Wybory prezydenckie 2027 we Francji rozstrzygną się w kościołach, meczetach i synagogach [Lucas JAKUBOWICZ]

wybory prezydenckie 2027 we Francji

Lucas Jakubowicz jest dziennikarzem politycznym, redaktorem naczelnym „Décideurs magazine”, jego najnowsza książka to Vote religieux, un tabou français (Głos religijny. Francuskie tabu) (Éditions de l’Observatoire, 2026). Twierdzi, że wybory prezydenckie 2027 we Francji rozstrzygną się za sprawą czynnika religijnego, który powraca dziś niepostrzeżenie do strategii wyborczych.

.Lucas Jakubowicz w rozmowie z „Le Figaro” przekonuje, że czynnik religijny w kampanii wyborczej nie jest czymś dziwnym, mimo że we Francji wciąż stanowi tabu. A przecież w Stanach Zjednoczonych kandydaci niemal systematycznie prowadzą marketing wyborczy w zależności od koloru skóry, pochodzenia narodowego czy religii wyborcy.

„We Francji od czasów III Republiki tradycją było odsuwanie czynnika religijnego od gry politycznej na rzecz pojęć uniwersalizmu i laickości. W rezultacie żaden kandydat we Francji nie ma interesu w otwartym przyznawaniu się do takiej praktyki. Innymi słowy, partia polityczna, która próbuje uwodzić przedstawicieli określonej religii, nie chce zrazić do siebie tych, którzy sprzeciwiają się instrumentalizacji wiary” – tłumaczy Lucas Jakubowicz.

Jean-Luc Mélenchon buduje się na głosach muzułmanów

Lider La France insoumise Jean-Luc Mélenchon dokłada wszelkich starań, by zapewnić sobie przychylność głosu muzułmańskiego. Elektorat muzułmański stanowi dla niego dźwignię, która działa na rzecz jego przewagi na całej lewicy, a następnie ma mu dać wejście do drugiej tury wyborów prezydenckich 2027 r. Strategię tę rozpoczął już w 2019 r.

Jak zauważa Lucas Jakubowicz, zaletą głosu muzułmańskiego jest także jego koncentracja w określonych częściach terytorium, co przekłada się na wyniki na szczeblu lokalnym. A warto pamiętać, że większość deputowanych La France insoumise w Zgromadzeniu Narodowym wywodzi się z obszarów miejskich, gdzie Francuzi pochodzenia muzułmańskiego są najliczniej reprezentowani. Strategia ta pozwala tworzyć dla partii Jeana-Luca Mélenchona trudne do zdobycia bastiony, podobne do tych, jakie komuniści przez długie lata budowali w swoich robotniczych twierdzach.

Warto zauważyć też, jak wykorzystuje La France insoumise kwestię wydarzeń wokół Gazy. Strategia LFI wydaje się trafna, skoro Ifop szacuje, że 62% wyborców muzułmańskich oddało głos na tę partię.

Jako laboratorium dla zrozumienia ewolucji głosu mélenchonistów, może posłużyć departament Seine-Saint-Denis. „W 2019 roku lista Manon Aubry zajmowała tam czwarte miejsce z wynikiem 11%. W 2024 roku osiągnęła tam swój najlepszy rezultat – 37%” – zauważa Lucas Jakubowicz.

To właśnie partia Jean-Luca Mélenchona czerpała największe korzyści w pierwszej turze wyborów prezydenckich w 2022 roku z mobilizacji muzułmanów: 77 proc. frekwencji. 69 proc. z nich głosowało na Jean-Luca Mélenchona, 14 proc. na Emmanuela Macrona i 7 proc. na Marine Le Pen. Pod nieobecność skrajnie lewicowego kandydata w drugiej turze frekwencja spadła do zaledwie 58 proc. i to prezydent Macron zdobył najwięcej głosów z tej kategorii: 85 proc.

Éric Zemmour i głosy z kościołów i synagog

Autor książki „Vote religieux, un tabou français” ukuł zwrot „synkretyzm zemmurowski”. Oto bowiem, jak zauważa Lucas Jakubowski, z jednej strony Éric Zemmour daje wszelkie gwarancje najbardziej tradycyjnej skrajnej prawicy, odwołując się do metafory „Francji, najstarszej córki Kościoła”, wedle której Francja i katolicyzm są nierozłączne, z drugiej strony zaś formułując bardziej kontrowersyjne i wątpliwe wypowiedzi dotyczące niewinności Dreyfusa czy pochówku dzieci zamordowanych w Tuluzie, pochowanych w Izraelu.

„Oczywiście, na pierwszy rzut oka wydaje się więc trudne wyobrazić sobie Żyda głosującego na niego. A jednak jego narracja o antysemityzmie płynącym z radykalnej lewicy spotyka się z wyraźnym oddźwiękiem” – mówi Lucas Jakubowicz.

Przez wieki Żydzi powierzali swój los przywódcom politycznym, którzy byli w stanie zapewnić im bezpieczeństwo. W następstwie II wojny światowej były to partie postępowe. W ostatnich latach nastąpiło wśród żydowskiego elektoratu przesunięcie na prawo, związane z antyimigracyjną i antyislamską retoryką rosnącej liczby konserwatywnych partii i kandydatów.

Éric Zemmour broni Żydów, którzy pierwotnie mieszkali na przedmieściach, lecz opuścili je z powodu doświadczanych dyskryminacji. To wzrost antysemityzmu wpływa dziś na oddawane głosy. Wspólnota żydowska jest jednak dziś we Francji już zbyt nieliczna, by przechylić szalę wyborów (Żydzi stanowią zaledwie 0,6 proc. francuskiej populacji).

Wybory prezydenckie 2027 we Francji i głosy katolików na prawicowego kandydata

Wybory prezydenckie 2027 we Francji niosą z sobą jeszcze jeden ważny dla przyszłości Francji wybór: wybory wśród katolików, przy czym zdaniem badacza należy rozróżnić zachowanie katolików praktykujących od niepraktykujących. Ci pierwsi odchodzą od lewicy i skłaniają się ku centroprawicy, nie popierając jednak entuzjastycznie skrajnej prawicy. Ci drudzy częściej mogą oddawać głos na skrajną prawicę, zwracając się ku ugrupowaniu Marine Le Pen i Jordana Bardelli, lecz przyczynili się również do zwycięstwa François Hollande’a. Ogólnie rzecz biorąc, katolicy praktykujący wykazują znacznie mniejszą zmienność zachowań wyborczych niż katolicy niepraktykujący.

29 proc. populacji Francji twierdzi, że przynależy do katolicyzmu. Regularnie praktykujący katolicy są kategorią, która z największym prawdopodobieństwem pojawi się przy urnach wyborczych: 86 proc. z nich zrobiło to w pierwszej turze wyborów prezydenckich w 2022 r., w porównaniu z 81 proc. okazjonalnych katolików, 74 proc. niepraktykujących katolików i 75 proc. całej populacji francuskiej. Im wyższy poziom praktyk religijnych, tym wyższa frekwencja w wyborach. Tendencję tę można było zaobserwować także w drugiej turze wyborów prezydenckich w 2022 r.: 93 proc. – regularni katolicy, 82 proc. – okazjonalni katolicy, 73 proc. – niepraktykujący katolicy i 72 proc. – ogół Francuzów.

Czy głos katolików przeważy, czy też muzułmanów, o tym dowiemy się w maju 2027 r., gdy rozstrzygnięte zostanie, kto będzie następcą Emmanuela Macrona w Pałacu Elizejskim.

Oprac. Arkadiusz Jordan

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 14 lutego 2026