Nasze członkostwo w NATO zostanie ponownie przeanalizowane [Marco RUBIO]

wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO

Prezydent USA Donald Trump oświadczył w rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Telegraph”, że poważnie rozważa wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO. Sojusz Północnoatlantycki nazwał „papierowym tygrysem”.

Donald Trump ponownie zaatakował brytyjskiego premiera Keira Starmera

.Nigdy nie dałem się przekonać co do NATO. Zawsze wiedziałem, że to papierowy tygrys. Zresztą, Putin też o tym wie – powiedział Donald Trump.

Donald Trump zaprzeczył w odpowiedzi na pytanie o ewentualne ponowne przystąpienie USA do Sojuszu – jeśli wcześniej zapadłaby decyzja o opuszczeniu NATO przez Waszyngton. – Powiedziałbym, że to już poza możliwością ponownego rozważenia – oświadczył.

Jego wypowiedź opublikowano kilka godzin po tym, gdy sekretarz stanu USA Marco Rubio przyznał, że Waszyngton może ponownie rozważyć swoje relacje z NATO po zakończeniu wojny z Iranem. Rubio oznajmił, że USA wezmą pod uwagę brak pomocy ze strony innych członków NATO.

– Po zakończeniu tego konfliktu będziemy musieli ponownie przeanalizować te relacje – powiedział sekretarz stanu. „The Telegraph” przypomniał, że art. 5 traktatu północnoatlantyckiego, filar obrony NATO, zakłada wzajemny obowiązek udzielania sobie pomocy przez sojuszników w przypadku ataku. Jednak w wojna z Iranem, rozpoczęta 28 lutego przez USA i Izrael, nie stanowi takiej przesłanki – podkreśliła gazeta.

Donald Trump ponownie zaatakował brytyjskiego premiera Keira Starmera za odmowę ze strony Wielkiej Brytanii, dotyczącą poparcia dla USA w wojnie z Iranem. Zakwestionował też znaczenie brytyjskiej armii.

– Nie macie nawet marynarki wojennej. Mieliście lotniskowce, które nie działały – kpił z brytyjskiej floty okrętów wojennych.

To najmocniejszy dotąd sygnał od administracji USA, że nie uważa już Europy za wiarygodnego partnera w dziedzinie obronności po tym, gdy europejskie kraje NATO odmówiły Trumpowi wysłania okrętów na Bliski Wschód w celu odblokowania cieśniny Ormuz – skomentowała gazeta. Trump wyrażał jednak już wcześniej wątpliwości wobec roli USA w NATO. Nie wykluczał także wystąpienia Stanów Zjednoczonych z Sojuszu.

Czy wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO jest nieuniknione?

.Magazyn „Atlantic”, który w ostatnim wydaniu rozważał, czy „koniec NATO jest bliski”, zauważył, że impas wokół cieśniny Ormuz stworzył nowe napięcie w relacjach między Trumpem a NATO, i nawet jeżeli nie doprowadzi to do całkowitego rozbicia Sojuszu, to może go zasadniczo osłabić. „Atlantic” zacytował anonimową wypowiedź europejskiego dyplomaty, który oświadczył, że Trump „w praktyce już doprowadził do rozpadu NATO w przypadku Iranu”. Rozmówca magazynu ocenił, że prawdopodobnym odwetem Donald Trumpa będzie redukcja liczebności wojsk amerykańskich w Europie. – Jeżeli nie spodziewaliśmy się dotąd wycofania wojsk, powinniśmy zacząć – powiedział.

Magazyn podkreślił, że wiele europejskich rządów nie chce być wciąganych w działania militarne. Przywódcy byli również sfrustrowani faktem, że administracja Trumpa nie skonsultowała się z nimi przed atakiem na Iran. Ponadto wielu z nich odczuwa wciąż gniew z powodu prób wymuszenia przez Trumpa kontroli nad Grenlandią, terytorium autonomicznym Danii. To właśnie ten fakt, jak uważa wielu europejskich polityków, był punktem zwrotnym dla Sojuszu. Wielokrotne koncyliacyjne oferty ze strony Europy – obiecujące dostęp USA do baz, minerałów i innych zasobów – pozostały później bez echa.

Magazyn podkreślił, że choć sekretarz generalny NATO Mark Rutte zadeklarował, że członkowie Sojuszu udzielą USA pomocy w wojnie z Iranem w jakiejś formie, to nie pojawili się ochotnicy do eskortowania tankowców przez cieśninę Ormuz. Chociaż Donald Trump nie zobowiązał do tego również marynarki wojennej USA – podkreślił „Atlantic” – to 27 marca ostro skrytykował postawę Europy w mediach społecznościowych, nazywając pozostałych członków NATO „tchórzami” i wyrażając przekonanie, że „bez USA NATO jest papierowym tygrysem”.

Wojna z Iranem. Kiedy przesilenie?

.Pomimo groźby porażki w nadchodzących wyborach do Kongresu w połowie prezydenckiej kadencji  prawdopodobieństwo wzmożenia działań wojennych, wysłania jeszcze większych sił w rejon Zatoki Perskiej przez obecną administrację jest dużo większe niż zawarcie ugody – pisze prof. Kazimierz DADAK

Lord Alex Younger, były szef brytyjskiej służby specjalnej MI6, na pytanie dziennikarza tygodnika „The Economist”, która strona ma w tej chwili przewagę, bez wahania odpowiedział: „Iran” [LINK]. Lord Younger wyraził to zdanie ze ściśniętym gardłem, bo w trakcie swej 30-letniej służby w Secret Intelligence Service wielokrotnie krzyżował szpadę z irańskim Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (ang. IRGC) i ma z nim rachunki do wyrównania.

Powyższe zdanie nie jest bezpodstawne. Pierwsze uderzenia wymierzone w ośrodki władzy ajatollahów nie doprowadziły do buntu ludności. Można odnieść wrażenie, że odniosły wręcz odwrotny skutek. W wielkim marszu z okazji Dnia Al-Quds (Dzień Solidarności z Palestyną, 13 marca) w Teheranie udział wzięli czołowi przedstawiciele władz, włącznie z prezydentem Masudem Pezeszkianem i ówczesnym sekretarzem najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Alim Laridżanim. Oficjele byli wmieszani w tłum i nikt im krzywdy nie zrobił [LINK]. Laridżani zginął kilka dni później nie od kuli zamachowca, tylko od izraelskiej bomby. Zatem wydaje się, że nieustanne apele premiera Binjamina Netanjahu do Irańczyków, aby niezwłocznie wystąpili przeciw władzy, nie odniosą zamierzonego skutku.

Wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa też wskazują na malejące oczekiwania Waszyngtonu. Zaraz po rozpoczęciu bombardowań amerykański przywódca przewidywał zmianę władzy (regime change) i domagał się bezwarunkowej kapitulacji, natomiast ostatnie kroki wskazują na to, że jest skłonny zadowolić się dużo mniejszymi osiągnięciami. Amerykanie negocjują z obecnymi władzami, a wśród 15 punktów, które mają stanowić podstawę rokowań, znajdują się poważne ustępstwa, na przykład zdjęcie wszelkich sankcji. Niemniej Iran zdecydowanie odrzucił tę propozycję i stwierdził, że ma ona „maksymalistyczny” charakter i jest „niedorzeczna”. Ze swej strony Teheran wysunął żądania (5 punktów), które z punktu widzenia Waszyngtonu mają taki sam charakter. Stąd trudno odnieść wrażenie, że dyplomacja może doprowadzić do zawieszenia broni, nie mówiąc już o traktacie pokojowym.

Inne kroki podejmowane przez administrację Trumpa również wskazują na brak perspektyw dla rokowań. Pentagon wysyła posiłki, dwie grupy ekspedycyjne i część 82. Dywizji Powietrzno-Desantowej, co daje możliwość prowadzenia działań na lądzie. To, że w pośpiechu są przenoszone dodatkowe siły, świadczy o tym, że pierwotny plan prowadzenia działań wyłącznie z powietrza spalił na panewce. Niemniej przybywające tam posiłki są zbyt szczupłe, aby przechylić szalę zwycięstwa na korzyść koalicji amerykańsko-izraelskiej. Przy ich pomocy można zdobyć jakiś ważny punkt, mówi się o wyspie Chark albo wyspach w cieśninie Ormuz, ale nie zmusić przeciwnika do wywieszenia białej flagi.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-kazimierz-dadak-wojna-z-iranem-kiedy-przesilenie/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 kwietnia 2026