Piotr KOŚCIŃSKI: Fundacja Joachima Lelewela. Kiedyś – dary, teraz – filmy

Fundacja Joachima Lelewela.
Kiedyś – dary, teraz – filmy

Photo of Piotr KOŚCIŃSKI

Piotr KOŚCIŃSKI

Prezes Fundacji Joachima Lelewela. Dziennikarz (ponad 20 lat w „Rzeczpospolitej"), autor kilku powieści historycznych, analityk ds. międzynarodowych. Obecnie adiunkt w AFiB Vistula.

zobacz inne teksty Autora

Zaczęło się ponad trzydzieści lat temu od wysyłki polskich książek do naszych rodaków w Kazachstanie. Teraz Fundacja Joachima Lelewela oprócz tego, że wspiera Polaków na Wschodzie, zajmuje się mało znaną historią szeroko rozumianych Kresów – pisze Piotr KOŚCIŃSKI

.W 1990 roku niemal nikt w Polsce nie wiedział, skąd wzięli się Polacy w Kazachstanie, o deportacjach 1936 r. Zrobiliśmy o tym film Przez czerwoną granicę (można go łatwo znaleźć na YouTube), jak mówiliśmy – za „zero złotych”; wszyscy przy nim pracowali za darmo, także dlatego, że była to spora przygoda. A później pojawiły się inne projekty.

Grodno w Modlinie

.W 2013 r. przyjaciele ze Związku Polaków na Białorusi powiedzieli nam, że bardzo potrzebny jest film o obronie miasta przed Sowietami w 1939 r. Dlaczego? Otóż Aleksander Łukaszenko i jego współpracownicy uznają przede wszystkim historiografię w wersji sowieckiej. Dlatego też 17 września 1939 r. ich zdaniem nie było agresji ZSRR na Polskę – była „bratnia pomoc” dla narodu białoruskiego. W Grodnie ulice wciąż noszą imiona agresorów, a pierwszy zastrzelony przez polskich obrońców miasta starszy politruk Grigorij Gornowych – siedział na wieżyczce czołgu wjeżdżającego na most na Niemnie – ma też swój pomnik.

Największym wyzwaniem było zebranie pieniędzy. Najbardziej niezwykłe było to, że zbiórkę prowadził też Związek Polaków – zebrał równowartość 9 tys. zł. Wsparcia udzieliło nam Muzeum II Wojny Światowej, zorganizowaliśmy też crowdfunding. Młodzi ludzie z firmy producenckiej LunarSix pracowali za darmo – ale też w ten sposób zrobili sobie znakomitą promocję.

Owszem, w Grodnie też robiliśmy zdjęcia. Znajomy białoruski rekonstruktor zapytany, czy może pojawić się w polskim mundurze pod zamkiem Stefana Batorego, odparł pytaniem – czy pomożemy mu, jeśli zjawi się KGB. W efekcie film w tym mieście kręcony był dobrej jakości aparatem fotograficznym, a skromna ekipa wyglądała jak zwykli turyści. Sceny batalistyczne nakręcone zostały w twierdzy Modlin, która całkiem udanie „grała” Grodno. Tam została też odtworzona scena śmierci gen. Józefa Olszyny-Wilczyńskiego, którego Sowieci zamordowali pod Sopoćkiniami. Niestety, potem ktoś „zaopiekował się” pięknym drogowskazem wskazującym drogę na Grodno i Sopoćkinie…

Film został pokazany w Grodnie, ale oczywiście był to pokaz zamknięty. Kilkakrotnie emitowany był w TVP Historia; powstała też jego wersja białoruska, emitowana w telewizji Biełsat. Wreszcie zamieszczony został na YouTube, gdzie obejrzało go już blisko 150 tys. osób. Trudno się dziwić, że pojawiły się pomysły nakręcenia dwóch kolejnych filmów – o obronie Lwowa (we współpracy z największym polskim pismem na Ukrainie, „Kurierem Galicyjskim”) i Wilna (razem z Wilnoteką). Na razie trwają poszukiwania pieniędzy.

Prawda o 17 września

.Tematyka Września 1939 r. nie jest jedyną podejmowaną przez fundację. Ale okazała się szczególnie ważna. Skoro Grodno 1939 spotkało się z ciepłym przyjęciem, stworzyliśmy stronę o tej samej nazwie, w 2017 r. przekształconą w Kresy 1939 (http://kresy1939.pl/). Za PRL tego tematu nie podnoszono w ogóle, a dziś mało kto wie – że po 17 września wkraczająca na tereny Rzeczypospolitej Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona napotkała na opór. Dzień trwała obrona Wilna; trzy dni – Grodna. W nieznanej szerzej nocnej bitwie pod Kodziowcami polscy ułani zniszczyli wiele sowieckich czołgów butelkami z benzyną. Z kolei poddanie Lwowa Sowietom, a nie Niemcom miało dramatyczne skutki: niemal wszyscy wzięci do niewoli polscy oficerowie stracili życie.

O tym właśnie są artykuły zamieszczane na portalu Kresy 1939, który powstał dzięki wsparciu Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, a obecnie funkcjonuje wspierany przez Fundację Lotto. Piszą znakomici specjaliści: prof. Czesław Grzelak, autor licznych książek (m.in. Kresy w czerwieni), jeden z niewielu, który miał możliwość przejrzenia sowieckich archiwów – trafił na krótki czas, kiedy były otwarte; prof. Wojciech Włodarkiewicz, który również wydał wiele książek, w tym o obronie Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich; prof. Romuald Szeremietiew, były wiceminister obrony narodowej. Piszą też znani dziennikarze – i oczywiście nie tylko o samych walkach we wrześniu 1939, ale też szerzej, o przyczynach i następstwach sowieckiej agresji. Na portalu obecne są ponadto artykuły autorstwa ekspertów i dziennikarzy z Ukrainy, Białorusi i Litwy – napisane przez żyjących tam Polaków, a także przez Ukraińców czy Białorusinów.

Pomagać słowem i obrazem

.Kiedyś książki, a ostatnio laptopy dla Polaków w Kazachstanie; pomoc dla rodaków za Bugiem, również przy tworzeniu własnych mediów (np. przy naszym wsparciu powstało pismo „Mozaika Berdyczowska”) – to nasze działania. Teraz jednak staramy się działać także słowem – jak w przypadku portalu Kresy 1939 – oraz obrazem – czyli filmami. Bo na ludzi, zwłaszcza młodych, to działa najsilniej.

Piotr Kościński

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 4 lipca 2021