Prawica wygra wybory samorządowe we Francji 2026? [IPSOS]

Wybory samorządowe we Francji 2026 r. są to wybory do rad miast i gmin, które odbędą się w dwóch turach – pierwsza w niedzielę 15 marca 2026 r., a druga tydzień później 22 marca 2026 r. Instytut IPSOS przeprowadził szerokie badanie wyborcze, z którego wynika między innymi, że najlepsze notowania mają partie prawicowe oraz że za największe zagrożenie dla demokracji jest uznawana radykalna lewica.
Wybory samorządowe we Francji 2026
Badanie IPSOS (przeprowadzone od 27 lutego do 5 marca 2026 r. dla dziennika „Le Monde”) dotyczyło zarówno wyborów samorządowych, jak i spraw ogólnonarodowych. Eksperci zapytali Francuzów o najważniejsze dla nich tematy, o motywacje w wyborze burmistrza i opinie na temat partii politycznych. Dane są dostępne także w rozbiciu na preferencje polityczne i miejsce zamieszkania.
Dla Francuzów najistotniejsza jest kwestia siły nabywczej. Mimo że inflacja zwalnia (5,2 proc. w 2022 roku, 4,9 proc. w 2023 r., 2 proc. w 2024 r. i 1 proc. w 2025 r.), wielu obywateli ucierpiało na wzroście cen w poprzednich latach: 54 proc. respondentów uznaje, że siła nabywcza jest kluczowa w obecnej sytuacji Francji. Dla 20 proc. Francuzów jest to nawet ważniejsze niż systemem opieki zdrowotnej. Kolejne miejsca zajmują sprawy związane z bezpieczeństwem: 33 proc. Francuzów za ważną uznaje imigrację, 31 proc. bezpieczeństwo dóbr i osób i 26 proc. sytuację międzynarodową.
Temat imigracji dominuje wśród zwolenników partii prawicowych (na pierwszym miejscu u wyborców centroprawicowych Republikanów, prawicowego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen i liberalno-konserwatywnej i antyimigranckiej Rekonkwisty Érica Zemmoura). Sympatycy bloku centrowego wspierającego prezydenta Emmanuela Macrona przejmują się bardziej kryzysami międzynarodowymi (zwłaszcza wojną na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie), a lewicy – kwestiami gospodarczymi, socjalnymi i ekologicznymi. Siła nabywcza i system opieki zdrowotnej martwią bardziej mieszkańców mniejszych miejscowości, a kwestie socjalne i ekologiczne mieszkańców większych miast, co odpowiada francuskim podziałom politycznym.
Jak wynika z badania, Francuzi są bardziej przywiązani do swojego kraju niż do swojego miasta lub gminy (74 proc. przeciwko 63 proc.). Dane te się wyrównują w najmniejszych miejscowościach. Z kolei połowa (49 proc.) respondentów neutralnie ocenia przyszłość swojej gminy, jedna trzecia optymistycznie, a 20 proc. pesymistycznie. Pesymizm jest wyraźniejszy wśród wyborców prawicowych partii Rassemblement National (26 proc.) i Reconquête (32 proc.), radykalnie lewicowych Francji Niepokornej (22 proc.) i Komunistów (24 proc.), oraz w miastach powyżej 100 000 mieszkańców (28 proc.).
Jeśli chodzi o przyszłość Francji, to przeważa pesymizm. 51 proc. Francuzów nie wierzy w pozytywną przyszłość kraju, a tylko 8 proc. jest nastawionych optymistycznie. W tym przypadku podobnie sympatycy partii prawicowych i radykalnie lewicowych z największym pesymizmem podchodzą do losu Francji: 78 proc. sympatyków Reconquête, 70 proc. RN, 57 proc. LFI i 57 proc. Partii Komunistycznej. 25 proc. wyborców Renaissance, partii prezydenta Macrona, ma z kolei nastawienie optymistyczne.
Francuska demokracja funkcjonuje źle
Szczególnie niepokojący wniosek z badań IPSOS dotyczy percepcji funkcjonowania demokracji we Francji. Aż 45 proc. respondentów sądzi, że demokracja funkcjonuje źle, a jedynie 16 proc., że dobrze. Jest to w dużej mierze efekt kryzysu politycznego, którego doświadcza kraj od lipca 2024 roku i nieudanego rozwiązania Zgromadzenia Narodowego przez prezydenta Emmanuela Macrona. Wówczas powstały we francuskim parlamencie trzy bloki o równej sile (lewica, centrum i prawica), co sparaliżowało życie publiczne i uniemożliwiło prezydentowi prowadzenie jego polityki. O tym, że demokracja funkcjonuje źle, najbardziej są przekonani wyborcy prawicy i radykalnej lewicy – wyborcy Rassemblement National Marine Le Pen i Jordana Bardelli, bo ich partia regularnie przegrywa z „frontem republikańskim” w każdej drugiej turze wyborów parlamentarnych i prezydenckich; a wyborcy LFI, bo blok lewicowy uzyskał najwięcej posłów w wyborach w 2024 roku, ale nie zdołał uformować rządu.
Ten brak zaufania wobec demokracji znajduje odzwierciedlenie przede wszystkim w nastawieniu wobec Prezydenta Republiki (23 proc. zaufania) i premiera (32 proc.). 48 proc. Francuzów ufa posłom i aż 69 proc. miejskim i gminnym samorządowcom. Można zatem dostrzec prawidłowość, że „im bliżej wyborcy, tym większe zaufanie”, zwłaszcza że ta zasada sprawdza się w przypadku wyborców wszystkich orientacji politycznych. Tylko sympatycy prezydenckiej partii Renaissance stawiają prezydenta i premiera wyżej od samorządowców. Można to wytłumaczyć mniejszym zakorzenieniem lokalnym tej partii (powstałej w 2017 roku) oraz faktem, że zarówno prezydent Macron, jak i premier Lecornu reprezentują ją na najwyższym szczeblu.
IPSOS zapytał badanych, która partia powinna według nich wygrać nadchodzące wybory samorządowe. 33 proc. odpowiedziało, że chciałoby wygranej prawicowego Rassemblement National, 18 proc. bloku centrowego, 15 proc. Partii Socjalistycznej, 14 proc. centroprawicowych Republikanów, 10 proc. Zielonych i 10 proc. radykalnie lewicowej La France Insoumise Jeana-Luca Mélenchona. Widać jednak różnice zależne od wielkości miast: w mniejszych miejscowościach Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen osiąga znacznie wyższe notowania (43 proc. w gminach poniżej 1000 mieszkańców, 39 proc. w gminach do 3500 mieszkańców), a partie lewicowe silniejsze są w dużych miastach (14 proc. dla LFI w miastach powyżej 100 000 mieszkańców, 18 proc. dla Partii Socjalistycznej).
Wybory samorządowe we Francji 2026: unia prawicy przeciwko unii lewicy?
W wyborach samorządowych odbywających się w dwóch turach ważną kwestią jest strategia poszczególnych partii przed głosowaniem w drugiej turze, 22 marca 2026 roku. Doskonale ilustruje to sytuacja w Paryżu, gdzie może dojść do „finału” z 5 listami (dwie lewicowe, jedna centrowa, jedna centroprawicowa i jedna prawicowa). Los tych wyborów może zależeć o tego, czy kandydaci z tego samego obozu dadzą radę się porozumieć i zawrzeć sojusz. Z badania IPSOS wynika, że Francuzi oczekują takich sojuszy: tylko 16 proc. wyborców lewicowych i 21 proc. wyborców prawicowych sprzeciwiałoby się połączeniu list ich obozu w drugiej turze.
Badani zostali zapytani o sympatię wobec poszczególnych polityków. 34 proc. dobrych opinii otrzymał Jordan Bardella, przewodniczący prawicowego RN, tuż przed Marine Le Pen (32 proc.), także przewodniczącej tej partii. Na trzecim miejscu znajduje się były minister spraw wewnętrznych, centroprawicowy Bruno Retailleau (18 proc.), a następnie sytuują się byli centrowi premierzy Édouard Philippe (16 proc.) i Gabriel Attal (15 proc.). Najwięcej negatywnych opinii (80 proc.) otrzymał przewodniczący radykalnie lewicowej LFI Jean-Luc Mélenchon. Te wyniki pokrywają się z sympatią wobec partii politycznych: 43 proc. Francuzów ma dobre zdanie o RN, 40 proc. o Republikanach, 38 proc. o Zielonych, 35 proc. o Socjalistach, 30 proc. o bloku centrowym, a zaledwie 16 proc. o LFI, partii uwikłanej w skandale związane z podejściem do konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Dobre oceny prawicy odzwierciedlają cechy, które Francuzi przypisują partiom. Według 41 proc. respondentów RN jest bliski ich spraw. Niemniej jednak ponad połowa (51 proc.) uważa, że partia Marine Le Pen i Jordana Bardelli stanowi „zagrożenie dla demokracji” i że „podsyca przemoc”. Mimo to RN wygrywa z radykalnie lewicową LFI, bo aż 71 proc. Francuzów uznaje, że „zagrożenie dla demokracji” stanowi partia Jeana-Luca Mélenchona, a 74 proc., że „podsyca przemoc”. Te dane budzą obawy polityków centrowych, którzy apelują o „przeciwstawienie się zarówno RN, jak i LFI”, aby uniknąć wzrostu napięć społecznych we Francji.
.Nadchodzące wybory samorządowe we Francji 2026 będą ostatnim dużym testem przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku. Badanie IPSOS pokazuje, że nastroje Francuzów nie są optymistyczne i że trwałe osłabienie bloku centrowego powoduje wzrost partii radykalnych oraz powrót do logiki „prawica kontra lewica”. Starcie radykalnej prawicy i radykalnej lewicy w drugiej turze wyborów prezydenckich zapewne przedłużyłoby kryzys polityczny, którego Francja doświadcza od kilku lat.
Nathaniel Garstecka





