Epochenbruch Merza w miejsce Zeitenwende Scholza

W 35 lat po zjednoczeniu Niemiec, w obliczu wojny w Europie i niepewności związanej z prezydenturą Donalda Trumpa, kanclerz Friedrich Merz deklaruje epokowy przełom (Epochenbruch) w polityce, w tym nacisk na wzmocnienie obronności kraju kosztem państwa opiekuńczego i odejście od prób zbliżenia z Rosją poprzez handel.
Epochenbruch Merza w miejsce Zeitenwende Scholza
.„Epochenbruch” ma stanowić krok dalej niż polityka „Zeitenwende” ogłoszona przez poprzednika Merza, Olafa Scholza.
Termin „Zeitenwende” wszedł do niemieckiej i światowej debaty publicznej wraz z przemową Scholza w Bundestagu pod koniec lutego 2022 roku, tuż po rozpoczęciu przez Rosję inwazji na Ukrainę. Socjaldemokrata uznał agresję za „historyczny punkt zwrotny”, zobowiązał się do przeznaczenia 100 mld euro na modernizację Bundeswehry oraz do zwiększenia do 2 proc. PKB wydatków kraju na obronność, czemu jego partia SPD sprzeciwiała się przez lata.
Przemówienie to, wówczas jeszcze jako deputowany, oklaskiwał w parlamencie Merz. Jako lider chadeków zadeklarował pełne poparcie swojej partii CDU dla rządu. Zgodził się, że trudne czasy wymagają wyjątków w polityce fiskalnej, a armia potrzebuje inwestycji. Optował za odważniejszym wspieraniem Ukrainy i wzywał rząd Scholza do przekazania Kijowowi pocisków manewrujących Taurus. Wśród chadeków słychać było zarzuty wobec Scholza, że w realizacji zapowiedzianych działań zatrzymał się w pół drogi.
– Musimy przejść od uśpionego mocarstwa średniej wielkości do wiodącego mocarstwa średniej wielkości – mówił Merz w styczniu w przemówieniu programowym przed wyborami parlamentarnymi, po których w maju objął urząd kanclerski. Odmalowując ponury obraz świata i niepewną przyszłość, wspomniał o konieczności naprawienia relacji z Paryżem i Warszawą. Trójkąt ten miał zapewnić, że Europa „nie będzie już polegać na innych, by rozwiązywać swoje problemy”.
Jak kilkukrotnie powtórzył Merz, nie da się już oddzielać polityki zagranicznej od wewnętrznej. Zgodnie z kampanijnym zobowiązaniem w jego rządzie wszyscy ministrowie posługują się co najmniej komunikatywnym językiem angielskim, a on sam wraz z objęciem urzędu skupił się na sprawach międzynarodowych – za co często krytykuje go prowadząca w niektórych sondażach prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD). W czerwcu został przyjęty w Białym Domu, gdzie przekonywał Donalda Trumpa do utrzymania amerykańskiego wsparcia dla Kijowa. Zaangażował się też w proces kupowania i przekazywania Ukrainie systemów obrony powietrznej Patriot.
Choć Merz wypowiada się z szacunkiem o Trumpie, to nikt nie ma raczej złudzeń co do różnic utrzymujących się między USA i Niemcami, które uwypukliła asymetryczna – przez niemieckie media otwarcie opisywana jako niekorzystna dla Wspólnoty – umowa handlowa między UE a USA. W Berlinie panuje niepewność co do polityki Waszyngtonu, spodziewana jest też redukcja obecności wojsk amerykańskich w Niemczech. Były eurodeputowany CDU Elmar Brok mówił wręcz na tegorocznej konferencji Warsaw Security Forum, że nie ma już pewności, czy artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, dotyczący zobowiązania państw NATO do kolektywnej obrony, obowiązuje na tej samej zasadzie co dawniej.
Z poczucia niepewności wynika trwająca w Niemczech debata o ewentualnym przywróceniu obowiązkowej służby wojskowej. A także deklaracje Merza, że należy „zreformować państwo opiekuńcze” w celu szukania oszczędności i przeznaczenia ich m.in. na zwalczanie zagrożeń hybrydowych. W kraju ruszają cięcia wydatków socjalnych na rzecz remilitaryzacji. Zgodnie ze zobowiązaniami rządu do 2029 roku Niemcy mają przeznaczać na obronność 3,5 proc. PKB.
Według lidera CDU nowa epoka wymaga też szybkich działań i skrócenia procesu decyzyjnego. Tak stało się, gdy kanclerz ogłosił wstrzymanie do Izraela dostaw broni, która mogłaby zostać użyta w Strefie Gazy. Decyzja ta zaskoczyła część jego doradców, niektórzy zarzucali mu, że nie poprzedziła jej szersza dyskusja.
Opisując Epochenbruch, dziennik „Die Welt” pisał, że „Merz proponuje nie tylko odpowiedź na rosyjską agresję, ale redefinicję niemieckiej roli na świecie”. W tej redefinicji nie ma już powrotu do relacji z Moskwą w duchu „zmiany poprzez handel” (niem. Wandel durch Handel), czyli koncepcji, zgodnie z którą prowadzenie szerokiego handlu z Rosją doprowadzi do zmian politycznych w tym kraju.
Merz deklaruje, że Ukraina musi „wygrać wojnę” i mieć możliwość swobodnego wybierania sojuszy, a rosyjskiego przywódcę Władimira Putina nazywał zbrodniarzem wojennym. Z drugiej strony Berlin nie zgadza się na przejęcie zamrożonych rosyjskich aktywów państwowych, nie potwierdza też, by zdecydował się na przekazanie Ukrainie Taurusów. Ponadto Niemcy z dystansem podchodzą do pomysłu zestrzeliwania rosyjskich samolotów w przypadku rażącego naruszenia przez nie przestrzeni powietrznej NATO.
Dlatego też niektórzy, w tym część polityków Zielonych, uważa, że Epochenbruch opiera się na razie głównie na słowach i gestach, i zarzuca Merzowi zbyt powolne tempo zmian oraz zbyt słabe wsparcie Ukrainy. Zieloni są jednak w opozycji, a Merz musi utrzymać koalicję z SPD, w której wzywający do poprawy relacji z Moskwą są w mniejszości, ale zachowali wpływy.
Wielkie plany kanclerza Merza
.Pasjonat języków i kultury, Jan ŚLIWA, w tekście „Wielkie plany kanclerza Merza” zaznacza, że: „W poniedziałek 8 września 2025 r. kanclerz Niemiec Friedrich Merz wygłosił na konferencji ambasadorów przemówienie do 230 dyplomatycznych przedstawicieli Niemiec na całym świecie. Taka wizyta kanclerza w MSZ jest rzadkością, przyczyną jest wzrost napięć na świecie, wobec czego polityka międzynarodowa staje się integralną częścią działań rządu. Dyplomaci mają przemawiać jednym głosem, czego można pozazdrościć i życzyć również Polsce”.
„Od jakiegoś czasu następuje reorganizacja ładu światowego i Niemcy chcą być aktywnym uczestnikiem tego procesu. Jest to historyczne zadanie, wyznaczające kierunki rozwoju nawet na dekady. Występuje konflikt między liberalną demokracją a krajami autorytarnymi. Reguły prawa międzynarodowego wypierane są przez prawo silniejszego. Nie są przestrzegane podstawowe reguły, czego przykładem jest uszkodzenia przedstawicielstwa UE podczas ostatnich nalotów na Kijów”.
„Friedrich Merz stwierdził, że rosyjska wojna z Ukrainą nie jest zwieńczeniem jego imperialnych planów, ale dopiero początkiem. Również Niemcy są obiektem wojny hybrydowej. Podstawą bezpieczeństwa Niemiec jest NATO, tym niemniej trzeba się liczyć z ograniczeniem zaangażowania USA i koniecznością przejmowania obowiązków w tym zakresie. I tu zaczynają się sprawy ważne: Niemcy, z powodu swojej siły gospodarczej i pozycji geopolitycznej są predestynowane do tego zadania. Nie tyle mogą się jego podjąć, lecz raczej muszą. Ale nie jako dobrotliwy opiekun, lecz jako silny lider”.
„W przemówieniu Merza słowo Niemcy padało wielokrotnie: interesy Niemiec, nasze interesy, itp. Interesy Europy/Unii były wspominane, ale jako dodatek. Niemcy muszą działać globalnie. Wśród przyszłych partnerów Merz wymienił Indie, Indonezję, Meksyk, Brazylię i Argentynę, a jako regiony: Afrykę i Azję Środkową. Ta ostatnia ma znaczenie ze względu na surowce, ponieważ dywersyfikacja ich źródeł ma podstawowe znaczenie. Podkreślił, że polityka gospodarcza jest jednym z filarów polityki międzynarodowej. Z kim Merz zamierza współdziałać? Chce ożywić tradycyjne serce Unii Europejskiej – oś niemiecko-francuską. Mocno podkreślił znaczenie Wielkiej Brytanii, choć nie jest ona członkiem Unii”.
„Mówił zdecydowanym głosem, używał mocnych słów, ale przy bliższym spojrzeniu było widać, że dużo było tam pobożnych życzeń. Podobne było jego wystąpienie w tych dniach na wystawie samochodowej IAA Mobility w Monachium. Samochód jest podstawą indywidualnej mobilności, innowacyjna niemiecka technika będzie tu wiodąca. Ale równocześnie pragniemy osiągnąć cele klimatyczne – mieć ciastko i je zjeść”.
„A co z jego partnerami, co z własną sytuacją wewnętrzną? Niemcy, Francja i Wielka Brytania są na granicy wojny rasowej, jeżeli nie już poza tą granicą. Rządy wszystkich tych krajów są słabe, francuski właśnie upadł. Zarówno we Francji jak i w Niemczech centrum próbuje lawirować między prawicą a lewicą. Prawica jest poza kordonem sanitarnym – jedna trzecia ludności w bantustanie bez praw obywatelskich. Z drugiej strony lewica wysuwa coraz bardziej radykalne postulaty i trwa w dogmatyzmie co do klimatu i migracji, co uniemożliwia sensowne reformy. Centrum jest coraz bardziej rachityczne. We Francji jest prawie zgniecione przez ekstrema, wielu spodziewa się podobnego procesu w Niemczech. Stąd może obecny program Merza jako ucieczka do przodu” – cały artykuł [LINK]
Jaka Europa?
.Były kanclerz federalny Niemiec, Olaf SCHOLZ, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” twierdzi, że: „Pod koniec tego stulecia Unia Europejska będzie się składać z 27, 30, a może 36 państw; łącznie będzie to ponad 500 milionów wolnych obywateli korzystających z tych samych praw, z dostępem do największego rynku wewnętrznego na świecie, z zaawansowanymi instytutami badawczymi i innowacyjnymi przedsiębiorstwami, ze stabilną demokracją, z zaopatrzeniem ludności i infrastrukturą publiczną. Taką ambicję łączę z Europą”.
„Ostatnie doświadczenia dowodzą, że każda niemoc może zostać przezwyciężona. Że europejskie reguły mogą być szybko zmienione, gdy zachodzi taka potrzeba. Że traktaty europejskie nie są wykute w marmurze. Jeśli razem dojdziemy do przekonania, że – aby Europa mogła iść do przodu – traktaty powinny zostać zmienione, to będziemy musieli to zrobić”.
„Jednakże abstrakcyjne dyskusje na ten temat nam nie pomogą. Dużo ważniejsze jest przyjrzenie się temu, co musi zostać zmienione i jakie w następstwie tego konkretne decyzje powinny zostać podjęte. Hasło nowoczesnej architektury – funkcja określa formę – musi zostać jak najszybciej zastosowane do europejskich polityk”.
„Dla mnie jest rzeczą zupełnie naturalną, że Niemcy składają propozycje w tym duchu i że dostosowują je do nowych okoliczności. To dlatego jestem tutaj, w stolicy kraju przewodniczącego obradom Rady Unii Europejskiej, aby podzielić się z państwem, a także z naszymi europejskimi przyjaciółmi, kilkoma przemyśleniami dotyczącymi przyszłości naszej Unii. Są to idee, propozycje, kierunki refleksji, a nie gotowe niemieckie rozwiązania”.
„Wierzę, że odpowiedzialność Niemiec za Europę polega na poszukiwaniu rozwiązań wraz z naszymi sąsiadami i na podejmowaniu wspólnych decyzji. Nie chcę Unii Europejskiej ekskluzywnych klubów. Chcę natomiast Unii Europejskiej, której członkowie mają równe prawa. I pragnę otwarcie przyznać, że rozszerzenie na Wschód jest korzystne dla wszystkich. Niemcy jako kraj w sercu kontynentu zrobią wszystko, co w ich mocy, aby zbliżyć Wschód z Zachodem i Północ z Południem” – zaznacza Olaf SCHOLZ w tekście „Jaka Europa?” – cały artykuł [LINK]
PAP/Mateusz Obremski/eg





