Piotr WEREŚNIAK: "Bajki kolonizatorów i bajki kolonizowanych"

TSF Jazz Radio

Bajki kolonizatorów i bajki kolonizowanych

Piotr WEREŚNIAK

Reżyser filmowy, scenarzysta, pisarz. Autor scenariuszy m.in. „Złotopolskich“, „Na dobre i na złe“, „Kilera“, „Pana Tadeusza“,“Zakochanych“, „Kryminalnych“. Reżyser m.in. „M jak miłość“, „Zróbmy sobie wnuka“, „Barwy szczęśćia“ i „Och Karol 2“. Autor powieści „Zabili mnie we wtorek“ i „Nie szukaj mnie“. Absolwent kulturoznawstwa na Uniwersytecie Wrocławskim i reżyserii na Uniwersytecie Śląskim.

Ryc.: Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

Bajki (opowieści, narracje) bardzo szczelnie wypełniają ludzki świat od zarania homo sapiens. Można śmiało zaryzykować twierdzenie, że opowieści BUDUJĄ nasz świat, bo wszystko, co nie jest naszym osobistym doświadczeniem, jest jakąś opowieścią, jest bajką, jest czyjąś narracją.

.Opowiadanie bajek jest zajęciem niezwykle dochodowym. I nie mam tu na myśli wcale bajek opowiadanych dla rozrywki. Oczywiście literackie powieści, filmy fabularne, legendy i cała sfera narracji fikcyjnych jest ważnym i fascynującym elementem ludzkiego świata. Jednak dużo ciekawszym i bardziej dochodowym rodzajem narracji są opowieści “prawdziwe”. Czyli takie, które są przez opowiadającego pozbawione etykiety fikcyjności. Mówią one, jaka jest “PRAWDA”, opowiadają o tym, “jak jest”, “jak było” i “jak będzie”.

Każda władza, każda religia, każdy system ekonomiczny i ustrój państwowy oparty jest na “całkowicie prawdziwej” opowieści.

Przykłady?

Oto opowieść (bajka) leżąca do niedawna u podstaw całego Świata Zachodniego: Demokracja liberalna jest najwyższą i najefektywniejszą formą rządów. Kapitalizm oparty na Wolnym Rynku jest najefektywniejszym ustrojem gospodarczym. Wszelkie regulacje prawne kapitalizmu przez państwo są złe. Należy pozwolić “niewidzialnej ręce rynku” zarządzać wolnymi podmiotami gospodarczymi konkurującymi ze sobą na rynku. Chciwość jest dobra. Bogactwo od tych najbardziej chciwych i efektywnych będzie skapywało do tych mniej zaradnych i dzięki temu wszyscy będą zamożniejsi. Bieda zostanie wyeliminowana. Każdy jest kowalem swojego losu. Społeczeństwo nie istnieje, są tylko wolne ekonomicznie i politycznie jednostki. Konkurencja jest dobra. Każdy ponosi odpowiedzialność wyłącznie za siebie. Taka forma organizacji społeczeństwa jest formą najwyższą i ostateczną. W momencie, kiedy wszystkie kraje na świecie przyjmą ten sposób współżycia nastąpi “koniec historii”, bo nic lepszego nie da się wymyślić.

Wspaniała bajka, prawda? Przez ostatnie kilka dekad setki milionów światłych ludzi w cywilizowanym świecie wierzyło w tę opowieść wiarą niezachwianą, szczerą i czystą. Aż przyszedł wielki kryzys finansowy 2008 roku, upadł bank Lehman Brothers i nastąpiło odczarowanie. Okazało się, że “końca historii” nie będzie. Okazało się, że bajka nie jest prawdziwa.

Ale wróćmy do tytułowych opowieści kolonizatorów i kolonizowanych. To bardzo ciekawy rodzaj bajek, bo każda kolonizacja, każdy zabór i każda okupacja musi zostać oparta na opowieści. Nie wystarczy goła siła militarna. Musi być bajka. A bywa, że bajka jest nawet ważniejsza od wojska.

Historia kolonizacji jest stara jak historia ludzkiej cywilizacji. Już kiedy wymyślono rolnictwo 10 tys. lat temu, kiedy powstały pierwsze miasta nad Nilem i na Bliskim Wschodzie zaczęły się najazdy silniejszych na słabszych. Zawsze chodziło o rabunek i zawsze towarzyszyła temu MOCNA bajka kolonizatorów (najeźdźców).

Z czasem odkryto, że jednorazowy rabunek jest mniej opłacalny od rabunku ustawicznego, ciągłego, permanentnego i wielopokoleniowego. Tak zaczęła się wielka kariera Systemu Kolonialnego i trwa nieprzerwanie do dzisiejszego dnia. Słabsze militarnie ludy były kolonizowane przez Imperium Rzymskie, kolonizowali Arabowie (Maurowie), kolonizowały feudalne królestwa średniowiecznej Europy, aż w końcu nadeszła Epoka Wielkich Odkryć Geograficznych i kolonizacja weszła na nowy, nieznany do tej pory poziom – poziom globalny.

Skolonizowano obie Ameryki, Afrykę, Australię, Syberię, Indie i całą Azję Południowo-Wschodnią. Skolonizowano również Polskę, bo nie byliśmy w stanie oprzeć się potędze militarnej trzech wielkich mocarstw kolonialnych – Prusom, Austro-Węgrom i Rosji.

Kolonizatorom ZAWSZE towarzyszyła opowieść o “dzikich”, których należy wziąć pod ochronę. Oto bajka kolonizatorów w skrócie: “Dzicy” są jak niesforne dzieci, nie potrafią o siebie zadbać, są skłonni do lekkomyślności, nieodpowiedzialności i przemocy. Są niższym od nas gatunkiem ludzi, są podludźmi, są prawie zwierzętami, nie dorastają nam inteligencją, moralnością i zaradnością. “Dzicy” są niebezpieczni nie tylko dla nas kolonizatorów (nadludzi), ale i dla samych siebie. Są skłonni do bezsensownej przemocy i do niszczącej, ślepej agresji. “Barbarzyńcy” są niemoralni, brudni i roznoszą choroby. Mają tendencje do pijaństwa i do łamania prawa. Są nietolerancyjni, szowinistyczni i antysemiccy. Kultura i sztuka “dzikich” jest prymitywna i nieporadna. Społeczność “dzikich” jest słabo zorganizowana, chaotyczna, pełna niesprawiedliwości i przemocy wobec słabszych. Są od nas biedniejsi i mniej “cywilizowani”, bo są z natury głupsi i genetycznie gorsi od nas. Dlatego właśnie musimy ich podbić, skolonizować, zniewolić i narzucić im swój “cywilizowany” porządek.

Tę bajkę kolonizatorów opowiadano ZAWSZE o każdym kolonizowanym ludzie w historii. Anglicy opowiadali ją o Indianach Ameryki Północnej, czarnych Afrykańczykach, Hindusach i Aborygenach australijskich. Francuzi opowiadali ją o Arabach, Portugalczycy i Hiszpanie o Indianach Ameryki Południowej, a Niemcy i Rosjanie o Polakach. Zawsze wraz z kolonialną siłą zbrojną szła ta opowieść o “dzikich”.

Tak się dzieje do dzisiaj. Neokolonializm trwa w najlepsze, wystarczy spojrzeć na wojny toczące się na Bliskim Wschodzie. I wciąż opowiada się tę starą, kolonialną bajeczkę o “dzikich”.

Współczesne opowieści o “polskich obozach koncentracyjnych” i “wrodzonym polskim antysemityzmie” to wciąż te same wariacje na temat kolonialnej opowieści o “dzikusach”. Ta bajka wciąż ma swoją siłę i znaczenie.

Czasy kolonialne wciąż trwają i przynoszą wielkie korzyści tym, którzy na nowoczesnym neokolonializmie oparli swój model biznesowy.

Warto o tym wiedzieć, kiedy kolejny raz usłyszymy o polskim pijaństwie, ksenofobii, prymitywizmie i antysemityzmie. Byliśmy krajem kolonizowanym przez ponad dwa wieki. Bajka kolonizatorów o “dzikich” Polakach była BARDZO ważną częścią tej kolonizacji.

A jaka jest wobec tego bajka kolonizowanych? Jaka jest bajka “dzikich”?

Oto ona: Wszystko, co o nas mówicie to NIEPRAWDA!

.Sęk w tym, że… obie bajki nie są do końca prawdziwe. Rzeczywistość jak zwykle jest dużo bardziej skomplikowana niż opowieść o niej.

Piotr Wereśniak

1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zbigniew Krawczyk pisze:

Opowieści lub legendy są podstawą samoidentyfikacji ludzi, którzy w nie wierzą. Tym słabym umysłowo osobnikom można wmówić praktycznie dowolną tożsamość, co wykorzystują animatorzy konfliktów społecznych i politycznych. Legendy mają duże znaczenie społeczne, w praktyce popychają całe społeczności do działań pożytecznych lub zgubnych dla nich. Znaczenie to zmienia się z czasem, legendy żyją dłużej niż okresy historyczne w których powstają. Jeśli legenda dobrze ujmuje najważniejsze konflikty i zmiany społeczne,to stać się może zalążkiem ideologii prowadzącej do sukcesów. Zdarza się często, że nie pasuje do czasów w których funkcjonuje (jest anachroniczna), co jej wyznawcom przynosi klęski. Czasem pasuje do okresu w którym już nikt o niej nie pamięta.
Pominę bolesne przykłady polskie, zilustruję tezę drastycznymi przykładami z historii Chin.
Przed 330 laty w wojnę domową wtrącili się tam Mandżurowie, którzy podbili prawie całe Chiny. Zaprowadzili tam swoje porządki oparte na dość powierzchownym naśladowaniu idei i obyczajów chińskich sprzed 400 lat oraz bezwzględnym terrorze i odpowiedzialności zbiorowej. Cenzura izolowała Chińczyków od ich własnych osiągnięć cywilizacyjnych młodszych niż dynastia Sung. Zlikwidowano kadry przemysłu, co cofnęło gospodarkę do średniowiecznego rzemiosła. Nauka zajęła się kontemplacją klasycznych dzieł filozoficznych w drastycznie okrojonym brzmieniu (jak w średniowiecznej Europie), zanikły nauki doświadczalne. W ciągu jednego pokolenia Chiny przegrały wyścig technologiczny z mocarstwami europejskimi (zaczęło się to w roku 1424 kiedy cesarz uznał że osiągnięto już wystarczający postęp i zabronił dalszego, ale zakaz był “łagodny”). Wkrótce okręty europejskie “otwarły” Chiny na handel zagraniczny na zasadach kolonialnych, ale nie mieściło się to w legendzie Mandżurów, wobec czego ignorowano rzeczywistość przez ponad 200 lat. Kiedy cesarz zabronił wmuszania Chińczykom narkotyków, wojska białych ludzi rozgromiły jego armię uzbrojoną głównie w halabardy i łuki (Wojna Opiumowa). Wobec groźby detronizacji cesarz zgodził się na wyniszczanie swoich poddanych i zamknął się w Zakazanym Mieście. Poddani zbuntowali się i wybuchło Powstanie Bokserów, czyli adeptów różnych szkół Kung Fu, Tai-Chi i innych. Tym razem pogrom cywilów miał rozmiary ludobójstwa (w pełni akceptowanego przez cesarza). Legenda kolonizatorów podkreśla, że uzbrojeni w “kije” żółci szli bez lęku na ufortyfikowane stanowiska białych uzbrojonych w wielostrzałowe karabiny, bo wierzyli że dzięki praktykom religijnym osiągnęli nieśmiertelność. Legenda skolonizowanych była bardziej skomplikowana, opierała się na błędnej interpretacji klasycznych pism taoistycznych we fragmentarycznej i ocenzurowanej postaci (rozpowszechnianie oryginałów karane było śmiercią). Mistrz Li Tsy nie używał pojęcia nieśmiertelności fizycznej, pisał o medytacyjnym wchodzeniu w ponadczasową świadomość, ale to w XIX wieku nie docierało do jego wyznawców. Wyznawcy ci nie słyszeli również o wielowiekowej tradycji używania w Chinach artylerii (w tym rakietowej), pociskach zapalających, burzących i odłamkowych. Różnice cywilizacyjne miedzy Europą i USA a Chinami osiągnęły wtedy rozmiary milenium.
Bogaci Chińczycy jeszcze na przełomie XIX i XX w. byli w stanie wysyłać swoje dzieci na zachodnie uniwersytety, co doprowadziło do obalenia monarchii (ostatnim cesarzem zaopiekowali się Japończycy), ale mentalne pozostałości po dynastii mandżurskiej zlikwidowała dopiero władza komunistyczna, kto wie czy na stałe (wśród diaspory popularna jest wiara w nieśmiertelność osiąganą praktykami seksualnymi). W sumie legenda o jedynej prawdziwej tożsamości umysłowej Chińczyków kosztowała ten naród kilkaset milionów zabitych, a jej zwolenników jakby przybywało….
Legenda białych o żółtych dzikusach była skuteczna jeszcze przed 70 laty, teraz skuteczna jest jej antyteza, ale historia wcale się nie skończyła…
zk

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam