Łukasz GIBAŁA chce przywrócić Kraków mieszkańcom

Łukasz Gibała Kraków dla mieszkańców

Łukasz Gibała od lat przekonuje, że Kraków powinien być zarządzany dla ludzi, którzy w nim mieszkają, a nie zgodnie z interesem partyjnych central. W jego propozycji bezpartyjność oznacza jawne konkursy, kontrolę wydatków, sprawny transport i prawo mieszkańców do współdecydowania o swoim mieście. Przed drugą turą wyborów prezydenta Krakowa warto spojrzeć na tę kandydaturę szerzej niż przez pryzmat bieżącej kampanii.

.Kraków zna polityczne spory, lecz spór o jego przyszłość nie musi być kopią tego, który każdego dnia rozgrywa się w Warszawie. Mieszkańcy nie wybierają przecież szefa miejscowych struktur partii, lecz człowieka odpowiedzialnego za tramwaj, szkołę, zieleń, mieszkania i publiczne pieniądze. Łukasz Gibała od ponad dekady próbuje właśnie w tych kategoriach prowadzić rozmowę o mieście. Jego ambicję można streścić prosto: urząd prezydenta ma służyć krakowianom, a przynależność do politycznego obozu nie powinna decydować o tym, kto otrzyma stanowisko, kontrakt czy dostęp do prezydenta.

W pierwszej turze przedterminowych wyborów 27 września 2026 r. Gibała znalazł się na czele stawki; pierwsze podane tego wieczoru dane były wynikami badania exit poll, a nie oficjalnym rozstrzygnięciem głosowania. Same liczby i scenariusze wyborcze mają swoje miejsce w oddzielnych materiałach publikowanych we „Wszystko co Najważniejsze”: „Kto wygra wybory w Krakowie? Łukasz GIBAŁA i Monika PIĄTKOWSKA przed drugą turą” oraz „Łukasz GIBAŁA wygrywa pierwszą turę w Krakowie. Monika PIĄTKOWSKA powalczy z nim o prezydenturę”. Tutaj ważniejsze jest pytanie, jaki sposób rządzenia miastem stoi za jego nazwiskiem. Dopiero odpowiedź na nie pozwala zrozumieć, dlaczego samorządowa niezależność stała się osią jego kolejnych kampanii.

Łukasz Gibała i wybór własnej drogi w Krakowie

Łukasz Gibała jest krakowianinem, doktorem logiki Uniwersytetu Jagiellońskiego, przedsiębiorcą i byłym posłem na Sejm VI oraz VII kadencji. W przeszłości należał do Platformy Obywatelskiej i Ruchu Palikota, dlatego opowieść o człowieku, który „nigdy nie miał nic wspólnego z partiami”, byłaby rzecz jasna nieprawdziwa. Partie polityczne i to, jak funkcjonują, poznał Łukasz Gibała bardzo dobrze. I bardzo dobrze wie, co odrzuca.

Istotne jest jednak coś innego: od 2014 r. rozwija stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców i własne zaplecze samorządowe, występując w kolejnych wyborach miejskich poza szyldami głównych partii. Jego niezależność dotyczy sposobu budowania krakowskiej polityki, a nie wymazywania wcześniejszej biografii.

Wybory prezydenckie w 2014 i 2018 r., druga tura w 2024 r. oraz obecna kampania tworzą historię długiego zaangażowania w sprawy jednego miasta. W 2024 r. do zwycięstwa zabrakło mu 5434 głosów, lecz jego obecność w samorządzie nie zaczęła się ani nie skończyła na wyborczej nocy. Jako radny, lider stowarzyszenia i autor miejskich propozycji przez lata wracał do tych samych tematów: kosztów funkcjonowania władzy, przestrzeni publicznej, zieleni, transportu i przejrzystości decyzji. Szerszą sylwetkę, historię jego kampanii i szczegóły obecnego startu przedstawia tekst „Łukasz GIBAŁA przed drugą turą wyborów w Krakowie. Kim jest i co proponuje?”.

Ważnym elementem tej drogi jest umiejętność współpracy z ludźmi o różnych przekonaniach, jeśli łączy ich konkretna sprawa miejska. Bezpartyjność nie oznacza zakazu rozmowy z członkami partii ani udawania, że rada miasta przestaje istnieć; oznacza zachowanie własnego mandatu i własnej hierarchii zobowiązań. Prezydent Krakowa będzie musiał rozmawiać z radnymi, rządem i sąsiednimi gminami, ale nie powinien przyjmować od żadnego środowiska instrukcji, które stawiają jego interes nad interesem mieszkańców. Właśnie tak można odczytać propozycję Gibały: najpierw decyzja dobra dla miasta, potem poszukiwanie większości potrzebnej do jej przeprowadzenia.

Miasto bez politycznego klucza do stanowisk

Najmocniejsza część obecnego programu dotyczy zasad obsadzania urzędu i spółek miejskich. Gibała zapowiada przegląd osób zatrudnionych w ostatnich dwóch latach, sprawdzenie przejrzystości wcześniejszych konkursów oraz otwarte postępowania dla kandydatów z urzędu i spoza niego. Deklaruje też ograniczenie liczebności zarządów i rad nadzorczych spółek oraz stworzenie możliwości awansu pracownikom, których kompetencje bywają pomijane. Nie są to wyłącznie hasła o „końcu partyjniactwa”, lecz zapowiedź procedur, według których mieszkańcy mogliby później ocenić prezydenta.

Uczciwość w miejskiej polityce zaczyna się bowiem w miejscach, których nie widać na plakatach: w opisie stanowiska, warunkach konkursu, decyzji o wydatku i uzasadnieniu wyboru wykonawcy. Gibała proponuje zewnętrzny audyt urzędu, jednostek i spółek miejskich, połączony z publikacją wyników, oraz wspólne zamówienia tam, gdzie pozwolą uzyskać lepsze ceny. Chce także ograniczyć wydatki na promocję władz miasta, by publiczne pieniądze służyły usługom i inwestycjom. Ta filozofia zakłada, że urząd musi umieć pokazać rachunki, zanim poprosi mieszkańców o cierpliwość, nowe opłaty albo zaufanie.

O potrzebie takiej zmiany pisano na naszych łamach już podczas poprzednich wyborów. Monika Konieczna w tekście „Czy Kraków może się jeszcze uchronić przed monowładzą PO?” pytała w 2024 r. o skutki skupienia władzy w rękach jednego środowiska; Paulina Poniewska w tekście „Dawid przegrał z Goliatem. Jeszcze o wyborach prezydenckich w Krakowie” opisywała wagę niezależnej kandydatury w starciu z partyjnym zapleczem. Były to autorskie głosy o konkretnych wyborach, ale postawione przez nie pytanie pozostało aktualne: czy krakowskie instytucje będą rozliczane ze służby miastu, czy z lojalności wobec politycznej większości? Program jawnych konkursów jest odpowiedzią Gibały, którą będzie można sprawdzić w praktyce.

Codzienne miasto ważniejsze od partyjnej mapy

Dobry transport zaczyna się tam, gdzie mieszkaniec może bezpiecznie dojść do przystanku, a autobus rzeczywiście przyjeżdża. Gibała wskazuje w programie osiedla pozbawione wygodnych połączeń, chce rozwijać tramwaje i częstotliwość kursów, a także przywrócić bilet dwudziestominutowy i obniżyć cenę biletu miesięcznego do 90 zł. Zapowiada współpracę z gminami aglomeracji, aby dojazd do Krakowa nie kończył się codziennym wyborem samochodu z konieczności. W sprawie strefy czystego transportu proponuje oddanie mieszkańcom głosu w referendum dotyczącym jej przyszłego kształtu.

Podobna zasada prowadzi przez część programu poświęconą przestrzeni. Kandydat chce udostępnić projekt planu ogólnego i podporządkować decyzje o zabudowie potrzebom dzielnic, zamiast prowadzić rozmowy o ich przyszłości za zamkniętymi drzwiami. Proponuje duże tereny zielone, osiedlowe miejsca spotkań oraz bezpieczniejsze dojścia dla pieszych; w każdym z tych zamierzeń centrum uwagi stanowi mieszkaniec, który powinien mieć wpływ na swoje najbliższe otoczenie. Dyskusja o Krakowie zaczyna się wówczas nie od telewizyjnego konfliktu partyjnego, lecz od pytania, czy dzieci mają dokąd pójść po szkole i czy sąsiedzi mają gdzie się spotkać.

Kraków jest także światową marką turystyczną, ale prestiż miasta nie może oznaczać, że koszty nocnego hałasu i nadmiernej presji na centrum ponoszą wyłącznie jego mieszkańcy. Gibała proponuje zabiegać o krajowe przepisy umożliwiające opłatę turystyczną oraz skuteczniejsze regulowanie najmu krótkoterminowego; tych rozwiązań nie wprowadzi samą decyzją prezydenta. Chce, aby burmistrz nocny przede wszystkim chronił prawo mieszkańców do spokoju, a środki pozyskane z turystyki pomagały utrzymywać przestrzeń publiczną. To rozsądna miara polityki miejskiej: miasto może być gościnne i jednocześnie pozostać domem.

W programie są również propozycje dotyczące mieszkań komunalnych, pustostanów, miejskich przychodni, sportu na osiedlach i wsparcia seniorów. Gibała zapowiada odejście od wyprzedaży zasobu mieszkaniowego oraz sprawdzenie, które pustostany można przywrócić do użytku. W dzielnicach chce rozwijać dostęp do infrastruktury sportowej i lokalnych usług, a politykę senioralną oprzeć na rozpoznaniu potrzeb we wszystkich osiemnastu dzielnicach. Rozległość tej agendy ma wspólny mianownik: wartość Krakowa mierzy się jakością życia ludzi, którzy zostają w mieście również wtedy, gdy kończy się sezon turystyczny i gaśnie światło kampanijnych kamer.

Długa pamięć o finansach i prawie mieszkańców do kontroli

Gibała nie odkrył miejskich finansów w ostatnich tygodniach kampanii. Już w 2018 r. na łamach „Wszystko co Najważniejsze” pisał o długu Krakowa i sposobie, w jaki władza reaguje na publiczną kontrolę: „Dług Krakowa. O patologii władzy”. W późniejszym tekście „Kraków w trybie awaryjnym” wracał do ryzyka, że koszt obsługi zobowiązań i niespójne inwestycje ograniczą możliwości rozwoju miasta. Dzisiejsza zapowiedź audytu jest więc częścią wcześniejszej, konsekwentnie rozwijanej argumentacji, a nie dodatkiem napisanym na potrzeby jednej debaty.

Historia referendum z maja 2026 r. również pokazuje, że mieszkańcy Krakowa chcą być podmiotem miejskich decyzji. Gibała wsparł obywatelską inicjatywę odwołania Aleksandra Miszalskiego, a swoje stanowisko opisywał jako próbę odzyskania miasta „dla mieszkańców”; przebieg tego sporu przypomina tekst „Referendum w Krakowie. Łukasz Gibała rzuca rękawicę Aleksandrowi Miszalskiemu”. Po pierwszej turze wyborów ważne jest, by energii tej nie sprowadzić do jeszcze jednej rozgrywki między partyjnymi szyldami. Wyborcy różnych ugrupowań mają prawo oczekiwać, że ich codzienne problemy zostaną potraktowane poważniej niż interes sztabu.

.Przed Krakowem stoi wybór dotyczący również stylu sprawowania władzy: czy prezydent będzie gospodarzem otwartym na kontrolę, czy strażnikiem dostępu do urzędu. Kandydatura Gibały zasługuje na poparcie właśnie dlatego, że daje pierwszeństwo samorządowej odpowiedzialności, jawności i zwyczajnej uczciwości w obchodzeniu się z miastem. Jej siłą jest obietnica normalności: kompetentnych ludzi na stanowiskach, policzalnych wydatków, usług działających w dzielnicach oraz prawa mieszkańców do współdecydowania. Kraków ma własny głos i nie musi go oddawać żadnej partii.

Karolina Jaszowiecka

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 28 września 2026