Richard STALLMAN: Przeciw opresji 2.0

TSF Jazz Radio

Przeciw opresji 2.0

Richard STALLMAN

Programista i aktywista walczący o wolne oprogramowanie. Szef Fundacji na rzecz Wolnego Oprogramowania, autor licencji wolnego oprogramowania, w tym najbardziej znanej: GPL (GNU General Public License).

Ryc.: Fabien Clairefond

„Musimy się naprawdę postarać, by politycznie osłabić korporacje i biznes. Biznes dąży do politycznej władzy ograniczającej demokrację (…) Niektóre firmy są wystarczająco potężne, by popchnąć badania informatyczne w kierunku coraz większej opresji. Owszem, to może być zabawne, może być w wielu przypadkach wygodne, ale ostatecznie okazuje się uciemiężeniem użytkowników. Ale firmy te mogą sobie zapewnić przegłosowanie dowolnych pasujących im ustaw” – mówi guru wolności w sieci.


Agata CZARNACKA: – Był pan pierwszym aktywistą internetowym na świecie. Z unikalną perspektywą – widział pan świat tuż przed, jak i po wkroczeniu weń komputerów. Jak pana zdaniem zmieniliśmy się, gdy zaczęliśmy używać komputerów?

Richard STALLMAN: – Nie mam pojęcia – nie wiem wiele o tym, jak to jest być kimś innym niż ja sam. Nie poświęcam czasu na analizowanie, jak myślą inni ludzie. Po prostu nie wiem.

– A czy umiałby pan sobie wyobrazić samego siebie – bez komputera?

– Tak. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że któregoś dnia komputery staną się do tego stopnia nieetyczne, że nie będę się umiał z tym pogodzić. W takim przypadku będę musiał się nauczyć obchodzić bez nich.

– Głosi pan cztery wolności, które pojawiły się wraz z Internetem…

– To nie do końca dobrze postawione pytanie. Cztery wolności określają oprogramowanie; wyznaczają, co potrzebne jest użytkownikom, aby mieli pełną kontrolę nad programem. Istnieją też wolności powiązane z Internetem – ale wolne oprogramowanie nie jest w sposób konieczny związane z Internetem. Nawet gdyby Internet nie istniał, ale mielibyśmy komputery, mielibyśmy dobry powód, by nalegać, aby komputery te chodziły pod wolnym oprogramowaniem.

– Chciałabym jednak wrócić do mojego pierwszego pytania, może je trochę przeformułować. Co to znaczy, być człowiekiem w tym nowym, nowo stworzonym świecie społecznym. Mówi pan o czterech nowych prawach człowieka…

– Które mają zastosowanie, o ile używa się komputera.

– A przecież istnieje możliwość, że w ciągu najbliższych dwudziestu lat już każdy z nas zacznie się posługiwać komputerem. A te mogą się stać – jak pan to ujął – nieetyczne. Być może wtedy zdecydujemy się je odrzucić, ale dziś można z pewnością powiedzieć, że komputery stają się coraz powszechniejsze, że ta przemiana dotyczy już prawie każdego, każdej z nas.

– Jeśli używasz komputera, zasługujesz na to, by ten komputer pozostawał pod twoją kontrolą. A to oznacza, że oprogramowanie powinno być wolne. To wymaga czterech wolności, o których wspominałem. Wolność „zero” to swoboda uruchamiania programu, kiedy się chce. Wolność „jeden” to wolność studiowania kodu źródłowego aplikacji i zmiany go w taki sposób, żeby komputer robił dokładnie to, czego sobie życzysz. Te dwie wolności odnoszą się do jednostkowej kontroli nad programem.

Kolejne wolności odnoszą się do kolektywnej kontroli nad programem. Wolność numer dwa oznacza możliwość dystrybuowania dokładnych kopii programu, udostępniania ich każdemu, komu się chce. Wolność numer trzy to swoboda udostępniania swoich modyfikacji programu innym ludziom. Bez tego nie ma kolektywnej kontroli nad oprogramowaniem.

– Jak pan zapatruje się na to, w jaki sposób technologie informatyczne przekładają się na polityczne środowisko, w którym żyjemy? Na przykład na kwestie elektronicznego nadzoru. W toku wykładów podaje pan przykłady osób zatrzymywanych po drodze na protesty czy demonstracje.

– To działo się w Anglii – protestujących śledzono przy pomocy systemu rejestrującego przemieszczanie się samochodów – sieci przydrożnych kamer rozpoznających tablice rejestracyjne. Dzięki temu można dokładnie określić, gdzie znajduje się taki lub inny samochód.

– To samo zaczyna odnosić się do ludzkich twarzy – kolejne rządy, w tym rząd polski, starają się wprowadzić zakazy zakrywania twarzy, z czego można wnioskować, że państwa chcą wprowadzić powszechne systemy nadzorcze wykorzystujące oprogramowanie rozpoznające rysy twarzy.

– Dlatego wszyscy powinniśmy zacząć zasłaniać twarze! Nie tylko w czasie protestów, ale także w codziennym życiu.

– No cóż, kobiety w świecie arabskim jakoś sobie z tym radzą…

– Nie chciałbym oczywiście do niczego zmuszać kobiet, ale zakrywanie twarzy to jedyny sposób na zwalczanie systemów rozpoznawania twarzy. Jednak przede wszystkim ludzie powinni zorganizować się i wywalczyć prawny zakaz używania takich rozwiązań. Państwo nie może atakować demokracji! Demokracja dzisiaj jest już po prostu za słaba!

Demokracja jest dziś za słaba, ponieważ różne rozwiązania polityczne i prane coraz częściej oddają władzę w ręce biznesu. Innymi słowy, coraz częściej mamy do czynienia z „traktatami o wolnym wyzysku”.

– To pan wprowadził pomysł „korporacyjnej kary śmierci”?

– Tak. Musimy się naprawdę postarać, by politycznie osłabić korporacje i biznes. Biznes dąży do politycznej władzy ograniczającej demokrację. A demokracja oznacza, że wielu niebogatych ludzi może się połączyć, by zyskać większą siłę niż ta, jaką dysponują bogaci i przeszkodzić im w dominacji nad resztą! Jeżeli dysponujemy dziś formalną demokracją, ale władza przepłynęła w ręce bogatych, to znaczy, że demokracja nie działa.

– Jaki system polityczny byłby pana zdaniem lepszy? Jak skonstruować bardziej sprawiedliwe środowisko polityczne?

– Jestem zwolennikiem demokracji, ale żeby mogła funkcjonować, musimy najpierw osłabić bogaczy. Musimy zabrać władzę wielkiemu biznesowi, tak żeby nie był w stanie nam przeszkodzić w kreowaniu praw, których realnie potrzebujemy.

Jakieś osiem lat temu, kiedy Unia Europejska zastanawiała się nad dyrektywą o patentowaniu oprogramowania, w pewnym momencie to Polska zablokowała ją na poziomie Rady Europejskiej. Stało się to dzięki kampanii prowadzonej przez Polaków. Jednak wiele europejskich spółek działających na terenie Polski, utrzymujących w tym kraju centra badawcze, zapowiedziało, że jeśli państwo to nie zmieni stanowiska, to one przeniosą swoje ośrodki gdzie indziej. I Polska się poddała.

Te spółki okazały się dysponować władzą wystarczającą, by zapędzić w kąt całe państwo. To niedopuszczalne! Aby państwo cieszyło się demokracją, konieczne jest zapewnienie, by żadna grupka prywatnych podmiotów nie dysponowała podobną władzą. Dziś biznes ma tej władzy zbyt wiele.

– Z drugiej strony, to rząd amerykański dyktuje całemu światu standardy postępowania…

– No cóż, mi nie. Zresztą tylko głupiec słucha, co rząd amerykański ma do powiedzenia. 

– W myśli politycznej, na której opiera się polityka Stanów Zjednoczonych i która zyskuje coraz większą popularność na całym świecie, istnieje silny i bezpośredni związek między polityczną demokracją a swobodą gospodarczą, zwłaszcza dla korporacji.

– To wypaczony demokratyczny schemat. Jak już mówiłem – demokracja oznacza, że biznes nie ma władzy politycznej! Demokracja pozwala obywatelom wspólnie regulować funkcjonowanie biznesu w taki sposób, by nie szkodził ludziom. Gdziekolwiek się nie spojrzy, widać szkody wyrządzane przez firmy i spółki wystarczająco mocne politycznie, że są w stanie zablokować żądania, by się zamknęły.

Spójrzmy choćby na wydobycie ropy. Rząd Stanów Zjednoczonych nie miał wystarczającej władzy politycznej, by wprowadzić regulacje zabezpieczające przed kolejnym wielkim wyciekiem ropy naftowej.

Jeśli chodzi o kwestię globalnego ocieplenia, wszystko wskazuje na to, że Obama buduje właśnie cały system kłamstw, który uzasadni, dlaczego budujemy ropociąg Keystone XL – ja osobiście wolę go nazywać „planetarnym grillem”. Kiedy już przewód na taką ilość ropy zostanie oddany do użytku, trudno będzie doprowadzić ludzi do tego, by przestali jej używać.

Przecież to jest gwarancja katastrofy na światową skalę!

Niech pani spojrzy na to, co się dzieje z bankami. Banksterzy popełniają przestępstwa i nikt ich nie ściga. Banki są tak duże, że nawet prokurator generalny Stanów Zjednoczonych przyznaje, że nie śmiałby wszcząć przeciwko nim postępowania. Coś z tym trzeba zrobić! Trzeba je zacząć niszczyć!

– To naprawdę miało miejsce?

– Tak właśnie powiedział! Odnotowałem to na mojej stronie w sekcji „Notatki polityczne”. Banki są więc nie tylko „too big to fail” (zbyt duże, by upaść), ale także „too big to jail” (zbyt duże, by iść do więzienia, ponieść odpowiedzialność karną).

Musimy je złamać, podzielić na mniejsze, które już nie będą takie wielkie. Jeśli będzie ich nie kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt, ale kilkaset, będziemy mogli prowadzić dochodzenia i egzekwować odpowiedzialność karną za łamanie prawa. W ten sposób nie odważyłyby się niszczyć gospodarki.

Kolejny obszar to oprogramowanie. Niektóre firmy są wystarczająco potężne, by popchnąć badania informatyczne w kierunku coraz większej opresji. Owszem, to może być zabawne, może być w wielu przypadkach wygodne, ale ostatecznie okazuje się uciemiężeniem użytkowników. Ale firmy te mogą sobie zapewnić przegłosowanie dowolnych pasujących im ustaw.

NM5 OKŁADKA

No, i media. „Fabryki snów” z Hollywood. Ci wszyscy, którzy forsują niesprawiedliwe prawo karzące ludzi za to, że udostępniają pliki.

Rozmawiała Agata Czarnacka
Tekst pochodzi z wyd.5 kwartalnika opinii “Nowe Media” [LINK]

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam