Mateusz M. KRAWCZYK:  Forteca Europa

Forteca Europa

Photo of Mateusz M. KRAWCZYK

Mateusz M. KRAWCZYK

Sekretarz redakcji "Wszystko Co Najważniejsze", doktorant w dyscyplinie nauk o polityce i administracji. Absolwent Akademii Młodych Dyplomatów EAD. Stypendysta Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego. Wolontariusz programu MSZ "Wolontariat Polska Pomoc 2019".

Ryc. Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

Zapraszam Państwa do osobistej podróży przez najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia, łącząc informację i naukę, szukając zrozumienia w rzeczywistości współczesnych, globalnych wyzwań. Temat tego tygodnia to mapa wojen i konfliktów na świecie.

Dobrej lektury,
Mateusz Krawczyk

Być “uchodźcą”

Dziś daleko nam do pracowników migrujących do Europy w latach 60., którzy ostatecznie planowali powrót do swoich krajów pochodzenia. Współcześnie, migranci podróżujący do Europy to osoby najczęściej pochodzące z krajów subsaharyjskich, np. z Libii, którzy tracą pracę z powodu panującego tam chaosu; inni są ofiarami wojen (Syria, Libia), inni jeszcze nie znaleźli żadnej pracy po wojnie i są bezrobotni w kraju, w którym stopa bezrobocia wśród młodych może sięgać nawet 40%. Każda z tych osób widzi w Europie kontynent pokoju, bezpieczeństwa, poszanowania praw i przyszłości dla siebie i swoich dzieci.

W świecie, w którym prawo do migracji jest jedną z największych nierówności, ponieważ zależy od narodowości, ci, którzy wybierają ścieżką nielegalnej migracji przez Saharę i Morze Śródziemne, lub przez Turcję, Grecję i byłą Jugosławię szlakiem bałkańskim, składają się głównie z młodych ludzi: muszą być zdrowi, zdeterminowani, być w stanie stawić czoła wszelkiego rodzaju trudnościom podczas podróży, zgromadzić oszczędności sięgające 30 000 euro i planować życie za granicą wystarczająco długo, aby uregulować swoją sytuację.

Przytłaczająca większość uchodźców na świecie jest na globalnym Południu. Turcja, Liban, Uganda i Jordania, to kraje które obsługują jedne z największych liczb uchodźców z dowolnego kraju na świecie, zarówno pod względem rzeczywistych liczb oraz jako odsetek ich całkowitej populacji. Liban, niewielki kraj graniczący z Syrią przyjmuje prawie milion uchodźców. Odpowiada to niemal jednej piątej jego całkowitej populacji i liczbie migrantów, którzy podróżowali do całej Europy w 2015 roku.

Chociaż globalne Południe często boryka się z „mieszanymi przepływami” samotnych młodych mężczyzn uciekających przed niestabilną sytuacją gospodarczą i polityczną w kraju, większość przybyszów na Bliskim Wschodzie to rodziny osób ubiegających się o azyl. Nie wszystkie odpowiadają definicji indywidualnego prześladowania zawartej w Konwencji Genewskiej z 1951 r. dotyczącej azylu, dlatego wielu osobom odmawia się statusu uchodźcy: 35% we Francji, 45% w Niemczech, biorąc pod uwagę wszystkie narodowości.

Dziś około 80 procent uchodźców żyje w stanie zawieszenia, które Agencja ONZ ds. Uchodźców określa jako grupę 25 000 osób lub więcej, którzy żyli na wygnaniu w danym kraju przyjmującym przez co najmniej pięć lat. Z tego duża część to przedłużające się sytuacje uchodźcze trwające 20 lat lub dłużej. Oznacza to, że ludzie ci zostali przesiedleni i mieszkają na wygnaniu przez 20 lat lub dłużej, nie mając uregulowanej sytuacji prawnej. Przyjmowanie tak dużej liczby przesiedleńców, często na dłuższe okresy, stawia przed państwami goszczącymi wiele wyzwań, zwłaszcza gdy mają ograniczone zasoby.

“Forteca Europa”

Europa była kontynentem wielkich odkryć, kolonizacji, handlu międzynarodowego, misji zagranicznych i zaludniania pustych ziem; emigracji, nie imigracji. Sto lat temu 5% populacji planety stanowili migranci międzynarodowi, w porównaniu z 3,2% obecnie: większość z nich to byli Europejczycy, ponieważ Europa była również silnie zaludniona w porównaniu z innymi kontynentami.

Tuż po upadku żelaznej kurtyny do Unii Europejskiej przybyło 500 000 osób ubiegających się o azyl. Niemcy przyjęły trzy czwarte wszystkich osób ubiegających się o azyl w Europie: 432 000 w 1992 r. w porównaniu do około 25 000 we Francji w tamtym czasie.

Między 1975 a 1980 rokiem, uchodźcy z Wietnamu, Laosu i Kambodży byli przyjmowani w Europie w duchu hojności i szacunku. Chodziło o pokazanie wyższości zachodnich wartości w świecie dwubiegunowym. W 1973 r. chilijscy uchodźcy, przeciwni przejęciu władzy przez generała Pinocheta, byli mile widziani w europejskich kręgach lewicowych, podobnie jak inne ofiary dyktatur w Ameryce Południowej. W tym czasie prawie 80 procent ubiegających się o azyl uzyskało status uchodźcy. Obecnie prawie 70% uzyskuje decyzję odmowną, a stawki różnią się w zależności od krajów Unii Europejskiej. Dziś naszą uwagę raczej przykuwa fałszywa debata na temat „dobrych uchodźców” ubiegających się o azyl (Syryjczycy, Afgańczycy) w porównaniu ze „złymi” migrantami ekonomicznymi (Afrykanie). Nieważne, że wszyscy uchodźcy to równocześnie migranci, a wielu jednocześnie ucieka przed politycznymi prześladowaniami, brakiem nadziei ekonomicznej dla nich i ich dzieci oraz chaosem.

Ekonomia migracji

Hasłem ostatnich dekad jest chaos i bezpieczeństwo. Chociaż dysponujemy danymi potwierdzającymi samowystarczalność, skłonność do integracji, i wolę nauki uchodźców w społeczeństwach przyjmujących, a także ich jednoznacznie pozytywny wkład w rozwój społeczny, gospodarczy i demograficzny krajów, które stają się ich nowym domem, częściej traktowani są oni w kategoriach zagrożenia, zmuszani do spędzania lat w strefach przygranicznych lub obozach dla uchodźców.

“Odczuwam ból myśląc o tych, którzy zginęli w kanale La Manche, o tych na granicy z Białorusią, wielu z nich to dzieci, o tych, którzy utonęli w Morzu Śródziemnym, a także o tych, którzy zostali repatriowani do Północnej Afryki i zamienieni w niewolników” – napisał w mediach społecznościowych Papież Franciszek. 

Europa nie uniknie migracji, a osoby zdesperowane zawsze przekroczą granicę. Dotychczasowa strategia przyjęta przez Unię Europejską obejmująca militaryzację granic oraz finansowanie państw trzecich tylko pozornie zapewnia nam bezpieczeństwo. W pierwszym tego rodzaju śledztwie opublikowanym na łamach magazynu New Yorker dziennikarze opisali system migracyjny stworzony przez Unię Europejską, w ramach którego migranci przechwytywani są przez libijskie służbę przybrzeżną (quazi-militarną organizację powiązana z siłami separatystycznymi w tym kraju), a następnie trafiają do libijskich ośrodków detencji. Migranci są przetrzymywani przez nieokreślony czas w miejscach przypominających więzienia.

Organizacje humanitarne udokumentowały zachodzący tam szereg nadużyć: tortury z wykorzystaniem wstrząsów elektrycznych, dzieci gwałcone przez strażników, mężczyźni i kobiety sprzedawani do pracy przymusowej. W artykule New Yorker’a czytamy wypowiedź Salaha Marghaniego, ministra sprawiedliwości Libii w latach 2012-2014: Unia Europejska zrobiła coś, co starannie rozważała i planowała przez wiele lat (…) stworzyła piekło w Libii, mając na celu powstrzymanie ludzi przed migracją do Europy”.

Czy Stary Kontynent sprosta wyzwaniu naszych czasów, o co apeluje zwierzchnik Kościoła katolickiego?

Podcast tygodnia

Wisi nad nami katastrofa humanitarna – rozmowa z Piotrem Arakiem, dyrektorem Polskiego Instytutu Ekonomicznego
Gdzie słuchać?
Wszystko co Najważniejsze
YouTube
Anchor
Spotify
Apple Podcasts
Google Podcasts

Dziękuję za lekturę!

By zapisać się newslettera “Wspólny Świat” wystarczy kliknąć w ten [link].  

Z serdecznymi pozdrowieniami,
Mateusz Krawczyk

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 16 lipca 2022