Waldemar BINIECKI: Pax Polonica. Utracony ład, odzyskiwana odpowiedzialność

Pax Polonica. Utracony ład, odzyskiwana odpowiedzialność

Photo of Waldemar BINIECKI

Waldemar BINIECKI

Dziennikarz, wydawca i propagator prasy polonijnej. Redaktor naczelny „Kuryera Polskiego” w Milwaukee (Wisconsin). Laureat Nagrody im. Macieja Płażyńskiego - najważniejszej nagrody honorującej pracę dziennikarzy i mediów służących Polonii.

Współcześnie Pax Polonica nie oznacza dominacji Polski nad regionem. Oznacza zdolność do współtworzenia ładu opartego na suwerenności narodów, bezpieczeństwie energetycznym, odporności informacyjnej i szacunku dla tożsamości. Jest przeciwieństwem imperializmu – zarówno tego brutalnego, wschodniego, jak i tego miękkiego, biurokratyczno-ideologicznego – pisze Waldemar BINIECKI

Poszukiwanie Pax Polonica w polskiej historii

.Na przestrzeni dziejów pojęcie Pax Polonica nie było doktryną zapisaną w jednym akcie prawnym ani programem jednego władcy. Było raczej stanem cywilizacyjnym, który ujawniał się zawsze wtedy, gdy istniało silne, suwerenne państwo polskie – państwo zdolne narzucać porządek nie przemocą, lecz autorytetem kultury, prawa i obyczaju.

Już w czasach Mieszka I ziemie polskie funkcjonowały jako przestrzeń bezpieczeństwa, w której – jak głosiła tradycja – gościom „nie mógł spaść włos z głowy”, nie z mocy terroru, lecz powszechnie respektowanego zwyczaju. Przyjęcie chrześcijaństwa – co znamienne, nie z rąk niemieckich, lecz w słowiańskim kontekście kulturowym – było aktem suwerenności, a nie uległości. Był to pierwszy świadomy wybór cywilizacyjny, który ukształtował polski model państwowości.

Pax Polonica materializowała się następnie w zjeździe gnieźnieńskim – pierwszej wielkiej konferencji międzynarodowej na ziemiach polskich – w powołaniu Akademii Krakowskiej w 1364 roku, w idei unii Korony Królestwa Polskiego z Wielkim Księstwem Litewskim, a później w potędze Rzeczypospolitej Obojga Narodów – unikatowego w skali Europy projektu wielonarodowego państwa prawa.

Do tej samej tradycji należą: dyplomacja Pawła Włodkowica, który na soborze w Konstancji podważył ideologiczne podstawy krzyżackiego imperializmu; zwycięstwo nad Zakonem Krzyżackim; konstytucja nihil novi, ustanawiająca zasadę „nic o nas bez nas”; humanistyczna poezja Jana Kochanowskiego; republikańska wizja nowoczesnego państwa Andrzeja Frycza Modrzewskiego zawarta w O poprawie Rzeczypospolitej; wreszcie odkrycia Mikołaja Kopernika, które na zawsze zmieniły sposób postrzegania świata.

Pax Polonica to również tolerancja religijna, formalnie zagwarantowana w konfederacji warszawskiej w 1573 roku – w czasie, gdy Europa Zachodnia pogrążona była w wojnach wyznaniowych, a Paryż pamiętał jeszcze rzeź hugenotów. To etos szlacheckiej wolności, streszczony w słowach Stefana Czarnieckiego: „Jam nie z roli ani soli, jeno z tego, co mnie boli”. To wreszcie militarna osłona europejskiej cywilizacji: zwycięstwo Jana III Sobieskiego pod Wiedniem i legenda niezwyciężonej husarii.

W nowożytnej odsłonie Pax Polonica objawiła się w Konstytucji 3 maja, w myśli Stanisława Staszica, w powstaniach narodowych, ale także w walce „za wolność naszą i waszą” – od wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych po Wiosnę Ludów. To romantyczna triada Mickiewicz–Słowacki–Norwid, patriotyzm Chopina, Wielka Emigracja, dramat dzieci wrzesińskich, czyn Pierwszej Kompanii Kadrowej, Błękitna Armia i Cud nad Wisłą – moment, w którym Polska ponownie stała się zaporą cywilizacyjną Europy.

Kluczową rolę odegrała również dyplomacja. Wysiłki Ignacego Jana Paderewskiego i Romana Dmowskiego w Stanach Zjednoczonych doprowadziły do tego, że prezydent Woodrow Wilson w punkcie 13 swojego orędzia powtórzył zasadnicze postulaty polskiej emigracji i memoriałów Dmowskiego. Kulminacją była pięciogodzinna mowa Dmowskiego na konferencji pokojowej w Wersalu – wygłoszona równolegle po angielsku i francusku – oraz złożenie przez niego i Paderewskiego podpisów pod traktatem wersalskim 28 czerwca 1919 roku, który przywrócił Polskę na mapę świata.

W XX wieku Pax Polonica to również Józef Piłsudski i idea Międzymorza, Pięć Prawd Polaków uchwalonych w Berlinie w 1938 roku – akt niezwykłej odwagi wobec narastającego nazizmu – Gdynia jako symbol nowoczesności, Westerplatte, dewiza „Bóg, Honor, Ojczyzna”, rotmistrz Witold Pilecki, Żołnierze Niezłomni, Prymas Tysiąclecia, Jan Paweł II i „Solidarność”.

To wszystko składa się na Pax Polonica – nie mit, lecz ciągłość doświadczenia, w którym Polska, ilekroć była sobą, stawała się źródłem ładu, wolności i stabilności dla innych.

Dlatego o Pax Polonica musimy mówić i pisać nie tylko lokalnie, w języku polskim, lecz globalnie – w wielu językach i na wielu forach. Musimy adresować tę narrację zarówno do globalnych ignorantów, jak i do świadomych wrogów Polski.

Brak opowieści o Pax Polonica zawsze kończy się tym, że ktoś inny pisze historię za nas – i nigdy nie robi tego w naszym interesie

Pax Polonica nie jest tylko wspomnieniem dawnej potęgi ani sentymentalnym powrotem do map sprzed rozbiorów. Jest ideą porządku. Ładu, który Polska potrafiła wytworzyć nie siłą imperium, lecz siłą państwa rozumianego jako wspólnota wolnych ludzi, narodów i kultur, związanych prawem, a nie przemocą. Dziś, w świecie rozpadających się gwarancji bezpieczeństwa, pojęcie to wraca nie jako nostalgia, lecz jako konieczność.

Rzeczpospolita Obojga Narodów – ze wszystkimi swoimi wadami – była przez wieki przestrzenią względnego pokoju w regionie permanentnych konfliktów. Nie była imperium. Nie narzucała języka, religii ani tożsamości. Budowała porządek oparty na umowie politycznej, autonomii i zasadzie, że władza jest ograniczona prawem. To był właśnie sens Pax Polonica: stabilność wynikająca z wolności, a nie wolność dławiona w imię stabilności.

Ten model został zniszczony nie dlatego, że był słaby, lecz dlatego, że był niewygodny dla imperiów. Rosja, Prusy i Austria nie rozebrały Polski z powodu jej anarchii, lecz z powodu jej istnienia. Polska była alternatywą cywilizacyjną – dowodem, że Europa Środkowo-Wschodnia nie musi być ani rosyjskim zapleczem, ani niemiecką Mitteleuropą. Rozbiory były więc aktem likwidacji porządku, a nie państwa w sensie administracyjnym.

Po 1989 roku Polska nie podjęła próby odbudowy Pax Polonica. III RP nie była projektem suwerenności, lecz projektem adaptacyjnym. Zamiast myśleć kategoriami własnego ładu regionalnego, przyjęto rolę peryferyjnego beneficjenta cudzych systemów bezpieczeństwa. Polityka wschodnia została oddana ekspertom od „realizmu”, a Polonia – zdegradowana do roli folkloru i systemowo wykluczona. Państwo polskie nauczyło się administrować, ale oduczyło się myśleć strategicznie.

Tymczasem Pax Polonica nie może istnieć bez podmiotowej Polski. Nie da się budować ładu, będąc wyłącznie przedmiotem cudzych decyzji. Polska nie jest skazana na rolę bufora. Może być filarem. Ale filar nie jest dekoracją – musi przenosić ciężar odpowiedzialności. To oznacza własną politykę bezpieczeństwa, własną narrację historyczną i własne zaplecze kulturowe oraz informacyjne.

Polonia to największy niewykorzystany zasób polskiej racji stanu

W tym miejscu pojawia się Polonia – największy niewykorzystany zasób polskiej racji stanu. Przez dekady traktowana jak zagranica, jak problem konsularny albo sentymentalny dodatek do oficjalnych uroczystości, w rzeczywistości była i jest nośnikiem ciągłości państwa. To Polonia przechowała polską suwerenność w czasach, gdy w kraju była ona niemożliwa. Bez jej włączenia Pax Polonica pozostaje hasłem, nie projektem.

Współcześnie Pax Polonica nie oznacza dominacji Polski nad regionem. Oznacza zdolność do współtworzenia ładu opartego na suwerenności narodów, bezpieczeństwie energetycznym, odporności informacyjnej i szacunku dla tożsamości. Jest przeciwieństwem imperializmu – zarówno tego brutalnego, wschodniego, jak i tego miękkiego, biurokratyczno-ideologicznego. Jest propozycją porządku, w którym Polska nie jest uczniem ani klientem, lecz partnerem.

Nie da się odbudować Pax Polonica bez zerwania z kłamstwami założycielskimi III RP. Bez przywrócenia ciągłości między II Rzecząpospolitą, państwem podziemnym, emigracją niepodległościową i współczesną Polską. Bez uznania, że suwerenność nie jest darem historii, lecz obowiązkiem politycznym.

.Pax Polonica to nie obietnica pokoju za wszelką cenę. To zobowiązanie do odpowiedzialności za region, za własne państwo i za własną diasporę. Albo Polska podejmie ten wysiłek i znów stanie się źródłem ładu, albo pozostanie przestrzenią cudzych projektów. Trzeciej drogi nie ma.

Waldemar Biniecki

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 30 stycznia 2026