przyjęła za swoją strategię proponowaną przez lobby izraelskie i tak zaczął się okres awanturniczej polityki amerykańskiej na Bliskim Wschodzie. Amerykanie doświadczyli faktycznej klęski w Iraku i upokarzającego finału wojny w Afganistanie, nie mówiąc o kompromitującej interwencji w Libii.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 12 kwietnia 2026