Wielka spowiedź na terenie Circus Maximus w Rzymie

Tysiące uczestników Jubileuszu Młodzieży w Rzymie przybywają od rana na teren antycznego stadionu Circus Maximus, gdzie spowiadają się w ponad 200 ustawionych tam konfesjonałach. Piątek jest dniem pokutnym podczas tego największego wydarzenia Roku Świętego.

Polowy konfesjonał na terenie antycznego stadionu

.Tak jak w 2000 roku podczas Światowych Dni Młodzieży z okazji Roku Świętego, także teraz teren starożytnego stadionu Circus Maximum między Awentynem i Palatynem jest miejscem spowiedzi.

Sakramentu pokuty i pojednania udziela około tysiąca księży w różnych językach.

Kolejne grupy młodych pielgrzymów z całego świata przybywają na Circus Maximus, gdzie pod wielkim namiotem czekają na swoją kolei, by podejść do polowego konfesjonału.

Wokół czuwają służby medyczne, ponieważ dochodzi do omdleń z powodu upału.

Tysiąc księży udzieli spowiedzi w Circus Maximus

.W Wiecznym Mieście jest kilkaset tysięcy uczestników Jubileuszu Młodzieży z ponad 140 krajów, wśród nich około 20 tysięcy Polaków.

Kluczowymi wydarzeniami Jubileuszu będą sobotnie wieczorne czuwanie z papieżem Leonem XIV na terenie kampusu uniwersyteckiego Tor Vergata i niedzielna poranna msza w tym samym miejscu.

W zapewnienie bezpieczeństwa i spokojnego przebiegu wszystkich wydarzeń zaangażowanych jest 10 tysięcy policjantów, karabinierów oraz wolontariuszy. We włoskich patrolach jest też czworo polskich policjantów.

Koniec chrześcijaństwa – czyżby?

.W Wybitna francuska filozof, Chantal Delsol w jednym ze swoich wykładów wieszczyła koniec chrześcijańskiego świata: „Przekonanie lub rojenia, że gdy upadnie chrześcijaństwo, wszystko upadnie wraz z nim: to absurd. Rządy chrześcijaństwa już teraz są zastępowane – nie przez nicość ani przez burzę, a przez dobrze znane prymitywniejsze i bardziej nieokrzesane formy historyczne”. O ile na ogół zgadzam się z jej poglądami, to tym razem mam pewne wątpliwości. Bowiem i dziś istnieją wybitni współcześni filozofowie, dla których inspiracją jest chrześcijaństwo

Brytyjski filozof, Richard Swinburne, zwany gigantem z Oksfordu argumentuje w swoich licznych artykułach i książkach, że wiara w chrześcijaństwo jest racjonalna i spójna w ścisłym sensie filozoficznym. Swinburne przedstawia wiele argumentów na rzecz wiary w istnienie Boga; twierdzi, że Bóg jest istotą, której istnienie nie jest logicznie konieczne, ale jest konieczne metafizycznie w sposób, który definiuje on w swojej książce „The Christian God”. 

W innej swojej książce „Czy istnieje Bóg” napisał takie oto zdanie: „Sukces nauki polega na ujawnianiu głębokiego porządku świata przyrody; daje nam solidną podstawę do przyjęcia, że ​​istnieje jeszcze głębsza przyczyna tego porządku. Bóg nie jest alternatywnym wyjaśnieniem dla nauki; jest podstawą wszelkich wyjaśnień, w tym sensie, że to istnienie Boga daje początek możliwości wyjaśnienia”. 

Chyba najpiękniejszy jednak filozoficzny argument na istnienie Boga, jaki znalazłem, sformułował na swoim blogu amerykański myśliciel z Baylor College w Houston, Alexander Pruss, a brzmi on tak: „Opowieść o nieskończonym i doskonałym Bogu, który stał się jednym z nas, aby cierpieć i umrzeć w celu zadośćuczynienia za nasze grzechy — jest niezwykle piękna. Nawet abstrahując od prawdy przesłania, jest ono piękniejsze niż piękno otaczającej nas natury. Załóżmy teraz, że Bóg istnieje, a przesłanie Ewangelii jest fałszywe. Wtedy ludzkie (lub demoniczne) fałszerstwo przewyższyło piękno stworzonej przez Boga natury wokół nas. To nie wydaje się prawdopodobne. Tak więc jest prawdopodobne, że: Jeśli Bóg istnieje, przesłanie Ewangelii jest prawdziwe. Ponadto wydaje się mało prawdopodobne, aby Bóg pozwolił nam wymyślić fałsz na temat tego, co uczynił, którego treść przewyższa w pięknie i dobroci to, co Bóg faktycznie uczynił. Jeśli tak, to należy założyć, że jeśli Bóg istnieje, coś co najmniej tak pięknego i dobrego jak przesłanie Ewangelii jest prawdą”.

TTegoroczną majówkę mieliśmy okazję spędzić w stosunkowo niewielkim podparyskim miasteczku Argenteuil. Pojechaliśmy tam obejrzeć i uczcić słynną relikwię, ową bezszwową Tunikę Chrystusa, o którą rzymscy legioniści rzucali losy nie chcąc jej rozdzierać. Święta Tunika trafiła początkowo do tamtejszego klasztoru Notre Dame, z którego pozostały obecnie jedynie fundamenty, gdyż zburzono go w okresie rewolucji francuskiej. Ten los spotkał zresztą wiele wspaniałych francuskich budowli sakralnych, np. pomnikowe średniowieczne opactwo Cluny, po którym pozostał jedynie fragment transeptu. Dlatego Tunika znajduje się obecnie w Bazylice St. Denys, którą zbudowano specjalnie dla niej. Otwarcie Bazyliki miało miejsce w roku 1866.  

Tunika wystawiana jest średnio tylko raz na 50 lat. Tym niemniej ostatnie jej wystawienie miało miejsce stosunkowo niedawno, bo w roku 2016 z okazji 150-lecia powstania Bazyliki i 50-lecia diecezji Pontoise, na terenie której leży Argenteuil, oraz z okazji Roku Miłosierdzia ogłoszonego przez Papieża Franciszka. Tegoroczne wystawienie (Ostension 2025) zorganizowane z okazji Roku Świętego i 1700-lecia soboru nicejskiego, kończy się już wkrótce, bo 11 maja. Co jest najpiękniejsze i najbardziej poruszające, to fakt, że można podejść do Św. Tuniki stosunkowo blisko, aby na własne oczy zobaczyć na niej ślady Chrystusowej krwi, i że nikt pielgrzymów nie przegania, jak to znamy z Ziemi Świętej, dając im czas na spokojną modlitwę i kontemplację. 

Po osobistym spotkaniu z tą relikwią tajemnice bolesne różańca będą już na zawsze kojarzyły mi się z widokiem okrwawionej Św. Tuniki. Jak napisał współczesny amerykański filozof z Kalifornii, William Lane Craig: „Aby otrzymać przebaczenie, musimy zaufać Chrystusowi jako naszemu Zbawicielowi i Panu naszego życia. Ale jeśli odrzucimy Chrystusa, odrzucimy Boże miłosierdzie i powrócimy do Jego sprawiedliwości. Wiemy na czym stoimy. Jeśli odrzucimy ofertę przebaczenia Jezusa, po prostu nie będzie nikogo innego, kto zapłaciłby karę za nasze grzechy – oprócz nas samych”. Święta Tunika jest tej odkupieńczej ofiary bardzo namacalnym dowodem.

Docierały do mnie wieści o stopniowym odradzaniu się chrześcijaństwa we Francji i o lawinowo rosnącej liczbie chrztów młodych dorosłych. Słyszałem też o rosnącej roli małych religijnych wspólnot i tzw. kościołów domowych, które zaczęły stawać się zaczynem i rozsadnikiem wiary we francuskim społeczeństwie. Ale teraz widome znaki tego odrodzenia zobaczyłem bardzo namacalnie, na własne oczy. 

Oczywiście, czym innym jest rola chrześcijaństwa w naszym indywidualnym życiu, a czym innym jego rola jako kulturowego spoiwa europejskiej cywilizacji. I tu Chantal Delsol na pewno ma wiele racji: chrześcijaństwo przestało być w dużej mierze siłą organizującą polityczne i społeczne życie. Francuska filozof wieszczy powrót pogaństwa po tym jak zakwestionowano transcendencję zauważając, że: „Późna nowoczesność, która zaczęła się po II wojnie światowej, z całą pewnością postrzega Kościół jako instytucję przestarzałą. W drugiej połowie wieku XX i na początku wieku XXI różnice te miały dalej narastać. Panujący liberalizm reprezentuje typ myślenia dokładnie odwrotnego do myśli płynącej z nauczania Kościoła”. 

Chantal Delsol pisze dalej, że „każda kultura czy cywilizacja, w początkowym i decydującym momencie swojej historii, dokonuje pierwotnych wyborów ontologicznych, na których opiera się i wznoszone jest wszystko inne – moralność i obyczaje, prawa i zwyczaje. Dla chrześcijaństwa takim decydującym momentem był okres pierwszych soborów [a więc także soboru nicejskiego, z okazji 1700-lecia którego wystawiono obecnie Św. Tunikę]. Jednak przychodzi dzień, kiedy wiara w pierwsze zasady się załamuje. Jeśli chodzi o nas, żyjemy obecnie w przełomowym momencie, kiedy pierwotne wybory ontologiczne – określające znaczenie i miejsce człowieka we wszechświecie, naturę świata czy bogów – zostają obalone”.

Jednak moim zdaniem, coraz więcej osób rozumie, że „nie samym chlebem żyje człowiek” i że bez tego metafizycznego, duchowegowymiaru życie ludzkie jest niepełne, nie potrafimy bowiem przezwyciężyć ogarniającej nas egzystencjalnej pustki. Wspomniany już William Lane Craig ujął to tak: „Jeśli nie ma Boga, to człowiek i wszechświat są skazani na zagładę. Jak więźniowie skazani na śmierć, czekamy na naszą nieuniknioną egzekucję. Nie ma Boga i nieśmiertelności. I jaka jest tego konsekwencja? Oznacza to, że samo życie jest absurdalne. Oznacza to, że życie, które mamy, nie ma ostatecznego znaczenia, wartości ani celu”.

Czy nie jest więc tak, że to indywidualne odrodzenie, którego jesteśmy świadkami i którego doświadczyłem osobiście w Argenteuil, nie jest cichym bijącym źródłem, które doprowadzi z czasem do stopniowej odbudowy chrześcijańskich korzeni naszej cywilizacji? Sama Chantal Delsol paradoksalnie podała tu pewną wskazówkę: „Chrześcijanie niestrudzenie protestujący, by zapobiec wprowadzeniu bandyckich praw dotyczących aborcji czy wspomaganego rozrodu, mogą wygrać jedynie w przypadku, kiedy najpierw przeprowadzą rewolucję duchową. Nawróćmy ludzi na chrześcijaństwo, na integralną godność każdego poczętego dziecka, a wtedy będziemy mogli zakazać aborcji. Próby uczynienia tego w kierunku odwrotnym będą jak usiłowanie narzucenia wyznania ludom niekatolickim: terrorystycznym absurdem. Wiara i przestrzeganie zasad poprzedzają ustanowienie praw”.

I drugi przykład, obok współczesnej Francji – dzisiejszy Liban …

Ale o tym dopiero w następnym tekście.

Teks dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-piotr-czauderna-koniec-chrzescijanstwa-czyzby/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 sierpnia 2025