François HOLLANDE rzuca wyzwanie socjalistom. VAT 24 proc. i emerytura od 63 lat

François Hollande proponuje podniesienie podstawowej stawki VAT do 24 proc., utrzymanie wieku emerytalnego na poziomie 63 lat, częściową kapitalizację emerytur oraz zaostrzenie zasad łączenia rodzin. Nowa książka byłego prezydenta jest w istocie programem na wybory prezydenckie w 2027 roku i próbą zbudowania szerokiej koalicji socjaldemokratów oraz centrum. Zanim Hollande zmierzy się jednak z Marine Le Pen lub kandydatem prawicy, musi rozstrzygnąć rywalizację z Raphaëlem Glucksmannem i własną Partią Socjalistyczną.
.François Hollande nie ogłosił jeszcze, że ponownie wystartuje w wyborach prezydenckich, ale coraz trudniej traktować jego aktywność jedynie jako powrót byłego przywódcy do debaty publicznej. Nowa książka Unir. Nouveau monde, nouvelle gauche nie jest bilansem zakończonej przed dziesięcioma laty prezydentury. To liczący ponad 300 stron program polityczny, za pomocą którego Hollande sprawdza, czy może ponownie stać się kandydatem szerszym niż sama Partia Socjalistyczna.
Były prezydent proponuje podniesienie podstawowej stawki VAT z 20 do 24 proc., utrzymanie wieku emerytalnego na poziomie 63 lat, wydłużanie okresu składkowego wraz ze wzrostem długości życia oraz częściowe otwarcie systemu emerytalnego na rozwiązania kapitałowe. Odrzuca podatek Zucmana, nie popiera radykalnego podniesienia płacy minimalnej i chce zaostrzyć zasady łączenia rodzin migrantów. Niemal każda z tych propozycji oznacza wejście w konflikt z dominującą dziś linią francuskich socjalistów.
W materiale „François HOLLANDE wraca do gry” opisywaliśmy proces odbudowywania przez niego pozycji politycznej oraz przygotowania do możliwego startu w wyborach prezydenckich w 2027 roku. Nowa książka pozwala zrobić następny krok i zapytać już nie tylko o to, czy Hollande wystartuje, ale z jakim programem i do jakich wyborców chce się zwrócić.
François Hollande przedstawia program na 2027 rok
Tytuł książki nie został wybrany przypadkowo. Unir, czyli „jednoczyć”, jest słowem, wokół którego François Hollande buduje zarówno program, jak i strategię polityczną. Były prezydent przekonuje, że Francja potrzebuje nowej lewicy zdolnej odpowiedzieć na wojnę, zadłużenie, kryzys klimatyczny, nierówności, przestępczość narkotykową, kryzys demograficzny oraz rewolucję sztucznej inteligencji.
Nie jest to jednak projekt zjednoczenia wszystkich nurtów francuskiej lewicy. Hollande nie próbuje znaleźć kompromisu z Jean-Lukiem Mélenchonem ani przejąć programu La France insoumise. Chce zbudować blok socjaldemokratów, centrystów i umiarkowanych republikanów, których łączy sprzeciw wobec politycznych skrajności oraz przekonanie, że po Emmanuelu Macronie Francja nadal będzie potrzebowała reform, lecz przeprowadzanych w sposób bardziej społeczny.
To właśnie z tego powodu powrót François Hollande’a może zmienić konflikt wewnątrz francuskiej lewicy. Dotychczas najważniejszą osią podziału była rywalizacja między Jean-Lukiem Mélenchonem a Raphaëlem Glucksmannem, a więc między radykalną lewicą a nurtem socjaldemokratycznym, republikańskim i jednoznacznie europejskim. Pisaliśmy o tym w analizie „Raphaël GLUCKSMANN kontra Jean-Luc MÉLENCHON. Wojna o duszę francuskiej lewicy przed wyborami 2027”.
François Hollande wprowadza do tej rywalizacji trzeci wymiar. Nie chce być po prostu kolejnym kandydatem Partii Socjalistycznej. Próbuje wystąpić w roli byłego prezydenta, którego doświadczenie pozwala mu zwrócić się również do wyborców centrum, umiarkowanej prawicy oraz rozczarowanych zwolenników Emmanuela Macrona.
VAT 24 proc. i wyższe wynagrodzenia netto
Najbardziej kontrowersyjna propozycja François Hollande’a dotyczy podatku od wartości dodanej. Były prezydent chce stopniowo podnieść podstawową stawkę VAT z 20 do 24 proc. Uzyskane w ten sposób wpływy miałyby umożliwić obniżenie składek społecznych, a więc zmniejszyć różnicę między wynagrodzeniem brutto a pensją otrzymywaną przez pracownika.
Jest to francuski wariant tak zwanego VAT społecznego. Część kosztów finansowania systemu socjalnego zostałaby przeniesiona z pracy na konsumpcję, co mogłoby poprawić konkurencyjność przedsiębiorstw i zwiększyć wynagrodzenia netto. Jednocześnie rozwiązanie takie jest łatwe do zaatakowania jako niesprawiedliwe, ponieważ VAT płacą wszyscy konsumenci niezależnie od wysokości dochodów, a osoby mniej zamożne przeznaczają na bieżącą konsumpcję większą część swoich środków.
Aby osłabić ten argument, Hollande proponuje zerową stawkę VAT na żywność i energię, w tym paliwa. Zapowiada także dodatkowe obciążenie największych spadków, z którego środki mogłyby zostać przeznaczone na podwyższenie wynagrodzeń netto. Program łączy więc instrument zwykle kojarzony z liberalną polityką gospodarczą z rozwiązaniami mającymi chronić gospodarstwa domowe o niższych dochodach.
Propozycja ma również osobisty wymiar polityczny. Po zwycięstwie w 2012 roku François Hollande zniósł „VAT społeczny”, który pod koniec swojej kadencji wprowadził Nicolas Sarkozy. Ówczesny lider socjalistów określał to rozwiązanie jako niesprawiedliwe, ale później przyznawał, że żałował swojej decyzji i sam podniósł VAT, aby częściowo sfinansować ulgę podatkową wspierającą konkurencyjność oraz zatrudnienie.
Powrót do tej koncepcji pokazuje, co Hollande rozumie przez wyciągnięcie „wniosków z władzy”. Były prezydent nie próbuje dowodzić, że wszystkie decyzje jego kadencji były słuszne. Chce raczej przedstawić się jako polityk gotowy zmienić stanowisko pod wpływem doświadczenia, nawet jeżeli oznacza to otwarty konflikt z własnym obozem.
Emerytura od 63 lat zamiast powrotu do 62 lat
Drugim punktem sporu jest system emerytalny. Francuska Partia Socjalistyczna domaga się przywrócenia wieku emerytalnego na poziomie 62 lat. François Hollande proponuje natomiast utrzymanie granicy 63 lat od początku 2028 roku i dalsze wydłużanie okresu składkowego wraz ze wzrostem przeciętnej długości życia.
Były prezydent preferuje zwiększanie liczby wymaganych lat składkowych zamiast kolejnego bezpośredniego podnoszenia ustawowego wieku emerytalnego. Mechanizm dostosowywania systemu miałby pozostawać pod kontrolą partnerów społecznych. Hollande dopuszcza również wprowadzenie części kapitałowej, ale pod warunkiem, że nie ograniczy ona wpływów finansujących podstawowy system repartycyjny.
W ten sposób zajmuje pozycję pomiędzy lewicą domagającą się cofnięcia reform a centrum przekonującym, że starzenie się społeczeństwa wymaga dalszego wydłużania aktywności zawodowej. To jedna z najwyraźniejszych prób zdobycia wyborców, którzy oczekują ochrony systemu społecznego, ale nie wierzą już, że można go utrzymać bez zmian.
François Hollande wie, że wybory prezydenckie w 2027 roku nie zostaną rozstrzygnięte wyłącznie przez elektorat partyjny. Jego program został więc napisany tak, aby przedstawiać lewicowe cele przy użyciu rozwiązań akceptowanych również przez część centrum. Właśnie dlatego François Bayrou ocenił, że poglądy byłego prezydenta stały się bardziej „zgodne” z propozycjami francuskich centrystów.
Hollande odrzuca podatek Zucmana i radykalny wzrost płacy minimalnej
Równie znaczące jest to, czego w książce nie ma. François Hollande nie popiera podatku Zucmana, czyli nakładanej na największe majątki minimalnej daniny, która stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych postulatów francuskiej lewicy. Były prezydent uznaje tę propozycję za trudną do zastosowania i ostrzega, że mogłaby skłonić najbogatszych Francuzów do przenoszenia majątków poza kraj.
Hollande nie przyjmuje również koncepcji radykalnego podniesienia płacy minimalnej, lansowanej przez Jean-Luka Mélenchona. Zamiast administracyjnego wzrostu płac proponuje obniżenie składek społecznych i zwiększenie wynagrodzeń netto. Różnica jest fundamentalna, ponieważ dotyczy nie tylko wyboru instrumentów gospodarczych, lecz także stosunku do przedsiębiorców, konkurencyjności i ograniczeń budżetowych państwa.
W tym sensie program byłego prezydenta jest próbą odbudowania francuskiej lewicy reformistycznej, która nie neguje gospodarki rynkowej, ale chce silniej korygować jej społeczne skutki. Hollande zakłada, że wyborcy zmęczeni zarówno radykalizmem La France insoumise, jak i bilansem macronizmu mogą szukać właśnie takiej propozycji.
Imigracja przestaje być tematem tabu francuskiej lewicy
Jeszcze większe napięcia może wywołać stanowisko François Hollande’a w sprawie imigracji. Były prezydent podtrzymuje przekonanie, że francuska gospodarka potrzebuje zagranicznych pracowników, ale jednocześnie chce zaostrzyć zasady łączenia rodzin. Zapowiada również wywieranie silniejszej presji na państwa, które odmawiają przyjmowania własnych obywateli objętych nakazem opuszczenia Francji.
To próba uznania społecznych obaw związanych z imigracją bez przyjmowania programu Zjednoczenia Narodowego. Hollande chce pokazać, że umiarkowana lewica może jednocześnie bronić legalnej imigracji zarobkowej, wymagać skutecznego wykonywania decyzji administracyjnych i ograniczać nadużywanie procedur łączenia rodzin.
Takie stanowisko może pomóc mu w walce o wyborców centrum, lecz utrudnia porozumienie z bardziej lewicowym skrzydłem Partii Socjalistycznej. Pokazuje również, jak daleko Hollande jest gotów odejść od tradycyjnych odruchów swojego obozu, aby odzyskać wiarygodność w sprawach bezpieczeństwa, państwa i kontroli granic.
Pierwszym przeciwnikiem Hollande’a jest Raphaël Glucksmann
Największą przeszkodą na drodze François Hollande’a do ponownej kandydatury nie jest obecnie Marine Le Pen, Édouard Philippe ani Bruno Retailleau. Jest nią Raphaël Glucksmann, który oficjalnie wszedł do kampanii i w części sondaży zbliża się do wyniku pozwalającego walczyć o drugą turę. Najnowsze badania oraz znaczenie rosnącego łącznego poparcia dla kandydatów lewicy przedstawiliśmy w tekście „Francuska lewica najwyżej od piętnastu lat. Sondaż zmienia układ wyborów 2027”.
Hollande odrzuca udział w planowanych na październik prawyborach socjaldemokratycznego bieguna. Uważa, że procedura ta może wywołać więcej podziałów niż jedności, a znacznie mniejsza frekwencja niż w prawyborach z 2011 roku nie stworzy zwycięzcy wystarczającej dynamiki. Zapowiada, że „moment prawdy” nadejdzie w grudniu i właśnie wtedy wyjaśni własne zamiary.
Ta strategia jest ryzykowna. Jeżeli Raphaël Glucksmann wygra prawybory, umocni poparcie Partii Socjalistycznej i utrzyma dobre wyniki w sondażach, próba zastąpienia go przez byłego prezydenta może zostać odebrana jako działanie rozbijające umiarkowaną lewicę. Jeżeli jednak poparcie dla Glucksmanna zatrzyma się na poziomie, który nie daje realnych szans na drugą turę, Hollande będzie mógł przedstawić się jako kandydat ratunkowy.
Nie bez znaczenia pozostaje także pozycja Oliviera Faure’a, który sam zamierza uczestniczyć w walce o nominację. Lider Partii Socjalistycznej nie chce, aby były prezydent ominął procedurę wyłaniania kandydata, a następnie zakwestionował jej wynik. Wewnątrz PS nadal żywa pozostaje pamięć o niepopularności Hollande’a pod koniec jego kadencji oraz o decyzjach, które doprowadziły do głębokiego podziału partii.
François Hollande chce zostać kandydatem demokratycznego centrum
François Hollande nie buduje swojej strategii wyłącznie na odzyskaniu kontroli nad Partią Socjalistyczną. Jego właściwym celem jest stworzenie „świętej unii demokratów”, obejmującej socjaldemokratów, umiarkowane centrum i wyborców republikańskich obawiających się starcia między Marine Le Pen a Jean-Lukiem Mélenchonem.
Były prezydent zakłada, że tradycyjny podział na lewicę i prawicę nie wystarczy do opisania wyborów w 2027 roku. Najważniejszą linią konfliktu ma być obrona demokratycznego i europejskiego centrum przed politycznymi skrajnościami. Hollande chce wykorzystać pozycję byłej głowy państwa, aby przekonywać, że jako jedyny z kandydatów umiarkowanej lewicy może zwrócić się również do wyborców spoza własnego obozu.
Szeroki obraz kandydatów, kalendarza oraz najważniejszych pytań kampanii przedstawiamy w głównym materiale „Wybory we Francji 2027. Najważniejsze pytania i odpowiedzi”. Powrót Hollande’a powinien być czytany właśnie w tym szerszym kontekście, ponieważ może zmienić zarówno układ francuskiej lewicy, jak i rywalizację o centrowych wyborców po Emmanuelu Macronie.
François Hollande nadal nie jest kandydatem. Jego książka dowodzi jednak, że zakończył już etap politycznej introspekcji i rozpoczął budowę programu wyborczego. Podniesienie VAT, emerytura od 63 lat, częściowa kapitalizacja, odrzucenie podatku Zucmana, bardziej restrykcyjne podejście do łączenia rodzin oraz poszukiwanie szerokiej koalicji demokratycznej tworzą propozycję odległą od dzisiejszej linii Partii Socjalistycznej.
Najważniejsze pytanie nie brzmi więc już, czy François Hollande chciałby ponownie zostać prezydentem. Brzmi ono inaczej: czy w grudniu 2026 roku będzie jeszcze istniała przestrzeń polityczna, którą były prezydent mógłby zająć. Odpowiedź będzie zależała przede wszystkim od sondaży Raphaëla Glucksmanna, przebiegu prawyborów oraz zdolności Hollande’a do przekonania Francuzów, że jego powrót jest propozycją przyszłości, a nie próbą odtworzenia przeszłości.
Arkadiusz Jordan
Paryż





