Prezydent Karol Nawrocki o odstraszaniu nuklearnym Francji w miejsce USA

Nancy

Te zabiegi wyglądają niepoważnie – ocenił prezydent Karol Nawrocki odnosząc się do francuskiej propozycji współpracy z innymi krajami europejskimi, w tym z Polską ws. odstraszania nuklearnego oraz reakcji na nią polskiego rządu. Podkreślił znaczenie polsko-francuskiego traktatu z Nancy oraz współpracy z USA i NATO.

Karol Nawrocki podkreślił, że USA są „obiektywnie od wielu dekad najlepszym sojusznikiem Polski w zakresie bezpieczeństwa, technologii i gospodarki”

.Prezydent był pytany konferencji prasowej o kwestię ewentualnego rozwijania zdolności nuklearnych m.in. przez Polskę w kontekście wypowiedzi wiceministra obrony USA Elbridga Colby’ego. Elbridga Colby zapytany o rozmowy krajów europejskich, dotyczące uzyskania przez te państwa broni jądrowej powiedział między innymi, że USA byłyby przeciwne rozwijaniu zdolności nuklearnych przez takie państwa jak Polska, Niemcy czy kraje skandynawskie.

Karol Nawrocki podkreślił, że USA są „obiektywnie od wielu dekad najlepszym sojusznikiem Polski w zakresie bezpieczeństwa, technologii i gospodarki”.

Jeśli chodzi o polskie postępy – zaznaczył – powinny one być prowadzone zawsze w oparciu o prawo międzynarodowe, ale też w dialogu i dyskusji dyplomatycznej z najważniejszymi, ale też mniej ważnymi czy niestrategicznymi partnerami. – Natomiast nasza droga do tego, moje deklaracje są po prostu wyrazem troski o bezpieczeństwo Polek i Polaków – zaznaczył.

Podkreślił, że „warto byłoby, gdy ogłasza się współpracę w zakresie broni atomowej i broni jądrowej, z Paryżem, z Francją, to ważne byłoby – i to (jest skierowane) do polskiego rządu – aby w takiej sytuacji wtajemniczać w tego typu dyskusje zwierzchnika sił zbrojnych”.

Traktat z Nancy dalej obowiązuje Polskę i Francję

.Prezydent zaznaczył, że dostaje codziennie wiele raportów na temat sytuacji z jednej strony w rejonie Zatoki Perskiej, z drugiej strony podpisał decyzję o użyciu polskich samolotów do ewakuacji cywilów z Zatoki Perskiej. – To szło bardzo długo, ale wezwałem rząd do tego, żeby zareagował w tej kwestii i ostatecznie podpisałem taki dokument – dodał Karol Nawrocki.

Odniósł się też do samej propozycji prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Zaznaczył, że współpraca z NATO i USA gwarantuje „pewien kompatybilny zakres bezpieczeństwa w Polsce i w Europie Środkowej i Wschodniej”.

– Muszę szczerze powiedzieć, że tego typu, często nerwowe ruchy ze strony prezydenta, którego serdecznie pozdrawiam, prezydenta Macrona, który za rok przestanie być prezydentem z przyczyn obiektywnych, we Francji, a z drugiej strony takie ad hoc odniesienia premiera Tuska w momencie, gdy mamy podpisany traktat z Nancy, nad którym pracowano 2 lata. I w nim nie było tego typu propozycji. Wyglądają w moim uznaniu, przy stabilnym sojuszu polsko-amerykańskim i przy działaniu NATO, te wszystkie zabiegi dla mnie, jako dla zwierzchnika sił zbrojnych, szczególnie że nie zostałem o tym poinformowany w jakimś konkretnej notatce, wyglądają zupełnie niepoważnie – powiedział Karol Nawrocki.

Prezydent Francji Emmanuel Macron przedstawił wizję nowego francuskiego odstraszania nuklearnego, proponując współpracę z innymi krajami europejskimi, w tym z Polską, i zapowiedział zwiększenie liczby francuskich głowic. Podkreślił, że zaawansowane odstraszanie nuklearne da europejskim sojusznikom Francji możliwość udziału w ćwiczeniach związanych z odstraszaniem.

Premier Donald Tusk jeszcze tego samego dnia przekazał, że Polska prowadzi rozmowy z Francją i grupą najbliższych europejskich sojuszników w sprawie zaawansowanego programu odstraszania nuklearnego.

Sojusz białych orłów

.Nie próbujmy tworzyć NATO-bis bez Ameryki. Kluczem do bezpieczeństwa Polski i Europy są dobre relacje transatlantyckie – pisze Karol NAWROCKI.

Mimo śniegu i mrozu Pete Hegseth nie zrezygnował z porannego biegu nad Wisłą. Później przyszedł czas na rozmowy z polskimi politykami i konferencję prasową. Amerykański sekretarz obrony nazwał Polskę „modelowym sojusznikiem”, gotowym inwestować nie tylko we własną, lecz również we wspólną obronę. W ciepłych słowach Hegseth mówił też o Wojsku Polskim. „Nie ma lepszego przyjaciela i trudniejszego wroga niż polski żołnierz” – przekonywał w czasie lutowej wizyty w naszym kraju. Tę wysoką ocenę umocniły z pewnością doświadczenia ostatnich lat – wspólnej służby Amerykanów i Polaków w Iraku czy Afganistanie oraz gościnności, z jaką spotyka się ok. 10 tysięcy stacjonujących dziś u nas żołnierzy US Army. Polsko-amerykańskie braterstwo broni ma jednak znacznie dłuższą historię.

Przybyłem tu, gdzie broni się wolności, aby jej służyć i dla niej żyć lub umrzeć” – pisał do Jerzego Waszyngtona Kazimierz Pułaski. Był rok 1777, trzeci rok wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Pułaski, w rodzinnej Polsce zasłużony w walkach z Rosjanami, za oceanem do dziś jest znany jako „ojciec amerykańskiej kawalerii”. W bitwie pod Brandywine uratował życie Waszyngtonowi. Dwa lata później został śmiertelnie ranny pod Savannah. Jest jednym z nielicznych cudzoziemców wyróżnionych honorowym obywatelstwem USA.

W tamtej wojnie odznaczył się jeszcze jeden Polak – Tadeusz Kościuszko. Jego prace fortyfikacyjne walnie przyczyniły się do amerykańskiego zwycięstwa nad Brytyjczykami w bitwie pod Saratogą. „Jest najczystszym synem wolności, jakiego poznałem” – pisał o nim późniejszy prezydent USA Thomas Jefferson. W imię tych samych ideałów Kościuszko walczył też na ojczystej ziemi przeciwko Rosji i Prusom. Tym razem, mimo początkowych sukcesów, musiał ulec przewadze wrogów. Polska na długie dziesięciolecia zniknęła wtedy z mapy Europy, podzielona między ościenne mocarstwa.

Nadzieję na wolność przyniósł nam wybuch I wojny światowej. O sprawę polską skutecznie zabiegał wówczas w USA Ignacy Jan Paderewski. Ten sławny pianista, występujący między innymi w nowojorskiej Carnegie Hall, dotarł do samego prezydenta Thomasa Woodrowa Wilsona. W styczniu 1917 roku Wilson oświadczył w Senacie, że powinna powstać „zjednoczona, niepodległa i sama stanowiąca swe prawa Polska”. Postulat ten powtórzył i skonkretyzował rok później w słynnych Czternastu Punktach, czyli prezydenckiej wizji nowego, sprawiedliwszego świata.

Plan Wilsona znalazł wkrótce odbicie w zapisach traktatu wersalskiego, kończącego Wielką Wojnę. Jednak Polska świeżo odzyskaną niepodległość musiała jeszcze obronić. Największe zagrożenie nadchodziło ze wschodu. Stanowiła je bolszewicka Rosja, pragnąca „przez trupa białej Polski” ponieść światu swą krwawą rewolucję. Gdy latem 1920 roku Armia Czerwona podeszła pod Warszawę i Lwów, los młodego państwa zawisł na włosku. W tych dramatycznych chwilach bezcenne było każde wsparcie – także to zza oceanu. W latach 1917–1919 ponad 20 tysięcy amerykańskich ochotników polskiego pochodzenia zasiliło Armię Polską we Francji, znaną też jako Błękitna Armia lub Armia Hallera. Po I wojnie światowej hallerczycy zostali przerzuceni do Polski i w walkach z bolszewikami odegrali ważną rolę. Piękną kartę w tych zmaganiach zapisała też 7. eskadra myśliwska im. Tadeusza Kościuszki, złożona częściowo z amerykańskich ochotników. Najsłynniejszy z nich jest niewątpliwie Merian C. Cooper, późniejszy współtwórca hollywoodzkiego King Konga i laureat honorowego Oscara. „Dobrze było walczyć za Polskę!” – wyznał pod koniec życia.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/karol-nawrocki-sojusz-bialych-orlow/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 5 marca 2026