Eryk MISTEWICZ w „Le Figaro” o tym, dlaczego Polska chętniej stawia na Waszyngton, niż Brukselę

Eryk MISTEWICZ, prezes Instytutu Nowych Mediów (wydającego „Wszystko co Najważniejsze”), skomentował na łamach „Le Figaro” napięcia między niektórymi krajami Unii Europejskiej a Stanami Zjednoczonymi. W grze jest dziś bezpieczeństwo i nie możemy z nim igrać. „Jeśli jesteśmy chronieni, to dzięki potędze Stanów Zjednoczonych, a nie dzięki Niemcom czy Francuzom” – przekonuje Eryk MISTEWICZ w „Le Figaro”, w tekście opublikowanym 23 stycznia 2026 r.
Eryk MISTEWICZ w „Le Figaro”: „Odłączenie się od Stanów Zjednoczonych, wyjście z NATO, nie wchodzi w grę”
.Histeria panująca w Europie Zachodniej wokół „konfliktu” o Grenlandię kontrastuje ze stoicyzmem krajów Europy Środkowo-Wschodniej – zauważa znana dziennikarka Laure Mandeville na łamach dziennika „Le Figaro”, przedstawiając punkt widzenia Bałtów i Polaków na bezpieczeństwo europejskie.
„W świadomości państw bałtyckich i Polski Ameryka zawsze była niezastąpionym sojusznikiem, zarówno modelem demokracji, jak i podstawową gwarancją bezpieczeństwa. Krótko mówiąc, stabilnym i centralnym elementem geopolitycznym, na którym te kraje się opierały, budując swoją suwerenność i niepodległość od upadku ZSRS” – zauważa Laure Mandeville.
„Dla Polski i krajów bałtyckich pomysł odłączenia się od Stanów Zjednoczonych, wyjścia z NATO, nie wchodzi w grę. Będziemy ostatnimi, którzy pozostaną w NATO, aż do ostatniego tchnienia” – przekonuje Eryk Mistewicz – mimo „gwałtownego starcia, które od kilku tygodni toczy się między Ameryką a Europą w związku ze sprawą Grenlandii”, jak przedstawia tło sprawy Laurę Mandeville.
Temat przyszłości tej dużej wyspy należącej do Danii faktycznie stał się kluczowy: wyścig o wpływy w regionie arktycznym przyspiesza, a Rosja i Chiny już się zaangażowały w kontrolę nowych szlaków handlowych i eksploatacji nowych złóż surowców. W obliczu tego Europa pozostaje daleko w tyle mimo olbrzymiego potencjału strategicznego Grenlandii. To właśnie temu chce zaradzić prezydent Stanów Zjednoczonych, stawiając Europejczyków przed odpowiedzialnością.
Bałtowie i Polacy uspokajają
.Dla krajów bałtyckich zagrożenie jest inne: chodzi o ryzyko odwrócenia uwagi od wojny na Ukrainie i rosyjskich prowokacji wymierzonych przeciwko krajom wschodniej flanki UE i NATO oraz o ryzyko „skłócenia sojuszników” – twierdzi Laure Mandeville. Dziennikarka relatywizuje atak gorączki, który objął media Europy Zachodniej: „Oczywiście, wciąż istnieją wątpliwości co do wiarygodności artykułu 5, a zachowanie Trumpa w niewielkim stopniu łagodzi napięcia. Państwa bałtyckie bagatelizują jednak eskalację działań amerykańskiego prezydenta, człowieka znanego ze swojej pokazowej skrajnej retoryki”.
Dziennikarka zauważa też potrzebę utrzymania przez Polskę dobrych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi. „Jeśli jesteśmy chronieni, to dzięki potędze Stanów Zjednoczonych, a nie dzięki Niemcom czy Francuzom; tak jest za Trumpa, tak było za Bidena” – doprecyzowuje Eryk Mistewicz. Jest to ważny element w zrozumieniu, dlaczego Polska chętniej stawia na Amerykę niż na UE, jeżeli chodzi o zagwarantowanie bezpieczeństwa. Na przełomie wieków XX i XXI kraje Europy Zachodniej myślały, że Rosja już odeszła od swojego historycznego imperializmu. Nic bardziej mylnego, jak się szybko okazało. Wtedy to Stany Zjednoczone zaproponowały rozsądniejsze rozwiązania, aby zagwarantować bezpieczeństwo krajów ledwo uwolnionych od Związku Sowieckiego.
Eryk Mistewicz odmawia dramatycznego tonu w sprawie Grenlandii, którego pełno jest dziś w większości europejskich mediów. Raczej widzi w domaganiu się zwiększenia bezpieczeństwa Grenlandii, tak ważnej dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, metod negocjacyjnych typowych dla świata agentów nieruchomości „którzy chcąc kupić luksusową willę wskazują jej wszelkie wady”. „Przestańmy wreszcie porównywać NATO do Układu Warszawskiego” – apeluje Eryk Mistewicz w „Le Figaro”.
Eryk MISTEWICZ w „Le Figaro”: „Stany Zjednoczone jako jedyna realna gwarancja bezpieczeństwa” – Eryk Mistewicz”
.Eryk Mistewicz w „Le Figaro” przekonuje: „Nie ma innej gwarancji. Francja, Niemcy i inne kraje UE nie wykonały niezbędnych działań, zarówno gospodarczych, jak i militarnych, aby stać się wiarygodnymi”. Laure Mandeville dodaje, że prezydent Karol Nawrocki stawia na swoje osobiste dobre relacje z Donaldem Trumpem, aby załagodzić spory i zabezpieczyć sojusz amerykański w obliczu zagrożenia ze wschodu. Podkreśla, że w Polsce toczy się spór o kierunek geopolityczny. Rząd Donalda Tuska stawia bardziej na Brukselę niż na Waszyngton: „Ten spór w Polsce jest ewidentnie wykorzystywany przez administrację Trumpa, która opiera się na swoich uprzywilejowanych relacjach z niektórymi krajami i partiami w Europie, aby walczyć z UE jako instytucją”. Ta jest oskarżana przez administrację Donalda Trumpa o uderzanie w wolności obywatelskie i wartości cywilizacji zachodniej oraz o wspieranie masowej imigracji, która zniekształca narody europejskie.
Głosy Laure Mandeville i Eryka Mistewicza odgrywają zapewne ważną rolę w kształtowaniu francuskiej debaty publicznej na temat bezpieczeństwa Europy i stosunków ze Stanami Zjednoczonymi. Waszyngton stosuje konkretną metodę negocjacyjną, do której powinniśmy już być przyzwyczajeni. Histeria wyzwalana przez niektórych europejskich polityków i część mediów jest wykorzystywana, aby osłabić wpływy Ameryki na Starym Kontynencie i przeforsować hipotetyczną „autonomię strategiczną”.
.Kraje Europy Środkowo-Wschodniej doskonale to widzą i odmawiają zaangażowania się w otwarty konflikt z Donaldem Trumpem. Świetnie, że doskonałym piórem Laure Mandeville w „Le Figaro” udało się przybliżyć tę kwestię czytelnikom najpoważniejszego francuskiego dziennika.
Nathaniel Garstecka




