Strategia obronna USA prezydenta Trumpa. Wraca kwestia tarczy antyrakietowej

Michaela DODGE

Starszy analityk polityczny w Centrum Obrony Narodowej Instytutu Bezpieczeństwa Narodowego i Polityki Zagranicznej im. Kathryn i Shelby Cullom Davis w The Heritage Foundation.

Jeśli Stany Zjednoczone chcą utrzymać bezpieczeństwo własne oraz sojuszników, wciąż wiele pracy przed nimi. Poprzez podkreślenie kroków niezbędnych do budowy sprawnych systemów aż do wskazania przyszłych zagrożeń, rozwój dziedziny obrony przeciwbalistycznej ma szansę wejść na poziom, którego do tej pory nie znano – pisze Michaela DODGE

.Uchwalona nie tak dawno ustawa o wydatkach obrony narodowej (NDAA) zarekomendowała wspólny przegląd polityki strategicznej w defensywie przeciwrakietowej Stanów Zjednoczonych. Sekretarz Obrony wraz z szefami sztabów przeprowadzają go wspólnie. Możemy oczekiwać, że audyt ten wytyczy szerszy zakres rekomendacji, niż wydany w 2010 roku raport obrony przeciwrakietowej administracji prezydenta Obamy. Raport z czasów Obamy skupiał się przede wszystkim na systemach obrony przeciwrakietowej i problemach prawnych. W końcowych stwierdzeniach wskazywał on, że systemy te stają się “bardziej mobilne, elastyczne, dokładne i wiarygodne, a także cechują się większą wytrzymałością i zwiększonym zasięgiem”.

Administracja prezydenta Trumpa prowadząc swój audyt powinna zachować wzgląd zarówno na szanse, jak i wyzwania, które stoją przed USA.

Przeciwnicy Ameryki uzbrojeni są w pociski rakietowe, co wymaga od Stanów Zjednoczonych utrzymania badań nad balistyką na najwyższym poziomie.

Administracja Donalda Trumpa musi znacznie podnieść możliwości obronne Stanów Zjednoczonych, w tym – systemy obrony przeciwrakietowej z elementami znajdującymi się w przestrzeni kosmicznej. Powinna również uznać znaczenie obrony przeciwrakietowej dla ogółu bezpieczeństwa kraju, przede wszystkim w perspektywie ofensywnej postawy przyjmowanej przez Iran i Koreę Północną, które to kraje dysponują rosnącym arsenałem balistycznym.

Kontekst historyczny

Programy obrony przeciwrakietowej w Stanach Zjednoczonych przeszły długą drogę od pamiętnego przemówienia prezydenta Reagana do narodu, wygłoszonego w dniu 23 marca 1983 roku. W swojej mowie, potocznie zwanej “Mową <Gwiezdnych Wojen>”, poruszył on tematy obronności i bezpieczeństwa narodowego wzywając społeczność naukową do przekształcenia potencjału pocisków nuklearnych w “przestarzały i pozbawiony mocy”. Poprzedni kierunek myślenia o balistyce powodował ostre podziały podczas Zimnej Wojny, gdyż wielu uważało te systemy za destabilizujące. Podziały te wciąż wywierają wpływ na debatę wewnętrzną wokół obronności w USA. Kongres, coraz bardziej zaniepokojony wzrastającym zagrożeniem balistycznym i jego znaczeniem dla obronności kraju, zgodził się na wdrożenie systemu obrony przeciwrakietowej o charakterze narodowym, który “będzie zdolny obronić terytorium Stanów Zjednoczonych przed atakiem balistycznym ograniczonego zasięgu” w 1999 roku.

Poczucie, że dotykamy czegoś bardzo ważnego i nad wyraz aktualnego, wzmacniane przez coraz bardziej zaawansowane technologie balistyczne, które pozwalają na produkcję silniejszych, tańszych i bardziej niszczycielskich pocisków, jak i przez ciągłe zainteresowanie jakim USA obdarzają ich przeciwnicy, spowodowało również wzrost potrzeby rozwoju systemów obrony przeciwrakietowej w kraju. W związku z tym Kongres podjął decyzję o zmianie aktu z 1999 roku na obecny NDAA. Nie odwołuje się on już do ataków o “ograniczonym zasięgu”, wskazując na możliwość redefinicji zakresu zadań obronności.

Stany Zjednoczone znacznie zwiększyły swoje zaangażowanie w rozwój technik obrony przeciwrakietowej po wycofaniu się z traktatów dotyczących rozbrojenia po zakończeniu Zimnej Wojny. Dzisiaj, naziemne systemy obrony (GMD) to jedyne zdolne zestrzelić pociski rakietowe dalekiego zasięgu wycelowane w terytorium USA. Długoterminowe poleganie na nich jest jednak rozwiązaniem niepragmatycznym. Każde z urządzeń wchodzących w skład tych systemów to koszt około 70 mln dolarów i nawet, jeśli to kwota dużo niższa niż wartość potencjalnych zniszczeń dokonanych podczas ataku, to budowa systemów na dużą skalę przy tej cenie jest problematyczna w obecnej sytuacji ekonomicznej. Na dodatek, USA obecnie nie dysponują zadowalającą alternatywą.

Zagrożenia: USA muszą zacząć myśleć o nich poważnie

Zmiany w polityce obronności Stanów Zjednoczonych były motywowane zawsze koniecznością odniesienia się do konkretnych zagrożeń pojawiających się w polu widzenia. Pociski balistyczne to broń szczególnie atrakcyjna dla przeciwników Ameryki. Są śmiercionośne, trudne do pokonania, relatywnie łatwe w transporcie i nie wymagają praktycznie utrzymania, treningu i logistyki większej, niż załoga samolotu. Zwiększone możliwości i zaawansowanie pocisków Iranu oraz Korei Północnej jest szczególnie niepokojące. Sekretarz Obrony, James Mattis, niedawno określił Koreę Północną jako “bezpośrednie zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych”.

Korea Północna

Pomimo dziesięcioleci sankcji i ogromnej ceny gospodarczej, jaką zapłaciło koreańskie społeczeństwo, Korea Północna kontynuuje rozwój pocisków rakietowych dalekiego zasięgu i posiada bardzo atrakcyjny program broni nuklearnej.

Celem Korei Północnej wydaje się utrzymanie możliwości zastraszania USA, którą testuje w ramach interkontynentalnych prób rakietowych. Pjongjang może obecnie skutecznie zagrozić USA, Korei Południowej i Japonii, podobnie jak amerykańskim siłom rozmieszczonym w tych krajach.

Staje się oczywistością, że reżim Kim Dzong-Una nie zrezygnuje dobrowolnie z rozwoju arsenału nuklearnego, co pozostawia USA z perspektywą bądź podatności na atak ze strony nieprzewidywalnego przywódcy totalitarnego reżimu, bądź też znalezienia dróg obrony przed jego wystąpieniem.

Iran

To kolejny kraj z dużym potencjałem arsenału balistycznego i aktywnym programem nuklearnym, w rozwoju którego nie napotyka większych przeszkód bez problemu zdobywając dostęp do funduszy i nowych technologii, które mogą być użyte zarówno dla dobrych, jak i złych celów.

Iran pozostaje wrogo nastawiony w stosunku do USA i ich sojuszników na Bliskim Wschodzie. Jego współpraca z Koreą Północną niepokoi szczególnie.

Irański program kosmiczny, o relatywnie dużym stopniu zaawansowania, może skrócić ścieżkę Teheranu prowadzącą do rozwoju międzykontynentalnych pocisków balistycznych – obie technologie są do siebie dość podobne.

Rosja

Przez dziesięciolecia USA zdecydowanie rozwijało obronę przeciwko pociskom Rosji i Chin. Zimna Wojna i wytworzone przez nią nastawienie doprowadziło do określania złożonych systemów obrony przeciwrakietowej jako destabilizujące, bo ich rozmieszczenie po obu stronach politycznej barykady zachęcało wręcz do uderzenia zanim budowa tarczy przeciwnika zostanie ukończona. Nie ma dowodów na prawdziwość założeń sformowanych w tamtym czasie. Rosja wciąż rozwija systemy obronne.

Systemy obrony przeciwrakietowej są pożyteczne przede wszystkim ze względu na głęboką asymetrię w tym, jakie wartości cenią USA, a jakie ich przeciwnicy. Gdy Stany Zjednoczone cenią przywództwo, ich przeciwnicy najwyżej wartościują narzędzia, jakimi mogą utrzymać przywództwo w stanie faktycznym (zwłaszcza na terytorium wewnętrznym, na przykład – aparat opresji) a także środki, jakie mogą umożliwić im rozciągnięcie wpływu na inne kraje (na przykład militarne). Są znacznie łatwiejsze do zniszczenia niż cele, którym towarzyszy głębokie zakorzenienie w wartościach przywództwa. Obrona życia i gospodarki na terytorium USA jest znacznie łatwiejsza, gdy wspierają ją wartości tego kraju.

Obrona tego, co wartościowe dla Ameryki, wzmacnia wiarygodność jej adwersarzy, legitymizując nuklearny pat.

Niestety, ze względu na towarzyszące zakończeniu Zimnej Wojny traktaty o rozbrojeniu i następujący później brak zgody co do stworzenia stabilnego, efektywnego systemu obrony przeciwrakietowej, amerykańskie systemu obecnie pozostają w tyle za zagrożeniami. Elementy architektury niezbędnej do właściwego funkcjonowania są na miejscu – lecz nie w ilościach pozwalających na zapewnienie kompleksowej ochrony przed atakami, w których może brać udział większa ilość rakiet dalekiego zasięgu.

Amerykańskie systemy obrony obecnie lepiej poradzą sobie z pociskami krótkiego i średniego zasięgu, bo ich budowa w czasie Zimnej Wojny nie była określana jako destabilizująca. Nawet wtedy jednak, w niektórych przypadkach, systemy te administracyjnie były spychane w dół, by nie naruszać tzw. stabilizacji strategicznej, wystawiając USA i ich sojuszników na większe ryzyko tej klasy zagrożeń, niż to było konieczne. Dochodzimy tu do dodatkowo istniejącego problemu ideologii destrukcji, o której USA tak chętnie licytuje się ze swoimi wrogami.

Obrona przeciwbalistyczna. Osiąganie tego, co nie do pomyślenia

System obrony przeciwrakietowej w USA składa się z trzech krytycznie ważnych elementów:

1) z sensorów zapewniających dane na temat zbliżających się pocisków
2) z przechwytywaczy odpowiedzialnych za zniszczenie wrogich pocisków
3) z centrów dowodzenia i zarządzania a także architektury komunikacyjnej, która zapewnia transmisję danych pomiędzy różnymi elementami systemu.

Agencja Obrony Przeciwrakietowej (MDA) odpowiedzialna jest za rozwój, testowanie i obsługę polową systemów antyrakietowych.

USA polegają na sieci sensorów znajdujących się w kosmosie, na ziemi, a także pod wodą, które zapewniają dane o zbliżających się potencjalnie pociskach. Sensory te odpowiedzialne są za wykrycie startu pocisku, obliczenie jego trajektorii i możliwego miejsca uderzenia na podstawie danych zebranych we wcześniejszych fazach lotu. Sensory te są także odpowiedzialne za wycelowanie aktywnych czynników obrony w pocisk tak, by można było go unieszkodliwić. W przypadku operacji zakończonej sukcesem, podczas unieszkodliwiania pocisku zniszczony zostaje zarówno on sam, jak i infrastruktura systemu obrony.

Systemy obrony przeciwrakietowej USA bazują na technologiach i ideach rozwijanych podczas prezydentury Reagana i jego programu strategicznej obrony, pomimo że technologie dziś są o wiele bardziej zaawansowane niż te dostępne w latach ’80.

Obrona przeciwrakietowa generalnie może zostać podzielona na taką, która zestrzeliwuje pocisk podczas jego lotu, a także na wysyłającą w odpowiedzi pocisk zbijający.

Drugim kryterium podziału jest rozmieszczenie elementów systemu obrony (ziemia, morze, powietrze, kosmos). Od czasu, gdy prezydent Obama zdecydował o zakończeniu programu obrony laserowej w 2010 roku, USA mają znacznie mniejszy potencjał obronnościowy.

Im większa odległość, którą może pokonać pocisk przeciwnika, tym trudniejsza operacja jego unieszkodliwienia.

Elementy tarczy antyrakietowej zainstalowane na okrętach mogą zestrzelić pociski krótkiego i średniego zasięgu w fazie wznoszącej, jak i w średnich i końcowych fazach lotu (w zależności od lokalizacji statku i jej stosunku do miejsca, z którego został wystrzelony pocisk, a także od jakości danych na temat lotu). USA obecnie posiadają pięć statków zdolnych do obrony przeciwrakietowych i 28 niszczycieli z taką funkcjonalnością.

Elementy tarczy rozmieszczone w Rumunii i w Polsce będą miały podobne właściwości. System tarczy używa różnych wariantów standardowego pocisku (SM)-3, z których każdy jest bardziej zaawansowany od poprzedniego. SM-3 Block IIA rozwijany we współpracy z Japonią i mający ruszyć w 2018 roku, zaprojektowano by zestrzelić pociski krótkiego i średniego zasięgu. Stanie się on jednym z elementów tarczy antyrakietowej na terenie Polski w 2018 roku.

Systemy GMD to obecnie jedyne w Stanach Zjednoczonych zdolne do zestrzelenia pocisków o zasięgu międzykontynentalnych w środkowych fazach lotu. USA obecnie instaluje elementy tego rodzaju systemów w Kalifornii i na Alasce. Planowana ich liczba: 44 w 2017 roku. Zagrożenie balistyczne jednak nie zmniejszy się – liczba 44 powinna być zatem liczbą definiującą minimum.

USA instalują również systemy odpowiadające zagrożeniom na dużych wysokościach – jak Terminal High Altitude Area Defense (THAAD) bądź system rakiet Patriot. W najlepszych warunkach, THAAD może zestrzelić pociski zbliżające się z prędkością rakiet międzykontynentalnych, jakkolwiek nie do tego został zaprojektowany. System Patriot natomiast może zestrzeliwać pociski krótkiego zasięgu, rakiety o dużym kalibrze i platformy operujące w powietrzu. Zarówno THAAD jak i Patriot są popularne, szczególnie wśród sojuszników USA w Zatoce Perskiej, ze względu na krótki zasięg rakiet, przed którymi mają stanowić ochronę.

Zwiększając przyszłe możliwości

W budżecie za 2018 rok MDA zgłosiło zapotrzebowanie na 7,9 miliarda dolarów, czyli o %375 milionów więcej, niż w roku obecnym. Budżet ten jest wystarczający na wsparcie obecnych planów obronnościowych, ale nie na rozwój nowych technologii. Dodatkowo MDA zgłosiło zapotrzebowanie na 128,4 mln dolarów na rozwój samolotów bezzałogowych i sensorów, a także kontynuację prac nad bezzałogowymi samolotami wyposażonymi w laser, mogącymi zestrzeliwać pociski w wysokiej fazie ich lotu. Wydatki MDA w kwocie ponad 252.9 miliarda dolarów obejmą również technologię rozwoju pojazdów zdolnych eliminować wieloelementowe cele. Ich zespolenie z systemami ochrony przeciwbalistycznej zwiększyłoby szansę i efektywność poszczególnych operacji. Przede wszystkim, zestawienie to byłoby korzystne dla programów GMD.

Projekt przypomina ten, który administracja Obamy anulowała w 2009 roku.

Przewidziane są również fundusze w wysokości 20 mln dolarów na współpracę z małymi firmami, uniwersytetami i partnerami międzynarodowymi, zorientowaną na zwiększenie przyszłych możliwości obrony przeciwrakietowej. Dodatkowo, 13 mln dolarów zostanie przeznaczonych na centralizację i zaawansowanie konceptualnego modelowania technologii, symulacje i analizy wydajnościowe, zorientowane na utrzymanie niezależności w zdolności do wydawania ocen wspierających strategię rozwojową w tym obszarze.

W ciągu najbliższych pięciu lat, MDA planuje rozwinąć radar operujący na średnich zasięgach za około 800 mln dolarów. Radar ten ma wykrywać pociski dalekiego zasięgu i ma umożliwić systemowi GMD obronę Hawajów przed pociskami Korei Północnej. USA mogą wykorzystywać istniejące środki, takie jak statki tarczy antyrakietowej bądź jej infrastruktura przybrzeżna, która pozwoli na utrzymanie Hawajów znacznie mniejszym kosztem. MDA może skupić się na obecnie dostępnych rozwiązaniach, ze szczególnym uwzględnieniem zagrożenia z Korei Północnej.

Dokonywane przez MDA inwestycje w sektorze kosmicznym są całkowicie nieadekwatne. Żądane 17 mln dolarów na przeprowadzenie eksperymentu z siecią sensorów znajdującą się w przestrzeni kosmicznej to koszt wyjściowy: dodatkowo, 34,9 mln dolarów zostało przeznaczone na system monitoringu i śledzenia w kosmosie i dwie satelity dostarczające danych do naziemnych systemów obrony.

USA powinny również wypróbować możliwości oferowane przez technologie laserowe, a także ożywić plany budowy centrum sieciowej obrony z powietrza, która wymierzona byłaby we wznoszące się pociski średniego zasięgu.

Rekomendacje dla bezpiecznej przyszłości

Stany Zjednoczone mogą i powinny przedsiębrać kroki dla obrony swoich obywateli, rozmieszczania wojsk i współpracy z sojusznikami w świecie, w którym zagrożenie balistyczne nie maleje.

.System obrony przeciwrakietowej w Stanach Zjednoczonych przeszedł długą drogę odkąd administracja prezydenta Busha wycofała się z ustaleń po zakończeniu Zimnej Wojny. Jeśli Stany Zjednoczone chcą utrzymać bezpieczeństwo własne oraz sojuszników, wciąż wiele pracy przed nimi. Poprzez podkreślenie kroków niezbędnych do budowy sprawnych systemów aż do wskazania przyszłych zagrożeń, rozwój dziedziny obrony przeciwbalistycznej ma szansę wejść na poziom, którego do tej pory nie znano.

Michaela Dodge

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z