Francja. Premier Sébastien Lecornu trzyma się solidnie

premier Lecornu

Sondaże potwierdzają ogólne wrażenie: premier Sébastien Lecornu, mimo że jego rząd jest mniejszościowy, solidnie się trzyma. Przetrwanie kryzysu związanego z uchwaleniem budżetu na 2026 rok pozwala mu marzyć o dotrwaniu aż do końca kadencji osłabionego prezydenta Macrona.

Sébastien Lecornu trzyma się solidnie

.Sprawowanie funkcji premiera przez Sébastiena Lecornu zaczęło się w możliwie najgorszy sposób: powołany przez niego rząd upadł po zaledwie kilku godzinach 6 października 2025 roku. Emmanuel Macron jednak uwierzył w swojego byłego ministra obrony i dał mu drugą szansę. To była ostatnia karta prezydenta: Sébastien Lecornu jest jego „najwierniejszym żołnierzem”, jego ostatnią linią obrony. Zatem premier wziął się do roboty i zdołał przetrwać burzę budżetową, umiejętnie negocjując z Socjalistami i licząc na brak politycznej odwagi centroprawicowych Republikanów.

Ten sukces pozwolił mu utrzymać poziom zaufania w społeczeństwie na stabilnym poziomie. Według sondażu instytutu CSA, opublikowanego w tygodniku „Journal du Dimanche”, Sébastien Lecornu może w lutym 2026 roku liczyć na 30 proc. poparcia, czyli tyle samo co w styczniu. „W przeciwieństwie do swoich poprzedników, Michela Barniera i François Bayrou, których popularność spadała z miesiąca na miesiąc, popularność Sébastiena Lecornu jest dość stabilna”, komentuje czasopismo.

Co ciekawe, Sébastien Lecornu, mniej popularny niż Gabriel Attal czy Michel Barnier, pozostanie na fotelu premiera dłużej niż jego poprzednicy. Zawdzięcza to prawdopodobnie zbliżaniu się okresu wyborczego we Francji: w połowie marca 2026 roku odbędą się wybory samorządowe do rad miast i gmin, ostatni duży test przed wyborami prezydenckimi, planowanymi na wiosnę 2027 roku. Jest zatem mało prawdopodobne, że partie umiarkowane (Socjaliści i Republikanie) pokuszą się o poparcie wotum nieufności przed terminem wyborów.

Przyszłość polityczna premiera Lecornu

.Premier Lecornu może także liczyć na swój „styl”. Poważny, skromny, unikający konfliktów, sprawny w negocjacjach… idealny na przeczekanie burzliwego okresu, a może nawet coś więcej. „Lecornu bez rozgłosu skupia się więc na reformach: dekretach dotyczących wieloletniej strategii energetycznej, uproszczeniu przepisów dla samorządów, przyszłych przepisach dotyczących decentralizacji lub wymiaru sprawiedliwości oraz przepisach związanych z codziennym bezpieczeństwem”, pisze JDD.

Sébastien Lecornu zaczyna być brany pod uwagę w kontekście nadchodzących wyborów prezydenckich, choć on sam publicznie odrzuca tę ewentualność. Dotąd blok centrowy wspierał kandydatury dwóch byłych premierów Emmanuela Macrona: centrolewicowego Gabriela Attala i centroprawicowego Édouarda Philippe’a. Ten drugi długo należał do najbardziej chwalonych francuskich polityków, ale od kilku miesięcy zaufanie do niego spada, a na czoło wysunęli się liderzy prawicy: Marine Le Pen i Jordan Bardella.

W tym kontekście rywalizacja na centrum jest dalej otwarta i Sébastien Lecornu mógłby skorzystać z szansy. Niemniej jednak musiałby ogłosić swoją kandydaturę, zanim blok centrowy ustali zasady wyznaczenia kandydata. Gdyby ten proces rozpoczął się przed końcem 2026 roku, premier Lecornu ryzykowałby wiele: wejście na arenę wyborczą zaburzyłoby prowadzenie prac budżetowych na 2027 rok, co zapewne zostałoby wykorzystane przez opozycję, aby destabilizować rząd.

Prezydent Macron dalej z niskimi ocenami

.Instytut CSA zbadał także poparcie dla prezydenta Emmanuela Macrona. Tutaj nastroje są inne: popiera go zaledwie 20 proc. obywateli. „Inaczej niż w przypadku stylu Lecornu, Emmanuel Macron i jego okulary lotnicze, mimo że budzą globalne zainteresowanie mediów, nie przekonują francuskiej opinii publicznej”, komentuje tygodnik. Prezydent, świadomy skali odrzucenia przez społeczeństwo, odciął się od bieżących spraw wewnętrznej polityki i skupił się na budowania swojego wizerunku na arenie międzynarodowej.

Rezultaty są różne: osiągnięcie większego wpływu w Unii Europejskiej nie powiodło się z powodu braku politycznej odwagi do zmierzenia się z osłabionymi Niemcami, a Francja nie jest w stanie sama udźwignąć ciężaru pomocy Ukrainie. Ta bezradność w próbach narzucenia swojego autorytetu przemieniła się w wolę zakłócania amerykańskiego przywództwa w świecie zachodnim. To, „jak postawić się Donaldowi Trumpowi”, stało się większym motywem przewodnim francuskiej dyplomacji niż to, „jak pomóc Ukrainie” czy „jak ochronić granice Europy”. Unijny program SAFE jest doskonałym tego przykładem: jego głównym założeniem jest przede wszystkim odcięcie Europy od amerykańskiego uzbrojenia.

Mimo że rywalizowanie ze Stanami Zjednoczonymi jest zazwyczaj dobrze postrzegane przez francuską opinię publiczną (warto wspomnieć o sceptycznej wobec USA polityce prezydenta Jacques’a Chiraca i jego premiera Dominique’a de Villepina), to raczej nie przynosi to wzrostu poparcia dla Emmanuela Macrona. Francuski prezydent jest odrzucany przez obywateli – to efekt lat nieporozumień między prezydentem „nowego świata” i narodu „startupowego” z jednej strony a społeczeństwem pogrążonym w kryzysie tożsamości z drugiej. Era Emmanuela Macrona kończy się zatem na utrwalonym ideowym nieporozumieniu, nieobecnym prezydencie, myślącym już o swoim „europejskim przeznaczeniu”, i premierze, który próbuje uratować to, co jeszcze da się uratować.

Nathaniel Garstecka

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 22 lutego 2026