Leon XIV, Emmanuel Macron i wybory prezydenckie 2027. Skąd obawy przed polityczną instrumentalizacją papieża?

Czterech wpływowych francuskich intelektualistów i prawników ostrzega, że Emmanuel Macron może próbować wykorzystać wizytę papieża Leona XIV (25-28 września 2026 r.) jako symboliczne wsparcie swojej polityki na kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi 2027 roku. Autorzy opublikowanego we Francji listu otwartego apelują, by papieska pielgrzymka nie stała się elementem politycznej komunikacji Pałacu Elizejskiego, szczególnie w czasie sporów o eutanazję, miejsce Kościoła katolickiego we francuskim społeczeństwie oraz przyszłość kraju po zakończeniu epoki Macrona.
.Nie jest to głos marginalny. Pod opublikowanym w tygodniku „Journal du Dimanche” listem podpisali się prawnicy, intelektualiści i działacze od wielu lat uczestniczący w najważniejszych sporach ideowych współczesnej Francji. Ich wystąpienie pozwala zrozumieć nie tylko napięcia między częścią środowisk katolickich a Emmanuelem Macronem, ale także jeden z mniej dostrzeganych wymiarów kampanii prezydenckiej, która stopniowo zaczyna dominować francuskie życie publiczne.
Dlaczego francuscy katolicy ostrzegają przed wizytą Leona XIV?
Najbardziej rozpoznawalnym sygnatariuszem jest Grégor Puppinck, prawnik i eseista kierujący Europejskim Centrum Prawa i Sprawiedliwości (ECLJ). Jest doktorem prawa, specjalizuje się w zagadnieniach praw człowieka, wolności religijnej oraz bioetyki. Od lat uczestniczy w debatach prowadzonych przed instytucjami europejskimi i organizacjami międzynarodowymi.
Drugą ważną postacią jest Jean-Marie Le Méné, założyciel i prezes Fundacji Jérôme’a Lejeune’a. Organizacja ta należy do najbardziej wpływowych francuskich instytucji zajmujących się problematyką bioetyczną, ochroną życia osób niepełnosprawnych oraz krytyką eutanazji i aborcji. Le Méné od dziesięcioleci jest jednym z najbardziej znanych reprezentantów nurtu pro-life we Francji.
Pod listem podpisał się również Guillaume Drago, profesor prawa konstytucyjnego oraz przewodniczący Instytutu Rodzina i Republika. Jego działalność skupia się wokół zagadnień ustrojowych, ochrony rodziny i miejsca chrześcijaństwa w życiu publicznym.
Czwartym sygnatariuszem jest Geoffroy de Vries, adwokat związany z tym samym środowiskiem intelektualnym.
Choć reprezentują różne instytucje, ich wspólnym mianownikiem jest przekonanie, że współczesna Francja coraz bardziej oddala się od swoich chrześcijańskich korzeni, a państwo systematycznie ogranicza przestrzeń działania Kościoła katolickiego.
Dlaczego obawiają się Emmanuela Macrona?
Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, list nie jest przede wszystkim tekstem o papieżu. Jest tekstem o prezydenturze Emmanuela Macrona.
Autorzy zarzucają obecnemu prezydentowi, że w wielu fundamentalnych kwestiach prowadzi politykę sprzeczną z nauczaniem Kościoła. W centrum ich krytyki znajduje się przede wszystkim projekt legalizacji eutanazji i wspomaganego samobójstwa. W ich ocenie byłaby to jedna z najważniejszych zmian cywilizacyjnych we współczesnej historii Francji.
Jednocześnie sygnatariusze wskazują na działania rządu wobec szkolnictwa katolickiego. Ich zdaniem państwo stopniowo wzmacnia kontrolę nad placówkami prywatnymi, ograniczając przestrzeń autonomii szkół, które od dziesięcioleci stanowią jeden z głównych filarów katolicyzmu we Francji.
W rezultacie Emmanuel Macron jest dla nich nie tyle przeciwnikiem politycznym, ile symbolem szerszego procesu sekularyzacji kraju.
Dlaczego wizyta Leona XIV może stać się wydarzeniem politycznym?
Francja pozostaje państwem świeckim. Jednocześnie jest krajem o wyjątkowo silnej tradycji katolickiej. W takich warunkach każda papieska pielgrzymka automatycznie staje się wydarzeniem o znaczeniu wykraczającym poza religię.
Autorzy listu obawiają się, że zdjęcia Emmanuela Macrona witającego Ojca Świętego, wspólne uroczystości oraz medialna oprawa wizyty mogą zostać wykorzystane jako element budowania politycznego wizerunku prezydenta.
W ich ocenie byłoby to szczególnie istotne dlatego, że do wyborów prezydenckich pozostanie już zaledwie kilka miesięcy. Formalna kampania jeszcze się nie rozpocznie, ale większość potencjalnych kandydatów będzie już prowadziła działania przygotowawcze.
W takim momencie każda symboliczna demonstracja prestiżu ma znaczenie.
Nie chodzi przy tym o to, że Leon XIV poparłby któregokolwiek z kandydatów. Autorzy listu nie twierdzą niczego takiego. Ostrzegają raczej przed możliwością stworzenia przez polityków wrażenia moralnej bliskości z papieżem.
W epoce mediów społecznościowych i polityki obrazu takie symbole często okazują się równie ważne jak konkretne programy wyborcze.
Religia wraca do debaty przed wyborami 2027
Od wielu miesięcy francuska debata publiczna koncentruje się wokół bezpieczeństwa, migracji, tożsamości narodowej, demografii oraz kryzysu finansów publicznych. Wizyta Leona XIV może do tej listy dodać jeszcze jeden temat: miejsce religii w życiu publicznym.
Jest to szczególnie istotne dlatego, że wielu potencjalnych kandydatów wyborów 2027 odwołuje się do kwestii cywilizacyjnych i kulturowych.
Na prawicy temat chrześcijańskich korzeni Francji regularnie pojawia się w wypowiedziach polityków związanych z obozem narodowym oraz konserwatywnym. Także część centroprawicy podkreśla znaczenie dziedzictwa religijnego dla francuskiej tożsamości.
Lewica patrzy na te zagadnienia inaczej, akcentując przede wszystkim zasadę laickości republiki.
W efekcie papieska pielgrzymka może stać się nie tylko wydarzeniem religijnym, ale również momentem ponownego otwarcia debaty o tym, czym jest współczesna Francja.
Czy wizyta Leona XIV może wpłynąć na atmosferę przed wyborami 2027?
List czterech sygnatariuszy można odczytywać także jako jeden z pierwszych sygnałów politycznej atmosfery końca epoki Macrona.
Po niemal dekadzie sprawowania władzy obecny prezydent nie będzie mógł ubiegać się o trzeci następujący po sobie mandat. Francja znajduje się więc w okresie przejściowym. Coraz więcej środowisk zaczyna przedstawiać własną diagnozę stanu państwa i własną wizję przyszłości.
W tym sensie list nie jest wyłącznie głosem katolickich intelektualistów. Jest również próbą wpływania na debatę, która będzie towarzyszyła wyborom prezydenckim 2027 roku.
Autorzy nie wskazują własnego kandydata. Nie popierają publicznie Marine Le Pen, Jordana Bardelli, Édouarda Philippe’a, Jean-Luka Mélenchona ani żadnej innej postaci francuskiej sceny politycznej. Chcą natomiast, aby papieska wizyta nie została wykorzystana jako narzędzie politycznej legitymizacji odchodzącej władzy.
Wybory 2027 coraz bliżej
Spór wokół wizyty Leona XIV pokazuje, że kampania prezydencka we Francji zaczyna wykraczać poza tradycyjne podziały partyjne. Coraz częściej dotyczy ona kwestii cywilizacyjnych, kulturowych i moralnych.
Dla części francuskich katolików najważniejszym pytaniem nie jest dziś to, kto wygra wybory prezydenckie 2027 roku. Ważniejsze wydaje się pytanie, jakiej Francji będą dotyczyły te wybory.
To właśnie dlatego list otwarty Guillaume’a Drago, Grégora Puppincka, Jean-Marie Le Méné i Geoffroya de Vriesa wzbudził tak duże zainteresowanie. W rzeczywistości nie jest on bowiem wyłącznie apelem dotyczącym wizyty papieża.
Jest diagnozą współczesnej Francji i próbą wpłynięcia na debatę, która będzie prowadziła kraj do wyborów prezydenckich w 2027 roku.
Arkadiusz Jordan
Paryż





