István KOVÁCS: Polak, który zainspirował Viktora Orbána

TSF Jazz Radio

Polak, który zainspirował Viktora Orbána

István KOVÁCS

Pisarz i poeta, autor m.in."Polacy w węgierskiej Wiośnie Ludów 1848-1849". Wykładowca katedr polonistyki na węgierskich uniwersytetach, tłumacz literatury polskiej. Dyplomata węgierski pracujący w Polsce. Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Republiki Węgierskiej.

Wacław Felczak został poproszony o wykład na temat Solidarności. Osobą wręczającą zaproszenie w imieniu swoich kolegów był Viktor Orbán. Felczak wygłosił dwa wykłady, a podczas rozmowy ze studentami zaproponował swoim młodym słuchaczom, żeby założyli partię polityczną. Wspomniał też o tym, że za założenie partii będą jej przywódców pewnie zamykać w więzieniu, ale wszystko wskazuje na to, że nie będą długo siedzieć. „Zresztą politykowi nie zaszkodzą przeżycia więzienne” – dodał. Pięć miesięcy później, 30 marca 1988 roku, powstał Związek Młodych Demokratów – czyli: FIDESZ – pisze István KOVÁCS

Jesienią 1965 roku byłem studentem trzeciego roku wydziałów historii i polonistyki na Uniwersytecie Budapesztańskim. Pewnego dnia profesor Katedry Historii Nowożytnej Węgier, György Szabad, do którego chodziłem na zajęcia seminaryjne, zawołał mnie do siebie i przekazał mi tekst w języku polskim, prosząc, abym przełożył go na węgierski. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem o Wacławie Felczaku, autorze artykułu. Profesor György Szabad, który w 1990 roku po pierwszych wolnych wyborach został przewodniczącym Zgromadzenia Narodowego Węgier, za przekład artykułu Felczaka dał mi 100 forintów. Było to pierwsze moje honorarium. 

Po raz drugi zetknąłem się z Felczakiem parę lat później, kiedy przeczytałem jego historię Węgier i napisałem o niej artykuł, który dotarł do niego. Felczak zapamiętał wtedy moje nazwisko. Później dowiedziałem się, że siedział w więzieniu do 1956 roku, że ledwie uniknął wyroku śmierci i… że w okresie międzywojennym był związany ze słynnym Eötvös Collegium w Budapeszcie. Była to instytucja działająca przy Uniwersytecie Budapesztańskim, założona w 1896 roku przez ówczesnego ministra kultury i oświaty, światowej sławy fizyka, Loránda Eötvösa. Miała ona pomagać zdolnym studentom z prowincji. Collegium to zlikwidowano w 1950 roku, ale po roku 1956 częściowo się odrodziło. Służyło studentom nie tylko jako dom studencki, ale także udostępniało zbiory biblioteki dawnego Collegium i na prośbę studentów zapraszało wybitnych profesorów, historyków, literatów do prowadzenia zajęć, nawet dla dwóch czy trzech osób. Prowadzono także kursy języka angielskiego, francuskiego i niemieckiego.

Jako przyszły polonista i historyk interesowałem się przeszłością tej uczelni. W jej archiwum natrafiłem na dokumenty dotyczące Wacława Felczaka. Był stypendystą w roku akademickim 1938/39. Zajmował się życiem i działalnością polityczną Lajosa Kossutha, przywódcy opozycji parlamentarnej w latach 30. i 40. XIX wieku i przywódcy rewolucji lat 1848 i 1849.

Wacław Felczak jako pilny student miał wrócić do Budapesztu we wrześniu 1939 roku. Jednak meandry historii spowodowały, że wrócił w maju 1940 roku jako… żołnierz polskiej armii podziemnej. Został współpracownikiem budapesztańskiej bazy kurierów, a od początku 1943 roku z ramienia Armii Krajowej był zastępcą dowódcy tej bazy. Placówka ta odegrała ogromną rolę w utrzymywaniu kontaktów między Warszawą a Londynem.

Felczak miał świetnych kurierów, na przykład skoczka narciarskiego Stanisława Marusarza. Ale kiedy w grę wchodziło dostarczanie bardzo ważnych dokumentów z Warszawy do Budapesztu albo setek tysięcy dolarów z Budapesztu do Warszawy, sam podejmował się tych zadań. Przeszedł ponad 80 razy zieloną granicę.

Z Marusarzem związana jest ciekawa anegdota: pod węgierskim nazwiskiem Kovács, w mundurze sierżanta węgierskiej armii, zimą 1942 roku brał udział w biegu narciarskim podczas zawodów sojuszniczych armii – Niemiec, Chorwacji, Włoch, Słowacji, Finlandii, Rumunii – i… wygrał wyścig. By się nie zdemaskować, podczas ceremonii wręczenia nagród udawał, że ma chorą krtań i nie może mówić.

Wreszcie w lecie 1972 roku w Krakowie poznałem Wacława Felczaka osobiście. Poprosiłem go o załatwienie pokoju w domu studenckim. Miałem wówczas napisać studium o Janie Kasprowiczu. Zamiast akademika Felczak zaproponował mi pobyt w swoim domu. Zaczęliśmy rozmawiać i choć na początku zachowywał dystans, to wreszcie udało mi się zdobyć jego zaufanie. W 1977 roku przyjechałem do Zakopanego wraz z ekipą filmu „80 huzarów”. Felczak miał tu swój dom, więc spotykaliśmy się często w hotelu „Kasprowy”.

Od tamtego czasu każde święta Bożego Narodzenia lub któryś z letnich miesięcy spędzał u nas na Węgrzech. Powstał między nami, a także moją żoną Ildiką, prawdziwy rodzinny klimat. Naturalną koleją rzeczy w lecie 1981 roku Felczak został ojcem chrzestnym naszej córki, Orsolyi, która teraz jest ambasadorem Węgier w Warszawie. Wiele razy w moim domu spotykał się z moimi kolegami z najróżniejszych kręgów intelektualnych. Podkreślał konieczność posiadania silnego kręgosłupa moralnego i zachowania charakteru bez względu na okoliczności. Na własnym przykładzie pokazał nam, że można nawet po wyjściu z więzienia w wieku 42 lat rozpocząć karierę wykładowcy uniwersyteckiego. Nigdy nie dał się złamać i miał w sobie niesamowitą siłę.

Kiedy spędzaliśmy razem Boże Narodzenie i sylwestra w 1979 roku, dotarła do nas wieść, że Związek Radziecki rozpoczął inwazję na Afganistan. Felczak z głębokim przekonaniem oznajmił, że to początek upadku Związku Radzieckiego. Nie wierzyliśmy w jego słowa. Potem była Solidarność i wreszcie noc stanu wojennego, ale nawet wówczas był optymistą. Swoich polskich studentów przywoził na wycieczki historyczne do Węgier, aby mogli się przekonać, że i na Węgrzech coś się dzieje…

W 1986 roku jako młodzi węgierscy przyjaciele, „madziarscy” uczniowie Wacława Felczaka, przygotowaliśmy księgę pamiątkową w 70. rocznicę jego urodzin. Wiały już lepsze wiatry historii, więc Instytut Badań Literackich Węgierskiej Akademii Nauk wsparł wydanie owej księgi. Przekazaliśmy ją na uroczystym posiedzeniu senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W następnym roku dyrektor Eötvös Collegium, István Szíjártó, zaprosił Wacława Felczaka, aby jako profesor wizytujący prowadził przez semestr wykłady na temat historii polsko-węgierskich kontaktów polityczno-kulturalnych.

Naprzeciwko Eötvös Collegium na ulicy Ménesi działał dom studentów prawa, związany z Collegium. Jego patronem był István Bibó, co było bardzo znaczące, gdyż Bibó był ministrem bez teki w rządzie Imrego Nagya i w 1957 roku został skazany na dożywocie. Studenci domu Istvána Bibó, dowiedziawszy się o wykładach Wacława Felczaka, poprosili go o wygłoszenie wykładu.

Wacław Felczak został poproszony o wykład na temat Solidarności. Osobą wręczającą zaproszenie w imieniu swoich kolegów był Viktor Orbán, który zresztą później napisał pracę magisterską na temat Solidarności. Felczak wygłosił dwa wykłady, a podczas rozmowy ze studentami zaproponował swoim młodym słuchaczom, żeby założyli partię polityczną.

Byłem przy tym, ponieważ tłumaczyłem jego wykłady. Wspomniał też o tym, że za założenie partii będą jej przywódców pewnie zamykać w więzieniu, ale wszystko wskazuje na to, że nie będą długo siedzieć. „Zresztą politykowi nie zaszkodzą przeżycia więzienne” – dodał. Pięć miesięcy później, 30 marca 1988 roku, powstał Związek Młodych Demokratów – czyli: FIDESZ. Po zwycięstwie w pierwszych wyborach Węgierskiego Forum Demokratycznego FIDESZ został opozycją. Definitywne zerwanie z liberalno-bolszewickim Związkiem Wolnych Demokratów nastąpiło wiosną 1994 roku, kiedy druzgocącą klęskę poniosło Węgierskie Forum Demokratyczne. FIDESZ – w przeciwieństwie do wolnych demokratów – nie wszedł w koalicję z byłymi komunistami, czyli z Partią Węgierskich Socjalistów. Od tamtej chwili Orbán jest najbardziej znienawidzonym politykiem zarówno przez komunistów, jak i liberałów.

Wacław Felczak nie dożył powrotu węgierskich komunistów do władzy. Zmarł 23 października 1993 roku. Jakże symboliczna data: 23 października to dzień wybuchu rewolucji na Węgrzech w 1956 roku! Na pogrzebie w Zakopanem żegnał go m.in. jego kurier, Stanisław Marusarz, który po wygłoszeniu mowy dostał zawału serca i zmarł nad grobem Felczaka.

.Wiosną 1991 roku Wacław Felczak został honorowym członkiem FIDESZ-u. W 2016 roku premier Viktor Orbán oświadczył w Krakowie w Sali Senackiej Collegium Maius UJ – czyli w tym samym miejscu, w którym Wacławowi Felczakowi przekazano księgę pamiątkową w 1986 roku – że zakłada Fundację im. Wacława Felczaka, która ma na celu pielęgnowanie przyjaźni polsko-węgierskiej.

István Kovács

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam