Nie daj mi się modlić na ruinach Paryża

Roland MASZKA

Polonista. Absolwent gedanistyki. Współautor podręczników szkolnych. Pasjonat teatru i tradycyjnej książki, siebie zalicza do epoki Gutenberga. Inicjator dobrych praktyk w szkole.

zobacz inne teksty autora

 

Jesteśmy obciążeni literackim Paryżem – rewolucji i Wielkiej Emigracji, paryskim brukiem romantyków, Paryżem Wokulskiego i Judyma, Mickiewicza, Słowackiego, Miłosza… A może obciążeni jesteśmy Paryżem widzianym w okularze mediów? Miastem niepokojów, demonstracji, kamieni i płonących samochodów? – pisze Roland MASZKA

.Ponad sześćdziesiąt lat temu Kazimierz Wierzyński, przywołując cytat z książki Paryż Tymona Terleckiego, napisał: Nie daj, by przyszli na kucych, włochatych koniach skośnoocy Scytowie, ślepi innowiercy, i na placach paryskich rozłożyli ogniska i wypalali nam serce. Nie daj, by juchtem ich butów cuchnącym z daleka na wietrze napełniły się domy nasze i kopuła w katedrze, i studenckie poddasze, i wolne powietrze… Wtedy w słowach tych pobrzmiewały echa najazdu hord Attyli, groza stepu, gdyby jakaś siła poruszyła stojące w gotowości radzieckie dywizje.

Kreśląc taki obraz, myślał zapewne Wierzyński o geopolitycznej sytuacji Europy, widmie komunizmu i deprawacji lewicujących elit. I choć był to świat rozdzielony żelazną kurtyną, Francja już wtedy miała może jakąś słabość do Rosji. Śnieg i zima kojarzone były tu raczej z bielą – nie z Syberią… Przywilej wolnego kraju!

Ale Paryż był wówczas czymś innym, niż jest teraz… Choć i teraz, w przeddzień prezydenckich wyborów, oczy Polaków są zwrócone ku Francji, ku Paryżowi… My jednak jesteśmy obciążeni literackim Paryżem – Paryżem rewolucji i Wielkiej Emigracji, paryskim brukiem romantyków, Paryżem Wokulskiego i Judyma. Paryżem Mickiewicza, Słowackiego, Miłosza… Albo Paryżem generała de Gaulle’a. A może obciążeni jesteśmy Paryżem widzianym w okularze mediów? Miastem niepokojów, demonstracji, kamieni i płonących samochodów, policyjnych szpalerów; miastem wstrząsanym eksplozjami i groźbami? O ile taki obraz jest prawdziwy…

W gruncie rzeczy niewielu Polaków zna problem i zgłębia polityczną scenę Francji. Raczej opieramy się na opiniach zasłyszanych… Bo co w przeddzień francuskich wyborów wysuwa się na plan pierwszy? Izolacjonizm i renesans nacjonalizmów? Albo eurojedność? Może dezorientacja polityczna Francuzów? A może stanowcze ‘nie’ przeciw przyjmowaniu imigrantów, wszak Francja ma problem z niezasymilowanymi mniejszościami. A może warto posłuchać tego, co mówi francuska ulica? Przeciętny Francuz albo francuski Polak (Polonia jest dość liczna). Sprawa uchodźców? Tolerancja? Otwartość? Poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji… Szacunek do własnej tradycji, pierwszeństwa…

Dla Wierzyńskiego wartością stała się kulturowa więź, poczucie łączności z tym, co wspólne i nieprzemijalne w tradycji; z tym, co składa się na dorobek Europy, a co już raz było zagrożone i omal nie zniszczone totalną wojną. I nadal w powojennym świecie pogrążonym w konfliktach jest w niebezpieczeństwie. I choć swoją refleksję wypowiada poeta z wysokości Long Island, zza oceanu, to jednak pisze: Nie daj mi się modlić na ruinach Paryża.

Cokolwiek jest nasza winą
I wywodzi się z naszej słabości,
Nie daj, by step tu padł płaską równiną
I wiatr pustynny zagwizdał na kości
A ciemny przybysz, młodzieńczy złoczyńca,
Twardą, obkutą gwoździami stopą
Zadeptał ostatnie światło chmurne,
Ostatnią grecką urnę
Nad nasza Europą.

Roland Maszka

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z