Hiszpania, europejski sojusznik Iranu?

irańska ambasada

Iran jest otwarty na wszelkie prośby ze strony rządu Hiszpanii, dotyczące przepływu statków przez blokowaną od prawie miesiąca cieśninę Ormuz – oświadczyła irańska ambasada w Madrycie.

Irańska ambasada wypowiada się ciepło o rządzie w Madrycie

.„Iran uważa Hiszpanię za kraj przestrzegający prawa międzynarodowego, dlatego też jest otwarty na wszelkie wnioski płynące z Madrytu (w sprawie tranzytu przez Ormuz)” – napisała placówka w komunikacie, opublikowanym w czwartek na platformie X.

Hiszpania, która dysponuje stosunkowo niewielką flotą tankowców, od początku zajmowała krytyczne stanowisko wobec rozpoczętej 28 lutego przez Izrael i USA wojny z Iranem, nazywając ją „nielegalną”. Postawa Madrytu spotkała się z krytyką prezydenta USA Donalda Trumpa i Izraela, została natomiast doceniona przez Teheran.

Iran poinformował państwa należące do Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO), że statki, których „nie uzna za wrogie”, mogą przepływać przez cieśninę Ormuz, o ile będą koordynować tranzyt z władzami w Teheranie.

Z kolei w czwartek szef MSZ Iranu Abbas Aragczi oznajmił, że statki Iraku, Indii, Chin, Rosji i Pakistanu mogą przepływać przez cieśninę Ormuz, która od początku wojny z USA i Izraelem jest blokowana przez Iran, co spowodowało skok cen ropy i gazu na światowych rynkach. Aragczi oświadczył, że wydano pozwolenie niektórym państwom, które Iran uznaje za przyjazne, na przepływanie przez cieśninę Ormuz.

Strategiczne zależności jako broń

.Strategiczne zależności to temat ważny, ale nie aż tak gorący. Tak wydawało się do wczoraj. Tymczasem Izrael zaatakował irańskie instalacje naftowe, na co Iran odpowiedział atakami na bliskowschodnich sojuszników Ameryki, łącznie 9 krajów. Płonie ropa, rafinerie zniszczone, szykuje się kryzys energetyczny gorszy niż podczas wojny Jom Kipur w roku 1973 – pisze Jan ŚLIWA

Sytuacja jest dynamiczna, na podsumowania przyjdzie czas. Może brakować paliw, nawozów sztucznych, leków. Już teraz wstrząs jest ogromny, ale jeżeli się to nie zakończy w kilka dni (a nic na to nie wskazuje), będzie to miało wpływ na wybory uzupełniające w USA i pozycję Donalda Trumpa, stan sojuszu NATO i wiarygodność amerykańskich gwarancji, relacje amerykańsko-izraelskie, pozycję regionów, krajów i poszczególnych rządów w Europie i na świecie, bankructwa, głód i chłód, ocenę wartości starych i nowych typów uzbrojenia, aż po hierarchię wiarygodności w polskim komentariacie geopolitycznym.

Naciskamy przełącznik – zapala się światło. Wchodzimy na sieć – jest Internet. Mamy pytanie – wyszukiwarka podaje nam odpowiedź, uzupełnia sztuczna inteligencja. Chcemy coś kupić – aplikacja bankowa przelewa z naszego konta, produkt dociera z Chin albo Ameryki. Wszystko działa, tak po prostu. „Po co elektrownie, ja mam prąd w gniazdku!” A tu nagle nie wszystko działa. Do tego się okazuje, że to, co było dostępne jak powietrze lub woda, do kogoś należy. A nawet ta woda też nie płynie sama z siebie.

Wszystko, co potrzebne, można zablokować, zatruć, podsłuchać lub ukraść i zażądać okupu lub poddaństwa. Wszystko może być przedmiotem sporu, być weaponized, użyte jako broń. Chińczycy mówią o unrestricted warfare, wojnie bez ograniczeń. Wszelki zależności mogą być wykorzystane do szantażu i nacisku, stąd pojęcie weaponized interdependenceProblem w tym, że obecnie te zależności są wzajemne, co nasi dziadowie opisywali jako: „złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”.

Wświecie idealnym, do którego się jeszcze niedawno zbliżał realny, mądrzy zarządcy dbali, żeby niczego nie zabrakło oraz starali się dostarczyć uczciwie jak najlepszych usług, lepszych niż konkurencja. Spotkałem się z taką definicją liberalizmu: oddzielamy interesy od ideologii, jeżeli wiezie mnie pakistański taksówkarz, to on mnie dowozi z A do B, a ja mu uczciwie płacę umówioną cenę. I tyle, interes się kręci. A co innego kupuję u kogoś innego. Jak ktoś mnie wyprzedza, staram się być lepszy i wygrać z nim na otwartym rynku, bez nasyłania na niego mafii. Tak działające kraje strzelają gospodarczo w górę i nie ma w tym żadnego cudu, choć tak myślą zazdrośnicy. Tak też to powinno działać między krajami.

Ideą są równe zasady dla wszystkich, o poszanowanie których dba dobrotliwy hegemon. Pokonany, jak w olimpijskim boksie, gratuluje zwycięzcy, podaje mu rękę i intensywniej trenuje. A jeżeli nie daje rady, to trudno, na podium nie ma miejsca dla wszystkich. Ale to nie jest łatwe. Co robić, jeżeli konkurent pracuje od rana do nocy za miseczkę ryżu, a nam się nie chce? Albo pojawiają się drapieżnicy i kto chce grać jak dżentelmen, zawsze przegrywa. Również hegemon tak długo jest dobrotliwy i pilnuje reguł, jak długo wygrywa, jak długo mu się to opłaca. Obecnie jednak przestaje to działać.

Do tego niektórzy, a niestety zwłaszcza kraje Unii Europejskiej, dbają bardziej o ideologię niż o jakość życia.

To, co robią Niemcy, woła o pomstę do nieba. Wysadzają dobrowolnie w powietrze elektrownie atomowe, co by kiedyś wymagało nalotu eskadry bombowców. Teraz do tego wystarczy chęć utrzymania koalicji z partią Zielonych. Dzisiaj przyszła wiadomość o zwolnieniu 50 tysięcy pracowników Volkswagena – prawa natury pokonały ideologię. A Ameryka? Przez lata dla szybkiego zysku przenoszono przemysł do Azji, pracę tracili inżynierowie i technicy. Przesuwanie pieniędzy z konta na konto przynosiło więcej. Gdyby nawet chcieć reindustrializować, nie wiadomo, kto miałby to robić. Teraz ci, którzy przespali parę dekad, chcieliby szybko odzyskać stracony teren.

Aich przeciwnicy, głównie z Azji, chcieliby obronić swój dorobek i dalej iść do przodu. Do tego dochodzą takie kraje, jak Rosja i Korea Północna, zainteresowane siłą militarną i polityczną, dla których ekonomia jest tylko narzędziem. W przypadku Chin podstawowe znaczenie ma Narodowa ustawa o wywiadzie (National Intelligence Law), którego artykuł 7 mówi: „Każda organizacja lub obywatel ma obowiązek wspierać, pomagać i współpracować z państwowymi działaniami wywiadowczymi oraz utrzymywać je w tajemnicy”. To powoduje, że każdy obywatel Chin jest potencjalnie szpiegiem, co utrudnia współpracę w krytycznych obszarach. Czasem dla zysku przymyka się na to oko.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-sliwa-strategiczne-zaleznosci-jako-bron/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 27 marca 2026