Francuzi z coraz większymi obawami wobec planów zbrojeniowych Niemiec

Germany first

„Jeśli ponowne uzbrojenie Niemiec jest niezbędne dla bezpieczeństwa Europy, nowe kierunki polityki Berlina rodzą poważne pytania” – ostrzega Nicolas Baverez na łamach najpoważniejszego francuskiego dziennika „Le Figaro” w tekście zatytułowanym „Francja i Europa wobec „Germany first”.

Cztery kryzysy Niemiec Friedricha Merza

W rok po skromnym zwycięstwie Friedricha Merza i utworzeniu w maju 2025 roku nowej wielkiej koalicji między CDU-CSU a SPD, Nicolas Baverez pisze o egzystencjalnym kryzysie, jaki przeżywa Niemcy. I to kryzysie na kilku poziomach.

Po pierwsze więc, Niemcy doświadczają kryzysu demograficznego, wraz ze spadkiem liczby ludności o 100 tysięcy osób w 2025 roku.

Po drugie, kryzysu gospodarczego, po następujących po sobie recesjach w latach 2023 i 2024 oraz bardzo słabym wzroście na poziomie 0,2 procent w 2025 roku.

Po trzecie, kryzysu społecznego, wraz z końcem pełnego zatrudnienia i wzrostem bezrobocia (6,5 procent aktywnych zawodowo), będącego skutkiem mnożących się zwolnień (52 tysiące miejsc pracy zlikwidowanych w przemyśle samochodowym oraz 150 tysięcy w metalurgii i elektronice w 2025 roku).

I wreszcie po czwarte, kryzysu strategicznego wynikającego z sytuacji, w której Niemcy znalazły się w potrzasku między nieliberalną Ameryką Donalda Trumpa — która nie jest już protektorem, lecz drapieżnikiem — militarnym zagrożeniem ze strony Rosji oraz gospodarczą dominacją i nieuczciwą konkurencją Chin.

I jedna odpowiedź Friedricha Merza: Germany first i militaryzacja Niemiec

Zdaniem Nicolasa Bavereza, Friedrich Merz znalazł odpowiedź na wszystkie problemy swego kraju, którą jest militaryzacja Niemiec. W tym celu doprowadził do rewizji konstytucji, która umożliwiła zniesienie hamulca zadłużenia ograniczającego nowe federalne pożyczki i utworzenie specjalnego funduszu inwestycyjnego o wartości 500 miliardów euro.

Militaryzacja Niemiec to przekształcenie części swoich zdolności przemysłowych, zwłaszcza zakładów przemysłu samochodowego, w produkcję uzbrojenia. Postawiono na spektakularną ekspansję, co widać choćby w błyskawicznym sukcesie Rheinmetallu, którego portfel zamówień zbliża się do 55 miliardów euro. W 2025 roku Niemcy stały się czwartym na świecie eksporterem uzbrojenia, wyprzedzając Chiny (5,6 procent).

„Można żałować, że Niemcy prowadzą ratowanie swojego przemysłu i własne zbrojenia, ignorując, a nawet przygniatając swoich partnerów” – konstatuje Nicolas Baverez. Publicysta zauważa, że celem Friedricha Merza jest umocnienie dominacji Niemiec nad Unią Europejską — jej wielkim rynkiem i jej walutą — poprzez kontrolę nad Komisją Europejską i Parlamentem Europejskim. Celem jest przekierowanie eksportu niemieckiego przemysłu ku Europie, ale także ku dynamicznym biegunom gospodarki światowej: Chinom i Stanom Zjednoczonym, ASEAN, Australii i Korei, Indiom czy Ameryce Łacińskiej.

Niemcy dbają już tylko o swój własny partykularny interes

Nicolas Baverez nie obawia się postawić bardzo zdecydowanej tezy, która dotychczas nie pojawiała się w mainstreamowej publicystyce we Francji. Pisze bowiem o tym, że Niemcy podporządkowują Unię Europejską swoim celom (wykorzystując kontrolną rolę nad Unią, która sprawują od czasów Brexitu).

Kolejna teza Nicolasa Bavereza, która dotąd we francuskich mediach nie wybrzmiewała, to odpowiedzialność Niemiec, i to odpowiedzialność pierwszorzędna, za większość strategicznych błędów, które od początku XXI wieku osłabiły Europę: począwszy od silnego euro, poprzez deflacyjną odpowiedź na krach z 2008 roku, jednostronne rozbrojenie kontynentu po 1989 roku, demontaż przemysłu jądrowego i wypaczenia polityki energetycznej, metodyczne niszczenie przemysłu samochodowego po ujawnieniu oszukańczych praktyk Volkswagena, aż po bezwarunkowe otwarcie granic dla imigracji.

Tak ostre tezy „antyniemieckie” nie były dotąd spotykane w najpoważniejszym francuskim tytule prasowym, czyli „Le Figaro”, co najwyżej w prawicowym „Journal du Dimanche”, gdzie niedawno Philippe de Villiers wyszedł z twardą i bardzo ostrą tezą: „Berlin narzuca swoje stanowisko Francji spychając ją na margines [LINK].

Niemcy są uwolnieni od wszelkiego poczucia winy za II wojnę światową

Szokiem dla każdego, kto śledzi francuską publicystykę mainstreamu musi być tekst Nicolasa Bavereza w „Le Figaro” jeszcze z jednym zdaniem, który dotychczas nie padał w publicystyce nad Sekwaną. Dotychczas uważano, aby nie urazić niemieckiego sąsiada.

Teraz jednak Nicolas Baverez pisze wprost: „Niemcy wymyślają się dziś na nowo, z suwerennością pozbawioną granic, uwolnioną od wszelkiego poczucia winy i od zakorzenienia w pamięci II wojny światowej. Powrót do języka i postawy strategicznej służy narodowej ambicji pozbawionej kompleksów, która nie waha się wprost zderzać ze swoimi partnerami. Dotyczy to szczególnie Francji, której gospodarcza ruina, finansowa niewypłacalność i całkowita kompromitacja jej przywódców są wykorzystywane przez Berlin do podważania jej ostatnich atutów w energetyce jądrowej, obronności, lotnictwie czy w sektorze kosmicznym”.

Tak więc Niemcy po raz kolejny zbudują się na ambicji, militaryzacji i słabości „upadającej Francji”. I nie ma wątpliwości, że ten proces nakłada się na zmiany możliwe i w Niemczech (tu hasłem skrótowym tych zmian jest AfD), jak i we Francji (tu hasłem jest Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen i Jordana Bardelli).

Germany first, czyli powrót niemieckiej siły

Powrót niemieckiej siły niepokoi też byłego polskiego premiera Mateusza Morawieckiego, który w tekście dla „Wszystko co Najważniejsze” [LINK] pisze: „Jeśli Niemcy rzeczywiście przeznaczą 5 proc. swojego PKB na zbrojenia, będzie to nie tylko największy wysiłek od czasów zimnej wojny, ale i punkt zwrotny dla układu sił w Europie”.

„Na naszych oczach zaczyna się coś nowego: przebudzenie przemysłowe Niemiec, a wraz z nim – co jeszcze ważniejsze – przebudzenie militarne. Berlin wychodzi z dekad zbrojeniowego minimalizmu i szykuje się do roli realnej siły. Tym razem to nie są symboliczne gesty ani zagrywki wizerunkowe – lecz systemowa zmiana, którą trzeba śledzić uważnie. I rozumieć, zanim znów będzie za późno (…).

Jeśli Niemcy rzeczywiście przeznaczą 5 proc. swojego PKB na zbrojenia, będzie to nie tylko największy wysiłek od czasów zimnej wojny, ale i punkt zwrotny dla układu sił w Europie. A powrót niemieckiej siły militarnej przestanie być hipotezą – będzie kwestią czasu. I właśnie na tę możliwość Niemcy konsekwentnie się przygotowują – krok po kroku znosząc ograniczenia budżetowe, uruchamiając fundusze specjalne i przekształcając struktury państwa w tryb wojennej mobilizacji gospodarczej (…).

Nie ulega wątpliwości, że Niemcy dążą do zbudowania armii światowego formatu, stanowiącej jedną z największych sił Starego Kontynentu. Ogrom środków, które zamierzają przeznaczyć na szeroko rozumianą rozbudowę sektora obronnego, nakazuje wskazać, że mówimy raczej o dekadzie niż dekadach. Albo, jeśli rząd federalny podejmie odpowiednie decyzje, nawet szybciej. Berlin w jasny sposób artykułuje wolę zwiększenia swojej roli w strukturach NATO oraz chęć wzięcia odpowiedzialności za bezpieczeństwo Europy, zwłaszcza Mitteleuropy. Utrzymanie przez Niemcy obranego kierunku może fundamentalnie zmienić geopolityczną układankę bezpieczeństwa w Europie (…).

Z niemieckiej perspektywy warto zwrócić uwagę na dwa kluczowe aspekty: zapewnienie finansowania modernizacji sił zbrojnych dzięki stabilnemu wzrostowi gospodarczemu oraz ambicje budowy wspólnego, europejskiego systemu obronnego, w tym także budowę armii europejskiej. Fundamentem obu celów jest silny przemysł zbrojeniowy – jeden z najpotężniejszych w Europie.

Liderem tego sektora pozostaje Rheinmetall, znany z produkcji czołgów Leopard 2, amunicji i systemów obrony powietrznej. Firma dynamicznie zwiększa moce produkcyjne – w 2025 roku zainwestuje 600 mln euro, by wytwarzać 350 tys. pocisków artyleryjskich rocznie. W 2024 roku osiągnęła rekordowe zyski i portfel zamówień wart 55 mld euro. Warto odnotować, że Rheinmetall nawiązał właśnie współpracę z amerykańskim Andurilem – symbolem nowego paradygmatu zbrojeń opartego na AI i automatyzacji – co, niejako wbrew tezom Münchaua, pokazuje, że Niemcy nie tylko nie rezygnują z ambicji, ale próbują przeskoczyć do technologicznej awangardy. Tymczasem na mapach decydentów w Warszawie takie firmy jak Anduril czy Palantir wciąż właściwie nie istnieją.

Obok Rheinmetalla działają inne znaczące firmy: TKMS (okręty wojenne), Hensoldt (radary i sensory pola walki), intensywnie przyglądająca się zmianom na polu walki na Ukrainie, oraz Diehl Defence (systemy obrony powietrznej i uzbrojenie precyzyjne). Skala publicznych inwestycji przekłada się na konkretne korzyści – jak pokazano, każdy wydany 1 mld euro to 1,23 mld euro wzrostu produkcji, a sektor zatrudnia już blisko 400 tys. osób. Niemiecki eksport broni osiągnął w 2024 roku rekordowe 13,2 mld euro (…).

Historia uczy, że potencjał przemysłowo-militarny bywa równie łatwo narzędziem obrony, jak i środkiem nacisku – wewnętrznego lub zewnętrznego. Niemiecki przemysł zbrojeniowy, odbudowywany od niedawna z takim rozmachem, nie rozwija się w próżni. Przeciwnie – dojrzewa w atmosferze politycznego rozedrgania i rosnącego poparcia dla ugrupowań kontestujących powojenny konsensus. Alternatywa dla Niemiec (AfD), coraz silniejsza na wschodzie kraju i prowadząca w sondażach w niektórych landach, otwarcie kwestionuje filary dotychczasowej polityki Berlina – zarówno wobec Rosji, wobec UE, jak również wobec NATO czy USA.

Pełna wersja tekstu: [LINK].

Oprac. AJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 15 marca 2026