Kim jest Krzysztof GULDA, nowy prezes PARP

Krzysztof Gulda został powołany na stanowisko prezesa Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości – poinformowało Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. Krzysztof Gulda od sierpnia br. pełnił obowiązki prezesa PARP.

Tomasz Gulda był członkiem Grupy Eksperckiej KE ds. koordynacji Partnerstw Europejskich

.Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz powołała Krzysztofa Guldę na stanowisko prezesa Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości” – poinformował resort w komunikacie.

Krzysztof Gulda od lipca 2025 r. był zastępcą prezesa, a od sierpnia 2025 r. p.o. prezesa PARP. „Od ponad dwóch dekad angażuje się w tworzenie ekosystemu innowacji w Polsce. Zajmuje się rozwojem współpracy między nauką a biznesem” – podkreśliło ministerstwo. Krzysztof Gulda, nowy prezes PARP, jest ekspertem Komisji Europejskiej, Organizacji Narodów Zjednoczonych i Banku Światowego.

Krzysztof Gulda jest też absolwentem fizyki na Uniwersytecie Warszawskim, z którym jest związany od początku kariery zawodowej i współtworzył Uniwersytecki Ośrodek Transferu Technologii UW. Zakładał i zarządzał ponad 20 spółkami technologicznymi powstałymi przy tej uczelni.

W latach 2020–2024 Krzysztof Gulda był członkiem Grupy Eksperckiej KE ds. koordynacji Partnerstw Europejskich, a od 2025 r. wchodzi w skład Grupy Eksperckiej KE ds. projektowania i wyboru „inicjatyw kierunkowych” w ramach Programu Ramowego Badań i Innowacji. Zasiadał w Radzie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (2007–2009, 2016–2020). Krzysztof Gulda był dyrektorem Departamentu Strategii w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego (2009–2012). Wcześniej pracował jako Dyrektor Departamentu Innowacji, a następnie Departamentu Rozwoju Gospodarki w Ministerstwie Gospodarki (2002–2009).

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości to państwowa instytucja powstała w 2000 roku, której celem jest wspieranie rozwoju małych i średnich firm. Realizuje programy finansowane z funduszy europejskich i budżetu państwa, oferując dofinansowanie, szkolenia, doradztwo oraz narzędzia wspierające rozwój zawodowy i innowacyjność przedsiębiorstw. Prezesa PARP powołuje i odwołuje minister właściwy do spraw rozwoju regionalnego.

Polska w oczach Zachodu. Puste miejsce na mapie?

.W globalnej polityce nie wystarczy istnieć – trzeba być obecnym i słyszalnym. Na razie jesteśmy pustym miejscem na mapie Europy. Pytanie tylko, czy odważymy się je wreszcie wypełnić. Może próba wejścia do G20 będzie tym, czego potrzebujemy, by spiąć się, by znowu osiągnąć cel, jakim jest awans międzynarodowy? – pisze Piotr ARAK.

Gdy trzy dekady temu runął Mur Berliński, wydawało się, że Europa wreszcie stanie się jednością. Polska dołączyła do NATO, później do Unii Europejskiej, gospodarka urosła kilkakrotnie, a w podręcznikach do ekonomii i politologii zaczęły pojawiać się przykłady transformacji „udanych”. W teorii byliśmy więc już częścią Zachodu. W praktyce – zwłaszcza w oczach zachodnich elit politycznych i medialnych – nadal wyglądamy jak puste miejsce na mapie.

Widać to dobrze, gdy słucha się dyskusji w CNN, BBC, France 24 czy na niemieckich kanałach publicystycznych. Gdy chodzi o Ukrainę, bezpieczeństwo NATO czy przyszłość Unii, wciąż analizuje się każdy gest Berlina, Paryża czy Londynu. Perspektywa Szwecji albo Finlandii – państw mniejszych i wcale nie silniejszych gospodarczo czy militarnie niż Polska – pojawia się regularnie. O Polsce, Czechach czy Rumunii mówi się sporadycznie. Jakby te kraje wciąż były tłem, a nie uczestnikami gry.

Nie jest to zresztą tylko subiektywne wrażenie urażonego Polaka. Podobne spostrzeżenia mają moi koledzy z USA czy Niemiec – nawet ci, którzy patrzą na Polskę z dużą sympatią i doceniają jej rolę w regionie. Oni także zauważają, że w zachodnich mediach i debatach publicznych Polska pojawia się zaskakująco rzadko, a uwaga i emocje skupiają się głównie na „tradycyjnych” graczach Zachodu. Brakuje jednak twardych danych, które pozwoliłyby dokładniej zmierzyć skalę tego zjawiska – to raczej obserwacja powtarzająca się w rozmowach i doświadczeniach osób żyjących po drugiej stronie Odry i dalej.

Dlaczego tak się dzieje? Zachodnimi mediami, uniwersytetami i think tankami rządzą dziś sześćdziesięciolatkowie. To ludzie, którzy dorastali w czasach zimnej wojny. Na ich mapie mentalnej Polska i cała Europa Środkowo-Wschodnia były „tam, za żelazną kurtyną” – daleko, obco, mało ważne.

Nie mieli kolegów ze studiów z Warszawy czy Bukaresztu, nie jeździli na weekend do Krakowa. Polska była dla nich krajem z kart „Foreign Affairs” – w kontekście stanu wojennego, długów czy strajków w stoczni. W najlepszym wypadku kojarzyła się z papieżem Janem Pawłem II i Lechem Wałęsą. Dla nich Polska była miejscem egzotycznym i trudnym do zrozumienia. W efekcie – pustym miejscem na politycznej mapie Europy.

To się przekłada na codzienną praktykę medialną. O Polsce mówi się wtedy, gdy dzieje się coś spektakularnego: wybory, katastrofa, kryzys w relacjach z Izraelem, kryzys migracyjny czy – ostatnio – rosyjskie drony. Ale już następnego dnia, gdy kurz opadnie, Polska znika z radaru.

Węgry są wyjątkiem – i to wyłącznie dzięki Viktorowi Orbánowi, który w roli enfant terrible Europy doskonale nadaje się na bohatera zagranicznych nagłówków. To jednak tylko potwierdza regułę: trzeba być głośnym, aby wypełnić własne miejsce na mapie.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/piotr-arak-puste-awans-miedzynarodowy-polski/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 18 grudnia 2025