Kto wygra wybory w Krakowie? Łukasz GIBAŁA i Monika PIĄTKOWSKA przed drugą turą

Druga tura przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa odbyła się 11 października 2026 r., a ogłoszone po zamknięciu lokali badania exit poll wskazują na zwycięstwo Łukasza Gibały nad Moniką Piątkowską. Ipsos podał 61,0 proc. dla Gibały i 39,0 proc. dla Piątkowskiej, natomiast OGB odpowiednio 64,1 i 35,9 proc.
.Wynik drugiej tury i zadania stojące przed jej sondażowym zwycięzcą omawiamy w tekście „Łukasz GIBAŁA wygrał wybory w Krakowie”. Poniższa analiza pozostaje zapisem sondaży, scenariuszy i ocen formułowanych przed rozstrzygającym głosowaniem. Pozwala porównać wcześniejsze oczekiwania z badaniami ogłoszonymi wieczorem 11 października.
Co pokazywały sondaże przed pierwszą turą?
Poniższe wyniki badania Opinia24 pochodzą z 9–14 września i stanowią zapis oczekiwań sprzed głosowania. Nie są wynikami pierwszej tury; te przedstawiamy w osobnym materiale „Łukasz GIBAŁA wygrywa pierwszą turę w Krakowie. Monika PIĄTKOWSKA powalczy z nim o prezydenturę”.
Badanie Opinia24 objęło reprezentatywną próbę tysiąca dorosłych mieszkańców Krakowa i zostało przeprowadzone metodą mieszaną, łączącą wywiady telefoniczne oraz internetowe. Szczegółowe preferencje kandydatów zaprezentowano dla 543 osób deklarujących udział w głosowaniu, wśród których znaleźli się zarówno wyborcy zdecydowani, jak i osoby niewskazujące jeszcze nazwiska. Zdecydowany udział w wyborach zadeklarowało 54,3 proc. respondentów, a więc odsetek zbliżony do frekwencji z pierwszej tury wyborów samorządowych w 2024 r.
Najważniejsza jest nie tylko przewaga Gibały nad Piątkowską wynosząca 13,9 punktu procentowego, ale również powtarzalność jego pierwszego miejsca. W czerwcowym badaniu IBRiS otrzymał 17,2 proc., w sondażu panelowym zrealizowanym pod koniec lipca przez Ariadnę i SW Research 25,1 proc., a w sierpniowym badaniu Opinia24 dla Polityki Insight 25,2 proc. We wrześniowym pomiarze IBRiS jego przewaga nad Piątkowską zmalała wprawdzie do zaledwie 0,5 punktu, lecz najnowsze badanie ponownie pokazuje wyraźne prowadzenie lidera Krakowa dla Mieszkańców.
Tych wyników nie należy układać w prostą linię wzrostu lub spadku, ponieważ sondaże różnią się metodą, konstrukcją pytań, listą nazwisk i sposobem uwzględniania osób niezdecydowanych. Wspólny wniosek pozostaje jednak mocny: od rozpoczęcia przedwyborczej rywalizacji wszystkie szerzej komentowane badania wskazywały Łukasza Gibałę jako lidera. Zmieniała się wielkość jego przewagi, nie zmieniało się pierwsze miejsce.
Najnowszy pomiar zawiera jeszcze jeden ważny sygnał, ponieważ poparcie dla Gibały jest wyższe od wyniku każdej partii politycznej w Krakowie. W tej samej próbie Koalicja Obywatelska uzyskała 29,1 proc. wskazań wśród zdecydowanych uczestników wyborów, PiS 15,9 proc., a Konfederacja 12,2 proc., tymczasem bezpartyjny kandydat Krakowa dla Mieszkańców osiągnął 34,8 proc. Oznacza to, że nie jest wyłącznie liderem jednego środowiska, lecz buduje osobisty elektorat szerszy niż zaplecze któregokolwiek ugrupowania.
Dlaczego Łukasz Gibała jest dziś najmocniejszym kandydatem?
Pierwszym źródłem tej przewagi jest rozpoznawalność budowana konsekwentnie od ponad dekady. Gibała ubiegał się o prezydenturę Krakowa w 2014, 2018 i 2024 r., za każdym razem zwiększając polityczne znaczenie własnego środowiska, a w ostatnich wyborach po raz pierwszy wszedł do drugiej tury. Przegrał wówczas z Aleksandrem Miszalskim stosunkiem 48,96 do 51,04 proc., różnicą zaledwie 5434 głosów, co w tak dużym mieście oznaczało niemal remis i stworzyło trwałe przekonanie, że do objęcia urzędu zabrakło mu jednego kroku.
Tamten wynik ma dzisiaj znaczenie większe niż sama pamięć o poprzednich wyborach. Gibała rozpoczyna obecną kampanię nie jako polityk próbujący dopiero wejść do głównej rywalizacji, lecz jako kandydat, którego blisko 128,3 tys. mieszkańców już raz poparło w bezpośrednim starciu o urząd. Analizę mechanizmów, które przesądziły o minimalnej porażce w 2024 r., przedstawia Paulina Poniewska w tekście „Dawid przegrał z Goliatem. Jeszcze o wyborach prezydenckich w Krakowie”, natomiast szerszy profil Gibały, jego drogę polityczną oraz okoliczności rejestracji kandydatury opisujemy w materiale „Wybory w Krakowie 2026. Łukasz GIBAŁA wchodzi do gry”.
Drugim argumentem jest własne zaplecze organizacyjne. Kraków dla Mieszkańców nie powstał na kilka tygodni przed wyborami i nie jest jednorazowym komitetem zbudowanym wokół kampanii, lecz ruchem posiadającym radnych, ekspertów, sieć lokalnych kontaktów oraz doświadczenie w interwencjach dotyczących transportu, zieleni, planowania przestrzennego i wydatków miasta. Nawet kryzys związany z pierwszą partią podpisów poparcia, kiedy komisja zakwestionowała tysiące formularzy z powodu sposobu wpisania adresu, ostatecznie pokazał zdolność tego środowiska do mobilizacji, ponieważ w ciągu trzech dni zebrano ponad 9 tys. nowych podpisów, a ponowne zgłoszenie zawierało ich 14 658.
Trzecim elementem przewagi jest polityczny sens majowego referendum. Za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego zagłosowało 171 581 mieszkańców, a środowisko Gibały należało do najważniejszych sił wspierających kampanię referendalną, dlatego obecne wybory odbywają się na politycznym polu, które w dużej mierze zostało przez nie przygotowane. Wynik referendum nie może być automatycznie przeliczony na głosy dla jednego kandydata, ponieważ twarzami inicjatywy byli także Jan Hoffman i inni działacze, pokazuje jednak skalę popytu na zmianę oraz odrzucenie dotychczasowego modelu rządzenia; liczby, progi ważności i konsekwencje tamtego głosowania opisuje tekst „Referendum w Krakowie 2026. Kiedy głosowanie w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego?”.
Najsilniejszym argumentem wynikającym z najnowszego sondażu jest jednak zdolność Gibały do przekraczania granic między elektoratami. Popiera go około połowy krakowskich wyborców PiS, podczas gdy własnego kandydata tej partii Michała Drewnickiego wybiera 36 proc. jej sympatyków; Gibałę wskazuje również co piąty wyborca Koalicji Obywatelskiej, część wyborców Razem, najwięcej sympatyków Konfederacji oraz osoby bez sprecyzowanych preferencji partyjnych. W wyborach rozstrzyganych w drugiej turze taka zdolność jest ważniejsza niż samo posiadanie najwierniejszego, lecz zamkniętego elektoratu.
Kampania Gibały jest zbudowana wokół lokalności i codzienności
Łukasz Gibała rozpoczął kampanię na Rynku Głównym, podkreślając, że startuje jako kandydat obywatelski, niezależny od central partyjnych, i właśnie to przeciwstawienie lokalnego zaplecza nominacjom uzgadnianym w Warszawie stanowi podstawową oś jego komunikacji. Nie obiecuje, że w ciągu nieco ponad dwóch lat zrealizuje wszystkie wielkie inwestycje, lecz przedstawia pozostałą część kadencji jako czas przywracania sprawności miasta, porządkowania finansów i rozwiązywania problemów odczuwanych przez mieszkańców każdego dnia. To pozycjonowanie jest wiarygodne wyborczo, ponieważ odpowiada zarówno na przyczynę przedterminowych wyborów, jak i na ograniczony czas, którym będzie dysponował nowy prezydent.
W centrum pierwszych deklaracji znalazła się naprawa finansów Krakowa bez podnoszenia kolejnych lokalnych opłat i podatków oraz bez ograniczania kursów komunikacji miejskiej. To obietnica atrakcyjna, ale trudna, ponieważ nowy prezydent odziedziczy napięty budżet, będzie musiał szybko przygotować projekt finansowy miasta i współpracować z Radą Miasta, w której większość zachowały Koalicja Obywatelska i Nowa Lewica. Kampania Gibały zyskuje na diagnozie problemu, natomiast jej najważniejszym testem pozostanie wskazanie konkretnych oszczędności oraz sposobu pogodzenia stabilizacji zadłużenia z utrzymaniem usług publicznych.
Najbardziej szczegółowe propozycje przedstawione w ostatnich dniach dotyczą transportu. Gibała zapowiedział natychmiastowe przywrócenie biletu 20-minutowego, docelowe wprowadzenie taryfy odległościowej, w której opłata zależy od przejechanej trasy, a nie od czasu spędzonego w korku, oraz rozbudowę sieci tramwajowej w kierunku Azorów, Klinów i Złocienia, a także wzdłuż ulicy Piastowskiej. Wskazuje przy tym, że liczba przejazdów krakowską komunikacją miejską miała spaść z 368 mln w 2024 r. do 351 mln w 2025 r., jeszcze przed podwyżką cen i zastąpieniem biletu 20-minutowego piętnastominutowym.
Kampania nie ogranicza się zatem do samego hasła niezależności, lecz próbuje połączyć je z prostymi, łatwymi do zapamiętania decyzjami dotyczącymi portfela i czasu mieszkańca. Powrót dłuższego biletu, płacenie za odległość, a nie za stanie w korku, ochrona częstotliwości kursów oraz uporządkowanie wydatków tworzą spójną opowieść o mieście wygodniejszym i mniej kosztownym w codziennym użytkowaniu. Siłą tej strategii jest konkret, słabością pozostaje konieczność pokazania rachunku finansowego, zwłaszcza że deklaracja niepodnoszenia opłat ogranicza swobodę nowego prezydenta.
Młodzi wyborcy dają Gibale przewagę
W najnowszym sondażu Łukasz Gibała uzyskuje najwyższe poparcie we wszystkich grupach od 18. do 49. roku życia, a wśród najmłodszych wyborców między 18. a 29. rokiem życia wskazuje go 50,6 proc. badanych. Tak wysoki wynik sugeruje, że jego wizerunek wieloletniego samorządowca nie zamknął go w elektoracie pamiętającym początki jego kariery parlamentarnej, lecz został przetłumaczony na język spraw miejskich ważnych dla młodszych mieszkańców. Transport, mieszkania, jakość przestrzeni, dostęp do usług oraz dystans wobec partyjnych central są tematami, które pozwalają mu docierać równocześnie do wyborców lewicowych, liberalnych i części prawicy.
Przewaga pokoleniowa jest jednak także ostrzeżeniem. Monika Piątkowska prowadzi w grupie od 50 do 59 lat, gdzie uzyskuje 41,9 proc., ma również najlepszy wynik wśród najstarszych uczestników badania, a starsi mieszkańcy zwykle głosują bardziej regularnie. Jeżeli kandydatka wspierana przez KO i PSL zmobilizuje ten elektorat oraz skupi w drugiej turze wyborców pozostałych kandydatów, różnica widoczna dziś w pierwszej turze może się istotnie zmniejszyć.
Gibała ma zatem silniejszą pozycję wyjściową, lecz w końcowej fazie kampanii potrzebuje również przekazu skierowanego do seniorów oraz mieszkańców oczekujących stabilności instytucjonalnej. Powinien odpowiadać nie tylko na pytanie, co zmieni, ale także jak zapewni ciągłość działania urzędu, spółek, szpitali, szkół i komunikacji, jak ułoży współpracę z nieprzychylną mu większością w Radzie Miasta oraz w jaki sposób zagwarantuje finansowanie usług. To właśnie poczucie bezpieczeństwa, nie liczba kolejnych obietnic, może rozstrzygnąć o przepływach głosów między pierwszą a drugą turą.
Czy przewaga po pierwszej turze wystarczy Łukaszowi Gibale?
Wynik Ipsos daje Gibale wyraźnie lepszy punkt wyjścia, lecz sam w sobie nie określa wyniku bezpośredniego pojedynku. Drewnicki otrzymał według badania 19,6 proc., Aleksandra Owca 8,7 proc., Daria Gosek-Popiołek 6,1 proc., Michał Klimek 4,2 proc., a Sławomir Pietrzyk 0,4 proc. Łącznie to 39 proc. głosów, które w drugiej turze mogą rozłożyć się bardzo różnie, ponieważ wyborcy poszczególnych kandydatów kierowali się odmiennymi powodami.
Obie kampanie będą zabiegały zwłaszcza o osoby, dla których kandydat pierwszego wyboru nie znalazł się w finale. Dla Gibały ważne pozostanie utrzymanie mobilizacji własnego ruchu i przekonanie umiarkowanych mieszkańców, że potrafi współpracować z Radą Miasta. Dla Piątkowskiej szansą będzie zebranie głosów wyborców oczekujących stabilności administracyjnej oraz większej współpracy miasta z rządem, ale nie ma podstaw, by zakładać, że każdy przeciwnik Gibały w pierwszej turze automatycznie poprze ją 11 października.
Porównanie z 2024 r. uzasadnia ostrożność w prognozowaniu. Wówczas Gibała także był silnym kandydatem przed decydującym głosowaniem, lecz ostatecznie przegrał z Aleksandrem Miszalskim różnicą 5434 głosów. Obecny układ kandydatów i okoliczności polityczne są inne, a przedterminowe wybory odbywają się po odwołaniu Miszalskiego w referendum; analogia pokazuje jedynie, że prowadzenie przed finałem nie przesądza wyniku.
Co może zatrzymać Łukasza Gibałę?
Najważniejszym ryzykiem dla lidera pozostaje powtórzenie mechanizmu z 2024 r. Także wtedy rozpoczynał decydującą fazę kampanii jako sondażowy faworyt, w jednym z badań osiągał około 34 proc. przy około 16 proc. dla Aleksandra Miszalskiego, a mimo to przegrał drugą turę po silnej mobilizacji zaplecza Koalicji Obywatelskiej i kampanii skoncentrowanej na jego wiarygodności, majątku oraz relacjach z deweloperami. Opis tamtego starcia i jego wyjątkowo ostrego charakteru przedstawia Maciej Fijak w tekście „Kampania niczym w Palermo. Tak brudnej kampanii Kraków nie pamięta”.
Drugim ryzykiem jest brak bezpośredniego pomiaru drugiej tury w najnowszym sondażu. Wynik 34,8 proc. pokazuje, kto wygrałby pierwsze głosowanie, ale nie odpowiada na pytanie, jak zachowają się wyborcy Darii Gosek-Popiołek, Aleksandry Owcy, Michała Drewnickiego, Jana Hoffmana i Michała Klimka, gdy na karcie pozostaną dwa nazwiska. Dzisiejsze przepływy między partiami działają na korzyść Gibały, lecz finał kampanii może ponownie zamienić wybory lokalne w plebiscyt między kandydatem niezależnym a całym zapleczem największej partii w mieście.
Trzecim problemem jest relacja przyszłego prezydenta z Radą Miasta. Referendum odwołało Aleksandra Miszalskiego, ale nie doprowadziło do rozwiązania rady, dlatego zwycięzca obejmie urząd bez własnej większości i będzie musiał negocjować budżet oraz każdą większą zmianę. Rywale Gibały mogą przekonywać, że kandydat wspierany przez ugrupowania posiadające większość zapewni sprawniejsze zarządzanie, natomiast jego odpowiedzią musi być wiarygodny model współpracy ponad klubami, a nie wyłącznie krytyka partyjnego systemu.
Kto wygra wybory w Krakowie 11 października?
Po pierwszej turze Łukasz Gibała jest liderem według exit poll Ipsos, a Monika Piątkowska jego najprawdopodobniejszą rywalką w drugim głosowaniu. Przewaga 12,2 punktu procentowego wskazuje mocniejszą pozycję startową Gibały, ale wynik finału zależy od udziału wyborców pozostałych kandydatów i od frekwencji. Znaczenie będą miały również odpowiedzi na pytania o budżet Krakowa, transport, mieszkania i zdolność współpracy nowego prezydenta z Radą Miasta.
Sebastian Nizio
Sondaże wyborów w Krakowie 2026 i wynik drugiej tury
Kto prowadzi po drugiej turze? Badania exit poll z 11 października wskazują na Łukasza Gibałę. W obu badaniach uzyskał on większe poparcie niż Monika Piątkowska. Oficjalny rezultat wymaga odrębnego potwierdzenia przez komisje wyborcze.
Co przedstawiają wcześniejsze sondaże zamieszczone w tym tekście? Są zapisem preferencji i scenariuszy sprzed rozstrzygającego głosowania. Nie należy traktować ich jako rezultatów drugiej tury. Omówienie wyników ogłoszonych po zamknięciu lokali znajduje się w materiale wskazanym na początku artykułu.



