Nie chcemy doświadczyć w Iranie scenariusza syryjskiego [Friedrich MERZ]

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz powiedział 10 marca 2026 r., że w wojnie USA i Izraela z Iranem dochodzi do „niebezpiecznej eskalacji”. Szef rządu przyznał, że Berlin jest zaniepokojony brakiem planu na szybkie zakończenie tego konfliktu zbrojnego.
Scenariusz syryjski w Iranie byłby katastrofą
.Jesteśmy szczególnie zaniepokojeni brakiem wspólnego planu na szybkie i przekonujące zakończenie tej wojny – powiedział Friedrich Merz podczas konferencji prasowej w Berlinie. Jak dodał, Niemcy „nie są zainteresowane wojną bez końca” oraz „naruszeniem integralności terytorialnej” Iranu.
W ocenie Friedricha Merza, jeśli doszłoby do szybkiego zakończenia konfliktu, ceny ropy wrócą do przedwojennych poziomów. Kanclerz wyraził opinię, że dlatego obecnie „nie ma powodu, aby rozważać złagodzenie sankcji wobec Rosji”.
Jakie mogą być długotrwałe konsekwencje nowej bliskowschodniej wojny?
.Wcześniej, 6 marca 2026 r., Friedrich Merz ostrzegł przed niekontrolowanymi konsekwencjami długotrwałej wojny Izraela i USA przeciwko Iranowi. Wśród negatywnych konsekwencji wymienił wojny zastępcze, gwałtowne ruchy migracyjne oraz niepewność dotyczącą dalszych losów irańskiego materiału nuklearnego. – Nie chcemy doświadczyć scenariusza syryjskiego – podkreślił.
Oprócz tego rząd w Berlinie jest zaniepokojony tempem zużywania na Bliskim Wschodzie pocisków do systemów obrony przeciwlotniczej Patriot. Ich potencjalne niedobory mogą oznaczać ograniczenie dostaw tego uzbrojenia do Ukrainy, broniącej się przed rosyjską agresją. Stany Zjednoczone wspólnie z Izraelem atakują od 28 lutego 2026 r. Iran, który w odpowiedzi przeprowadza kontruderzenia wymierzone w amerykańskie bazy wojskowe i kraje regionu Zatoki Perskiej.
Niemcy bez Ameryki?
.Niemcy i Ameryka coraz bardziej stają się „frenemies” (friends/enemies – przyjaciele/przeciwnicy; „przyjaciwnicy”?). Autor książki „Dorosły kraj. Niemcy bez Ameryki – historyczna szansa” widzi w tych narastających rozbieżnościach historyczną szansę na usamodzielnienie się Niemiec, by wreszcie stały się państwem dorosłym. Jaki ma jednak być konkretny cel? – pisze Jan ŚLIWA
Krążą rozmaite teorie spiskowe co do imperialnych planów Niemiec. Tymczasem sami Niemcy piszą o nich otwarcie. Ukazała się ostatnio książka Das erwachsene Land: Deutschland ohne Amerika – eine historische Chance („Dorosły kraj. Niemcy bez Ameryki – historyczna szansa”). Autorem jest Holger Stark, zastępca redaktora naczelnego wielkiej gazety „Die Zeit”. Długo był korespondentem w Ameryce, od lat obraca się w niemieckich kręgach rządowych. Stąd zna prywatne opinie polityków i wiele ciekawych detali spotkań na najwyższym szczeblu.
Oceniając takie kraje jak Niemcy i Francja, musimy pamiętać, że (wciąż) grają one w wyższej lidze niż Polska. Dlatego boleśniej odczuwają asertywność Ameryki. Gdy służby wywiadowcze wzajemnie podsłuchują polityków i przemysłowców, ma to istotne konsekwencje polityczne i finansowe. Taka na przykład Francja konkurowała z Ameryką o dostawę nuklearnych okrętów podwodnych dla Australii i konkurencję tę przegrała. To (na razie) nie jest nasze zmartwienie, my przyglądamy się temu z galerii.
Autor prezentuje klasyczny liberalny punkt widzenia, wobec tego używa (według mnie) pojęć o odwróconych, czy też zmienionych znaczeniach. Dotyczy to wszystkich publikacji pochodzących z liberalnego mainstreamu. I tak liberalizm to kwintesencja demokracji, praw człowieka i wolności, jak sama nazwa wskazuje – libertas. Dla mnie realnie istniejący liberalizm to rządy kasty przekonanej o swojej intelektualnej i moralnej wyższości, broniącej swojego stanu posiadania wszystkimi możliwymi środkami, w tym metodami państwa policyjnego, jak to Polsce zalecał niemiecki dziennikarz Klaus Bachmann.
.Tak więc liberalna Europa i Ameryka Trumpa nie wyznają tych samych ideałów. Mocnym punktem w tym sporze było wystąpienie J.D. Vance’a na konferencji w Monachium w 2025 r. Vance skrytykował m.in. cenzurę, brak demokracji, fanatyzm klimatyczny i niekontrolowaną migrację. Wszystkie te punkty, które miały być ożywczym wstrząsem, są dla autora dowodem nienawiści Vance’a do Europy. Myli przy tym Europę, Europę Zachodnią, Unię Europejską i właściwie też Niemcy. Z punktu widzenia Europy Środkowej wygląda to inaczej.
PAP/MJ





