Karolina W. OLSZOWSKA: NATO potrzebuje Turcji

Karolina W. OLSZOWSKA: NATO potrzebuje Turcji

Photo of Karolina Wanda OLSZOWSKA

Karolina Wanda OLSZOWSKA

Historyk, turkolog. Doktorantka na Wydziale Historycznym UJ oraz Wydziale Filologicznym UJ, koordynatorka Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Krakowie.

zobacz inne teksty Autorki

Turcja ewidentnie stara się poprawić swoje relacje z krajami NATO, jest otwarta na negocjacje, ale dba o własne interesy. To już nie jest etap weta i wywracania stolika przy negocjacjach – pisze Karolina Wanda OLSZOWSKA.

.Republika Turcji należy do NATO od 1952 roku, przebyła trudną drogę, żeby stać się jego członkiem. Po okresie neutralności oraz balansowania pomiędzy stronami konfliktu podczas II wojny światowej spotkała się z pewnego rodzaju izolacją oraz nieufnością ze strony aliantów. Pomimo zbliżenia, które nastąpiło w pierwszych latach zimnej wojny i wynikało m.in. ze strategicznego położenia tego państwa, Turcja nie została w 1949 roku zaproszona do Sojuszu. Od tego czasu najważniejszym zagadnieniem tureckiej polityki zagranicznej było przystąpienie do NATO. Żeby udowodnić swoją lojalność, Turcja zdecydowała się nawet na wysłanie żołnierzy do Korei. Turecka armia została zmodernizowana, na terytorium Turcji powstały amerykańskie bazy. Ankara stała się cennym sojusznikiem, choć od samego początku dyskryminowanym – choćby przy podziale środków z amerykańskiej pomocy. Dziś Turcja znowu staje się języczkiem u wagi.

Szczyt NATO

.Dnia 14 czerwca w Brukseli odbędzie się kolejny szczyt przywódców państw członkowskich NATO. Wszyscy mamy jeszcze w pamięci szczyt z Londynu (z grudnia 2019 roku), gdy Turcja zablokowała plan obrony dla wschodniej flanki NATO (państw bałtyckich oraz Polski). Wydaje się, że na najbliższe spotkanie przedstawiciele Turcji przyjadą z zupełnie innym nastawieniem. Zacznijmy od Polski. Niedawno odbyła się wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w kraju nad Bosforem. Została ona bardzo dobrze odebrana przez stronę turecką, tym bardziej że zakupiliśmy tureckie drony Bayraktar TB2. Wizyta miała jednak również pokazać Ankarze, jakie są największe zagrożenia dla wschodniej flanki NATO. Chodziło o wskazanie naszej perspektywy oraz ukazanie, jakie zagrożenie stanowi Rosja. Było to również docenienie Turcji jako sojusznika, szczególnie że niejednokrotnie zarówno do polskich, jak i tureckich interesów Sojusz (czy jego poszczególni członkowie) nie przykłada należytej wagi.

Koniec turecko-rosyjskiego sojuszu?

Turcja w ostatnim czasie stara się poprawić relacje z krajami Sojuszu. Najważniejszym punktem odniesienia pozostają Stany Zjednoczone. Kwestii spornych jest wiele – S-400 stanowią jedynie wierzchołek góry lodowej, jednak należy podkreślić, że strona turecka deklaruje chęć prowadzenia konstruktywnego dialogu. Oczywiście będzie ona próbowała wynegocjować jak najbardziej korzystne dla siebie warunki i zmusić USA do ustępstw, ale zmiana narracji i chęć porozumienia są ważne dla jedności Sojuszu. Z drugiej strony Turcja potrzebna jest również Stanom Zjednoczonym. W końcu przy okazji szczytu NATO jedyne bilateralne rozmowy prowadzić będą prezydenci Biden i Erdoğan.

Ponadto turecka armia osłaniać będzie wycofywanie się armii amerykańskiej z Afganistanu. Najbardziej zapalne w ostatnim czasie i wpływające na jedność Sojuszu były relacje z Grecją, które w poprzednim roku były szczególnie skomplikowane. Sytuacja na linii Ankara–Ateny była tak napięta, że w każdym momencie mogło dojść do eskalacji. Co istotne, Turcja i Grecja zdecydowały się zasiąść do stołu negocjacyjnego – po pięciu latach. W maju 2021 r. ministrowie spraw zagranicznych obu krajów spotkali się w Atenach i oznajmili, że pomimo diametralnie innych stanowisk chcą wyjść z impasu. To bardzo ważne dla jedności Sojuszu. Poprawiły się również relacje z Paryżem, który szczególnie często podważał lojalność Ankary.

Minister spraw zagranicznych Turcji Mevlüt Çavuşoğlu na początku czerwca odbył podroż do Francji. Widać tutaj duży zwrot w relacjach, gdy się weźmie pod uwagę, że kilka miesięcy temu prezydent Erdoğan wysyłał prezydenta Macrona na badania psychiatryczne. Francja i Turcja miały i nadal mają sprzeczne interesy w Libii; Paryż w konflikcie turecko-greckim popierał Ateny. Jednak spotkanie ministrów ma przywrócić „więzi” oraz poprawić relacje. Nacisk został położony na wspólne priorytety oraz chęć pokojowego rozwiązania światowych problemów.

Dla Rosji to właśnie Sojusz stanowi największego przeciwnika. Zbliżenie z Turcją miało służyć m.in. poróżnieniu jej z NATO, a także osłabieniu całego Sojuszu. Od 2016 roku relacje Moskwa–Ankara były dobre, mimo że punktów spornych było bardzo dużo. Wydawało się jednak, że interesy i pragmatyzm polityczny zwyciężą. Ale Rosja nigdy nie była postrzegana w Turcji jako sojusznik, lecz jedynie partner, z którym można robić interesy i wykorzystywać go do wywierania nacisku na kraje Zachodu. Na początku 2021 roku zmieniła się narracja w prorządowych mediach tureckich. Wskazywała ona, że Turcja to jedyna szansa na powstrzymanie Rosji. Jako przykład podawano Syrię, Libię i Górski Karabach. Podczas spotkania prezydentów Turcji i Ukrainy w Stambule prezydent Erdoğan poparł integralność terytorialną Ukrainy. W odpowiedzi na to spotkanie Rosja wstrzymała loty do Turcji (rosyjscy turyści stanowili największą grupę odwiedzających Turcję). Spotkanie Erdoğana z polskim prezydentem również nie spodobało się Moskwie. Turcja oczywiście stara się prowadzić w dalszym ciągu dialog z Rosją i nie odcinać się całkowicie, jednak widać zmianę priorytetów, gdyż w tym momencie Turcja stawia na poprawę relacji z krajami NATO i Unią Europejską.

.Polska i Turcja mają wiele wspólnych interesów i podobnych problemów w ramach NATO. Interesy zarówno Ankary, jak i Warszawy często są marginalizowane. Gdy jesteśmy potrzebni jako sojusznicy, to możemy liczyć na wsparcie i miłe słowa, jednak gdy wskazujemy na zagrożenia (jak na przykład wojna w Syrii w przypadku Turcji lub Nord Stream 2 w przypadku Polski), to często interesy silniejszych państw wygrywają i pozostajemy osamotnieni z problemami. Turcja ewidentnie stara się poprawić swoje relacje z krajami NATO, jest otwarta na negocjacje, ale dba o własne interesy. To już nie jest etap weta i wywracania stolika przy negocjacjach, lecz w dalszym ciągu Ankara chce pokazać, że jest państwem znaczącym i ważnym, dlatego też należy brać pod uwagę jej interesy i stanowisko. Co przyniesie szczyt NATO oraz rozmowy Erdoğan–Biden, przekonamy się już niedługo, jednak bezsprzecznie w polskim interesie jest to, aby Sojusz był stabilny, a Turcja była jego częścią.

Karolina W. Olszowska

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 13 czerwca 2021