Wojsko Iranu nadal dysponuje wielką artylerią pocisków [Vali R. NASR]

Wojsko Iranu dostosowuje swoją taktykę w miarę postępu amerykańsko-izraelskiej kampanii bombardowań, mimo że administracja Donalda Trumpa upiera się, że Stany Zjednoczone wygrywają wojnę – twierdzą wysocy rangą przedstawiciele ministerstwa obrony USA, cytowani 11 marca 2026 r. przez dziennik „New York Times”.
Wojsko Iranu nadal dysponuje wielką artylerią pocisków
.W ciągu 11 dni od rozpoczęcia konfliktu Iran atakował kluczowe amerykańskie systemy obrony powietrznej i radarowe na Bliskim Wschodzie – twierdzą amerykańscy urzędnicy i eksperci wojskowi. Wspierane przez Teheran bojówki zaatakowały hotele często odwiedzane przez amerykańskich żołnierzy. Jedna z bojówek w Iraku przeprowadziła atak z użyciem dronów na ekskluzywny hotel w Irbilu, co dowodzi, że Iran wiedział o zakwaterowaniu żołnierzy USA w hotelach w regionie – powiedział wysoki rangą urzędnik wojskowy USA.
Zdaniem rozmówców „NYT” Iran najwyraźniej pogodził się z faktem, że nie może dorównać Stanom Zjednoczonym i Izraelowi pod względem siły ognia. Jednak, jak twierdzą urzędnicy, samo przetrwanie ostrzału artyleryjskiego pozwoli rządowi w Teheranie ogłosić zwycięstwo.
W rezultacie 12-dniowej wojny z Iranem w czerwcu 2025 r. zarówno USA, jak i Izrael odnotowały poważne ubytki w arsenałach obrony powietrznej swoich krajów. Stany Zjednoczone wystrzeliły w tym czasie od 100 do 250 pocisków przechwytujących THAAD, co stanowiło od 20 do 50 proc. arsenału Pentagonu. Wojsko amerykańskie użyło również 80 pocisków SM-3, co stanowiło prawie jedną piątą jego arsenału.
– Zaskakujące, jak szybko (Irańczycy – przyp. red.) wyciągnęli wnioski z wojny 12-dniowej i wprowadzili je w życie – powiedział „NYT” Vali R. Nasr, ekspert ds. Iranu z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa. – Zrozumieli, że brakuje nam zdolności obronnych, takich jak pociski przechwytujące, pociski THAAD i Patriot.
Irańskie wojsko zmieniło taktykę
.Generał Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA, przyznał w dniu 10 marca 2026 r., że irańskie wojsko zmieniło taktykę. – Żaden plan nie przetrwa pierwszego kontaktu z wrogiem. Oni się adaptują, tak jak my.
W przeszłości Iran z odpowiednim wyprzedzeniem ostrzegał przed atakami odwetowymi, jednak obecnie nic takiego się nie dzieje – zauważył dziennik. Iran uderzył w system radarowy wczesnego ostrzegania w położonej w Katarze amerykańskiej bazie Al Udeid, uszkadzając zaawansowany radar, i w trzy osłony radarów w bazie USA Arifjan w Kuwejcie, zaś w bazie lotniczej Ali Al Salem w Kuwejcie ostrzał zniszczył lub uszkodził co najmniej sześć budynków lub konstrukcji przylegających do obiektów infrastruktury łączności.
Uderzenia roi irańskich dronów na kraje Zatoki Perskiej
.W przeszłości Iran kierował wszystkie swoje ataki dronów na Izrael, tym razem tak się nie dzieje. Teheran wystrzelił tysiące tanich dronów szturmowych na amerykańskie cele m.in. w Katarze, Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Iraku, Arabii Saudyjskiej i Bahrajnie. Szef Pentagonu Pete Hegseth przyznał w dniu 10 marca 2026 r., że jego resort nie spodziewał się tak gwałtownej reakcji Iranu wobec jego sąsiadów. Podkreślił jednak, że działania Iranu przynoszą odwrotny skutek, a natychmiastowe ataki na kraje sąsiednie były błędem Teheranu.
Dan Caine powiedział, że irańska liczba ataków rakietowych i dronów znacznie spadła w ostatnich dniach z powodu ofensywy powietrznej USA, co przypisał skuteczności systemów obrony powietrznej. Ataki nie ustały jednak całkowicie, a dwaj wojskowi, z którymi rozmawiała gazeta, wyrazili obawy, że Pentagon nie ma pełnej wiedzy o wszystkich irańskich wyrzutniach. Powiedzieli też, że Iran trzymał wiele pocisków w rezerwie, aby atakować ważne cele.
Urzędnicy Pentagonu poinformowali podczas poufnych briefingów na Kapitolu w zeszłym tygodniu, że Iran nadal ma 50 proc. swoich pocisków i wyrzutni, choć amerykańsko-izraelska kampania powietrzna z każdym dniem je zmniejsza – podał „NYT”. – Może się okazać, że bardziej zaawansowane pociski, w tym hipersoniczne, zostaną użyte później – powiedział Nasr. Zdaniem ekspertów i urzędników Iran nie zachowuje się jak reżim pozbawiony przywództwa – zakończył „New York Times”.
Iran, amerykańska „Ukraina”?
.Koalicja USA-Izrael posiada miażdżącą przewagę wojskową nad Iranem. Siły powietrzne prawie tam nie istniały, obrona przeciwlotnicza była dziurawa i dziś można stwierdzić, że koalicja uzyskała całkowitą dominację w powietrzu. Tak samo wygląda sytuacja w przypadku marynarki wojennej. Szkopuł w tym, że dominacja w powietrzu i na morzu nie jest wystarczająca, by zmusić Iran do kapitulacji. Dowodzą tego doświadczenia wielu wojen – pisze prof. Kazimierz DADAK
Donald Trump jako kandydat na urząd prezydenta nieustannie obiecywał, że za jego rządów nie będzie „wojen bez końca”. Jego hasło „America First” skupiało uwagę na sprawach wewnętrznych, dzięki czemu Stany Zjednoczone miały ponownie stać się, jak on sam głosił, „wielkie”. Wojna z Iranem nie tylko podważa te obietnice, ale może stać się tak wielkim wyzwaniem dla Waszyngtonu, jak dla Kremla stała się wojna z Ukrainą.
Władimir Putin najechał Ukrainę, mając nadzieję, że zwycięstwo przyjdzie szybko i bez większych strat. Niespodziewany amerykańsko-izraelski atak na Iran miał przynieść podobne wyniki. W obu przypadkach naczelnym zadaniem było „regime change” (zmiana władzy z nieprzyjaznej na życzliwą). Uśmiercenie duchowego przywódcy irańskich szyitów, ajatollaha Alego Chameneiego, miało otworzyć drzwi lokalnym opozycjonistom do przejęcia władzy, a w najgorszym przypadku doprowadzić do ziszczenia się „scenariusza wenezuelskiego”, w którym jego następcy przerażeni perspektywą utraty władzy, a może i życia bez wahania przyjmą amerykańskie warunki.
Wojna amerykańsko-izraelsko-irańska trwa dopiero sześć dni, a w trzecim dniu działań wojskowych Donald Trump wyraził przekonanie, że zmagania będą trwać 4–5 tygodni. Niemniej sam prezydent dodał, że wojna może potrwać dłużej i że także w tym mniej optymistycznym przypadku on się „nie znudzi” i będzie prowadzić wojnę aż do osiągnięcia zamierzonych celów. Miejmy nadzieję, że zaiste wojna będzie krótka, ale minister Pete Hegseth i przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, gen. Dan Caine, podali do publicznej wiadomości, że na Bliski Wschód kierowane są posiłki. Zatem zgromadzona tam armada najwyraźniej okazuje się niewystarczająca do wcielenia w życie założonych planów.
ficjalne cele mają charakter ściśle wojskowy – likwidacja programu atomowego, unicestwienie arsenału rakiet balistycznych i floty wojennej oraz zakończenie wspierania ruchów szyickich w świecie muzułmańskim. W sumie oznacza to całkowite rozbrojenie Iranu i trudno sobie wyobrazić, aby jakikolwiek rząd chroniący suwerenność swego państwa mógł przystać na te warunki. Bez zmiany władzy na całkowicie zależną od Waszyngtonu spełnienie tych wymogów raczej nie wchodzi w grę.
Jeśli chodzi o możliwość pojawienia się przychylnej Waszyngtonowi władzy, mamy do czynienia z poważnymi kłopotami. Prezydent Donald Trump i sekretarz Marco Rubio głośno nawołują Irańczyków do wyjścia na ulice i przejęcia władzy, ale jak można oczekiwać takiego rozwoju sytuacji, gdy z jednej strony wokół są wybuchy, a z drugiej służby bezpieczeństwa nadal są sprawne? Ponadto takie przypadki jak zbombardowanie szkoły dla dziewczynek czy szpitala nie przysparza Stanom Zjednoczonym przyjaciół. Ogólnie rzecz biorąc, naciski z zewnątrz, mające na celu obalenie władzy, powodują raczej zwarcie szeregów niż przejście na drugą stronę.
.Presja wojskowa najwyraźniej nie przyniosła oczekiwanych wyników. Unicestwienie dużej części przywództwa politycznego i wojskowego nie doprowadziło do kapitulacji. Pomimo poniesionych strat irańskie siły zbrojne przystąpiły do kontrataku niecałe dwie godziny po rozpoczęciu wojny. Władze były więc przygotowane do przyjęcia takiego ciosu – rozwój sytuacji najwyraźniej zaskoczył koalicję amerykańsko-izraelską. Już sam fakt, że pojawienie się armady nie doprowadziło do wywieszenia przez Teheran białej flagi, był dla Waszyngtonu niespodzianką, ale nie spowodował wypracowania planu B.
PAP/MJ





